Birdlip, 3 czerwiec, 1943
Dopóki człowiek bierze to, co obserwuje, za siebie, nie może się od tego oddzielić. To jak stanie na desce i próba jej podniesienia. Brać to, co obserwujesz w sobie, za siebie, to utożsamiać się z tym. Wtedy nie można tego zmienić. Przez długi czas nie dostrzegaliśmy znaczenia samoobserwacji i jej prawdziwego celu, jakim jest wewnętrzne oddzielenie. Ale jeśli wszystko w środku, w psychicznym świecie ciebie, do którego tylko ty masz bezpośredni dostęp, nieustannie się kręci, a ty bierzesz to wszystko za siebie, to nie rozpocząłeś podróży ku odnalezieniu siebie, którą utraciłeś.
Pozwólcie, że zadam wam wszystkim pytanie: „Dlaczego tak trudno nawiązać relację Pracy z samym sobą?” Ponieważ wszystko w was jest postrzegane jako jedność, jako „ja”. To nasza najsilniejsza iluzja i dzień po dniu niweczy ona działanie Pracy na nas samych. I jak wszystkie liczne potężne iluzje, pod którymi żyjemy, jej celem jest uniemożliwienie nam przebudzenia. Co jednak Praca, która próbuje nas przebudzić, mówi nam uporczywie o naszym stanie Bycia? Mówi, że charakteryzuje się on brakiem jedności, brakiem jedności, wielością, wielością, wieloma „Ja”, zamiast jednym wielkim, trwałym „ja”, którego wzrok obejmuje całe pole naszego życia. Do tego czasu powinniśmy praktycznie znać niektóre z naszych „ja” i czy możemy ufać temu, co mówią, czy nie. Bardzo łatwo wpaść w ręce złodziei, którzy nie tylko nas okradają, ale i ranią, pozostawiając nas niemal martwych, jak człowiek, który „zszedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, zranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego” (Łk 10,30). Zauważcie, że upadł. Każdy ma w sobie „Ja”, które chcą go pociągnąć w dół. To niezwykłe odkrycie, którego możemy dokonać – mianowicie, że mamy w sobie „Ja”, które, jeśli za nimi podążamy, ciągną nas w dół w odniesieniu do ezoterycznych idei, które w istocie walczą z wszelkim nowym rozumieniem i pragną nas w tym względzie zabić. A jednak traktujemy siebie całkiem spokojnie, jakby nic nam nie dolegało. To oznacza iluzję. To znaczy, że nie zaczęliśmy jeszcze obserwować siebie w świetle ezoterycznych nauk – czy to Pracy, czy Ewangelii, czy jakiegokolwiek innego, starszego źródła. To w człowieku musi rozpocząć się walka „tak” i „nie” w odniesieniu do ezoterycznych idei. A to oznacza, że każdy ma „ja”, które będzie się opierać Pracy, sprzeciwiać się każdej formie ezoterycznych idei, więc musimy obserwować nasze ciągi myślowe. Z których „Ja” one pochodzą? Jeśli nie masz relacji Pracy z samym sobą, będziesz brał wszystkie swoje myśli, wszelkie próżne myśli, za „ja” i mówił im „tak”. Jak więc możesz pracować nad sobą? Czy jesteś tak głupi, by ufać każdemu ciągowi myśli? Czy nie widzisz, gdzie leży Praca nad sobą w odniesieniu do sfery myślenia? Czy uważasz, że sam myślisz swoimi myślami? Czy nadal bierzesz każde osobiste, psychiczne wydarzenie — to znaczy każdy nastrój, który masz, każdą myśl, jaką masz — za siebie samego, za „ja” — i dajesz mu sankcję i podpis samego siebie? Jeśli tak, to nie rozumiesz, co oznacza Praca nad sobą. Bierzesz siebie za jedną osobę. Próbujesz wykonywać tę Pracę, nawet nie zaczynając jej wykonywać, nawet nie widząc, gdzie się zaczyna. Jesteś jak jakiś żuk gnojowy, który nieustannie toczy masy negatywnego brudu i gromadzi je w szafkach swojego umysłu jako swoją osobistą własność. Dlaczego miałbyś podążać za wszystkimi swoimi myślami? Dlaczego w nie wierzyć, skoro biorą się z negatywnych „Ja”? Dlaczego tak uparcie podążać za łańcuchem za łańcuchem negatywnych myśli, jakby to wszystko było tobą, całe „ja” myślące, skoro wystarczy się tylko trochę obudzić i uświadomić sobie, że nie musisz brać tych myśli za siebie, że nie musisz podążać w tym kierunku? Niedawno mówiliśmy o bierności wobec myśli. Zapewniam was wszystkich, że byłoby dobrze, gdybyście każdego dnia szczególnie uświadamiali sobie, co to oznacza. Powiedziałem, że kiedy uświadomisz sobie tę część Pracy, to praktycznie jest to jak czysta magia. Nagle budzisz się z potoku złych, negatywnych myśli i uświadamiasz sobie, że nie musisz się w nich taplać. Możesz się od nich oddzielić, tak jak wtedy, gdy wydostajesz się z bagna, w którym się pogrążyłeś. Tak, ale kto tak naprawdę to wie? Jeśli ktoś nadal kocha negatywne stany ponad wszystko inne, z pewnością nigdy tego nie zrozumie.
Teraz wszyscy musicie zrozumieć, że macie w sobie wiele „ja”, które sprzeciwiają się Pracy. Gdyby tak nie było, nie byłoby podstaw osobistej Pracy. Cokolwiek zyskujecie poprzez Pracę, jest zatem indywidualnie—rezultatem waszych własnych zmagań. Gdybyście po prostu zaakceptowali Pracę, nic by się nie wydarzyło. Jeśli zapiszecie wszystkie nauki Pracy w zeszytach, pięknym pismem itd. — cóż, Praca dla was jeszcze się nie rozpoczęła. Żadna zmiana nie nastąpi. To jak przemiana chemiczna. Sól składa się z dwóch przeciwstawnych elementów. Psychologicznie są to: życie i Praca. Musicie więc zrozumieć, że Praca wywołuje walkę między przeciwieństwami, która rośnie i rośnie w siłę, między „ja”, które chcą pracować, a „ja”, które nie chcą. Czysto życiowe „ja” nie pragną Pracy — i są najmądrzejszymi „ja” w nas. Pamiętacie, że w starożytnej literaturze ezoterycznej powiedziano, że „dzieci tego świata są w swoim pokoleniu mądrzejsze od dzieci światłości”. Odnosi się to do „ja” w nas. Życiowe „ja” są sprytniejsze niż „ja” z pracy. Tak więc nasze negatywne emocje i myśli wydają się sprytniejsze niż cokolwiek innego – na początku. Być może niektórzy z was wiedzą, jak bardzo wiarygodne mogą być niektóre „ja”, jak zaczynają wysuwać argumenty w waszym umyśle i najwyraźniej chcą wam pomóc. Takie „ja” to samousprawiedliwiające się „ja”, których mamy mnóstwo. Te „ja” często pojawiają się jako czyjaś zdolność rozumowania i, jak źli prawnicy, zawsze zaczynają od czegoś, co nie jest do końca prawdą. Teraz wyobraź sobie, że spotykasz osobę, która kłamie, na początku nie zdajesz sobie sprawy, jak mówi, ale po pewnym czasie stajesz się bardziej ostrożny i zdajesz sobie sprawę, że jest kłamcą i nie możesz ufać temu, co mówi; ale kiedy śpimy – to znaczy, gdy bierzemy siebie za pewnik – „ja” tego rodzaju, które są zatwardziałymi kłamcami, nieustannie przejmują kontrolę nad nami i naszymi myślami i przekręcają je w wszelkiego rodzaju fałszywe wzorce, fałszywe skojarzenia. To tworzy w nas, że tak powiem, pewien rodzaj bałaganu, a jeśli trwa to wystarczająco długo, cały umysł zostaje zatruty i nie może jasno myśleć o niczym. Bardzo ważne jest dostrzeganie i obserwowanie kłamliwych „Ja”. Mamy ich tak wiele. Nieustannie wszystko zniekształcają. Ale kiedy zaczniesz je dostrzegać, zauważysz, jak tkają swoją materię i nie musisz im ulegać, nie musisz im wierzyć, nie musisz brać ich wewnętrznego głosu za prawdę, a ta rzeczywistość jest magiczna. Otrząsasz się, że tak powiem, jak pies wychodzący z wody, i natychmiast pozbywasz się wszystkiego. Czujesz spokój. Czujesz, że w twoim wnętrzu wydarzyło się coś cudownego, że uciekłeś przed jakimś niebezpieczeństwem, którego wcześniej nie dostrzegałeś.
Spróbuj zatem dostrzec różne „ja” i to, co mówią w odniesieniu do Pracy – to znaczy w odniesieniu do ezoterycznych idei, odmiennych od idei życiowych. I pamiętaj, że jeśli nie dostrzegasz tej walki w sobie, jeśli identyfikujesz się z każdym ciągiem myśli, z każdym rodzajem wewnętrznej rozmowy, z każdym nastrojem, to jeszcze nie wiesz, co ta Praca oznacza w praktyce. Powiesz po prostu: „czujesz się negatywnie wobec Pracy”. Oznacza to, że traktujesz siebie jako jedną rzecz, jedną masę, która jest czasami negatywna, czasami pozytywna. W takim przypadku nie dojdziesz nigdzie. Oznacza to również, że nie rozumiesz, co to znaczy obserwować siebie i nie dostrzegać różnych „ja” w sobie. W takim przypadku zawsze będziesz identyfikowany ze swoim stanem i zawsze będziesz mówić „ja” do każdego stanu siebie. Jak więc uświadomisz sobie, co to znaczy przekształcić swoje stany? Będziesz nimi. Nie będziesz w stanie oddzielić się od nich, tak że twoje stany i ty będziesz utożsamiany – będziesz tym samym. Jesteś więc jednym poprzez identyfikację. Wszystko jest tobą.
***
Wielu z was myśli, że samoobserwacja polega jedynie na zauważaniu, że czujecie się kapryśni, źle, negatywnie, znudzeni, ponurzy, przygnębieni itd. Zapewniam was, że to nie jest samoobserwacja. Samoobserwacja zaczyna się od ustanowienia Obserwacji „ja” w waszym wewnętrznym świecie. Obserwacja „ja” nie jest utożsamiana z tym, co obserwuje. Kiedy mówicie: „czuję się negatywnie”, nie obserwujecie siebie. Jesteście swoim stanem. Utożsamiacie się ze swoim stanem. Nie ma w was niczego odrębnego, co znajdowałoby się poza waszym stanem, czegoś, co nie odczuwa waszego stanu, czegoś, co jest od niego niezależne i na niego patrzy, czegoś, co odczuwa zupełnie inaczej niż wasz stan. Jeśli mówicie: „chciałbym nie być negatywny”, to jest to zupełnie bezużyteczne. To „ja” cały czas przesiąka. Traktujecie siebie jako jedną masę. Nie dzielicie się na dwie części, co jest początkiem Pracy nad sobą. Nie mówicie: „Dlaczego ja jest negatywne?” ale „Dlaczego Ja jestem negatywny?” Bierzesz Ja i traktujesz siebie jako to samo. Spróbuj zrozumieć, co oznacza dzielić siebie na dwie strony – stronę obserwowaną i stronę obserwującą – i spróbuj poczuć poczucie „ja” w stronie obserwującej, a nie w stronie obserwowanej. W tym właśnie rzecz. Pamiętaj, że dopóki człowiek nie podzieli się na dwie części, nie może ruszyć się z miejsca, w którym jest. Jest tak: wszyscy jesteśmy wewnętrznie przywiązani do złych rzeczy, które bierzemy za siebie – złe myśli, zmartwienia itp. Bierzemy je za siebie. Praca polega na oddzieleniu się od nich. To jest początek wewnętrznej wolności. Na tym polega Praca. Jeśli potrafisz obserwować swoje myśli i zmartwienia, to ustalasz punkt wyjścia Pracy w sobie. To ta obserwująca strona jest nowym punktem wzrostu w tobie. Więc spróbuj poczuć poczucie „ja” w Obserwowaniu „ja”, a nie w obserwowanej stronie. Staraj się być świadomy w Obserwowaniu „ja”.
Zostaw odpowiedź