Birdlip, 27 grudzień, 1942
Wprowadzenie
Dziś wieczorem chcę najpierw porozmawiać o „Oktawie Pracy”. Brzmi to jak „Do” jako „Ewaluacja Pracy”. Oznacza to, że nic nie może się zacząć bez wartościowania. I nie ma w tym nic tajemniczego. Nie zaczniesz niczego, dopóki nie uznasz tego za warte zachodu, a wartość rzeczy to jej wartość dla ciebie. Jeśli uważasz coś za bezwartościowe, nie cenisz jej. Ta nuta „Do” niekoniecznie rozbrzmiewa właśnie wtedy, gdy stykasz się z Pracą. Może tak być. To znaczy, gdy słyszysz idee Pracy, mogą one trafić w jakieś gotowe miejsce w tobie – to znaczy w Centrum Magnetyczne. Możesz poczuć, że właśnie tego pragnąłeś. Ta wartość wynika z działania pewnego rodzaju Centrum Magnetycznego w tobie. I u różnych ludzi Centrum Magnetyczne jest inne. Ale leży ono w emocjonalnych częściach centrów – to znaczy w miejscach, w których czujesz się wartościowany, gdzie czujesz wartość, ponieważ wartościowanie jest emocjonalne. Ale ta, że tak powiem, pierwotna miłość nie będzie trwała. Może to być bardzo piękne uczucie, jednak przemija, spełniwszy swoje zadanie, a ty zostajesz z zadaniem ponownej oceny. Centrum Magnetyczne może bowiem wprowadzić człowieka do Pracy, ale go w niej nie utrzyma. Bez wątpienia każdy zna pierwsze uczucia miłości, te niezwykłe i nieziemskie uczucia, które pojawiają się we wczesnym życiu, które nie są fizyczne, lecz raczej oddania i które zdają się być dotknięte wpływami pochodzącymi z Wyższego Centrum Emocjonalnego. A potem, później, pojawia się zupełnie inne zadanie – praktycznej relacji. Tak samo jest w odniesieniu do Pracy. I często myślałem, że powtarzamy historię naszego życia miłości w samej Pracy. W moim przypadku wiem, że kiedy po raz pierwszy spotkałem Pracę, ponownie poczułem ten sam cud, to samo poczucie tajemnicy, cudowności, które czułem w mojej najwcześniejszej młodości – uczucia, które wydawały się samowystarczalne i tylko nieznacznie związane z obiektem zewnętrznym, osobą. Ale jakiekolwiek wczesne emocje mogliśmy odczuwać w związku z ideami Pracy i odkryciem, że coś takiego naprawdę istnieje, jakiekolwiek niezwykłe uczucia mogliśmy doświadczyć, one nie wystarczą. Nawet jeśli mamy właściwe Centrum Magnetyczne, uczucia i emocje, które z niego płyną, nie będą trwałe. Musimy poznać obiekt naszej miłości i nawiązać z nim praktyczną relację. Ta nuta w Oktawie Pracy nazywa się Re. Dźwięk Re rozbrzmiewa, gdy ktoś zaczyna zgłębiać idee Pracy i jego nauki, i zaczyna stosować Pracę do siebie. Ta nuta Re nazywa się „Zastosowaniem Pracy do Siebie”. A jeśli dźwięk Do, wybrzmiewający najpierw w Ośrodku Magnetycznym, nie zmienia swojej jakości, lecz pozostaje jedynie uczuciem cudu, dźwięk Re nie zabrzmi mocno. Jednak nikt nie wejdzie w Pracę, jeśli nie będzie miał początkowego uczucia cudu. To znaczy, człowiek musi poczuć różnicę między życiem a Pracą. W przeciwnym razie Praca spadnie na miejsca, na które spada w nim życie – to znaczy na te części ośrodków, które nie mogą i nie są przeznaczone do przyjmowania Pracy. Człowiek ma części centrów życia i części centrów Pracy. Jest stworzony dla życia i dla Pracy. I nie posiadając Centrum Magnetycznego, będzie wchłaniał idee Pracy w swoje życiowe części centrów. Będzie próbował dodać Pracę bezpośrednio do życia, jakby to było to samo. Będzie wlewał nowe wino do starych bukłaków, łatał swój stary płaszcz nowym materiałem. Funkcją Centrum Magnetycznego jest zapobieganie temu. Centrum Magnetyczne jest czasami definiowane jako zdolność rozróżniania między wpływami A i B, między wpływami życia, wpływami tworzonymi w życiu mechanicznym, a wpływami pochodzącymi z życia zewnętrznego i zasiewanymi w życie mechaniczne. Gdyby nie istniało Centrum Magnetyczne, nic nie byłoby możliwe w odniesieniu do wewnętrznej ewolucji. Żadna transformacja poczucia życia ani poczucia siebie nie byłaby możliwa. Jednak, jak powiedziano, Centrum Magnetyczne, gdy już odegra swoją rolę, nie jest już użyteczne. Wprowadza cię do nowego świata. A potem musisz znaleźć swoją drogę. To znaczy, może przyprowadzić człowieka do Pracy i umożliwić mu docenienie Pracy, ale to wszystko. Człowiek musi następnie ponownie ocenić Pracę dla siebie, stosując idee Pracy do siebie i do całego swojego punktu widzenia, a to wzmocni w nim Do. To znaczy, nuta Re wzmocni w nim nutę Do i zmieni jej jakość na świadomą ocenę. Widząc prawdę Pracy, człowiek będzie ją cenił w coraz bardziej świadomy sposób, a ta ponowna ocena wzmocni Do i uczyni z niej prawdziwe Do. Musimy bowiem rozważyć, czy Do wybrzmiewające w Centrum Magnetycznym jest rzeczywiście Do wybrzmiewającym świadomie.
Trzecia nuta w oktawie Pracy, nuta Mi, nosi tytuł „Uświadomienie sobie Osobistych Trudności”. Łatwo zrozumieć, że ma ona wiele stron, wiele różnych znaczeń dla każdej osoby. Istnieją na przykład trudności osobiste, które pojawiają się w odniesieniu do własnego bytu. Istnieją również trudności osobiste związane z wiedzą – to znaczy z akceptacją pewnych aspektów Pracy jako wiedzy. Istnieje bowiem wiele dziwnych idei, które odnoszą się do strony wiedzy w Pracy – idei, które słyszeliśmy wiele razy, ale których jeszcze nie zaczęliśmy uznawać. W tej Pracy musimy myśleć w nowy sposób. A jest to możliwe tylko dzięki nowej wiedzy, ponieważ zawsze będziesz myśleć tak samo, dopóki nie zdobędziesz nowej wiedzy. Nowe myślenie wymaga nowej wiedzy, ale nowa wiedza nie sprawi, że będziesz myśleć w nowy sposób, jeśli nie zostanie uznana. Musisz jednak umieć myśleć w nowy sposób, bo inaczej nigdy nie dostrzeżesz swojego życia i nigdy nie dostrzeżesz sensu Pracy. Praca nad wiedzą jest tak trudna, jak Praca nad bytem. A nawet trudniejsza. Wszystko to należy do uświadomienia sobie osobistych trudności – uwaga Mi. W Pracy powiedziano wiele trudnych rzeczy. Oznacza to, że powiedziano wiele rzeczy, które sprzeciwiają się naszym zwykłym formom wiedzy. Spotkasz się z tym w każdej formie ezoterycznej nauki. Na przykład Chrystus wielokrotnie mówił swoim uczniom: „Jeśli możecie to znieść”. A to oznacza, że wiedza – wielka wiedza – wiedza o Człowieku, jego sytuacji na Ziemi i jego możliwościach – nie jest czymś, co można przyjmować na co dzień, ani łączyć ze zwykłą wiedzą, ani uważać za głupotę, ponieważ nie zgadza się z twoją opinią. Wielka wiedza wymaga wielkiego poświęcenia i długiej walki z samym sobą. Teraz dziś wieczorem | chcę ci przekazać naukę Dzieła o samej wiedzy, która wcale nie jest łatwa do przyjęcia i musi być przedmiotem długiego myślenia, aby stała się częścią umysłu.
WIEDZA
Pan Uspieński powiedział:
„Podczas jednej z rozmów z G. w naszej Grupie, która zaczynała się utrwalać, zapytałem: dlaczego, skoro starożytna wiedza została zachowana i skoro, ogólnie rzecz biorąc, zawsze istniała wiedza odmienna od naszej nauki i filozofii, a nawet ją przewyższająca, jest ona tak starannie ukrywana? Dlaczego nie jest ona powszechnie dostępna? Dlaczego ludzie, którzy posiadają tę szczególną wiedzę, nie chcą pozwolić jej wejść do powszechnego obiegu, dla lepszej i skuteczniejszej walki z oszustwem, złem i ignorancją? To jest, pomyślałem, pytanie, które zwykle pojawia się w umyśle każdego, gdy po raz pierwszy zetknie się z ideami ezoteryki. Są na to dwie odpowiedzi, powiedział G. Po pierwsze, wiedza ta nie jest ukryta; a po drugie, z samej swojej natury nie może stać się powszechnie dostępna. Rozważymy najpierw drugie z tych stwierdzeń. Udowodnię ci później, że wiedza (podkreślił to słowo) jest o wiele bardziej dostępna dla tych, którzy są w stanie ją przyswoić, niż się zwykle zakłada; i że cały problem polega na tym, że ludzie albo jej nie chcą, albo nie mogą jej otrzymać. Ale najpierw trzeba zrozumieć inną rzecz, mianowicie, że wiedza nie może należeć do wszystkich, nie może nawet należeć do wielu. Takie jest prawo. Nie rozumiesz tego, ponieważ nie rozumiesz, że wiedza, jak wszystko inne na świecie, jest materialna. Jest materialna, a to oznacza, że posiada wszystkie cechy materialności. Jedną z pierwszych cech materialności jest to, że materia w danym miejscu i w danych warunkach jest ograniczona. Nawet piasek pustyni i woda morska są określoną i niezmienną ilością. Zatem jeśli wiedza jest materialna, oznacza to, że istnieje określona jej ilość w danym czasie. Można powiedzieć, że w ciągu pewnego okresu czasu, powiedzmy stulecia, ludzkość dysponuje określoną ilością wiedzy. Ale wiemy, nawet ze zwykłej obserwacji życia, że materia wiedzy posiada zupełnie inne właściwości w zależności od tego, czy jest przyjmowana w małych, czy dużych ilościach. Przyjęta w dużej ilości w danym miejscu, to znaczy przez jednego człowieka, powiedzmy, lub przez małą grupę ludzi, daje bardzo dobre rezultaty; przyjęta w małej ilości (to znaczy przez każdego z dużej liczby ludzi), nie daje żadnych rezultatów; lub może dać nawet negatywne rezultaty, wbrew oczekiwaniom. Tak więc, jeśli pewna określona ilość wiedzy zostanie rozdzielona między miliony ludzi, każda jednostka otrzyma bardzo niewiele, a ta niewielka ilość wiedzy niczego nie zmieni ani w jej życiu, ani w jej rozumieniu rzeczy. I jakkolwiek duża byłaby liczba ludzi, którzy otrzymaliby tę niewielką ilość wiedzy, niczego to nie zmieni w ich życiu, z wyjątkiem, być może, uczynienia ich jeszcze trudniejszymi.
Ale jeśli, przeciwnie, duże ilości wiedzy są skoncentrowane w niewielkiej grupie ludzi, to ta wiedza da bardzo dobre rezultaty. Z tego punktu widzenia o wiele korzystniejsze jest, aby wiedza była przechowywana wśród niewielkiej liczby ludzi, a nie rozproszona wśród mas. Jeśli weźmiemy określoną ilość złota i zdecydujemy się na pozłocenie nim określonej liczby przedmiotów, musimy wiedzieć lub obliczyć dokładnie, ile przedmiotów można pozłocić tą ilością złota. Jeśli spróbujemy pozłocić większą liczbę, zostaną one pokryte złotem nierównomiernie, w łatach i będą wyglądać znacznie gorzej niż gdyby nie miały złota w ogóle; w rzeczywistości stracimy nasze złoto. Dystrybucja wiedzy opiera się na dokładnie tej samej zasadzie. Jeśli wiedza jest dana wszystkim, nikt jej nie otrzyma. Jeśli będzie przechowywana wśród nielicznych, każdy otrzyma nie tylko wystarczająco dużo, aby zachować, ale także pomnożyć to, co otrzymuje. Na pierwszy rzut oka teoria ta wydaje się bardzo niesprawiedliwa, gdyż sytuacja tych, którym, że tak powiem, odmawia się wiedzy, aby inni mogli otrzymać większy jej udział, wydaje się bardzo smutna i niesłusznie trudniejsza, niż być powinna. W rzeczywistości jednak wcale tak nie jest; a w dystrybucji wiedzy nie ma najmniejszej niesprawiedliwości.
Faktem jest, że ogromna większość ludzi nie chce żadnej wiedzy; odmawiają jej udziału i nie biorą nawet przydziału przyznanego im w ogólnym rozdaniu na cele życiowe. Jest to szczególnie widoczne w czasach masowego szaleństwa, takich jak wojny, rewolucje i tak dalej, kiedy ludzie nagle zdają się tracić nawet tę niewielką ilość zdrowego rozsądku, jaką posiadali, i zamieniają się w kompletne automaty, oddając się masowo na masową zagładę – innymi słowy, tracąc nawet instynkt samozachowawczy. Dzięki temu ogromne ilości wiedzy pozostają, że tak powiem, nieodebrane i mogą być rozdzielane między tych, którzy dostrzegają jej wartość. Nie ma w tym nic niesprawiedliwego, ponieważ ci, którzy otrzymują wiedzę, nie biorą niczego, co należy do innych, niczego innych nie pozbawiają; biorą tylko to, co inni odrzucili jako bezużyteczne i co i tak zostałoby utracone, gdyby tego nie wzięli. Gromadzenie wiedzy przez jednych zależy od odrzucenia wiedzy przez innych. Istnieją okresy w życiu ludzkości, które zazwyczaj zbiegają się z początkiem upadku kultur i cywilizacji, kiedy masy bezpowrotnie tracą rozum i zaczynają niszczyć wszystko, co zostało stworzone przez wieki i tysiąclecia kultury. Takie okresy masowego szaleństwa, często zbiegające się z kataklizmami geologicznymi, zmianami klimatycznymi i podobnymi zjawiskami o charakterze planetarnym, uwalniają ogromne ilości materii wiedzy. To z kolei wymusza pracę nad gromadzeniem tej materii wiedzy, która w przeciwnym razie zostałaby utracona. Zatem praca nad gromadzeniem rozproszonej materii wiedzy często zbiega się z początkiem destrukcji i upadku kultur i cywilizacji. Ten aspekt zagadnienia jest jasny. Tłum ani nie pragnie, ani nie poszukuje wiedzy, a przywódcy tłumu, w swoim własnym interesie, starają się wzmocnić jego strach i niechęć do wszystkiego, co nowe i nieznane.
Niewola, w której żyje ludzkość, opiera się na tym strachu. Trudno nawet wyobrazić sobie całą grozę tej niewoli. Nie rozumiemy, co ludzie tracą. Ale aby zrozumieć przyczynę tej niewoli, wystarczy zobaczyć, jak ludzie żyją, co stanowi cel ich istnienia, obiekt ich pragnień, namiętności i aspiracji, co myślą, o czym mówią, czemu służą i co czczą. Zastanówmy się, na co kulturalna ludzkość naszych czasów wydaje pieniądze, co osiąga najwyższą cenę, gdzie gromadzą się największe tłumy. Jeśli zastanowimy się przez chwilę nad tymi pytaniami, stanie się jaśniejsze, że ludzkość, taka, jaka jest teraz, z interesami, którymi się kieruje, nie może oczekiwać niczego innego niż to, co ma. Ale, jak już powiedziano, nie może być inaczej. Wyobraźmy sobie, że dla całej ludzkości przydzielane jest pół funta wiedzy rocznie. Jeśli ta wiedza zostanie rozdzielona między wszystkich, każdy otrzyma tak mało, że pozostanie głupcem, którym był. Ale dzięki temu, że niewielu chce posiąść tę wiedzę, ci, którzy ją zdobędą, mogą zdobyć, powiedzmy, po ziarenku, i zyskać możliwość stania się bardziej inteligentnymi. Nie wszyscy mogą stać się inteligentni, nawet gdyby chcieli. A gdyby nawet stali się inteligentni, nie pomogłoby to w niczym. Istnieje ogólna równowaga, której nie da się zachwiać.
To jeden aspekt. Drugi, jak już powiedziałem, polega na tym, że nikt niczego nie ukrywa; nie ma żadnej tajemnicy. Lecz zdobycie lub przekazanie prawdziwej wiedzy wymaga wielkiego trudu i wysiłku zarówno od tego, kto otrzymuje, jak i od tego, kto ją przekazuje. Ci, którzy posiadają tę wiedzę, robią wszystko, co w ich mocy, aby przekazać ją i zakomunikować jak największej liczbie ludzi, ułatwić im do niej dostęp i umożliwić im przygotowanie się do przyjęcia prawdy. Wiedzy jednak nie da się nikomu przekazać siłą i, jak już powiedziałem, bezstronne spojrzenie na życie przeciętnego człowieka, na to, co wypełnia jego dzień i czym się interesuje, od razu pokaże, czy można oskarżyć ludzi posiadających wiedzę o jej ukrywanie, o to, że nie chcą jej ludziom przekazać lub że nie chcą nauczać ludzi tego, co sami wiedzą. Ten, kto pragnie wiedzy, musi sam podjąć początkowy wysiłek, aby znaleźć źródło Wiedzy i zbliżyć się do niego, korzystając z pomocy i wskazówek, które są udzielane wszystkim, ale których ludzie z reguły nie chcą widzieć ani rozpoznawać. Wiedza nie może przyjść do ludzi bez wysiłku z ich strony. Rozumieją to doskonale w odniesieniu do wiedzy zwyczajnej, ale w przypadku wiedzy wielkiej, gdy dopuszczą możliwość jej istnienia, mogą oczekiwać czegoś innego. Każdy doskonale wie, że jeśli na przykład ktoś chce nauczyć się chińskiego, zajmie mu to kilka lat intensywnej pracy; każdy wie, że pięć lat potrzeba na przyswojenie zasad medycyny, a może dwa razy tyle na naukę malarstwa czy muzyki. A jednak istnieją teorie, które twierdzą, że wiedza może przyjść do ludzi bez żadnego wysiłku z ich strony, że mogą ją zdobyć nawet we śnie. Samo istnienie takich teorii stanowi dodatkowe wyjaśnienie, dlaczego wiedza nie może przyjść do ludzi. Jednocześnie istotne jest zrozumienie, że samodzielny wysiłek człowieka, aby osiągnąć cokolwiek w tym kierunku, również nie może przynieść rezultatów. Człowiek może osiągnąć wiedzę tylko z pomocą tych, którzy ją posiadają. Trzeba to zrozumieć od samego początku. Trzeba uczyć się od tego, który wie.
Zostaw odpowiedź