30 sierpień, 1943
—Możemy sobie wyobrazić linoskoczka, który utrzymuje równowagę, huśtając się raz w prawo, raz w lewo. Oczywiście, dzięki długiemu szkoleniu i studiowaniu samego siebie, wie już, jak to robić. Bez wiedzy nie byłby w stanie tego zrobić. Załóżmy, że zadamy mu pytanie Piłata: „Co to jest prawda?” i powiemy: „Czy to w prawo, czy w lewo?”. Gdyby odpowiedział, że w obie strony, nasze poczucie prawdy zostałoby urażone, ponieważ wszyscy wyobrażamy sobie, że prawda musi być sztywna i nieelastyczna. Mówi się, że pewnego razu człowiekowi śniło się, że odkrył tajemnicę wszechświata, obudził się i zapisał swój sen. Następnego ranka odkrył, że napisał: „Chodź na obu nogach”. W sferze naszej własnej psychologii, w miejscu, w którym żyjemy ze świadomością, nie mając prawdziwej samoświadomości, chodzimy na jednej nodze, traktując prawdę jako coś niezmiennego. Myślimy, że wiemy, co jest dobre, a co złe, i z tego powodu nie mamy pojęcia, co to znaczy zachować równowagę w sobie. Nie dostrzegamy w sobie przeciwieństw, chyba że w tym sensie, że wszystko jest złe, a to dobre. Usłyszałem kiedyś w tej Pracy, że diabeł jest również niezbędny. Jednocześnie jesteśmy nieustannie miotani przez wydarzenia życiowe, które nieustannie zmieniają swój aspekt. A gdy jesteśmy miotani, nie staramy się przyswajać przeciwieństw. Ignorujemy wszystko, co nie odpowiada naszym punktom widzenia: to, co nie odpowiada naszym punktom widzenia, jest dla nas diabłem. Chodzimy więc na jednej nodze. Rozumiemy jednak, że linoskoczek popełniłby błąd, uważając lewą stronę za diabła, a prawą jedynie za pożądaną. Powiedzielibyśmy bowiem, że w różnych momentach musi on przechylić się w prawo lub w lewo i że tylko w ten sposób może się rozwijać. Jest to myśl wyrażona w cytowanym powyżej fragmencie Księgi Koheleta, że jest „czas zachowywania i czas odrzucania”. Raz człowiek powinien mówić, a innym razem milczeć. Co to znaczy? Oznacza to, że jeśli ludzie szukają sztywnego kodeksu prawdy, jeśli postrzegają prawdę jako sztywny zbiór ustalonych reguł, nigdy jej nie znajdą. Nic nie jest takie samo w czasie. Czas to zmiana. Wszystko zmienia się w czasie. A wszystko w czasie zmienia się między przeciwieństwami. Raz jest w jedną stronę, raz w drugą. Wszystko w czasie jest rządzone przez przeciwieństwa i waha się między nimi. Takie jest znaczenie cytowanego fragmentu z Księgi Koheleta. Rzeczy, które w jednej chwili będą się układać dobrze, w następnej nie będą. Na wszystko pod słońcem jest czas i wszystko jest doskonałe. Jednak ludzie oczekują, że wszystko zawsze będzie takie samo, a kiedy rzeczy nie odpowiadają ich pragnieniom, nie są w stanie się dostosować i przyjąć wrażeń z tej strony życia, która nie odpowiada ich punktom widzenia. Załóżmy, że nie ma dla nas nic trudniejszego do nauczenia się niż to, że czas nie jest taki sam. Chcemy tego samego i oczekujemy tego samego, chociaż na to narzekamy. Nasza niezdolność do przyswojenia sobie przeciwieństwa, do spojrzenia na rzeczy z negatywnej perspektywy, do świadomego opowiedzenia się po obu stronach wahadła, czyni nas podatnymi na monotonię. A to jest głęboko zakorzenione w naszym ogólnym podejściu do życia, które nie uwzględnia idei przeciwieństw. Uparcie przyjmujemy życie w sposób jednostronny, a wszystko, co jest sprzeczne z naszymi poglądami, uważamy za wyjątkowe lub niefortunne. Rezultatem jest brak elastyczności. Skłaniamy się ku prawu i odmawiamy pochylenia się ku lewej stronie, gdy sytuacja tego wymaga.
Żywa istota znajduje się w stanie równowagi: balansuje między życiem a śmiercią. Dopóki rozróżnia między sobą a tym, w czym żyje, pozostaje żywa. Nie możesz żyć, jeśli przyjmiesz sztywny pogląd na życie. Interakcja między życiem a tobą wtedy ustaje. Utożsamiasz się ze swoim poglądem na życie. Praca uczy, że nigdy nie powinieneś utożsamiać się z życiem, niezależnie od tego, w którą stronę się ono waha, czy ku wojnie, czy pokojowi, wygodzie, czy niedoli, i tak dalej. Ale wszyscy pragniemy być ustaleni. To tak, jakbyśmy chcieli zamrozić rzeczy w sztywnym schemacie. Wtedy utożsamiamy się poprzez nasze postawy. Powierzchnia życia i powierzchnia nas samych przestają się normalnie wymieniać. Stajemy się wtedy życiem i nie ma już życia w życiu. Każdy żywy organizm żyje, ponieważ opiera się życiu i uczy się, jak je wykorzystywać. Z tego punktu widzenia życie jest przeciwieństwem życia. Każda żywa istota rodzi się do życia nawinięta jak sprężyna pod wysokim napięciem. Jest czymś więcej niż swoim otoczeniem. Posiada pewną energię, która czyni ją mądrzejszą od życia, w którym się znajduje. Ma powierzchnię, która styka się z powierzchnią życia, a pomiędzy tymi dwiema powierzchniami żyje ta żywa istota. Żyje poprzez przeciwieństwa, w tym sensie, że życie jest dla niej antagonistą. Dopóki potrafi sobie poradzić z życiem, jest żywa. Ale w przypadku człowieka, który jest o wiele bardziej złożony niż jakakolwiek inna istota żywa, musimy zrozumieć, że ma on powierzchnię psychologiczną poza fizyczną. Jego środowisko jest nie tylko fizyczne, ale i psychologiczne. Czy kiedykolwiek zadaliście sobie pytanie, jakie jest wasze środowisko psychologiczne? Czy macie poczucie powierzchni wobec niej? Czy podtrzymujecie tę stronę siebie przy życiu poprzez dobrą wymianę? A może jesteście tylko swoim środowiskiem psychologicznym, podążając za opinią innych, za wszystkim, co słyszycie, za wszystkim, co czytacie? W takim razie naprawdę jesteście martwi. Ponieważ nie ma rozróżnienia między wami a życiem. Dopóki nie czujecie, że żyjecie w życiu, jesteście martwi. Nie ma napięcia między dwiema powierzchniami życia a wami samymi.
Niektórzy z was mogli słyszeć o naukowej koncepcji entropii. Idea jest taka. Wszystko dąży do, powiedzmy, osiągnięcia tej samej temperatury. Jeśli postawisz w pokoju wrzący czajnik, ogrzeje on otoczenie, aż wszystko osiągnie tę samą temperaturę. Teraz, gdy życie i śmierć osiągną, że tak powiem, tę samą temperaturę, jesteś martwy. Możesz pracować tylko wtedy, gdy masz wyższą temperaturę niż życie, a człowiek ma w sobie sposoby na utrzymanie się w wyższej temperaturze niż życie. Poczucie powierzchni, czy to intelektualnej, emocjonalnej, czy fizycznej, która oddziela cię od powierzchni życia zewnętrznego, jest niezbędne. To w rzeczywistości kolejny aspekt Samopamięci. Wszystkie rzeczy mają zarys, czyli powierzchnię, która odróżnia je od życia. Wszyscy mamy różne kształty – zwierzęta, owady, rośliny itd. – ale każdy z nich ma szczególny kształt, który odróżnia go od tego, w czym żyje. Na swojej powierzchni spotykają powierzchnię życia. Życie pragnie je pożreć, a ono pragnie pożreć życie. Każda żywa istota, mająca własne życie, jest zdolna do pożerania życia zewnętrznego, zgodnie z własnym zamysłem. Ale, powtórzę, człowiek nie jest jedynie formą fizyczną, ale także formą psychologiczną – to znaczy formą mentalną i formą emocjonalną – ponieważ spośród wszystkich stworzeń człowiek ma przeznaczenie psychologiczne, niezależne od przeznaczenia fizycznego.
Musimy jednak powrócić do kwestii, która jest istotna w nauczaniu o przeciwieństwach. Musimy zdać sobie sprawę, że żyjemy na tej planecie pomiędzy przeciwieństwami. Całe nasze życie, zazwyczaj, podlega Prawu Wahadła. Wszyscy kołyszemy się w tę i z powrotem. Kiedy znajdujesz się w jednym przeciwieństwie, nie jesteś świadomy drugiego i na odwrót. Możesz mieć bezczynne marzenia o wznoszeniu się i wznoszeniu, o postępie i postępie, o stawaniu się coraz lepszym, ale wszystko to są w istocie bezczynne marzenia. Nie możesz uciec od przeciwieństw, jeśli nie wiesz, jak to zrobić. Musisz dostrzec obie strony siebie i to, jak jedna strona pomaga drugiej. Wymaga to podwójnego myślenia. Można nawet powiedzieć, że wymaga podwójnej świadomości. Innymi słowy, wymaga samowiedzy. Co Twoim zdaniem oznacza samowiedza? Oznacza to znajomość wszystkich stron siebie. Co Twoim zdaniem oznacza samoświadomość? Oznacza to bycie świadomym wszystkich stron siebie. Najpierw „Poznaj siebie”: potem „Nic w nadmiarze”. Co oznacza nadmiar? Oznacza to posunięcie się za daleko w prawo lub w lewo. Ale to nie wszystko. Kiedy jesteś za daleko w prawo, jesteś w nadmiarze i musisz posunąć się w lewo. Nic nie jest bardziej bolesne niż nadmierna dobroć. Weźmy na przykład ludzi, którzy są przesadnie życzliwi. Czyż nie budzi to w tobie od razu przeciwieństwa, tak jak w ludziach, którzy są przesadnie okrutni? Naturalnie, wszelkie formy próżności i pychy (które tworzą fałszywą osobowość) pozwalają nam myśleć, że potrafimy czynić tylko dobro i że powinniśmy być postrzegani z podziwem. Obawiam się jednak, że znalezienie równowagi nie ma nic wspólnego z pychą ani próżnością. Co powiedziano w dziwnych relacjach z Kazania na Górze? Z pewnością powiedziano coś o „Błogosławieni ubodzy w duchu”? Co to znaczy? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak bardzo twoja próżność i pycha stawiają cię w opozycji? Bycie ubogim w duchu oznacza nieutożsamianie się z samym sobą. Zakładając, że utożsamiasz się tylko z tym, co uważasz za najlepszą stronę siebie, czy będziesz ubogi w duchu? Czy wtedy kiedykolwiek będziesz w stanie chodzić na dwóch nogach? Czy będziesz ubogi w duchu? Czy kiedykolwiek będę w stanie przyswoić obie strony siebie, oba przeciwieństwa w sobie, w innych i w życiu? Kiedy ludzie mówią: „Dzięki Bogu nie jestem jak inni ludzie”, czy uważasz, że są jednostronni? Z pewnością mają bufory, które pozwalają im nie dostrzegać swoich sprzeczności. Ale jeśli potrafisz dostrzec obie strony siebie, to, co nazywasz swoją dobrą stroną i swoją złą stroną, wtedy zaczynasz być świadomy przeciwieństw w tym samym czasie. I tu właśnie kryje się jakaś dziwna tajemnica, o której tak wiele mówi się w dawnej literaturze ezoterycznej. Jest takie sufickie powiedzenie: „Prawdziwe życie to pokój i harmonia przeciwieństw. Śmierć jest wynikiem wojny między nimi”.
Zostaw odpowiedź