UWAGA O PRAWIE LOSU

Quaremead, Ugley, 10 października 1945 r.

Kiedy walczymy z identyfikacją, wiele niepotrzebnych emocji znika. Co to znaczy walczyć z identyfikacją? To pytanie prowadzi nas do pytania: „Co we mnie sprawia, że ​​utożsamiam się z tym czy innym wydarzeniem, z tą czy inną sytuacją?”. Odpowiedź brzmi: to nasz poziom psychologii. Rozmawialiśmy ostatnio o tym tak ważnym punkcie – mianowicie o tym, że wszyscy mamy pewną psychologię, która sprawia, że ​​reagujemy i zachowujemy się tak, jak reagujemy. W moim przypadku, jeśli uda mi się dostrzec tę psychologię, którą biorę za pewnik, a która została mi nabyta z niezliczonych wpływy, które na mnie oddziaływały od dzieciństwa i które w Pracy nazwałbym w moim przypadku Nicolla, i jeśli zacznę próbować oddzielić się od niektórych z tych nawykowych, mechanicznych reakcji na Nicolla, będę miał szansę zmienić swój poziom Bytu. Ale jeśli nie będę mógł zobaczyć Nicolla, nie będę w stanie zmienić swojego Bytu. W moim przypadku Nicoll nazywa się Osobowością, a Osobowość podlega Prawu Przypadku. Istnieje jednak pewna część tej nabytej maszynerii psychologicznej (którą w moim przypadku jest Nicoll), która nazywa się Fałszywą Osobowością. I podlega ona jeszcze większej liczbie praw niż Nicoll. Jakie są cechy Fałszywej Osobowości? Polegają one na przypisywaniu sobie wszystkiego przez próżność lub dumę. Sama nabyta Osobowość może zawierać zarówno dobre, jak i złe rzeczy, dobre i złe nawyki, ale tym, co utrzymuje je aktywnymi, jest w rzeczywistości siła Fałszywej Osobowości, która utrzymuje wszystko razem takim, jakie jest, i sprawia, że ​​zmiana Bytu jest tak bardzo trudna i tak wielki proces bycia zranionym, zranionym i roztrzęsionym.

Porozmawiajmy jeszcze raz o Prawie Przypadku i Prawie Losu. Ale muszę cię na początek ostrzec, że nie jest to wcale łatwa idea do zrozumienia. Innymi słowy, jest to coś, co musisz zrozumieć, a nie coś, co jest ci wyjaśniane w tak wielu słowach. Pierwszą rzeczą, którą musimy pojąć, jest to, że mamy w sobie różne poziomy. Człowiek jest małym kosmosem, mikrokosmosem, odzwierciedlającym do pewnego stopnia wielki Kosmos lub Makrokosmos. Makrokosmos jest nam dany w formie Promienia Stworzenia, który wszyscy możecie zobaczyć, opiera się na różnych poziomach. Wysoki poziom, taki jak, powiedzmy, poziom Słońca, podlega 12 rzędom praw, a niższy poziom, w którym żyjemy, podlega 48 rzędom praw. Praca mówi jako ogólną formułę, że Esencja w nas podlega 24 rzędom praw, a Osobowość jako całość podlega 48 rzędom praw. Załóżmy teraz, że człowiek jest bardzo utożsamiony ze swoją Osobowością poprzez swoją Fałszywą Osobowość, która ta ostatnia podlega jeszcze większej liczbie praw – Praca mówi, że taki człowiek podlega Prawu Przypadku. Może zostać zabity, gdy nie powinien zostać zabity, to znaczy, może zostać zabity poprzez Prawo Przypadku, ponieważ utożsamia się ze swoją Osobowością. Cała ta Praca polega z jednej strony na nieutożsamianiu się z Osobowością, szczególnie z Fałszywą Osobowością, i na oddzieleniu się od Osobowości. Jeśli jesteś całkowicie utożsamiony ze sobą takim, jaki jesteś i traktujesz siebie za pewnik i nie dostrzegasz, że posiadasz coś zwanego psychologią lub Osobowością, jeśli zawsze działasz mechanicznie z nabytej Osobowości i traktujesz ją jako siebie, nie podlegasz Prawu swojego Losu, które należy do Esencji lub bardziej wewnętrznej strony ciebie. Wszystko, co robisz, jest w pewnym sensie nierealne, ponieważ tak naprawdę nie robisz tego z siebie. W miarę jak zrozumienie rozwija się u mężczyzny lub kobiety w Pracy, dostrzegają oni coraz wyraźniej, że wiele rzeczy, o których myśleli i mówili, nie jest rzeczywistych i w ogóle do nich nie należy, lecz zostało nabytych przez naśladownictwo. Teraz wiesz, że Praca mówi, że zrozumienie jest najsilniejszą siłą, jaką możemy w sobie stworzyć i Im więcej zrozumienia posiadamy w naszej osobistej Pracy, tym więcej rezultatów osiągniemy. Kiedy człowiek robi coś ze swojego zrozumienia, nie działa mechanicznie, kierując się swoją Fałszywą Osobowością, lecz z czegoś bardziej wewnętrznego, głębszego, a wtedy jest bardziej prawdopodobne, że podlega Prawu swojego Losu. Ale kiedy działa z czysto zewnętrznej strony siebie, z jakiejś podekscytowanej, obowiązkowej strony, jest bardziej prawdopodobne, że podlega Prawu Przypadku. Człowiek, który robi wszystko, ponieważ chce być taki sam jak inni ludzie, jest oczywiście człowiekiem, który nie działa z niczego wewnętrznego. Działa z zewnętrznej strony siebie, z Osobowości, mówiąc ogólnie. Tak naprawdę nie myśli o tym, co robi, ani nawet nie czuje tego, co robi, poza tym, że wypełnia swój obowiązek, tak jak go nauczono. Płynie z mechanicznym nurtem rzeczy i nie ma w nim śladu indywidualnego myślenia, indywidualnego odczuwania w odniesieniu do jakichkolwiek pojawiających się sytuacji, lecz zawsze działa mechanicznie, zgodnie z ukształtowaniem własnej Osobowości. Innymi słowy, nie ma tam prawdziwego człowieka, prawdziwej jednostki, lecz rodzaj człowieka produkowanego masowo. Taka osoba podlega mniej więcej Prawu Przypadku i bardzo rzadko ma chwile szczerości wobec siebie. Podąża za swoją psychologiczną maszynerią, która została w niej ułożona i po prostu nią jest – to znaczy, całkowicie identyfikuje się ze swoją Osobowością i traktuje ją jako siebie. Nigdy nie kwestionuje tego, co robi, nigdy nie zastanawia się nad tym, co robi. Taki człowiek należy do mechanicznego kręgu ludzkości i jest daleko od Świadomego Kręgu Ludzkości.

Jego poglądy są stereotypowe, jego bariery utrwalone, jego postawy nabyte, a zatem jest on całkiem dobrym człowiekiem, ale całkowicie uśpionym. Taki człowiek nie podlega Prawu swojego Losu. Załóżmy teraz, że taki człowiek zaczyna obserwować siebie w świetle nauk tej Pracy i zaczyna zauważać, co mówi i jak się zachowuje, a od czasu do czasu zaczyna się zastanawiać, dlaczego mówi takie rzeczy i zawsze się tak zachowuje. Taki człowiek zaczyna obserwować siebie i poprzez samoobserwację zaczyna nie identyfikować się ze sobą. Ten mężczyzna, ta kobieta, zaczęli przekształcać się w bardziej wewnętrzną osobę – siebie. Zaczynają oddzielać się od Osobowości, a zwłaszcza od Fałszywej Osobowości, która rządzi życiem zewnętrznym. Zaczynają przechodzić w siebie, w głębszy poziom siebie. Innymi słowy, zaczynają przechodzić w to, co naprawdę jest w nich, co istotne. I poprzez tę walkę z utożsamianiem się z samym sobą, takimi, jakimi są mechanicznie, nieuchronnie odkrywają, że wiele emocji, które dotychczas uważali za konieczne, staje się niepotrzebnych. Odkrywają, że wiele niepotrzebnych emocji znika z ich życia, a dotyczy to również wielu myśli, wielu sposobów myślenia, które wcześniej uważali za tak ważne. Wszystko to oznacza ruch do wewnątrz, w kierunku istotnej części siebie, która jest częścią prawdziwą. I ten ruch zaczyna sprawiać, że mężczyzna, kobieta coraz bardziej poddaje się Prawu swojego istotnego Losu, stając się tym, kim jest i powinien być w swej istocie. W końcu mogą dojść właściwie pod Prawem własnego Losu. Zauważ, że Prawo Losu, które należy do Esencji, składa się z mniejszej liczby praw niż prawa rządzące Osobowością, co odpowiada wzniesieniu się w Promieniu Stworzenia, czyli Makrokosmosie, do poziomu zwanego poziomem planetarnym, który podlega 24 prawom. Zauważ również, że nazywa się to rozwojem Pracy. Możesz myśleć, że rozwój oznacza wzrost praw, ale jeśli weźmiemy poziom Księżyca w Promieniu Stworzenia, podlega on 96 rzędom praw i to nie jest rozwój. Wręcz przeciwnie, jest to zejście w narastającą i bezużyteczną konsternację. Cały rozwój polega na stawaniu się bardziej wewnętrznym w swoim rozumieniu poprzez dostrzeganie, jacy jesteś i oddzielanie się od tego, a jednocześnie oznacza to podniesienie całego poziomu twojego bytu w kategoriach Promienia Stworzenia do poziomu, na którym istnieje mniej praw. Praca uczy, że człowiek może osiągnąć poziom Słońca w sobie. Jak wiadomo, w Promieniu Stworzenia Słońce, jak je nazywamy, podlega 12 rzędom praw, a w takim człowieku działa Prawdziwe „Ja” lub Mistrz -tj. przestrzega tych najwyższych zasad ukrytych w psychologii człowieka. Ale to jest obecnie bardzo od nas odległe. Obecnie wszyscy skupiamy się na oddzieleniu się od Osobowości i zobaczeniu, jaka jest Osobowość w nas samych, a jednym ze sposobów postrzegania siebie jest, jak powiedziano, dostrzeganie niepotrzebnych emocji. Czy uważasz, że martwienie się jest zbędną emocją? Czy uważasz, że odczuwanie raczej tragicznego rozgoryczenia wszystkim jest zbędną emocją? Czy uważasz, że bycie bardzo zaniepokojonym tym, w jakim kierunku zmierza ktoś lub sam świat, może należeć do kategorii niepotrzebnych emocji? Praca głosi, że wszystkie negatywne emocje są niepotrzebne, niezależnie od tego, czy są to lęk, zmartwienia, czy też to, co można by nazwać emocjami obowiązkowymi. Niektórzy ludzie, bardzo pragnący wykonywać tę Pracę, często mówią coś w tym stylu: „Wierzę w tę Pracę, wierzę, że mi pomoże. Tak bardzo chciałbym wiedzieć, z czego muszę zrezygnować”. Zadają to pytanie z niepokojem, a nawet z tragizmem. Niejako splatają dłonie i pytają: „Z czego mam zrezygnować?” Cóż, odpowiedź brzmi, że to właśnie to splatanie dłoni, ta tragiczna postawa, muszą porzucić. Muszą zrozumieć, że utożsamiają się z lękiem i właśnie to muszą poświęcić. Ale czy oczekujecie, że osoba, która jest głęboko z sobą związana, zrozumie, o co chodzi? To jest wielka trudność w nauczaniu tej Pracy. Kiedy ludzie mówią, że porzucą na przykład swoją wolę, popełniają wielki błąd. Mówią tak, jakby mieli wolę, jakby mogli ją porzucić jako akt ostateczny, jako coś skończonego na zawsze. To wszystko jest iluzją. Jaki sens ma porzucenie tego, czego się nie ma? I co ci ludzie muszą najpierw dostrzec, zanim w ogóle zaczną rozumieć, o co chodzi w Pracy? Muszą dostrzec, poprzez długą obserwację samych siebie, że nie mają Woli, lecz wiele różnych woli. Każde „ja” z kolei ma inną Wolę, więc jak mogą porzucić Wolę? Praca mówi, że jest tylko jedna rzecz, z której możemy zrezygnować z naszego własnego cierpienia. Ale czy myślicie, że ludzie widzą to dość łatwo? Czy wyobrażasz sobie, że tak jest Coś całkiem prostego, by zrezygnować z mechanicznego cierpienia? A jednak to jedyna rzecz, z której możemy zrezygnować na naszym obecnym poziomie. Zrezygnować z cierpienia. Przestać cierpieć bezużytecznie. Czy to łączy się z twoimi negatywnymi emocjami, z użalaniem się nad sobą, z twoimi prywatnymi wyobrażeniami o twoim niezauważonym znaczeniu? Tak, to wszystko jest związane z twoim cierpieniem. Kiedy dokonasz jakiegoś takiego aktu wobec siebie przez chwilę, poczujesz lekkość i szczęście, które pokażą ci, że Praca ma całkowitą rację w tym, co mówi. Sam zobaczysz prawdę tego, czego uczy Praca. I nikt nie może wykonywać tej Pracy, dopóki nie zacznie dostrzegać prawdy tego, czego uczy Praca, poprzez własne doświadczenie. Teraz, aby zrezygnować z cierpienia, wymaga to, by nie identyfikować się ze wszystkim, czym jest się obecnie. Wymaga to, by zacząć dostrzegać, że posiada się nabytą psychikę, która reaguje w pewien sposób mechanicznie, od której zaczyna się oddzielać poprzez osobistą i szczerą pracę nad sobą. I to jest ruch ku prawdziwej stronie samego siebie, stronie wewnętrznej, stronie esencji, która podlega 24 prawom Losu. Los jest tym, kim powinniśmy być. Każdy jest stworzony, by być kimś przez Los i im bardziej staje się tą esencją, którą został stworzony, tym mniej praw podlega. Los tak naprawdę oznacza to, co jest pierwotnie z góry wyznaczone, własne prawdziwe przeznaczenie. Kiedy człowiek zaczyna chcieć tej Pracy w swoim życiu, nieuchronnie przejdzie ku swojemu wewnętrznemu rozwojowi, swojemu wewnętrznemu przeznaczeniu. Z pewnością może stać się kimś zupełnie innym niż za życia. Wiele przypadkowych rzeczy, które należą do jego Osobowości, a zwłaszcza do jego Fałszywej Osobowości, może mu się wymknąć. Ale taki człowiek będzie wykonywał tę Pracę i osiągnie punkt, który jest możliwy do osiągnięcia dla niektórych ludzi, punkt, który da mu jego prawdziwy środek ciężkości i jego prawdziwe Bycie. Wtedy nie będzie już sztucznym człowiekiem, człowiekiem wymyślonym, na powierzchni, lecz stanie się Prawdziwym Człowiekiem. Celem tej Pracy jest uczynienie z nas prawdziwych mężczyzn i prawdziwych kobiet, a nie wymyślonych ludzi, rządzonych przez Fałszywą Osobowość, ponieważ jako takie nic, co się nam przydarza, lub powiedzmy, bardzo niewiele, tak naprawdę do nas nie należy. Jeśli pamiętasz zasady tej Pracy i jeśli próbujesz włożyć swoją wolę, taką jaką masz, od „ja”, które chce pracować, w przestrzeganie tych zasad, w przestrzeganie pewnych reguł, których cię nauczono, zwłaszcza dotyczących niewłaściwej mowy, wewnętrznej i zewnętrznej, jeśli zaczniesz przestrzegać centralnej idei, że musisz na przykład pamiętać o sobie, można powiedzieć, że rezygnujesz ze swojej zwykłej woli, takiej jaka ona jest. Postępując zgodnie z Pracą, medytując nad nią, myśląc o niej i wprowadzając ją do swojego życia każdego dnia, w świeży sposób, zaczniesz przechodzić w kierunku prawdziwej strony siebie, a tym samym poza Prawo Przypadku. Z jednego punktu widzenia nie musisz niczego rezygnować, ani nie musisz być zmuszany do robienia czegoś. Tak wiele z tej Pracy polega na tym, aby nie robić czegoś, co zawsze robiłeś. Ale tu właśnie kryje się długa walka, aby zrozumieć, jak łagodne są wpływy tego Dzieła. Musisz na przykład zrezygnować ze swoich negatywnych emocji. Co to znaczy zrezygnować ze swoich negatywnych emocji? Oznacza to przede wszystkim podążanie za tym, co mówi Praca. Ale jak można się z nich wyzbyć? Przede wszystkim trzeba je obserwować, a następnie starać się z nimi nie utożsamiać. Większość ludzi, około pięć minut po wstaniu rano, zaczyna identyfikować się z negatywnymi emocjami – tj. utożsamia się ze swoimi nawykowymi, osobistymi reakcjami na życie. Nie obserwują tego, co im się przydarza, po prostu dlatego, że nie mają samoobserwacji w sensie Pracy. Puszczają się. Nie pamiętają siebie. Nie utrzymują się wewnętrznie. Innymi słowy, natychmiast zasypiają po przebudzeniu. Spędzają dzień, przyciągając do siebie sytuacje i rzeczy, które by do nich nie dotarły, gdyby pamiętali o sobie. Pół godziny pracy rano może zrobić wielką różnicę przez cały dzień. Wszyscy możecie sami zobaczyć, co to znaczy być pod Prawem Przypadku i Prawem Przeznaczenia lub Losu. Ale ludzie muszą to odkryć sami. Ludzie często otwierają listy w chwili, gdy wstają. Zastanawiam się dlaczego. Czy trzeba od razu rzucać się w wir wypadków życiowych, nie wykształciwszy w sobie pewnego oporu wobec życia, nie mając w sobie pewnej świętej chwili Wspomnienia Siebie, aby życie ze wszystkimi swoimi przypadkami nie wdarło się natychmiast i nie pochłonęło całej psychiki?


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej