Rozważania wewnętrzne i zewnętrzne (X)

Birdlip, 9 maj, 1943

— O byciu biernym (IV)

O utożsamianiu się z sobą Część I

—Jeśli musisz przejść z jednego pokoju do drugiego, będzie to niemożliwe, jeśli w pierwszym pokoju będziesz przywiązany do czegoś. Załóżmy, że jesteś przyklejony do fotela. Nie będziesz mógł się ruszyć, chyba że fotel będzie do ciebie przywiązany. A jeśli drzwi będą wąskie, nie będziesz w stanie przez nie przejść. I musisz sobie wyobrazić, że jesteśmy przywiązani do wielu rzeczy, które uniemożliwiają nam przejście na nowy poziom bytu. Przypomnam sobie, że kiedyś pan Uspieński mówił o nas, jako o ludziach noszących ogromną liczbę płaszczy. Powiedział, że trzeba zdejmować te płaszcze jeden po drugim. W przeciwnym razie bylibyśmy zbyt masywni, aby przejść przez drzwi. Człowiek, który wierzy w siebie, w swoją cnotę i zasługi itd., jest masywny w sensie psychologicznym. Nie może więc przejść przez „wąską bramę” — ani przez „ucho igielne”. Jest wielbłądem. Wielbłąd to duże i uparte stworzenie. Oczywiście chodzi o osobę, która psychologicznie jest wielbłądem.

W Ewangeliach osobę, która głęboko utożsamia się z samym sobą, nazywa się bogaczem. Ma ona głębokie poczucie własnej wartości. Myśli, że wie, jest pewna, że ​​potrafi i jest pewna, że ​​dobro i zło są dla niej jasne. Taka osoba głęboko utożsamia się z samym sobą. To bogacz z Ewangelii, o którym Chrystus powiedział, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego. W przypadku opisanym w Ewangeliach bogacz czuł, że posiada dobroć i uzyskał wiele zasług we wszystkim, co zrobił. Utożsamiał się z samym sobą. Wszystko, co robił, trafiało więc w jego niewłaściwą stronę. Z tego powodu Chrystus powiedział mu: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz”. Bogacz żałował, ponieważ miał „wielkie posiadłości” — to znaczy, utożsamiał się z samym sobą i swoją wartością. Jednak nie utożsamiał się z samym sobą tak bardzo, jak faryzeusz, który modlił się, mówiąc: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu; dawaj dziesięcinę ze wszystkiego, co otrzymuję”, podczas gdy celnik modlił się: „Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznika”. Faryzeusz jest skrajnym przykładem utożsamiania się z samym sobą. Zrozummy jasno, że człowiek może być bardzo dobry w życiu, wypełniać swoje obowiązki, wiernie przestrzegać wszystkiego, czego go nauczono, heroicznie stawiać czoła niebezpieczeństwom, a mimo to być bogaczem z Ewangelii. Oznacza to, że utożsamia się z samym sobą we wszystkim, co robi, i jest z siebie zadowolony. Teraz wiecie, że w Pracy jest zdanie, które mówi, że dopóki człowiek nie osiągnie etapu uświadomienia sobie własnej nicości, nie może się zmienić. Rozpoczęcie uświadamiania sobie własnej nicości jako praktycznego doświadczenia oznacza zaprzestanie bycia „bogaczem”. Innymi słowy, oznacza zaprzestanie utożsamiania się z samym sobą.

***

Część II

—Porozmawiajmy teraz o utożsamianiu się z sobą z różnych stron. Zacznijmy od stwierdzenia, że ​​tam, gdzie utożsamiasz się ze sobą, nie możesz być bierny wobec siebie. Utożsamianie się z sobą oznacza, że ​​jesteś przywiązany do czegoś w sobie, co bierzesz za siebie. Załóżmy, że jesteś przywiązany do idei, że jesteś osobą prawdomówną. Oznacza to, że jesteś przywiązany do tego obrazu siebie. Wyobrażasz sobie siebie, siebie, jako zawsze prawdomównego. Gdziekolwiek więc jesteś, niejako, zabierasz ze sobą ten obraz. Nie istniejesz poza tym obrazem. Jesteś tym obrazem. Towarzyszy ci on wszędzie, nawet jeśli nie mówisz prawdy. Nie ma to żadnego znaczenia dla obrazu, który masz o sobie i do którego jesteś mocno przyklejony. Jeśli na chwilę okoliczności sprawią, że poczujesz, że nie jesteś do końca prawdomówny, natychmiast zaczniesz się usprawiedliwiać, tłumaczyć, argumentować i tak dalej, aż znów poczujesz się całkiem komfortowo w środku i w zgodzie z tym obrazem, który nad tobą dominuje. To jest utożsamianie się z samym sobą. Jest to przykład należący do klasy utożsamiania się z obrazami siebie. Oczywiście, obrazów jest legion. Ale każdy ma szczególne obrazy siebie, z którymi się identyfikuje. Jednym ze źródeł naszej wewnętrznej dysharmonii i naszych negatywnych stanów są obrazy. Kiedy obraz jest, że tak powiem, dotknięty, okazujemy naszą drażliwość albo poprzez przygnębienie, albo poprzez gniew, albo, krótko mówiąc, poprzez negatywność. Kiedy nosimy ze sobą wiele obrazów, jesteśmy bardzo utożsamiani ze sobą. A im bardziej się z sobą utożsamiamy, tym bardziej jesteśmy podatni na zdenerwowanie, zniechęcenie, rozczarowanie itd. Oczywiście, nie tylko obrazy sprawiają, że człowiek jest podatny na zdenerwowanie. Ale obrazy stanowią bardzo konkretne źródło niestabilności w nas samych. Obrazy powstają z próżności i wyobraźni — to znaczy należą do Fałszywej Osobowości, którą jest Wyimaginowane „Ja”. I ze wszystkim, co należy do Fałszywej Osobowości, jesteśmy szczególnie utożsamiani. Gdybyśmy naprawdę mogli dostrzec poprzez bezpośredni wgląd, że wcale nie jesteśmy tacy, jak sobie wyobrażaliśmy, wówczas moc Fałszywej Osobowości osłabłaby. Z jednej strony stracilibyśmy, ale w rzeczywistości zyskalibyśmy o wiele więcej, niż stracilibyśmy. Ale zawsze bronimy się, nawet gdy wiemy lepiej. Dzieje się tak, ponieważ te dwa olbrzymy zwane pychą i próżnością nie pozwalają nam ustąpić – przynajmniej innym. I z tego powodu tylko samoobserwacja może pomóc. Ty sam, widząc siebie, możesz ustąpić sobie. Należy zatem dokonać podziału Ja w sobie na stronę obserwującą i obserwowaną. I, na początku, wszystko należy obserwować pasywnie i wystawiać na światło świadomości bez krytyki. Jeśli masz obraz siebie jako zawsze prawdomównego, musisz przez długi czas obserwować, jak często kłamiesz. Tylko ta wewnętrzna realizacja zniszczy moc obrazu, z którym się utożsamiasz i którego byłeś niewolnikiem.

***

Część III

—„Dopóki człowiek uważa się za jedną osobę, nigdy nie ruszy się z miejsca, w którym jest”. Tak, ale dlaczego? Ponieważ wtedy jest całkowicie utożsamiony z samym sobą. Jego praca zaczyna się dopiero wtedy, gdy czuje w sobie dwóch ludzi. Jeden jest bierny i to on obserwuje; drugi jest aktywny i to on jest obserwowany. Ten aktywny człowiek nazywa siebie „ja”. Człowiek bierny jest początkiem drogi do prawdziwego „ja”. Ale przez długi czas jest słaby i nic nie może zrobić. Lecz w miarę jak poczucie „ja” wyłania się z człowieka aktywnego, tak człowiek bierny umacnia się, aż nadejdzie czas, gdy człowiek bierny stanie się aktywny, a człowiek aktywny – bierny. Oznacza to, że następuje odwrócenie i to, co wewnętrzne, kontroluje to, co zewnętrzne, a nie to, co zewnętrzne – to, co wewnętrzne.

Zrozummy to jaśniej. Dopóki człowiek uważa się za jedność, nie może się zmienić. Czy rozumiesz dlaczego? Nie może się zmienić, ponieważ utożsamia się z samym sobą i wszystko w sobie traktuje jako siebie. Swoje myśli, opinie, nastroje, uczucia, doznania, a właściwie wszystko, traktuje jako „ja”. Mówi „ja” do nich wszystkich. Pamiętasz, co Praca mówi o identyfikacji. Przytoczę kilka fragmentów: „Identyfikacja jest tak powszechną cechą, że dla celów obserwacji trudno ją oddzielić od wszystkiego innego. Człowiek jest zawsze w stanie identyfikacji i z tego powodu nie może sobie przypomnieć siebie. 'Identyfikacja’ jest jednym z naszych najstraszniejszych wrogów. Trzeba dostrzec i zbadać identyfikację aż do jej korzeni w sobie. Identyfikacja jest główną przeszkodą w zapamiętaniu siebie. Człowiek, który identyfikuje się ze wszystkim, nie jest w stanie sobie przypomnieć. Aby przenumerować siebie, konieczne jest nieidentyfikowanie się. Ale aby nie identyfikować się, człowiek musi przede wszystkim nie utożsamiać się z samym sobą. Musi pamiętać, że są w nim dwie istoty: jedna, która początkowo może tylko obserwować, i druga, która w każdej chwili przejmuje nad nim kontrolę, mówi w jego imieniu i nazywa siebie „ja”. Musi starać się nie utożsamiać z tym drugim człowiekiem, który nim rządzi, i czuć, że jest od niego inny i że jest w nim ktoś inny. Ale dopóki to oddzielenie nie zostanie dokonane i nie będzie dokonywane stale, pozostanie jednym człowiekiem i nic nie może się w nim zmienić”.

Zobaczysz, że Praca naucza, iż stan człowieka jest taki, że identyfikuje się ze wszystkim. Na przykład, człowiek identyfikuje się ze swoją wiedzą. Jedna osoba posiada jeden rodzaj wiedzy, taki jak wiedza o świecie, inna wiedzę naukową, trzecią wiedzę kulinarną, czwartą wiedzę biznesową, piątą wiedzę książkową i tak dalej. Ale w każdym przypadku osoba będzie identyfikować się ze swoją wiedzą. Wiesz, jak ludzie o podobnej wiedzy kłócą się i jak w tak zwanym świecie nauki istnieją wszelkiego rodzaju niezwykłe zazdrości oparte na identyfikowaniu się. Lekarze, na przykład, zawsze się nie zgadzają. I zawsze identyfikują się ze swoją wiedzą. Kucharze również się nie zgadzają, podobnie jak ludzie pióra, ani żołnierze, ani proboszczowie, ani matki i tak dalej, i tak dalej. Być może pamiętasz, jak w dzieciństwie po raz pierwszy zacząłeś identyfikować się z wiedzą i jak bardzo byłeś zadowolony, gdy ktoś ci powiedział coś, czego inni nie wiedzieli, i jak czułeś rodzaj władzy. Identyfikowanie się daje poczucie władzy. Nie chodziło oczywiście o wiedzę, którą byłeś zainteresowany, ale o to, że mogłeś się „popisać”.

Zajmijmy się teraz tematem identyfikacji z Centrum Intelektualnym. Istnieją tu między innymi postawy, opinie i myśli. Czy wiesz, a raczej zaobserwowałeś, że identyfikujesz się ze swoimi opiniami? To kolejna forma identyfikacji z samym sobą. Oczywiście, opinia nie jest tobą, ale czymś zupełnie odrębnym. Ale jeśli się identyfikujesz, poczucie „ja” zostaje z nią powiązane. Być może czujesz, że nie masz własnych opinii. W każdym razie wszyscy mamy myśli. Czy potrafisz powiedzieć „ja” swoim myślom? A raczej, czy mówisz im „ja” niezmiennie? Oczywiście, jeśli wierzysz, że wszystko w twoim świecie wewnętrznym to „ja”, to nie możesz się powstrzymać od takiego myślenia. Ale równie dobrze możesz powiedzieć, że wszystko w świecie zewnętrznym to ty sam. Często pojawiają się bardzo przygnębiające i złożone myśli. Jeśli się z nimi identyfikujesz, wywierają one pełną moc. Wtedy identyfikujesz się ze swoimi myślami. Ale całkiem możliwe jest nieidentyfikowanie się ze swoimi myślami. W rzeczywistości bardzo ważne jest, aby się tego nauczyć, i to jak najszybciej. To bardzo pomaga w pracy nad sobą i pod każdym względem. Nie da się zatrzymać myśli. Możesz spróbować, ale tylko jako ćwiczenie w samoobserwacji. Można jednak nauczyć się nie identyfikować się z myślami i trzeba zacząć od ich obserwacji. Niektóre myśli są bardzo interesujące do obserwacji – splątane, złożone, ciężkie, z którymi bardzo niebezpiecznie jest się identyfikować. Jeśli nie utożsamiasz się z czymś w sobie, zaczynasz uwalniać się od jego mocy. Następnym razem skupimy się bardziej na identyfikowaniu się z sobą w odniesieniu do Centrum Intelektualnego, a później w odniesieniu do pozostałych centrów.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej