Quaremead, Ugley, 27 października 1945 r.
Każde „ja” wytwarza swój własny stan. Każdy znajduje się w pewnym stanie w pewnym momencie dzięki „ja”, które wytwarza ten stan w nim lub w niej. Jeśli trudno ci studiować różne „ja” w sobie, są dwie rzeczy, które mogą ci pomóc. Różne „ja” grupują się w osobowości w obrębie osobowości – na przykład mężczyzna ma pewną osobowość związaną ze swoją uczelnią i zupełnie inną osobowość związaną z jego życiem domowym. Te podpodziały osobowości jako całości składają się z wielu różnych „ja”. Pewnego razu pan Uspieński mówił o trudnościach w dostrzeganiu różnych „ja” i powiedział, że powinniśmy spróbować dostrzec grupy „ja”, które można by nazwać podosobowościami. Mężczyzna idzie do swojego klubu i ma pewną osobowość; potem idzie do swojego biura, gdzie ma inną osobowość; a potem wraca do domu, gdzie jest w innej osobowości. Innym sposobem studiowania „ja” jest zauważanie swojego stanu. Jak powiedziałem, każde „ja” wytwarza swoją własną atmosferę, swój własny stan w sobie. Patrząc na jakąkolwiek sprawę, jeśli mamy jakąkolwiek zdolność do systematycznej obserwacji, szybko zdajemy sobie sprawę, że odbieramy ją na różne sposoby w różnych momentach. Dzieje się tak z powodu zmieniającego się kalejdoskopu „ja”. Kiedy dane „ja” dominuje, postrzegamy rzeczy przez pryzmat tego „ja” i kolejnej chwili, kiedy pojawia się inne „ja”, postrzegamy sprawę w zupełnie inny sposób. Łatwo można popaść w negatywizm lub depresję, gdy zaczyna się to w sobie dostrzegać. Ale to jest całkowicie błędne w świetle wszystkiego, czego uczy nas Praca. Nie mamy prawdziwego „ja”, nie mamy trwałego „ja” i musimy to sobie uświadomić. Musimy sami dostrzec prawdę. Ta ciągła zmiana różnych „ja” w nas jest dokładnie tym, co każe się nam obserwować. Czasami ludzie mówią: „Czy nie możesz się zdecydować definitywnie?” Co myślisz o panu X? Lubisz go, czy nie? Ale to pytanie jest głupie, bo wszystko zależy od tego, w jakim „ja” się znajdujesz, kiedy go spotykasz. Każde „ja” wywoła w tobie inny stan, a w każdym z nich będziesz go postrzegać inaczej.
Jeśli zacząłeś mieć Pamięć Pracy poprzez samoobserwację, zaczniesz już to rozumieć. Oznacza to, że nie wierzysz już w swoje chwilowe, odmienne stany – tj. w swoje różne „ja”, które ciągle się pojawiają. „Ja” nie da się przezwyciężyć inaczej niż poprzez samoobserwację i brak identyfikacji. Ktoś może dojść do wniosku, że powinien naprawdę podjąć definitywną decyzję, powiedzmy, co do pana X. Zadam ci pytanie: „Co cię przekona?” Każde „ja” będzie miało zupełnie inny pogląd na ciebie – to znaczy, każde „ja” da ci zupełnie inny pogląd na niego. Jeśli zaczniesz obserwować swoje „ja” i nie utożsamiać się z nim, w końcu otrzymasz obraz pana X. złożony ze wszystkich różnych kątów, jakie widzi każde „ja” w tobie. Otrzymasz zatem złożony obraz pana X. – nie obraz oparty na przeciwieństwach, ale pełny obraz jego osoby. Dodam tutaj, że jest to zupełnie niemożliwe, dopóki nie dostrzeżesz w sobie różnych „ja”. Jeśli nie masz wspomnień powstałych z chwil samoobserwacji i samo-pamiętania, nigdy nie będziesz w stanie uzyskać pełnego obrazu pana X. A jaki jest powód? Powodem jest to, że nie masz jeszcze złożonego obrazu siebie i dlatego wciąż jesteś w Wyimaginowanym „ja”, którego władza nad nami sprawia, że mówimy „ja” do każdego „ja”. Jak wiesz, musisz pozbyć się przekonania, że jesteś jedną, niezmienną osobą. To uderza w Próżność i Dumę, a może nawet bardziej w Dumę. Wiecie, jak trudno jest człowiekowi przyznać, że zmienił zdanie. Myślę, że to Duma. Z pewnością wszyscy znacie ludzi, jeśli jeszcze siebie nie znacie, którzy myślą, że są zawsze tacy sami. Tacy ludzie żyją w złudzeniu. Nie dostrzegają, że w każdej chwili zmieniają się dzięki serii różnych „ja”, które wchodzą do ich sfery świadomości i przejmują nad nią kontrolę na chwilę, wywołując pewien stan. Czy pamiętacie, co powiedziano o „ja”, jak każde „ja” jest na chwilę kalifem? Po pewnym czasie całkiem możliwe jest osiągnięcie tego etapu w Pracy, w której nie wierzy się już tak bardzo w siebie jako w prawdziwą osobę. Jest to część procesu rozluźniania w Pracy i daje formę świadomości, której życie rzadko nam udziela – tj. nową świadomość, która pojawia się poprzez samoobserwację w świetle ezoterycznych nauk. Ta świadomość stopniowo zaczyna zbliżać się do Trzeciego Poziomu Świadomości, czyli Poziomu Samoświadomości, czyli Stanu Pamiętania o Sobie, czyli Samoświadomość. Nie potrafię wyobrazić sobie lepszej definicji Samoświadomości niż ta, że zaczynasz dostrzegać w sobie typowe „ja” i nie pozwalasz im stać się kalifami, ani nie utożsamiasz się ze stanami, które wywołują.
Czy rozpoznajesz swoje stany i czy zdajesz sobie sprawę, że w każdej chwili znajdujesz się w określonym stanie i w każdym stanie widzisz rzeczy inaczej, tak jak chodząc po domu, widzisz go pod zupełnie innymi kątami w każdej chwili? Możesz nie być w stanie dostrzec „ja”, ponieważ myślę, że czasami ludzie myślą o „ja” jako o czymś napisanym na tablicy i nie rozumieją, że „ja” można wykryć jedynie poprzez stan, jaki w tobie wywołuje. „Ja” nie może być rozpoznane jako „ja” ot tak. Można je rozpoznać jedynie poprzez obserwację stanu intelektualnego i emocjonalnego, jaki wywołuje. Na przykład, zauważasz, że masz pewne myśli i uczucia. Albo jesteś w nastroju. Być może jeszcze nie zdajesz sobie wystarczająco jasno sprawy, że jest to spowodowane dominującym w tobie „ja”. Jesteś utożsamiany z tym „ja” i wszystko postrzegasz przez to „ja”. Myślisz o nim, masz jego myśli, czujesz je, odczuwasz jego emocje. Jeśli obserwujesz swoje myśli i emocje i po pewnym czasie zaczynasz dostrzegać, że miałeś już wcześniej te same myśli i emocje, zaczniesz dostrzegać, że to jest w tobie „ja”, a jeśli masz jakieś wspomnienie z samoobserwacji, będziesz doskonale wiedział, że te myśli, te emocje, stają się później zupełnie inne – to znaczy, gdy dominuje w tobie inne „ja”. W rzeczywistości możesz śmiać się z tych myśli, tych emocji i zastanawiać się, dlaczego odbierałeś wszystko w ten sposób. Właśnie tym jest „ja”. Nie możesz zobaczyć samego „ja” tak, jak widzisz człowieka, motyla czy kawałek węgla: nie jest ono przedmiotem na zewnątrz ciebie. Możesz obserwować „ja” jedynie poprzez jego wpływ na ciebie, poprzez to, co ci sugeruje, poprzez to, co ci mówi, próbując zmusić cię do myślenia i poczuć. Bardzo dobrze jest czasami zadać sobie pytanie: „W jakim jestem stanie?” Po pewnym czasie spędzonym w Pracy odkryjesz, że jest to trudne pytanie, ponieważ masz tak wiele wspomnień z różnych stanów, poza tym, w którym się znajdujesz, że nie akceptujesz konkretnego stanu, który pojawił się za sprawą „ja”, które próbuje go wywołać i wmówić ci w niego w danej chwili. Innymi słowy, zaczynasz się zmieniać i odchylać od swoich kolejnych stanów, to znaczy od mocy kolejnych „ja”, które próbują cię zahipnotyzować i zmusić do posłuszeństwa. To ruch w kierunku Prawdziwego „ja”. Prawdziwe „ja” oczywiście nie słucha niczego poza sobą i kontroluje wszystkie inne „ja”. Ale aby zbliżyć się do tego stanu psychicznego, w którym żyje Prawdziwe „ja”, a to długa podróż – musisz przede wszystkim nie poddawać się swoim zmieniającym się „ja”, które nie są tobą, nie są Prawdziwym „ja”, ale które zawsze próbują cię przekonać, że są tobą. Każde „ja” mówi ci coś takiego: „Spójrz teraz, oto kim naprawdę jesteś. Ja jestem tobą i tak właśnie czujesz, tak naprawdę myślisz”. I zapewniam cię, że te „ja” są bardzo sprytnymi hipnotyzerami i zdecydowana większość ludzi odnosi ogromny sukces w swoim działaniu. Zdecydowana większość ludzi wierzy w każde kolejne „ja”, które pojawia się w ich umysłach w danym momencie.
Spróbuj więc zauważyć „ja” poprzez obserwację swoich stanów. Rozpoczynamy tę Pracę od zauważenia naszych stanów, jakości naszych myśli i jakości naszych uczuć. Pozwól, że podam ci jeszcze jeden przykład. Pewnego dnia ktoś przyszedł do mnie i powiedział: „Czuję się raczej beznadziejnie, jeśli chodzi o moje postępy w Pracy”. Zapytałem: „Dlaczego nie dostrzegasz tego „ja” w sobie?”
Zostaw odpowiedź