Birdlip, 14 grudzień, 1943
Każdy z nas jest związany z trzema rzeczami. Po pierwsze, jesteśmy związani z naszymi ciałami, o których praktycznie nic nie wiemy. Ciało czasami choruje, czasami ma się dobrze i tak dalej. Możemy posiadać pewną wiedzę o naszych ciałach, ale nigdy tak naprawdę ich nie poznajemy, ponieważ ich skomplikowana struktura wykracza daleko poza nasze zrozumienie. Istnieje jednak dość wyraźny aspekt naszego życia, który dotyczy naszej relacji z ciałem fizycznym. Ogólnie rzecz biorąc, Centrum Instynktu opiekuje się nami w tym względzie, pod warunkiem, że nie nadużywamy nadmiernie swoich ciał. To nasza pierwsza wyraźna relacja. Jeśli ktoś nie miał problemów ze swoim ciałem, jest bardzo zaskoczony, gdy zaczynają się tego rodzaju problemy.
Nasza kolejna relacja to relacja ze światem zewnętrznym, z rzeczami, z ludźmi, ze sprawami, które dzieją się wokół nas, a także z takimi rzeczami jak przyjaźnie, biznes, polityka, wojna i wszelkie nasze relacje z materią w ogóle, z zajmowaniem się rzeczami, gotowaniem, stolarstwem, budowaniem, a także zarządzaniem ludźmi, znajdowaniem pracy, wiązaniem końca z końcem, i nie tylko z wiązaniem końca z końcem, ale także z wiązaniem muszki.
Ogólnie rzecz biorąc, życie większości ludzi koncentruje się wokół tych dwóch relacji, a porażka i sukces są możliwe w obu przypadkach. Oznacza, że osoba w pierwszym związku może mieć poważne problemy z ciałem, może często chorować itd., albo może odkryć, jak zachować lepsze zdrowie. A jeśli chodzi o drugi związek, związek z życiem zewnętrznym, może nie być w stanie dostosować się do niczego lub kogokolwiek albo może odnieść większy sukces. Może na przykład znaleźć coś w życiu zewnętrznym, w czym jest dobra.
Teraz musimy porozmawiać o trzeciej relacji, która jest prawdziwym przedmiotem tego nauczania – mianowicie o relacji człowieka do samego siebie. Dla większości ludzi ta relacja jest zbędna. Człowiek zazwyczaj troszczy się tylko o dwie pierwsze relacje i do pewnego stopnia są one ze sobą powiązane; jeśli na przykład człowiek głoduje, ma złą relację ze swoim ciałem i dlatego musi znaleźć lepszą relację z życiem zewnętrznym, aby je odżywić. Ale ta trzecia relacja jest inna. Dla celów życia mechanicznego jest ona zbędna. W młodym kraju zazwyczaj liczą się tylko dwie pierwsze relacje. Jedzenie, zdrowie, interesy to główne troski. Zarówno ciało, jak i sprawy świata są dla nas zewnętrzne. W jakim sensie są zewnętrzne? Są zewnętrzne w odniesieniu do trzeciej możliwej relacji.
Myśląc o sobie z perspektywy tej Pracy, czasami uważałem za przydatne myślenie o tych relacjach i, mając je jasno w pamięci, staranie się zaobserwować, w której relacji popełniam błąd. Mogę być w złym stosunku do mojego ciała lub ponownie. może być w złym stosunku do życia zewnętrznego lub mogę być w złym stosunku do siebie. To znaczy, jeśli chodzi o trzecią relację, mogę myśleć, gdzie powinienem czuć, lub czuć, gdzie powinienem myśleć, i tak dalej. Lub znowu, mogę być uśpiony wobec siebie. Dotyczy to każdego. Jeśli czujemy, że coś jest nie tak, mamy tendencję do patrzenia na zewnątrz. Możemy zdecydować, że jesteśmy chorzy — tj. patrzymy na zewnątrz na nasze ciała — lub możemy stwierdzić, że inni ludzie się mylą, w takim przypadku ponownie patrzymy na zewnątrz. Jednakże, ktoś może zdecydować, że jest w błędzie sam w sobie, że nie jest w dobrym „ja”, że nie pielęgnował wystarczająco tej trzeciej relacji ze sobą. Być może od jakiegoś czasu tak naprawdę nie pracował nad sobą.
Być może nie połączył swoich myśli, które napływają z wyższych części centrów — to znaczy, nie słuchał siebie i nie zrozumiał, co jest do niego mówione. W starożytnej literaturze ezoterycznej istnieje wiele powiedzeń odnoszących się do relacji człowieka z samym sobą i ze wszystkimi jego różnymi częściami, zarówno wyższymi, jak i niższymi, które odnoszą się do konieczności utrzymania w nim pewnego ciepła. Wiecie, że jajo, które się wykluwa, nie powinno być zbyt długo wychłodzone. Słyszeliście również w tej nauce, że należy rozpalić ogień, aby ogrzać alchemiczną retortę, w której znajdują się metaliczne proszki, które ostatecznie mają się stopić. Dopóki tak nie jest, każde stuknięcie w ścianki retorty przesuwa proszki. Oznacza to, że każda zmiana w życiu przenosi nas do wewnątrz i nie mamy mocy, by stawić wewnętrzny opór światu zewnętrznemu i jego zmiennym wydarzeniom. Można też porównać Człowieka, jakim jest, do kalejdoskopu, którego każdy stuk zmienia wzór. Celem trzeciej relacji z samym sobą jest ostatecznie stworzenie czegoś trwałego. Przede wszystkim, w hierarchii rozwoju, następuje ustanowienie Obserwacji „Ja”. Następnie, ponad tym, następuje formacja Zastępcy-Zarządcy, czyli zbioru „Ja”, które pragną pracować. Niektórzy z tych „ja” mogą naprawdę chcieć pracować, a inni mogą tylko udawać, że tak jest. Ale kiedy Zastępca zarządcy jest wystarczająco silny, istnieje możliwość, że sam Zarządca przyjdzie, a ponad nim kryje się możliwość nadejścia Prawdziwego „ja” – to znaczy czegoś trwałego i niewzruszonego. Kiedy to się dzieje, istnieje prawdziwy człowiek – człowiek, jakiego nie znamy w codziennym życiu.
Teraz w tym komentarzu chciałbym porozmawiać z wami o tej trzeciej relacji. Tracimy wiele okazji do pracy, ponieważ zapominamy o tej trzeciej relacji. Możemy być przygnębieni chorobą lub zewnętrzną sytuacją życiową, z którą akurat jesteśmy związani, i nie znajdując w żadnej z nich szczególnego pocieszenia, możemy czuć się zagubieni.
Ale ponad tymi dwoma relacjami kryje się możliwość trzeciej relacji. Zapominamy przywołać Pracę dokładnie wtedy, kiedy powinniśmy to zrobić. Nasze zwyczajne myśli związane z codziennymi sprawami nie prowadzą do idei Pracy. Musimy skoczyć: musimy świadomie nawiązać kontakt z Pracą i wszyscy musimy znaleźć różne sposoby, aby to zrobić. Wszyscy zdajecie sobie sprawę, jak życie nas usypia, jak nasze zaabsorbowanie problemami życiowymi odcina nas od wpływów tej Pracy. Zdefiniowałbym dwa różne stany, w których może znaleźć się każdy, kto jest zaangażowany w tę Pracę. Pierwszy to po prostu to, że człowiek znajduje się w stanie, w którym czuje się zanurzony w rzeczach; Czuje się raczej przygnębiony, zmartwiony, niespokojny itd., a niejako, nie mogąc podnieść głowy, postrzega życie przez pryzmat własnych negatywnych uczuć. Drugi stan występuje, gdy człowiek wie, że z punktu widzenia Pracy jest w złym stanie i nie potrafi znaleźć sposobu, by się go pozbyć. Myślę, że to właśnie ten drugi stan jest najciekawszy do studiowania w sobie. Człowiek wie, że śpi, rozpoznaje, że coś jest nie tak, ale nic nie robi, by sobie pomóc. Właśnie w tym momencie mogą pojawić się jedne z najgorszych negatywnych myśli na temat Pracy. Człowiek jest, że tak powiem, poza Pracą w sobie, poza „ja”, które może ją prowadzić lub przekazywać, a jednak, choć o tym wie, nic z tym nie robi. Ten stan można ponownie podzielić na dwa. Możesz znajdować się w jakimś ciężkim, obojętnym stanie i nie chcieć nic robić, mimo że zdajesz sobie sprawę ze swojej sytuacji. Albo możesz znajdować się w tym interesującym stanie, który nazywa się „kuszeniem Boga”. Możesz czuć, że należy ci się pomoc. Ale w obu przypadkach nie wypracowałeś w sobie techniki, która pozwoliłaby ci przywrócić harmonię w sobie. Tu pojawia się jeden z wielu aspektów leniwego człowieka. Możesz chodzić w złym humorze, narzekając, że nie czujesz Pracy i oczekując pomocy z góry. Ale jeśli czujesz, że straciłeś kontakt ze sobą, jeśli czujesz, że ta trzecia relacja, której dotyczy Praca, zawiodła i pragniesz na nowo się połączyć, możesz znaleźć sposób, aby to zrobić i świadomie to zastosować, nie tracąc czasu na bycie nieszczęśliwym.
Jakie jest zadanie w takich okolicznościach? Zadaniem człowieka jest dotarcie do różnych części ośrodków i do różnych „Ja”, które mogą odczuwać wpływy Pracy. Ostatnio, obserwując siebie w takiej sytuacji, zacząłem całkiem świadomie myśleć o Dziesięciu Przykazaniach. Próbowałem powtórzyć z pamięci pierwsze pięć Przykazań i stwierdziłem, że nie znam ich wystarczająco wyraźnie. Jak wiecie, pierwsze pięć Przykazań ma charakter psychologiczny i chociaż drugie pięć Przykazań ma również charakter psychologiczny w swoim ostatecznym znaczeniu, odnoszą się one przede wszystkim do naszego stosunku do życia zewnętrznego. Ale pierwsze pięć Przykazań odnosi się tylko do naszego stosunku do siebie. Weźmy pierwsze Przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Gdyby ta nauka pochodząca ze Świadomych Wpływów była tak potężna, że nie czcilibyśmy niczego innego – a mianowicie, że wszystko inne byłoby na drugim miejscu – nie bylibyśmy w stanie oprzeć się wszelkiemu złu ciała i życia. Może rozumiecie, co mam na myśli. Cały czas podtrzymywałaby was siła, której nic nie mogłoby złamać. Wtedy Pomyślałem o słowach Chrystusa: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. To jest pierwsze przykazanie” (Mk XII, 30). I już samo myślenie o tych odniesieniach do podążania za Wolą Wyższych Istot, z których pochodzi nauka tej Pracy, poczułem, jak we mnie zachodzi całkowita przemiana, która była jak szok, i nagle wszystko wyglądało inaczej, ludzie wyglądali inaczej i | poczułem w całym ciele pewną lekkość. Wiecie, jak Praca uczy, że jeśli zaznacie szoku Samopoznania, zmienia to nawet całe funkcjonowanie ciała, tak że wszystkie komórki w ciele otrzymują inny pokarm. Zapewniam was, że każdy z was może tego często doświadczyć. Pamiętajcie, że zawsze tym, co cenicie najbardziej, jest dla was Bóg. To, co cenicie najbardziej, czcicie, a to, co czcicie, jest Bogiem. To, co cenicie najbardziej, kontroluje całe wasze istnienie. W tym sensie Bóg jest waszym odbiciem, a Bóg jest zgodny z waszym poziomem zrozumienia. Czcimy dziwne rzeczy i mamy dziwnych bogów.
Istnieje jednak wiele innych sposobów na wyjście z tego złego stanu wewnętrznego. Musisz zrozumieć, że żadna praca nie jest możliwa, dopóki nie wpadniesz w te złe stany, ponieważ są one próbami lub, jeśli wolisz, pokusami, które są absolutnie niezbędne, abyśmy umieli sobie z nimi radzić. Nie nauczysz się dobrze pływać, jeśli nie będziesz często wpadał do wody. I zawsze zaskakujące jest to, że niektórzy z was myślą, że jeśli popadasz w zły stan, to dlatego, że nie potrafisz wykonywać Pracy. Właśnie w tych złych stanach można pracować i uczyć się, o co w tym chodzi. To dość interesujący pogląd, przedstawiony dawno temu, aby traktować złe stany jako coś, w czym trzeba być sprytnym i niejako wykorzystać wszelką możliwą inteligencję i technikę, aby się z nich wydostać. Istnieje wiele różnych form Samopamiętania, a Sprytny Człowiek został kiedyś zdefiniowany jako „ten, który wie, jak pamiętać siebie na różne sposoby w różnych momentach”. Czasami, gdy człowiek znajduje się w złym stanie i próbuje się z niego wydostać, ale mu się to nie udaje, może świadomie biernie się z nim mierzyć, nie będąc nastawionym negatywnie i nie identyfikując się z nim w pełni, mając wewnętrzną pewność, że minie, pod warunkiem, że nie pozwoli się działać negatywnej wyobraźni i nie zgodzi się na jej obecność. To forma samopamięci i tak jakby trzeba było czekać, i wiedzieć, że trzeba, bo pada zbyt mocno i nie można wyjść od razu, a mimo to jest się pewnym, że się przejaśni. Praca istnieje dla człowieka jako dodatkowy sposób życia. Jest czymś dodatkowym. Właściwa relacja z samym sobą zależy od poczucia integralności w odniesieniu do Pracy jako czegoś dodatkowego i wartościowego. Gdy to w sobie ugruntujesz – a mianowicie, że wyraźnie dostrzeżesz w swojej wewnętrznej wizji, że Praca jest czymś dodatkowym i wartościowym – Praca zacznie cię dotykać i znajdzie dla ciebie drogę.
A teraz, podsumowując, jeśli chodzi o Pracę znajdującą dla ciebie drogę, gdy zaczniesz dawać jej miejsce w sobie, powiem tak. Każdy ma problemy i kłopoty. Nikt ich nie jest pozbawiony. Staramy się znaleźć rozwiązania – ostateczne rozwiązania – tak jakby później nie było już żadnych problemów.
Pamiętajmy, że nie ma ostatecznych rozwiązań dla niczego. Próba znalezienia ostatecznych rozwiązań dla rzeczy jest jak próba pozbycia się fal sztormów morskich. Trzeba mieć dobry statek, dobry ster i dobry kompas. Rozwiązanie leży w żeglarstwie. Albo, zmieniając metaforę – w tej Pracy powiedziano, że sprzedaje się skórę, z której można zrobić dobre buty. Nie można pozbyć się całego błota, kamieni i kamyków, ale można zrobić dobre buty, aby po nich chodzić.
Zostaw odpowiedź