Birdlip, 3 czerwca, 1944
W odpowiedzi na kilka pytań zadanych podczas ostatniego egzaminu zapewne pamiętacie, że wspomniano o tym, iż przeżycie chwili nieidentyfikowania się jest czymś niezwykłym. W takim stanie człowiek zdaje się przebywać w cichym, centralnym miejscu w sobie, choć jednocześnie jest świadomy, że zewsząd coś próbuje się do niego zbliżyć i porwać.
To jest jak tłum trzymany na dystans przez niewidzialnych policjantów. W takim stanie można dostrzec jeden z głównych celów samoobserwacji: oddzielenie się od tego, co nieustannie dzieje się w sercu i umyśle, od ciągłego – a często wręcz obciążającego – kontrolowania siebie. Z innej perspektywy wszystko to jawi się jako „dom w nieładzie” w nas. Teraz możemy w tym domu ustanowić porządek. Dlatego pragnę raz jeszcze omówić, czym jest nieidentyfikowanie się, ponieważ wielu z was dociera do tego punktu, a potem całkowicie gubi się w zrozumieniu, co należy robić. Powtórzę więc: kiedy próbujecie obserwować siebie, nie wolno wam wkładać poczucia „ja” w to, co obserwujecie. Obserwujecie mechanizm – maszynerię emocji i myśli – która działa sama i nigdy nie stoi w miejscu. Jeśli się przyjrzycie, dostrzeżecie w sobie „ja”, osobę wewnętrzną. Ale ta osoba nie jest w istocie tobą, choć żyje z tobą, żywi się tobą i przyjmuje twoje imię, czyli twoją siłę. Popadniesz w całkowite zagubienie tylko wtedy, gdy będziesz sądził, że jesteś jednym „ja” i że to „ja” może obserwować samo siebie. Ludzie żyją w złudzeniu, że w nich działa, czuje i myśli tylko jedna rzecz. Trwając w tym złudzeniu, nie potrafią pojąć, czym naprawdę może być panowanie nad sobą.
Jeśli założymy, że w człowieku działa tylko jedna rzecz, to niemożliwe będzie, aby jedna rzecz wydawała rozkazy, a inna była mu posłuszna. Kiedy Praca mówi, że Człowiek jest porównywany do „domu w nieładzie”, domu pełnego sług, którzy nie podlegają należytej kontroli, ma na myśli to, co mówi. Oznacza to, że w Człowieku jest bardzo wielu ludzi, bardzo wielu, wszyscy zupełnie różni, których pan jest nieobecny, którzy rozmawiają przez telefon pana, jakby w jego imieniu, i po prostu postępują, jak im się podoba w domu, który tak naprawdę nie należy do nich, ale do pana. Jeśli ktoś obserwuje jakąkolwiek część tego domu w nieładzie i nadal bierze ją za siebie, popełnia zasadniczy błąd w samoobserwacji. Trzeba zauważyć, że jest wiele, a nie jedno. Bardzo często mówiłem wam, że to bardzo trudne. Mam na myśli, że trudno to sobie uświadomić i praktykować to, co z tego wynika. W tej chwili jest to jedno z najwspanialszych odkryć, jakich można dokonać w tej Pracy. Jeśli więc utożsamiasz się ze wszystkim, co obserwujesz, nie będziesz w stanie tego zatrzymać, będziesz ciągle stał sobie na drodze, będziesz ciągle trzymał się tego, od czego powinieneś się oddzielić.
Posłuchajcie teraz jeszcze raz: jeśli będziecie traktować siebie jako jedność, nie możecie się oddzielić z niczego, co w sobie obserwujecie. „Ty” nie jest jedną rzeczą, lecz składa się z wielu, wielu jaźni. Samoobserwacja polega na obserwowaniu tych jaźni, które tak łatwo przyjmujemy jako „ja sam”. Samoobserwacja nie może być prowadzona z utożsamianiem się. Nie wolno ci identyfikować się z ideą obserwowania siebie. To zupełnie co innego niż identyfikowanie się z tym, co w sobie obserwujesz. Ludzie czasami bardzo utożsamiają się z jakimś słowem w Pracy, takim jak „pamiętanie siebie”, „samoobserwacja”, „negatywne emocje”, „wewnętrzne rozważanie” i tak dalej. To uniemożliwia im zrozumienie, co te terminy mogą oznaczać. Jeśli praktykujesz samoobserwację w sposób bardzo utożsamiony z pewnego rodzaju lękiem lub przesadnym napięciem, niejako się do tego zmuszając, to nie będzie żadnych rezultatów. W ten sposób nie możesz nic zrobić. Nie możesz nic zrobić w stanie nadmiernego lęku, ponieważ od razu znajdujesz się w niewłaściwych częściach centrów. Naprawdę pracujesz w stanie negatywnym, więc porażka cię przygnębia. Praktyka samoobserwacji odbywa się bez pokazywania jej innym i bez pokazywania jej sobie w określony sposób. Czasami myślę, że to patrzenie z ukosa na coś, co się dzieje, jakby się na to nie zwracało uwagi. Wiele procesów zachodzących w umyśle zatrzymuje się, gdy próbujesz spojrzeć na nie zbyt bezpośrednio. Dotyczy to oczywiście szczególnie wyobraźni. Samoobserwacja wymaga bardzo delikatnego podejścia, ponieważ mechanizm, którego dotyka, jest bardzo wrażliwy i delikatny. Z drugiej strony, nie możesz oczekiwać, że skoro obserwujesz siebie przez stosunkowo krótki czas, od razu uzyskasz rezultaty. W Pracy jest powiedzenie, że nie powinniśmy pracować dla rezultatów. Jednym z powodów jest to, że jeśli pracujesz dla rezultatów, zbyt łatwo się rozczarowujesz, a drugim powodem jest to, że bardzo często rezultaty przychodzą, ale nie takie, jakich się spodziewasz. Samoobserwacja stopniowo dodaje światła. Czasami w tej Pracy stan wewnętrzny człowieka porównuje się do ciemności. Samoobserwacja wpuszcza mały promyk światła. Teraz wiele rzeczy przestaje być możliwe w obecności światła. To właśnie to wpuszczenie światła może zacząć zmieniać w człowieku zupełnie inne rzeczy niż te, których się spodziewa. Czasami słyszeliśmy takie powiedzenie: „Światło może cię uzdrowić”. Teraz zaczynam rozumieć, co ono oznacza. Praktyka samoobserwacji stopniowo wpuszcza coraz więcej światła, tak że gdy człowiek spojrzy wstecz na swoje życie, widzi je jakby rozświetlone – choć jeszcze słabo – przez wszystkie te chwile samoobserwacji, które pozostały w przeszłości. Wówczas człowiek, nawet jako maszyna, działa lepiej, gdy ma w sobie choć odrobinę światła. Pan Uspieński porównywał centra w człowieku do bardzo skomplikowanych maszyn o niezwykłej delikatności, które człowiek próbuje obsługiwać w ciemności. Kiedy wpuszcza do siebie trochę światła, kiedy zaczyna być bardziej świadomy siebie w pewnych określonych kierunkach, widzi swoje maszyny lepiej. Zaczyna wiedzieć, jak lepiej ich używać, a także zaczyna dostrzegać, gdzie są źle połączone i ile błędów popełnił, pracując przy nich w ciemności. Teraz to światło, które człowiek wpuszcza poprzez samoobserwację, pozwala mu Rozróżnij swoje wewnętrzne otoczenie, ponieważ, jak często mówiłem, żyjemy w dwóch środowiskach: jednym, które objawia się nam poprzez nasze zewnętrzne zmysły i które zawiera wielu ludzi, zarówno dobrych, jak i złych, oraz drugim, wewnętrznym, które również zawiera wielu ludzi, zarówno dobrych, jak i złych. W tym drugim środowisku żyjemy, a kiedy żyjemy w ciemności, tak naprawdę nic o nim nie wiemy. Dlatego traktujemy je jako siebie. Ale poprzez samoobserwację wpada światło i to ono zaczyna nas dzielić. Nauki ezoteryczne są światłem, ale tylko wtedy, gdy są zrozumiane, docenione i zastosowane. Bez tej oceny nie uzyskasz światła. Nie możesz używać nauk ezoterycznych wyłącznie dla celów osobistych, aby poprawić pamięć lub coś w tym rodzaju. To światło zaczyna również znacznie rozjaśniać wiele idei Pracy. Nie możemy zrozumieć idei Pracy, jeśli nie pracujemy nad sobą. Dzieje się tak, ponieważ zrozumienie jest wynikiem rozwoju wiedzy i rozwoju bytu. Twoje bycie nie zmieni się, jeśli będziesz całkowicie utożsamiony ze sobą. Wtedy nie ma światła. Jesteś w stanie ciemności. Nie dostrzegasz, że masz w sobie jedno „ja”. Myślisz, że wszystko jest „ja”. Nie ma światła, ponieważ utożsamiasz się ze sobą. Wtedy nie może nastąpić żadna zmiana bytu. A jeśli nie ma zmiany bytu, to nie może nastąpić żadna zmiana w twoim rozumieniu tej Pracy. Możesz odebrać tę Pracę jako wiedzę, ale jej nie zrozumiesz. Nie będziesz w stanie dostrzec w nim niczego. A to dlatego, że nie ma światła. Kiedy zaczynasz obserwować siebie, dostrzegać przebłyski siebie, zauważać, co się w tobie dzieje, zaczynasz oddzielać się od siebie. To wpuszcza światło. Samoobserwacja wpuszcza promień światła. To światło nazywa się Świadomością Pracy.
Celem tej Pracy jest pogłębienie Świadomości. Robimy to, co robimy, ponieważ nie jesteśmy w pełni świadomi. Jesteśmy ludźmi wspomnianymi w Ewangeliach, którzy żyją w ciemności. Jedną z fundamentalnych idei tej nauki jest to, że cała ludzkość śpi i dlatego na Ziemi dzieją się te wszystkie straszne rzeczy. Jaki jest prawdziwy powód? Prawdziwym powodem jest brak Świadomości. Gdyby człowiek się obudził, gdyby stał się bardziej świadomy, wszystko by się zmieniło. Najpierw jednak musi się obudzić do siebie; jego samoświadomość, jego samoświadomość musi ogromnie wzrosnąć. Teraz, jeśli uważa siebie za jedność, jest to niemożliwe. Pozostanie tak samo ślepy na wiele różnych rzeczy w sobie, jak zawsze. Mówiąc o utożsamianiu się, pan G. powiedział, że jest to jedno z największych złych, jedna z najstraszniejszych chorób i że przede wszystkim człowiek musi zmagać się z utożsamianiem się z samym sobą. Człowiek, powiedział, żywi wszelkiego rodzaju iluzje, wszelkiego rodzaju obrazy o sobie i z tymi iluzjami i obrazami jest utożsamiany. Uważa się za osobę posiadającą Wolę i pełną Świadomość. To utożsamianie się z samym sobą. To jedna z form utożsamiania się z samym sobą. Możesz to wszystko wiedzieć, ale chodzi o to, że nadal działasz i zachowujesz się tak, jakbyś miał Wolę i pełną Świadomość. Dzieje się tak, ponieważ Wola jeszcze do ciebie nie dotarła, lecz leży po prostu w umyśle jako wiedza. Wiesz, mówi się, że pierwsza Formą samopamięci jest uświadomienie sobie własnej mechaniczności. Jest to bezpośrednie uświadomienie sobie, że nie ma się Woli, lecz wiele woli, i nie ma się prawdziwej Świadomości, lecz wiele przerywanych, małych świadomości. Ludzie mówią, że obserwują siebie i dochodzą do pewnego punktu, po czym nie są w stanie znieść dalszego podążania ani odwrócenia się od tego, co dostrzegają. Jeśli to prawda, odkryją, że zostaną doprowadzeni do tego samego miejsca inną drogą. Jeśli jednak to nieprawda, jeśli jest to jedynie odrobina autodramatyzacji, wówczas po prostu „zasną”.
Teraz powiem coś niezwykle ważnego, zwracam się ponownie do tych, którzy pragną pracować szczerze. Każdego ranka, a przynajmniej każdego dnia, musicie świadomie poddać się wpływowi Pracy. W nas istnieją stany Pracy i stany życia. Teraz, gdy jesteście w stanie Pracy, jesteście niejako chronieni przed wieloma nieprzyjemnymi stanami, w które w przeciwnym razie moglibyście bardzo łatwo popaść. Czasami, gdy jesteście w stanie Pracy, osiągacie chwilowo tę centralną pozycję, o której mówiłem, gdzie macie cudowne doświadczenie chwili nieutożsamienia. Musicie wprowadzać się, powiedziałem, w stan Pracy każdego dnia. Aby to zrobić, musicie znaleźć najlepszy sposób dla siebie. Jest na przykład pamiętanie swojego celu i próba jednoczesnego zapamiętania siebie. Jest to przeglądanie w umyśle czegoś, co usłyszeliście i przeczytaliście w związku z Pracą. Przechodzisz myślami przez wydarzenia z poprzedniego dnia lub przypominasz sobie coś, na co musisz być bardziej świadomy w relacji z inną osobą, a przede wszystkim odczuwasz obecność Pracy i postrzeganie rzeczy w jej świetle. To bardzo pomaga – wręcz w nieobliczalnym stopniu. Ale to zależy od jakości wysiłku. Jeśli nic nie dajesz, nie możesz oczekiwać, że cokolwiek dostaniesz.
Zostaw odpowiedź