Pamiętanie siebie — ćwiczenie pierwsze

Od czego zacząć / Krok 02

KROK 02 · DLA NOWYCH

Pamiętanie siebie —
ćwiczenie pierwsze

28 kwietnia 2026 12 min czytania Praktyka · Samoprzypomnienie

Najważniejsza praktyka systemu, opisana językiem zwykłej uwagi. Bez filozofii, bez wzniosłych stanów — z konkretną propozycją na pierwszy tydzień pracy.

Pamiętanie siebie to nie myślenie o sobie. To podzielona uwaga — jedno oko na zewnątrz, drugie do wewnątrz.

§ 01 — STAN POMIĘDZY

Ani sen, ani ekstaza

Gurdżijew mówił, że człowiek żyje w trzech stanach: sen (zwykły stan nocny), sen na jawie (codzienna świadomość, w której jesteśmy maszynami) i pamiętanie siebie. Ten trzeci stan nie jest ani mistyczny, ani zarezerwowany dla mnichów — to praktyczna umiejętność bycia obecnym we własnym życiu.

Nie chodzi o intensywne myślenie o sobie, o analizowanie nastroju czy skupianie się na oddechu. Pamiętanie siebie to jednoczesna świadomość świata zewnętrznego i własnego istnienia. To tak, jakby nagle zorientować się, że przez ostatnią godzinę czytało się książkę, nie wiedząc, że się czyta.

§ 02 — PODZIAŁ UWAGI

Dwie strzały w jednym momencie

Zwykle nasza uwaga jest skierowana albo na zewnątrz (na rozmówcę, ekran, zadanie), albo do wewnątrz (na ból głowy, myśl, emocję). Pamiętanie siebie polega na tym, by trzymać obie strzały jednocześnie: widzę drzewo za oknem i jednocześnie wiem, że to ja patrzę.

Na początku trwa to sekundę, może dwie. Umysł natychmiast chce to nazwać, opisać, wrzucić do znanej kategorii. Praktyka polega na tym, by nie gonić za myślą, tylko pozostać w tym podwójnym wrażeniu. Nie oceniać, nie komentować — po prostu być świadomym.

§ 03 — UCIECZKA WE ŚNIE

Dlaczego to takie trudne?

Maszyna nie chce, by ją obserwowano. Im bardziej próbujesz pamiętać siebie, tym silniej mechanizm podsuwa coś do zrobienia, przeczytania, sprawdzenia. To nie słabość charakteru — to opór mechaniczny, który system nazywa buforem.

Każda próba pamiętania siebie kończy się zwykle po kilku oddechach — umysł odpływa w strumień skojarzeń i zapomina, że miał być obecny. Kluczowe jest zrozumienie, że samo zauważenie, iż się zapomniało, jest już aktem pamiętania siebie. Nie ma porażki — jest tylko kolejna okazja do powrotu.

§ 04 — DRABINA PRAKTYKI

Od sekundy do minuty

Maurice Nicoll radził zacząć od prostego ćwiczenia: nie próbuj pamiętać siebie „na zawsze” ani „przez cały dzień”. Ustal trzy punkty w ciągu dnia, w których zatrzymasz się na kilka sekund i zapytasz: Czy jestem tutaj?. Nie oczekuj odpowiedzi — wystarczy samo pytanie i chwila podwójnej uwagi.

Z czasem te trzy punkty zamienią się w nawyk, a nawyk — w zdolność przywoływania stanu obecności coraz częściej, bez wysiłku woli. Pamiętanie siebie to mięsień — nie rośnie od jednorazowego wysiłku, tylko od regularnych, drobnych powtórzeń.

Pamiętać siebie to znaczy podzielić uwagę — jedną część skierować na zewnątrz, drugą do wewnątrz. W chwili, gdy to robisz, nie śpisz. — Maurice Nicoll, Komentarze psychologiczne, Tom 1
§ 05 — PRAKTYKA

Propozycja na pierwszy tydzień

Ustaw trzy alarmy w telefonie — rano, po południu i wieczorem. Gdy zadzwonią, nie wyłączaj ich od razu.

Zatrzymaj się na kilka sekund. Weź jeden świadomy oddech. Poczuj ciężar ciała na krześle lub stopach na podłodze. Spójrz na coś przed sobą — i jednocześnie zauważ, że to Ty patrzysz.

Nie oceniaj, czy Ci wyszło. Nie przedłużaj na siłę. Po prostu wróć do tego, co robiłeś. Trzy razy dziennie, kilka sekund — to wystarczy. Po tygodniu zauważysz różnicę, której nie potrafisz opisać — ale poczujesz ją.