Birdlip, 20 kwiecień, 1943
—O BYCIU PASYWNYM (II)
Ta praca ma na celu osłabienie osobowości. To początkowo jest wadą, ponieważ tak naprawdę człowiek czuje się słaby, gdy nie jest już w stanie reagować w zwykły sposób. Załóżmy, że zawsze byłeś przyzwyczajony do wpadania w złość z jakiegoś powodu, a teraz nie możesz. Czujesz się słaby. Czujesz stratę. Stratę czego? Utratę części osobowości. Jednocześnie zyskujesz coś i stajesz się naprawdę silniejszy.
Spróbujmy w tych komentarzach na temat rozważań wewnętrznych i zewnętrznych lepiej zrozumieć, co oznacza bierność osobowości. Celem jest umożliwienie rozwoju esencji. Za każdym razem, gdy świadomie sprzeciwiasz się osobowości, coś zyskujesz. Oczywiście, nie należy tego traktować arytmetycznie. Nie można oczekiwać, że od razu osiągnie się jakiś konkretny zysk. To jest raczej bardziej złożone i subtelne. Osobowość utrzymuje cię tam, gdzie jesteś. Jest nabywana. Stała się tobą: albo ty stałeś się nią. To robi, działa, mówi, To wytyka błędy, psuje szczęśliwy czas, To przejmuje nad tobą kontrolę w każdej chwili. W ten sposób To utrzymuje cię tam, gdzie jesteś, a twoje życie takim, jakie jest. A teraz gdzie jesteś? Jesteś tam, gdzie jesteś, w sensie tego, co masz w sobie, co jest aktywne, a więc tego, czego doświadczasz, co myślisz, że ci się podoba. Widzisz życie, tuż obok, poza sobą i być może pragniesz najróżniejszych rzeczy, ale nie możesz wejść w życie i czerpać z niego, chyba że w takim stopniu, w jakim pozwala ci na to twoja osobowość. Wchodzisz w życie zgodnie z kształtem swojej osobowości. Spotykasz życie, ludzi itd. poprzez swoją osobowość, a nie bezpośrednio. Czy to jasne? Teraz nie widzisz swojej osobowości. Nie jest ona dla ciebie świadoma. Więc być może obwiniasz życie lub ludzi, lub czujesz się rozczarowany itd. Problem polega na tym, że nabyłeś pewien mechaniczny mechanizm do nawiązywania kontaktu z życiem zwany osobowością, który oddaje ci życie zgodnie z jego kształtem, że tak powiem. I tak oto jesteś tutaj, zawsze nosząc ze sobą swoją osobowość, swój aparat do doświadczania życia i zawsze mając nadzieję, że gdybyś miał nowe otoczenie, nowych ludzi, nowy dom, nowe ubrania itd., wszystko byłoby zupełnie inne. Jak to możliwe? Nosisz ze sobą swój aparat do kontaktowania się z życiem — to znaczy swoją osobowość. Możesz spakować walizki, napełnić je nowymi ubraniami i pojechać na Antypody — ale nosisz ze sobą swoją osobowość, ze wszystkimi nabytymi nawykami umysłu, nawykami emocji, nawykami zachowania, nawykami mówienia, nawykami szukania błędów, nawykami ruchu, nawykami zdrowotnymi itd. Ta Praca dotyczy tego, jak uciec od siebie, a nie od życia. Nie uciekniesz od siebie, zmieniając swój zewnętrzny krajobraz. Z tego powodu konieczne jest obserwowanie siebie i zobaczenie, jaka jest twoja osobowość, zbadanie jej i zobaczenie, jaki jest twój aparat. Wszyscy mamy najróżniejsze marzenia o nowym życiu – o idealnych okolicznościach, cudownych ludziach itd. Ale takie marzenia są próżne, ponieważ nawet gdybyśmy znaleźli się w wyjątkowych i pięknych warunkach, takich jak te, które rzekomo występują w Raju, zareagowalibyśmy na nie poprzez naszą osobowość i bardzo szybko okazaliby się zupełnie nieodpowiednimi, | fantazją. Problem polega na tym, że nikt z nas nie wie, jak żyć, ponieważ nikt z nas nie widzi, że problem tkwi w osobowości – to znaczy w maszynie receptywno-reaktywnej, której używamy do kontaktu z życiem. I nigdy nie nauczymy się, jak żyć nawet trochę właściwie, jeśli nie popracujemy nad naszą osobowością i nie zobaczymy, jaka ona jest w każdym przypadku i jakie problemy wynikają z nas samych, a nie tylko z innych i z życia.
Cała ta Praca polega na naśladowaniu Świadomego Człowieka. Ale jeśli nie pracujemy nad osobowością, pozostajemy ludźmi mechanicznymi. Wtedy ona będzie działać. Maszyna będzie mówić. To wpadnie w złość. To przejmie kontrolę nad wszystkim. I nawet jeśli zaczniesz zdawać sobie sprawę, że jest w tobie coś jeszcze, coś głębszego, co nie chce działać, mówić, czuć, myśleć w sposób, w jaki ty to robisz, nie będziesz w stanie niczego zmienić – przynajmniej przez długi czas. Ale nawet jeśli to dostrzeżesz, jesteś w o wiele lepszej sytuacji niż osoba, która nie dostrzega, że coś zawsze przejmuje nad nią kontrolę i wszystko psuje. W Pracy musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy zdani na łaskę czegoś, co nazywa się osobowością w nas i że jest to maszyna, która nami steruje. Możesz leżeć rano w łóżku w stanie półsnu i całkiem wyraźnie widzieć, co powinieneś powiedzieć, pomyśleć, poczuć lub zrobić, ale natychmiast po przebudzeniu coś przejmuje nad tobą kontrolę. To przejmuje nad tobą kontrolę i To zaczyna działać i mówić w sposób zupełnie sprzeczny z tym, co postrzegałeś i planowałeś. Co przejmuje nad tobą kontrolę? To osobowość. I w krótkim czasie – w jednej chwili – jesteś całkowicie pod jej władzą, a wszystko, o czym myślałeś i co planowałeś, gdy byłeś bardziej świadomy, bardziej wolny, to znaczy od osobowości, wydaje się odległe, a nawet bezsensowne. Zachowujesz się więc dokładnie tak samo jak wczoraj. Coś cię chwyta, a ty zasypiasz w jego uścisku. To jest nasza tragedia, że nie możemy się zmienić, a nawet zapominamy, że powinniśmy się zmienić, na cały dzień, tydzień, a nawet dłużej. Kiedy jesteśmy w osobowości, wszystko działa jak mechanizm. Tylko kiedy jesteśmy w uścisku osobowości, nie postrzegamy jej jako mechanizmu. Jedna rzecz prowadzi do drugiej łatwymi ścieżkami skojarzeń i nawyków, i tak dziś jest jak wczoraj, a jutro jak dziś. I wydaje nam się to całkowicie logiczne, całkowicie rozsądne, całkowicie uzasadnione, całkowicie naturalne. Ale kiedy człowiek zaczyna się trochę budzić – to znaczy, by uwolnić się od osobowości – miewa chwile, gdy dostrzega tę maszynę, do której jest przywiązany i pod której władzą jest. Widzi, że jest w więzieniu. Może nawet zacząć się bać tej gładkiej, potężnej, samonapędzającej się maszyny, tego potwora-Frankensteina, który uparcie go kontroluje, którego życie stopniowo stworzyło w nim bez jego wiedzy. I wtedy zaczyna rozumieć, co oznacza praca nad sobą, jakie jest jego zadanie i z czym musi się zmagać przez resztę życia. Ta zewnętrznie stworzona rzecz w nim, ta osobowość ukształtowana przez zewnętrzne życie, ta maszyna, jakąkolwiek formę przybiera, jest smokiem, którego trzeba pokonać, mówiąc językiem mitologii. W Czwartej Drodze, która leży w życiu, nie można pójść do klasztoru ani usiąść w jaskini na pustyni, aby uwolnić się od osobowości. Uczynienie osobowości bierną, w tej Pracy, którą studiujemy, to ciągła praca nad sobą w życiu, poprzez obserwację, nieutożsamianie się z sobą, poprzez wewnętrzne oddzielenie i tak dalej. Cała praca polega na tym.
Pozwólcie, że zacytuję coś, co wiele lat temu zapisał pan Uspieński, na temat zmagań z osobowością. Wyjaśniono mu, że człowiek musi stopniowo nauczyć się fotografować siebie jako całość, a nie tylko obserwować pojedyncze detale. Musi zacząć postrzegać siebie całościowo, we wszystkich centrach, w dowolnym momencie. „W tym celu” – powiedziano – „człowiek musi nauczyć się robić sobie, że tak powiem, mentalne zdjęcia w różnych momentach życia i w różnych stanach emocjonalnych, i to nie tylko zdjęcia detali, ale zdjęcia całości, tak jak ją widział. Innymi słowy, zdjęcia te muszą zawierać jednocześnie wszystko, co człowiek może w sobie dostrzec w danym momencie: jego emocje, nastroje, myśli, doznania, postawy, zachowanie, ruchy, ton głosu, mimikę twarzy itd. Jeśli człowiekowi uda się uchwycić interesujące momenty do zrobienia tych zdjęć, zbierze cały album swoich portretów, które razem ukażą mu wyraźnie, kim naprawdę jest. Nie jest jednak tak łatwo robić sobie te zdjęcia w najciekawszych i najbardziej charakterystycznych momentach. Nauka tego wymaga czasu. Jeśli jednak zdjęcia zostaną wykonane z powodzeniem i będzie ich wystarczająco dużo, człowiek zrozumie, że jego zwyczajowe wyobrażenie o sobie, z którym żył z roku na rok, jest bardzo dalekie od rzeczywistości. Zamiast człowieka, którym się uważał, zobaczy Zupełnie inny człowiek. Ten „inny” człowiek jest sobą i jednocześnie nie jest sobą.
W tej Pracy musisz nauczyć się odróżniać to, co rzeczywiste, od tego, co wymyślone, a następnie je oddzielać. Aby rozpocząć samoobserwację i samopoznanie, konieczne jest podzielenie siebie na stronę rzeczywistą i wymyśloną. To znaczy, człowiek musi uświadomić sobie, że rzeczywiście składa się z dwóch ludzi. Wszystko to wymaga czasu. Ale dopóki człowiek postrzega siebie jako jedną osobę, nigdy nie ruszy się z miejsca, w którym jest. Jego praca nad sobą rozpoczyna się w momencie, gdy zaczyna odczuwać w sobie dwóch ludzi. Jeden jest bierny i może najwyżej rejestrować lub obserwować to, co się z nim dzieje. Drugi, który nazywa siebie „ja”, jest aktywny i mówi o sobie w pierwszej osobie, jest w rzeczywistości jedynie wymyśloną, nierzeczywistą osobą. (Nazwijmy tę wymyśloną osobę w człowieku A.)
Kiedy człowiek uświadamia sobie swoją bezradność wobec A, jego stosunek do siebie i do A w sobie przestaje być obojętny lub obojętny. Samoobserwacja staje się obserwacją A. Człowiek rozumie, że nie jest A, że A to nic innego jak maska, którą nosi, rola, którą nieświadomie odgrywa i której niestety nie może przestać odgrywać, rola, która nim rządzi i sprawia, że robi i mówi tysiące głupich rzeczy, tysiące rzeczy, których sam nigdy by nie zrobił ani nie powiedział. Jeśli jest szczery wobec siebie, czuje, że jest w mocy A, a jednocześnie czuje, że nim nie jest.
Zaczyna się bać A, zaczyna czuć, że A jest jego wrogiem. Niezależnie od tego, co chciałby zrobić, wszystko jest zmieniane i przechwytywane przez A. A jest jego wrogiem. Pragnienia, gusty, sympatie, myśli, opinie A są albo sprzeczne z jego własnymi poglądami, uczuciami i nastrojami, albo nie mają z nimi nic wspólnego. A jednocześnie jest jego panem. Jest niewolnikiem, nie ma własnej woli. Nie ma możliwości wyrażania swoich pragnień, ponieważ wszystko, co chciałby zrobić lub powiedzieć, robi za niego A.
Kiedy człowiek osiągnie ten poziom samoobserwacji, musi zrozumieć, że jego jedynym celem jest uwolnienie się od A. A ponieważ w rzeczywistości nie może uwolnić się od A, ponieważ jest sobą, musi zatem panować nad A i zmusić go do zrobienia nie tego, czego chce A w danej chwili, ale tego, czego on sam chce. Z bycia panem, A musi stać się sługą.
Pierwszy etap pracy nad sobą polega na mentalnym oddzieleniu się od A, a następnie na faktycznym oddzieleniu się od niego, na trzymaniu się z dala od niego. Należy jednak pamiętać, że cała uwaga musi być skoncentrowana na A, ponieważ człowiek nie jest w stanie wyjaśnić, kim sam naprawdę jest. Może jednak wyjaśnić sobie A i od tego musi zacząć, pamiętając jednocześnie, że nie jest A.
Zauważmy, że w powyższym cytacie podkreślono, że człowiek nie może się zmienić, dopóki uważa siebie za jedność. Ale kiedy dzieli się na stronę obserwującą i stronę obserwowaną, pierwszy krok w kierunku możliwej zmiany został już zrobiony. To znaczy, człowiek musi stać się Obserwującym „Ja” i Osobowością. Wszystko, co człowiek może wówczas zaobserwować w sobie, musi na początek przyjąć jako A – to znaczy jako osobowość. Ludzie zakładają, że w człowieku działa tylko jedna rzecz i dopóki uważają siebie za jedność, nie mogą myśleć inaczej, więc idea samoobserwacji wydaje im się bardzo trudna. „Co powinniśmy obserwować?” pytają. Odpowiedź brzmi: „Wszystko” – na początek. „Ale” powiedzą, „wszystko, co mogę obserwować, to z pewnością ja sam?” Odpowiedź brzmi: „Nie i tak, w sensie Pracy”. Wszystko, co obserwujesz, musisz najpierw uznać za swoją osobowość. Ta osobowość w tobie rządzi tobą, a część, która może ją obserwować, jest wobec niej początkowo bezradna. Porządek rzeczy jest zły. Polecenie jest w niewłaściwym miejscu. To, co wewnętrzne, nie może kontrolować tego, co zewnętrzne. To, co powinno rozkazywać, jest podmiotem, a to, co powinno być podmiotem, rozkazuje. Część wewnętrzna, która obserwuje, widzi część zewnętrzną nazywającą siebie „Ja” i działającą w jej imieniu, i początkowo nie może nic zrobić. Zauważ, że część obserwująca jest zawsze głębsza niż część obserwowana – tj. część wewnętrzna może obserwować to, co zewnętrzne, ale nie odwrotnie. Chociaż strona wewnętrzna, obserwująca, jest początkowo bezradna, wzmacnia się dzięki ideom Pracy, które ją karmią. Część wewnętrzna może stać się silniejsza tylko dzięki Pracy. Życie nie może jej karmić. Człowiek zaczyna wtedy pragnąć uwolnić się od osobowości, od A, od maszyny, którą ma we władzy. Neutralizująca siła życia utrzymuje osobowość w aktywności: neutralizująca siła Pracy odżywia wewnętrzną stronę obserwującą. Krótko mówiąc, człowiek zaczyna zrozumieć, że jego jedynym celem jest uwolnienie się od A, od osobowości. „I”, cytując ponownie, „skoro w istocie nie może uwolnić się od A, ponieważ jest ono nim samym, musi zatem panować nad A i zmusić A do zrobienia nie tego, czego chce A w danej chwili, ale tego, czego on sam chce. Z bycia panem, A musi stać się sługą”.
Zostaw odpowiedź