Komentarz II: O dodatkowych środkach samoobserwacji

Birdlip, 6 czerwca 1941 r.

Sekcja I

Poniżej znajduje się komentarz, który odnosi się do idei różnych „ja” w nas. Jak wiesz, w tym systemie nauczania człowiek nie jest postrzegany jako jedność. Brak jedności w człowieku jest źródłem wszystkich jego trudności i kłopotów. Ciało człowieka jest jednością i działa jako zorganizowana całość, chyba że jest chore. Ale życie wewnętrzne człowieka nie stanowi jedności, nie jest zorganizowane i nie funkcjonuje harmonijnie jako całość. Człowiek – jeśli chodzi o jego stan wewnętrzny – jest wielością, a z jednego punktu widzenia w tym nauczaniu ta wewnętrzna wielość jest rozpatrywana w kategoriach „ja” lub ego w człowieku. Człowiek nie ma jednego stałego „ja”, ale mnóstwo różnych „ja” w sobie, które w każdej chwili przejmują nad nim kontrolę i mówią z niego, jakby jego głosem. Z tego punktu widzenia człowiek jest porównywany do domu w nieładzie, w którym nie ma pana, lecz tłum sług mówiących w imieniu nieobecnego pana.

Jak zapewne wszyscy słyszeliście, największym błędem, jaki można popełnić, jest założenie, że w sobie lub w innych jest jedno stałe, niezmienne „ja” – lub ego – w sobie. Człowiek nigdy nie jest taki sam przez długi czas. Ciągle się zmienia. Ale wyobraża sobie, że jeśli ktoś nazywa się James, to zawsze jest Jamesem. To jest zupełnie nieprawda. Ten człowiek, którego nazywamy Jamesem, ma w sobie inne „ja”, inne ego, które przejmują nad nim kontrolę w różnych momentach. I chociaż być może James nie lubi kłamać, inne „ja” w nim – nazwijmy je Peterem – lubi kłamać itd. Traktowanie innej osoby jako tej samej przez cały czas, zakładanie, że jest jednym, niezmiennym „ja”, to przemoc wobec niej, a w ten sam sposób – przemoc wobec siebie.

W każdym z was żyje mnóstwo różnych ludzi. To wszystkie różne „ja” należące do osobowości, które należy obserwować i próbować poznać – w przeciwnym razie żadna wiedza o sobie nie jest możliwa. To znaczy, jeśli ktoś naprawdę szuka wiedzy o sobie, a nie wynalazków i wyobraźni na swój temat. Nikt z was tutaj nie ma prawdziwego, stałego, niezmiennego „ja”. Nikt z was tutaj nie ma prawdziwej jedności bytu. Wszyscy jesteście niczym innym, jak tłumem różnych ludzi – niektórzy lepsi, niektórzy gorsi – a każda z tych osób, każde z tych „ja” w tobie, w określonych momentach przejmuje nad tobą kontrolę i sprawia, że robisz to, co ona chce, mówisz to, co ona chce, czujesz i myślisz tak, jak ona czuje i myśli.

Ale wy już to wszystko wiecie i chcę teraz mówić bardziej szczegółowo o tej doktrynie wielu „ja” w człowieku i zasugerować wam coś na temat jej głębszego znaczenia i wagi. Jeśli niektórzy z was nie rozumieją tego, co następuje, to albo dlatego, że nie mieliście jeszcze wystarczającej praktyki w samoobserwacji – w takim przypadku musicie być cierpliwi i trochę poczekać – albo dlatego, że jeśli jesteście w tej Pracy dłużej, to jeszcze nie zaczęliście poważnie obserwować siebie. To znaczy, nie zaczęliście pracować nad sobą i być może nigdy poważnie nie myśleliście, co to znaczy. W drugim przypadku mogę tylko powiedzieć, że musicie naprawdę spróbować podjąć wysiłek, aby zrozumieć, co to znaczy poprzez rzeczywistą samoobserwację – i tak szybko, jak to możliwe, ponieważ czas jest liczony w Pracy, a okazje zaczynają same z siebie być rzadsze. Jeśli ktoś nie wykorzysta ich, gdy jest to możliwe, może – w samej naturze rzeczy – być za późno, aby zrobić cokolwiek ze sobą w drodze wewnętrznej zmiany, która jest możliwa tylko poprzez samoobserwację i samoświadomość, która z niej wynika.

Pierwszy punkt, na który chcę zwrócić twoją uwagę w związku z doktryną wielu „ja” w człowieku, jest taki: dopóki człowiek uważa siebie za jedność, nie może się zmienić. Ale czy pomyśleliście sami – to znaczy na podstawie własnych, prywatnych myśli – dlaczego tak jest? Wszyscy wiecie, że ta Praca ma sprawić, by człowiek myślał sam za siebie i że słuchanie idei tego systemu bez myślenia o nich samemu – i w ten sposób sprawienie, by stały się częścią samego siebie – jest wielką stratą czasu. Praca nie jest czymś zewnętrznym, ale wewnętrznym, a ludzie, którzy wyobrażają sobie, że Praca jako zewnętrzna organizacja będzie ich nieść, są w błędzie co do jej znaczenia. Sam fakt, że Praca zaczyna się od samoobserwacji, z pewnością wystarczy, aby pokazać, że wymaga ona osobistego wysiłku ze strony każdej jednostki – i tylko każdy z was może obserwować siebie, i nikt inny nie może tego zrobić za was.

Teraz tylko poprzez wysiłek samoobserwacji człowiek może ostatecznie zobaczyć sam dla siebie, że nie jest jednością, i w ten sposób przełamać iluzję, że jest jedną stałą, niezmienną jednostką. Ponieważ tak długo, jak człowiek ma tę iluzję, że jest zawsze jedną i tą samą osobą, nie może się zmienić – a, jak wiesz, celem tej Pracy jest doprowadzenie do stopniowej zmiany w czyimś życiu wewnętrznym. W rzeczywistości cała ta Praca opiera się na idei, że sama zmiana lub transformacja samego siebie jest zdecydowaną możliwością dla każdego i jest prawdziwym celem istnienia. Ale punkt wyjścia tej samozmiany pozostaje ukryty tak długo, jak człowiek żyje w złudzeniu, że jest jednością. Człowiek musi sam zdać sobie sprawę, że nie jest jednością, ale wielością – i może to zrobić tylko poprzez bezkrytyczną obserwację samego siebie. Ale przez długi czas złudzenie, że jest zawsze jedną i tą samą osobą, będzie walczyć z jego próbą bezkrytycznej obserwacji siebie i utrudni mu zrozumienie znaczenia jego obserwacji. Będzie znajdował wymówki i usprawiedliwiał siebie, i tak kurczowo trzymał się idei, że jest naprawdę jednością i ma trwałą indywidualność, i że zawsze wie, co robi, myśli i mówi, i że zawsze jest świadomy siebie i ma nad sobą kontrolę w każdej chwili. Będzie mu bardzo trudno przyznać przed samym sobą, że tak nie jest. Z drugiej strony, będzie zupełnie bezużyteczne, jeśli będzie udawał, że wierzy, iż nie jest jednością, a nie zobaczy prawdziwości tego faktu dla siebie.

Jest to część wiedzy tego systemu nauczania, że człowiek nie jest jeden, lecz jest wielością. Ale tylko jako wiedza leży ona w pamięci człowieka. Jeśli człowiek nie dostrzega prawdy tej wiedzy, stosując ją do siebie i pracując nad swoim bytem, nie może ona stać się zrozumieniem. Człowiek może powiedzieć: „Wiem, ja nie jestem jednym, ale wieloma – Praca tak mówi”. Ale to nic. Wiedza pozostaje zewnętrzna wobec samego człowieka. Ale jeśli zastosuje tę wiedzę praktycznie i poprzez długą samoobserwację zacznie widzieć jej prawdę, wtedy powie: „Rozumiem, ja nie jestem jednym, ale wieloma” – i to jest zupełnie inna rzecz. Wiedza przyniesie w nim owoce, że tak powiem, i nie będzie już tylko wiedzą, ale zrozumieniem, ponieważ człowiek zastosował wiedzę do siebie i za jej pomocą pracował nad swoim własnym bytem. I przypomnisz sobie wielki nacisk położony w tym systemie na różnicę między wiedzą a zrozumieniem, i jak często mówi się, że w dzisiejszych czasach wiedza poszła daleko poza zrozumienie, ponieważ człowiek rozwinął się tylko po stronie wiedzy, a nie odpowiednio po stronie bytu.

Kiedy człowiek zaczyna obserwować siebie z perspektywy, że nie jest jednym, ale wieloma, zaczyna pracować nad swoim bytem. Nie może tego zrobić, jeśli pozostaje w przekonaniu, że jest jednym, ponieważ wtedy nie będzie w stanie oddzielić siebie od siebie – przyjmie wszystko w sobie, każdą myśl, nastrój, uczucie, impuls, pragnienie, emocję itd. jako siebie samego, to znaczy jako „ja”. Ale jeśli zacznie obserwować siebie, wtedy – w tym momencie – stanie się dwojgiem: stroną obserwującą i stroną obserwowaną. I jeśli nie podzieli się w ten sposób i nie będzie walczył, aby ten podział był coraz wyraźniejszy, nigdy nie będzie w stanie ruszyć się z miejsca, w którym jest. Ponieważ zawsze biorąc wszystko, co się w nim dzieje, za siebie, będzie mówił „ja” do tego wszystkiego i w ten sposób wszystko będzie w nim „ja”. Utożsamiając się ze wszystkim, co się w nim dzieje, i biorąc to wszystko za „ja”, sprawi, że zmiana wszystkiego stanie się niemożliwa, ponieważ wszystko ukryje się za tą iluzją „ja” i będzie nadal w nim żyć. W rzeczywistości cały tłum ludzi w człowieku – tłum oddzielnych „ja” w nim, zarówno użytecznych, jak i bezużytecznych – będzie miał, jak to się mówi, równe prawa i będzie przez niego w równym stopniu chroniony, ponieważ nie będzie w stanie odróżnić ich od siebie, przyjmując je wszystkie za siebie.

To tylko jeden ze sposobów ujęcia sytuacji w człowieku, który pozostaje przekonany, że jest jednością. Teraz człowiek nie może zacząć się zmieniać, dopóki nie będzie w stanie – w wyniku samoobserwacji – powiedzieć: „To nie jestem ja”. Jak tylko zacznie to wewnętrznie mówić do czegoś, co obserwuje w sobie, zaczyna to od siebie oddzielać. To znaczy, zaczyna usuwać z tego poczucie „ja”. Rezultatem jest to, że ostatecznie – a często dopiero po walce – to, co zaobserwował, zaczyna się od niego oddalać i, że tak powiem, przechodzić w dal w jego wewnętrznym świecie. Ale to jest niemożliwe, jeśli myśli, że to, co zaobserwował, jest nim samym, gdyż wówczas nadal będzie to „ja” w nim. A „ja” nie może zmienić „ja”, gdyż wtedy nie będzie możliwe żadne oddzielenie – pozostanie on zjednoczony z tym, co zaobserwował, przyjmując to jako „ja”, to znaczy jako siebie, zamiast przyjmować to jako „ja” w sobie.

Kiedy człowiek myśli, wierzy, że to on sam myśli. Ale nasze myśli przychodzą losowo, chyba że myślimy głęboko i uważnie – co zdarza się bardzo rzadko. Myśli, które przepływają przez nasze umysły, pochodzą z różnych „ja” w nas. Załóżmy, że człowiek zauważa, że ma negatywne myśli o Pracy lub o osobie, lub o czymś, co się wydarzyło. Załóżmy, że bierze te myśli za swoje własne – jako siebie, to znaczy jako „ja”. Załóżmy również, że czuje z ich powodu pewien dyskomfort. Mówi sobie: „Naprawdę nie mogę tak myśleć”. Może to przynieść jakiś skutek lub nie. Ale chodzi o to, że popełnia błąd – mianowicie błąd polegający na braniu wszystkiego, co się w nim dzieje, za siebie, za „ja”. Jeśli obserwuje siebie właściwie, zauważa te myśli nie jako siebie samego, ale jako pochodzące z negatywnego „ja” w nim, o którym być może już coś wie. Załóżmy, że zna to „ja” w sobie całkiem dobrze. On od razu rozpoznaje, że to „ja” mówi w nim i komunikuje mu swoje myśli poprzez ośrodek mentalny, wzbudzając jednocześnie szczególny rodzaj negatywnej emocji. Nie bierze on ani na moment tego negatywnego „ja” za siebie, ale widzi je jako coś w sobie odrębnego od niego samego. W rezultacie to, co ono mówi, nie zyskuje nad nim władzy, ponieważ jest od niego oddzielony. Ale jeśli zaśnie w sobie – to znaczy, jeśli przestanie być świadomy tego, co się w nim dzieje, i które „ja” są mu bliskie – wpada pod jego władzę i utożsamiając się z nim, wyobraża sobie, że to on sam myśli w ten sposób. Czyniąc to, wzmacnia władzę tego negatywnego „ja” nad sobą – ponieważ, jak wiadomo, wszystko, z czym się utożsamiamy, od razu ma nad nami władzę, a im częściej się z czymś utożsamiamy, tym bardziej jesteśmy tego niewolnikami.

Jeśli chodzi o samą Pracę, nasze pokusy leżą właśnie w negatywnych „ja” – to znaczy w „ja”, które nienawidzą Pracy, ponieważ ich życie w nas jest przez nią zagrożone. Te negatywne „ja” rozpoczynają pewne rodzaje myśli poprzez działanie na ośrodek mentalny i wykorzystanie materiału tam zgromadzonego w formie zwojów. Jeśli pójdziemy z tymi myślami – to znaczy z tymi negatywnymi „ja”, które w tej chwili w nas działają – nie będziemy w stanie pozbyć się ich wpływu. Ich pierwszym efektem jest to, że poczujemy utratę siły. Kiedykolwiek poczujemy nagłą utratę siły, jest to praktycznie zawsze spowodowane działaniem negatywnego „ja”, które rozpoczęło ciąg myśli z naszych wspomnień i – poprzez ostrożny dobór materiału – przedstawiło coś w złym świetle. I należy pamiętać, że wszystkie negatywne „ja” mogą tylko kłamać, tak jak wszystkie negatywne emocje mogą tylko wszystko zniekształcać – na przykład emocja podejrzenia. Jeśli nie będziemy w stanie zaobserwować działania negatywnego „ja” w ośrodku mentalnym, zyska ono nad nami władzę. Natychmiast zyska władzę, jeśli potraktujemy je jako „ja” – jako siebie. Ale jeśli zobaczymy je jako „ja” działające w nas, nie możemy tego zrobić. Jednak aby zdać sobie sprawę, że jest to „ja” w nas, musimy już być pewni – poprzez praktyczną pracę nad sobą – że istnieje w nas wiele różnych „ja” i że nie jesteśmy jednym, ale wieloma.

Sekcja II

Powróćmy do złudzenia, jakie ma każdy, że jest jednością. To złudzenie istnieje w każdym z was. Można je odkryć tylko stopniowo poprzez osobistą obserwację. Każdy z was przypisuje sobie posiadanie indywidualności – i nie tylko indywidualności, ale pełnej świadomości i woli. Ale jak wiecie, ten system idei, który studiujemy, uczy, że człowiek nie jest jeden, ale wielu – to znaczy, że nie jest jedną osobą, ale wieloma różnymi ludźmi – a także, że nie jest właściwie świadomy, ale prawie zawsze śni na jawie, w wyobraźni, w rozważaniach, w negatywnych emocjach itd. W rezultacie nie pamięta siebie i – że tak powiem – marnuje i niszczy swoje życie wewnętrzne, i żyje w pewnego rodzaju ciemności. I wreszcie, że nie posiada woli, ale ma wiele różnych woli, które są ze sobą sprzeczne i działają w różnych kierunkach. Gdyby człowiek był jednością, a nie wielością, miałby prawdziwą indywidualność. Byłby jeden, a więc miałby jedną wolę. Dlatego złudzenie, jakie człowiek ma na swój temat, że jest jeden, odnosi się do możliwości. Człowiek może osiągnąć jedność bytu. Może osiągnąć swoją prawdziwą indywidualność. Ale to właśnie ta iluzja stoi na przeszkodzie – przede wszystkim – w osiągnięciu przez człowieka tej możliwości. Bo tak długo, jak człowiek wyobraża sobie, że coś ma, nie będzie tego szukał. Dlaczego człowiek miałby dążyć do czegoś, w co nigdy nie wątpił, że już posiada?

To jeden ze skutków wyobraźni, która – niejako – wypełnia to, czego brakuje, lub sprawia, że wydaje się, iż jesteśmy tacy lub tacy, gdy w rzeczywistości jesteśmy na odwrót. W tej Pracy ciągle mówi się, że musimy walczyć z wyobraźnią. I musicie zrozumieć, że odnosi się to również do wyobraźni o sobie. Trzeba walczyć z naszą wyobraźnią o sobie – nie tylko dlatego, że wprowadza nas w fałszywe doświadczenia, sztuczne emocje i często śmieszne sytuacje, ale dlatego, że zatrzymuje wszelką możliwość wewnętrznego rozwoju. I teraz łatwo zrozumieć, dlaczego tak jest – wynika to z tego, co już powiedziano. Bo jeśli wyobrażamy sobie, że mamy już cechy bytu, których jesteśmy dalecy od posiadania, nigdy nie możemy się spodziewać, że będziemy je mieć. Nasza wyobraźnia uzupełni niedobór. W rzeczywistości nigdy nie będziemy wiedzieć, że czegoś nam brakuje w odniesieniu do siebie – to znaczy w odniesieniu do jakości naszego bytu. Będziemy myśleć, że jedyne rzeczy, których nam brakuje, to uznanie, sława, pieniądze, okazja lub jakaś inna zewnętrzna rzecz, ale że w odniesieniu do siebie niczego poważnie nie brakuje.

To jest moc, którą ma iluzja. I z tego powodu powiedziano w przypowieści o owcy i magach, że człowiek jest zahipnotyzowany przez swoją wyobraźnię i jest pod wpływem złudzenia, że jest lwem lub orłem, gdy w rzeczywistości jest owcą. I jednocześnie, jako owca, ma moc ucieczki przed magami, którzy są zbyt leniwi lub zbyt podli, aby budować ogrodzenia i go zamknąć. Z tego wszystkiego musimy zrozumieć, że iluzja jest czymś bardzo realnym i określonym w swoich skutkach. Wyobraźnia nie jest po prostu niczym – „niczym innym, tylko wyobraźnią”, jak mówimy. Jest czymś naprawdę bardzo potężnym. Jest rzeczywistą siłą działającą powszechnie na ludzkość i utrzymującą człowieka w stanie snu – niezależnie od tego, czy jest prymitywny, czy cywilizowany. I dopóki człowiek nie zacznie wiedzieć, co to znaczy pamiętać siebie – to znaczy osiągnąć trzeci stan świadomości – siła, która manifestuje się jako wyobraźnia w dwóch niższych stanach świadomości, nie znajdzie właściwego kierunku i działa przeciwko niemu.

Jak widzieliśmy, człowiek wyobraża sobie, że jest jednością i z powodu tej iluzji nie może zmienić miejsca, w którym jest w sobie. Każdy jest – w sobie – na pewnym etapie siebie i nikt nie może zmienić tego etapu, w którym jest w sobie, dopóki nie zobaczy bardzo wyraźnie dla siebie, że nie jest jedną i tą samą osobą, ale wieloma różnymi ludźmi, i że dalsze myślenie, że jest jednością, jest iluzją. Ta realizacja, to wewnętrzne postrzeganie, zmienia poczucie osoby wobec siebie. Zmienia – lub zaczyna zmieniać – jej poczucie „ja”. Dopóki żyje w złudzeniu, że jest jednością, ma błędne poczucie „ja”. Ale on tego nie wie. Ani nie wie, że z tego powodu nie tylko jego życie jest całkowicie złe, a jego stosunki z innymi całkowicie złe, ale jego własna ewolucja jest niemożliwa. Ponieważ człowiek nie może się zmienić, dopóki przypisuje sobie jedność bytu – ponieważ wtedy wszystko w nim jest nim samym. Przypisuje sobie wszystko, co dobre lub złe w sobie. Będzie odpowiedzialny za każdą myśl i każdy nastrój, poprzez przyjmowanie wszystkiego w sobie jako siebie samego. Jeśli wierzy, że wszystko, co myśli, robi i mówi, myśli, robi i mówi z siebie samego, wtedy będzie to jego własne, ponieważ czyni to wszystko swoim, przypisując to wszystko sobie samemu.

Złudzenie, że jest on zawsze jedną i tą samą osobą, że jest w pełni świadomy wszystkiego i że ma wolę, a zatem panuje nad sobą, całkowicie zaślepi go na fakt, że nie jest świadomym źródłem wszystkiego, co myśli, mówi i robi. Samoobserwacja pokaże mu, że praktycznie nie ma kontroli nad swoimi myślami – i nie może nawet przestać myśleć, jeśli spróbuje to zrobić – i że myśli wszelkiego rodzaju przychodzą i odchodzą w jego umyśle, czy tego chce, czy nie. I tak samo jest z jego uczuciami i nastrojami, i jego słowami, i jego czynami. Ale jeśli nie może przyznać, że jest kimś innym niż w pełni świadomym wszystkiego, co mówi i robi, i w pełni kontrolującym swoje myśli, nastroje i uczucia, i zawsze jedną i tą samą osobą – wszystko to pozostanie ukryte, ukryte przed nim mocą jego własnej wyobraźni. Całe poczucie siebie, całe jego poczucie „ja” i jego związek ze stanami wewnętrznymi będą fałszywe.

Ale jeśli człowiek – poprzez praktyczną i szczerą samoobserwację – nie wierzy już, że jest jednością i nie przypisuje już tej wyimaginowanej jednej osobie wszystkiego, co istnieje i wszystkiego, co wchodzi w jego wewnętrzny świat, zaczyna umożliwiać jej zmianę. Ponieważ człowiek może otrzymać pomoc tylko przez to, w co wierzy. Jeśli wierzy, że jest jednością, pomoc nie może do niego dotrzeć, ponieważ przypisuje wszystko sobie i w ten sposób jest nie tylko winny wszystkiego, ale jest – że tak powiem – całkowicie wypełniony sobą i nie ma miejsca na nic innego. Ale kiedy człowiek widzi, że nie ma prawa myśleć o sobie jako o jednym, że istnieje w nim bardzo wiele różnych osób – i niektórych bardzo nieprzyjemnych – i że wcale nie jest w pełni świadomy, i z pewnością nie ma indywidualnej woli – chociaż sprzeciwia się to jego próżności i boli jego dumę – jest to punkt wyjścia zmiany bytu.


Podsumowanie:

  1. Człowiek jako wielość
    – Wewnętrzne życie nie jest jednością, lecz tłumem odrębnych „ja” (ego), które na przemian przejmują kontrolę.
    – Iluzja jednej, stałej osobowości utrzymuje te wewnętrzne „ja” w równych prawach, blokując jakąkolwiek zmianę.
  2. Iluzja jedności – główna przeszkoda
    – Gdy wierzymy, że jesteśmy „jednym” ja, nie dostrzegamy podziału i utożsamiamy się ze wszystkim, co się w nas dzieje.
    – Ta nieświadomość uniemożliwia oddzielenie się od negatywnych „ja” i zatrzymuje rozwój wewnętrzny.
  3. Rola samoobserwacji
    – Dopiero bezkrytyczne obserwowanie własnych myśli, emocji i impulsów ujawnia, że „ja” jest w nas wiele.
    – Sama obserwacja wprowadza podział: pojawia się Obserwator i Obserwowane – warunek wstępny jakiejkolwiek transformacji.
  4. Wiedza ≠ zrozumienie
    – Wiedza o wielości „ja” sama w sobie nic nie zmienia – musi zostać zweryfikowana przez praktyczną pracę nad sobą.
    – Gdy obserwacja przemieni wiedzę w osobiste zrozumienie, „ja” zaczyna tracić nad nami władzę.
  5. Mechanizm oddzielania
    – Kiedy mówimy wewnętrznie: „To nie jestem ja”, usuwamy z tego element identyfikacji i osłabiamy wpływ danego „ja”.
    – Proces ten wymaga wysiłku i cierpliwości, bo iluzja jedności stawia opór i znajduje usprawiedliwienia.
  6. Znaczenie nie-utożsamiania
    – Utożsamianie się z myślami lub nastrojami wzmacnia negatywne „ja” i prowadzi do utraty wewnętrznej siły.
    – Świadome rozpoznanie: „to myśl tego „ja”, nie moje prawdziwe „ja”” – pozwala zachować równowagę i wolność wewnętrzną.
  7. Przeciwdziałanie wyobraźni
    – Wyobrażenie, że już jesteśmy jednością czy mamy wolę, hamuje poszukiwanie prawdziwej indywidualności.
    – Trzeba walczyć z wewnętrzną wyobraźnią o sobie – tylko w ten sposób ujawni się realna potrzeba zmiany.

A więc dopóki żyjemy w złudzeniu jedności, nie ruszymy z miejsca na drodze do samopoznania. Prawdziwy początek Pracy to moment, gdy przez samoobserwację dostrzeżemy w sobie różne „ja” i przestaniemy je ze sobą utożsamiać. To otwiera drogę do wewnętrznej przemiany i stopniowego zyskiwania prawdziwej, zharmonizowanej jedności swojego bytu.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej