Rozważania wewnętrzne i zewnętrzne (VI)

Birdlip, 27 marzec,1943

Dopóki zewnętrznie oceniasz inną osobę, próbując ją zmienić – to znaczy, dopóki uważasz, że powinna być inna – nie oceniasz zewnętrznie, lecz wewnętrznie. Podstawą wewnętrznego oceniania jest myślenie, że inni powinni być inni, a to z kolei prowadzi do „robienia rachunków” wobec innych. Konieczne jest jasne zrozumienie tego punktu. Czujesz, że inna osoba nie powinna traktować cię tak, jak to robi, nie powinna cię denerwować, ani nie powinna być taka, jaka jest. Czy zatem stawiasz wymagania, czy nie? Oczywiście, że tak. W prawdziwym, zewnętrznym ocenianiu nie możesz zaczynać od tego punktu. Wychodzisz od założenia, że ​​to ty masz rację, a oni się mylą. A ponieważ uważasz, że to ty masz rację, a oni się mylą, czujesz, że są ci coś winni. W jakim sensie są ci coś winni? Czujesz, że powinni odpowiadać twoim poglądom, a ponieważ tak nie jest, czujesz, że czegoś im brakuje. Czujesz więc, że są ci winni właściwe zachowanie, zgodnie z twoimi prywatnymi standardami tego, co jest dobre, a co złe. Widzisz, że to wszystko oznacza, że ​​stawiasz się w pozycji sędziego. Oceniasz drugą osobę na podstawie własnych wyobrażeń o tym, jaka powinna być. To źródło wewnętrznego namysłu w odniesieniu do tej strony, która nazywa się „rozliczaniem się”. Krótko mówiąc, czujesz, że druga osoba jest ci coś winna. Jeśli zaczniesz od próby zewnętrznego spojrzenia na drugą osobę z perspektywy wewnętrznego namysłu, z perspektywy myślenia, że ​​powinna być inna, twoje zewnętrzne namysły będą jedynie wewnętrznymi namysłami. Nie podejmujesz żadnej próby wyjścia z właściwej perspektywy zewnętrznego namysłu, czyli postawienia się w sytuacji drugiej osoby. Wręcz przeciwnie, wychodzisz od swojej własnej sytuacji, a nie od sytuacji drugiej osoby. A w porównaniu z prawdziwym zewnętrznym namysłem, to nic innego jak forma hipokryzji i prawdopodobnie skończysz jedynie na wzruszeniu ramion i stwierdzeniu: „Cóż, zrobiłem dla tej osoby wszystko, co mogłem, i nie mogę zrobić więcej”. Więc umyjesz ręce od niego w swoim własnym poczuciu zasługi i cnoty. Ale Zapewniam cię, że zewnętrzne rozważanie w sensie pracy nie jest niczym podobnym. Weźmy zwykłego mechanicznego człowieka – to znaczy zwykłą osobę. Jest pełen buforów, uprzedzeń, negatywnych postaw, obrazów samego siebie, próżności, typowych płyt gramofonowych i tak dalej. Załóżmy, że spróbuje, taki jaki jest, dokonać zewnętrznego rozważania, naprawdę wczuć się w życie innej osoby, w jej sytuację, w jej umysł. Myślisz, że będzie w stanie to zrobić? Oczywiście, że nie. Nie widzi siebie. Jak więc może zobaczyć drugą osobę? A jeśli nie widzi drugiej osoby, jak może postawić się w jej sytuacji? Dlatego mówi się, że zanim zaczniesz naprawdę rozważać zewnętrznie, musisz osiągnąć pewien stopień samoobserwacji i tylko w zależności od stopnia samoobserwacji i samowiedzy możesz zewnętrznie rozważać inną osobę. O ile znasz siebie, poznasz dobrze drugą osobę: o ile potrafisz zobaczyć siebie, możesz dobrze widzieć innych. Czy wiecie, każdy z was tutaj teraz, jak męczący, jak trudny, jak nieprzyjemny, jak uprzedzony, jak wymagający potraficie być? Czy to zauważyliście? Jeśli tak, to jesteście w lepszej pozycji, aby zewnętrznie patrzeć na innych ludzi, ponieważ kiedy zobaczycie ich wady, zobaczycie również swoje własne. Ale tak jak jesteśmy stworzeni, patrząc na zewnątrz naszymi zmysłami, a nie patrząc w siebie, widzimy tylko wady innych ludzi, a zrównoważenie tego rachunku wymaga całego życia pracy i wglądu. Wszyscy mamy obraz siebie; wszyscy jesteśmy, w taki czy inny sposób, zadowoleni z siebie. Pozwólcie, że podam wam definicję słownikową słowa zadowolony z siebie. Słowo to pochodzi od niemieckiego słowa oznaczającego przebierać się; fartuch, przemyt, a zatem: „skrupulatnie dbać o pozory przyzwoitości, być absurdalnie zadowolonym z siebie i samo-zadowolonym”. Jedno jest pewne: im szczerzej obserwujemy siebie i to, co w nas jest, tym mniej będziemy zadowoleni z siebie. Z tego wynika, że ​​mniej będziemy zadowoleni z tego, że wiemy, jaki powinien być drugi człowiek. Będziemy więc mniej osądzać i w konsekwencji łatwiej wczuć się w sytuację drugiego człowieka. Pamiętacie dwa przykłady modlitwy w Ewangeliach – człowieka, który modlił się, dziękując Bogu, że nie jest jak inni ludzie, i człowieka, który bił się w piersi i powiedział, że jest grzesznikiem. Który z tych dwóch mężczyzn, waszym zdaniem, najlepiej mógłby ocenić na zewnątrz? I przez którego z nich wolałbyś być osądzony? Jest takie powiedzenie w Pracy, które na pewno słyszałeś nie raz: dopóki człowiek nie zacznie uświadamiać sobie własnej nicości, nie może wykonywać Pracy. Nie skoczy, by złapać linę spuszczoną z góry, by go uratować. Ale to wszystko wymaga czasu: i musimy podejmować Pracę, etap po etapie, w naszym stopniowym jej zrozumieniu. Nikt nie może przewyższyć samego siebie — to znaczy swojego poziomu bytu. Wraz ze zmianą bytu zmienia się również rozumienie. Teraz rozważanie zewnętrzne jest pracą nad bytem, ​​jak powiedziano. Twoje istnienie jest mniej więcej tym, jak odbierasz rzeczy. W życiu ludzie nie patrzą na siebie zewnętrznie ze względu na swój poziom bytu. Gdyby ludzie naprawdę zewnętrznie patrzyli na siebie, wojna byłaby niemożliwa. Ale wojna jest możliwa ze względu na poziom bytu Człowieka, który jest taki, że rozumie się jedynie wewnętrzne rozważanie, robienie rachunków, pragnienie zemsty i tak dalej. Zrozumiesz więc, że rozważanie zewnętrzne w sensie Pracy oznacza krok poza twój zwykły poziom bytu. Lub, mówiąc inaczej, jeśli potrafisz naprawdę zewnętrznie rozważyć, twój poziom bytu będzie inny.

Teraz wszelkie rozważania zewnętrzne, w sensie Pracy, wymagają wysiłku, podczas gdy wszelkie rozważania wewnętrzne są łatwe, mechaniczne, samo-uwielbiające. Smak tych dwóch jest zupełnie inny. Świadomy wysiłek ma zupełnie inny smak niż mechaniczna, automatyczna reakcja. Obrażanie się jest niezwykle łatwe. To reakcja mechaniczna. Nieobrażanie się lub przekształcanie bycia obrażonym jest trudne. Wymaga to świadomego wysiłku. Wymaga wiele myślenia, wiele wewnętrznego dostosowania, wiele przypominania sobie, jaki jest się samym sobą i tak dalej, aby przekształcić pierwsze wrażenie bycia obrażonym. Ale to jest prawdziwa praca nad sobą. Czy chcesz należeć do wspaniałego łańcucha przyczyn i skutków, który tworzy mechaniczne człowieczeństwo, czy chcesz się z niego wydostać? Jeśli tak, musisz pracować nad swoimi mechanicznymi reakcjami. Jeśli będziesz przestrzegać prawa „oko za oko, ząb za ząb”, to zawsze pozostaniesz w kręgu mechanicznego człowieczeństwa, który prowadzi donikąd. Ezoteryzm niesie ze sobą nowe prawo – prawo nie identyfikacji, prawo samoobserwacji – w istocie, zastosowanie samej Pracy w życiu codziennym. Ta Praca to ezoteryczne chrześcijaństwo. Chrystus powiedział: „Przynoszę wam nowe prawo”. Praca mówi to samo. Czy nie dostrzegasz, jak Praca przynosi ci nowe prawa zachowania, wewnętrzne i zewnętrzne? Jak więc możesz twierdzić, że nie wiesz, co to znaczy myśleć z punktu widzenia idei Pracy?

***

Teraz możesz postawić sobie za cel zewnętrzne spojrzenie na osobę w Pracy lub w życiu, jak wolisz. Dodałbym, powinieneś praktykować zewnętrzne spojrzenie w Pracy, ponieważ jest łatwiej, gdy druga osoba również pracuje, ale jeśli nie jest to możliwe — lub, powiedzmy, niezbyt łatwe w danej chwili — musisz zrobić to samo w życiu. Życie może stać się twoim nauczycielem. Staje się twoim nauczycielem, gdy tylko zaczniesz pracować nad sobą, z autentycznej chęci pracy, co oznacza ocenę Pracy. Pamiętaj, że Praca może stać się bardzo zimna i odległa, jeśli jej nie podtrzymujesz przy życiu, i nie podtrzymasz jej przy życiu, jeśli jej nie kochasz. Zewnętrzne spojrzenie na osobę w życiu jest dokładnie tym samym, co w Pracy, tylko niekoniecznie otrzymasz pomoc od drugiej osoby, a zatem bardzo łatwo będzie, aby twoje próby zewnętrznego spojrzenia przekształciły się w wzmożoną formę wewnętrznego spojrzenia. Musisz obliczyć drugą siłę — czyli trudności. Oczywiście będzie to bezużyteczne, jeśli zaczniesz z pozycji wyższości i spróbujesz naprawić sytuację drugiej osoby. Pamiętaj, że kiedy czujesz się urażony, zaczynasz wewnętrznie rozważać. Musisz być całkowicie bierny wobec drugiej osoby i cały czas pracować nad sobą, jeśli potrafisz, i nie obrażać się. Jeśli jesteś szczery w swoim celu, możesz go zrealizować. Nigdy nie możesz doszukiwać się winy ani okazywać, że ją masz. Musisz być gotowy na znoszenie fałszywych oskarżeń. I oczywiście musisz być gotowy na znoszenie nieprzyjemnych przejawów drugiej osoby, nie tracić panowania nad sobą i nie zaczynać skandować: „Oto jestem i robię, co w mojej mocy, żeby być miłym” i tak dalej. Kiedy to się zacznie, oznacza to, że wewnętrznie rozważasz. A jeśli to robisz, zaczynasz od bardzo płytkiej podstawy – to znaczy od prawdziwego, dojrzałego celu. A w zewnętrznym rozważaniu osoby w życiu, co oznacza, że ​​musisz się zmienić, musisz już mieć jakieś pojęcie o tym, co to znaczy być „wszystkim dla wszystkich”. Musisz być w stanie jeść, pić, żartować, słuchać i rozmawiać bez śladu Pracy za tobą. Możesz mieć okazję, żeby coś powiedzieć, a możesz nie. To nie ma znaczenia. Osoba podążająca Czwartą Drogą Pracy musi być w stanie być całkiem zwyczajna w życiu. Nie może być mowy o żadnej wyższości, aluzji, perswazji, mrocznych uwagach. Ale jeśli pracujesz nad sobą, gdy druga osoba jest trudna, uświadomisz jej, że jesteś inny. Nie wolno ci jednak tego okazywać otwarcie. Kiedy życie staje się nauczycielem, osiągasz najwyższą pracę. I wtedy jesteś na właściwej drodze Czwartej Drogi. Ale jest to trudne – och, jak trudne! – i wymaga wiele i długiej pracy nad sobą oraz cierpliwego zrozumienia. Musisz, że tak powiem, być w stanie znieść wszystko z rąk ludzi, a mimo to nadal pracować. Ale jeśli zewnętrznie postrzegasz kogoś w życiu, czując się lepszym, a przez to stale go osądzając i otwarcie to okazując, nie pracujesz. To nie jest droga Czwartej Drogi. Stanie się biernym w sensie Pracy wobec innej osoby wymaga bardzo wielkiej pracy wewnętrznej, zwłaszcza wobec osoby w życiu. W pewnym sensie jest to łatwiejsze niż bierność wobec osoby w Pracy. Ale musicie zdać sobie sprawę z tego, co to dla was oznacza, z doświadczenia. Wiecie, jak w życiu ludzie ciągle starają się wzajemnie ulepszać, upominając się nawzajem, ciągle doszukując się w sobie wad. To jest zupełnie bezużyteczne i prowadzi do niekończących się konfliktów w życiu. Ale bierność wobec drugiej osoby i praca nad sobą – ponieważ bycie biernym wymaga ciągłej pracy wewnętrznej – to, zapewniam was, może spowodować zmianę w drugiej osobie, ponieważ wasza praca daje jej przestrzeń do zmiany. Ale jeśli reagujecie mechanicznie przez cały czas, nie dajecie drugiej osobie przestrzeni do odwrócenia się i zmiany. Nie reagując, pozostawiacie sobie przestrzeń. Jeśli chodzi o zewnętrzne postrzeganie osoby w życiu, pamiętajcie, że musicie naprawdę chcieć to robić. Czy naprawdę chcecie, czy nie? Musicie mieć autentyczny, dojrzały, świadomy cel, który zaczyna się w świetle Pracy i myślicie o tym, co robicie praktycznie w Pracy. Tylko wtedy Praca wam pomoże. Jeśli podstawą twojego celu jest jedynie cel życiowy, nie będzie on przewodził sile Pracy. Łatwiej może być pracować z punktu widzenia celu życiowego. Powiedziano nam, abyśmy zaprzyjaźnili się z Mamoną Niesprawiedliwości. W realnych relacjach w Pracy to nie wystarczy. To wręcz niewystarczające. Ale w zewnętrznym postrzeganiu osoby w życiu, to, co należy do celu życiowego, może się pojawić, jeśli pomaga twojemu celowi Pracy. Dam ci przykład: jeśli obawiasz się utraty pracy, stanowiska itd., twój cel życiowy może pomóc twojemu celowi Pracy być biernym wobec nieprzyjemnych przejawów. To jest dozwolone. Ale musisz wiedzieć, co jest czym i kiedy pojawia się prawdziwa Praca, i zdawać sobie sprawę z tego, co robisz i jakie względy życiowe Zmusiły cię do działania. Innym przykładem jest sytuacja, gdy osoba może być w takiej sytuacji, że jej kontakt z Pracą zależy od jej zewnętrznego spojrzenia na ludzi w życiu. Można to zrobić, ale wymaga to inteligencji i bierności wobec krytyki. Wymaga to zwłaszcza zdolności do wewnętrznej ciszy. Niewłaściwe mówienie oczywiście stworzy trudności. Oznacza to, że osoba w tej Pracy, otoczona ludźmi w życiu, którzy nie mają centrum magnetycznego, musi zachowywać się w zwykły sposób – musi milczeć, nie w sposób oczywisty czy intrygujący, ale naprawdę wewnętrznie cicho, aby inni nie zauważyli niczego niezwykłego. Będzie to częścią jej Pracy. Jej inne zadanie będzie polegać na tym, by nie reagować mechanicznie, jak zawsze. Mówimy o tych w Pracy, którzy są połączeni więzami z ludźmi spoza Pracy. Teraz porozmawiamy o tych w Pracy, którzy z jakiegoś szczególnego powodu pragną nawiązać relację z tymi, którzy nie są w Pracy. Całe pytanie dotyczy zatem centrum magnetycznego. Jeśli emocjonalnie odczuwasz Pracę, trudno ci będzie nawiązać kontakt z tymi, którzy go nie czują. Po kilku rozmowach prawdopodobnie zauważysz, że pojawia się linia podziału. Nie obwiniaj Pracy za ten fakt. Praca prowadzi cię do pewnych osób albo i nie. Trzeba słuchać Pracy, że tak powiem, najlepiej jak się da. Musisz również pamiętać, że różnica między osobą, która wie coś o Pracy, a osobą, która nie wie, jest bardzo duża. W rzeczywistości istnieje między nimi przepaść. Towarzysko możesz kogoś lubić, czuć się nim zafascynowany i chcieć wciągnąć go w Pracę, ale jeśli nie ma centrum magnetycznego, a cała jakość rozmowy ogranicza się do życia, to poczujesz, że istnieje, i tak jest w rzeczywistości, przepaść. Są w życiu całkiem mili ludzie, którzy nie mogą wejść w Pracę. I tak właśnie musi być. Możemy się spotkać tylko poprzez wspólne zrozumienie, a nie poprzez wygląd zewnętrzny czy ciała fizyczne. Spróbujmy to zrozumieć. Osoba, która zaczyna rozumieć Pracę, nie będzie łatwo zjednoczyć się z kimś, kto nie ma centrum magnetycznego. Pamiętaj, że posiadanie centrum magnetycznego jest oznaką poziomu bytu. Niektórzy je mają, nie zdając sobie z tego sprawy. Ale generalnie ludzie o różnych poziomach bytu nie jednoczą się. Jak mogą? Zrozum, że centrum magnetyczne jest bardzo ważne, jeśli chodzi o znak bytu człowieka. Człowiek może być mądry, dobry naukowiec i tak dalej, ale nie mieć poczucia niczego wyższego – żadnego poczucia Wyższego Umysłu. Człowiek na najwyższej pozycji w życiu niekoniecznie posiada centrum magnetyczne i zazwyczaj go nie posiada. Życie nie jest standardem oceny człowieka w wartości Pracy, z wyjątkiem wartości Dobrego Gospodarza. Ani Herod, ani Piłat nie nadawali się do ezoterycznej nauki Chrystusa. Wszystko to jest z pewnością oczywiste. Wartości Życia i wartości Pracy są zupełnie różne: wielki człowiek w życiu nie jest wielkim człowiekiem w Pracy. Nie możesz rozmawiać z człowiekiem odnoszącym wielkie sukcesy w życiu o tej Pracy, myśląc, że cię zrozumie. Nigdy nie powinieneś myśleć, że wysoka pozycja w życiu oznacza głębokie zrozumienie tej Pracy. W rzeczywistości, często jest wręcz przeciwnie. Ta idea potrzebuje dużo czasu, aby zakorzenić się w ludziach.

Pozwólcie mi dodać jedną rzecz, która jest niezwykle ważna w rozważaniach zewnętrznych. Nie możesz zewnętrznie patrzeć na inną osobę, dopóki nie podzielisz jej na różne „ja”. I nie możesz tego zrobić, dopóki nie dostrzeżesz różnych „ja” w sobie. Jeśli zawsze myślisz o sobie jako o „ja”, to zawsze będziesz myślał o innych jako o posiadających jedno, trwałe „ja”. Czy potrafisz jeszcze myśleć o różnych „ja” w sobie i nie mówić „ja” do wszystkiego w sobie? Wtedy, w tym samym stopniu, będziesz w stanie dostrzec różne „ja” w innej osobie. Zobaczysz jej dobre i złe „ja”. To pomoże ci zewnętrznie spojrzeć na drugą osobę.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej