ETAPY PRZEBUDZENIA W PRACY

Birdlip, 10 czerwca, 1944

Przyzwyczailiśmy się do własnych zapachów. Dopóki żyjemy wygodnie w gęstej i mdłej atmosferze nas samych, traktując wszystko za pewnik, łącznie z nami samymi, nie możemy się przebudzić. Dlaczego tak jest? Ponieważ nigdy nie zaczęliśmy zadawać sobie pytań o to, kim jesteśmy ani co cokolwiek znaczy. Po prostu jemy i śpimy, walczymy i kłócimy się, rozmawiamy i słyszymy, widzimy i dotykamy, poruszamy się i czujemy. Bierzemy to wszystko za pewnik, nie mając najmniejszego pojęcia, że ​​to jest Niezwykłe. Łatwo nas w tym usatysfakcjonować. Poruszamy się po powierzchni rzeczy, lubimy i nie lubimy, kochamy i nienawidzimy, i tak dalej, i wszystko to, jeśli o nas chodzi, jest dla nas oczywiste. Nie odczuwamy dziwności całej tej sytuacji. Jeśli tak jest, to z pewnością śpimy i potrzeba będzie wiele bólu i nieprzyjemności, wiele zaskakujących doświadczeń, wiele ciężkich wstrząsów, aby obudzić w nas początek naszego prawdziwego myślenia.

Życie niesie ze sobą wiele naturalnych wstrząsów, z których jednym jest śmierć. Konfrontacja ze śmiercią może czasami sprawić, że zaczniemy myśleć w sposób realny. Lecz nawałnica zmysłów i krzykliwy ton współczesnego życia przytępiają i ogłuszają ten punkt myślowy, tak że rzadko się on wyłania i staje się odczuwalny. Z pewnością denerwujemy się, jeśli nie postawimy na swoim w sprawach, które nas bezpośrednio dotyczą, ale to nie skłania nas do myślenia o tym, kim i gdzie jesteśmy, lecz wręcz przeciwnie, zazwyczaj usypia nas bardziej niż kiedykolwiek. Ponownie rzucamy się w wir życia, oczekując ostatecznego spełnienia naszych pragnień i postrzegamy wszelkie chwilowe lub ciągłe niepowodzenia w tym względzie jako coś wyjątkowego. Jednak wszystko to jest konieczne – dopóki nie zaczniemy myśleć. Wtedy w nas rozpoczyna się nowa sytuacja. Zaczęliśmy myśleć. Ta Praca ma nas skłonić do myślenia – nie do myślenia o tym, jak możemy pokonać kogoś, kto nas zawiódł, ani jak przyciągnąć kogoś, kto nas ignoruje, ani jak zdobyć większą osobistą moc, większe zainteresowanie lub więcej przyjemności, większy komfort, lepszą pozycję, ani jak mówić o innych bardziej nieprzyjemne rzeczy – nie, ta Praca ma nas skłonić do myślenia o całej tej stronie nas samych, poprzez samoobserwację, abyśmy zaczęli dostrzegać, kim i gdzie sami jesteśmy. Jednakże zajmuje to dużo czasu i nie ma nic gorszego niż udawanie, że już wiemy. Osoba, która udaje, że ma lub wie to, czego nie ma lub nie wie – taka osoba ma obraz siebie. To zatrzymuje wszystko, co realne, w każdym kierunku rozwoju. Spośród wszystkich wypędzania diabłów wspomnianych w Ewangeliach, wypędzanie obrazów siebie musi z pewnością nastąpić najpierw, ponieważ obrazy hamują każde nowe doświadczenie i każdą linię rozwoju wewnętrznego. Wszyscy mamy obrazy siebie. Gdziekolwiek się znajdują, tam zatrzymują rozwój w bardziej realnym sensie niż tona betonu, która uniemożliwi wzrost czegokolwiek pod nią. Wyobraźnię postrzegamy jako lekką, zwiewną nicość. Ale wyobraźnia jest bardzo potężna – bardzo realna – niczym beton. Obrazy powstają z wyobraźni, kontrolowane przez próżność. Są utrwalonymi formami wyobraźni, utkanymi przez próżność. Próżność jest w nas potężną siłą, a wyobraźnia jest potężnym budowniczym i murarzem próżności. Buduje obrazy nas samych. Wtedy nie możemy przejść do nowego etapu siebie, do nowych idei i uczuć, doświadczeń i znaczeń. Oczywiście nie widzimy ani naszej próżności, ani naszych obrazów samych siebie. Są one zbyt blisko nas. Jesteśmy nimi. Możemy widzieć skutki próżności, ale nie ją samą. Widzimy jej skutki, gdy jesteśmy obrażani lub traktowani jak coś oczywistego. Bierzemy siebie za coś oczywistego, ale nie lubimy, gdy inni tak robią – paradoks na pierwszy rzut oka, ale nie do końca. Krótko mówiąc, tam, gdzie jesteśmy próżni, tam jesteśmy ślepi na siebie. Nikt z nas nie uważa się za próżnego, nikt z nas tak naprawdę nie uważa, że ​​jest Ma dominujące zdjęcia, które są pokazywane cały dzień. Są zbyt bliskie, zbyt nas samych.

Strona tego, kim naprawdę jesteśmy, i strona tego, kim udajemy i wyobrażamy sobie, że jesteśmy, to dwie sprzeczne strony. Te dwie sprzeczne strony istnieją jednak w każdym bez wyjątku. Działanie Pracy, gdy już zaczyna być pożądane, stopniowo uświadamia nam tę sprzeczność – przez wiele lat. Wtedy zaczynają pojawiać się ślady prawdziwego cierpienia – przeplatane wszelkiego rodzaju próbami samousprawiedliwiania się, wymówkami i reakcjami, aż w końcu, z powodu wewnętrznego smaku, mamy dość samousprawiedliwiania się, wymówek i tak dalej. To oznacza pewien etap Pracy, konkretny punkt samorozwoju. Tutaj obrazy słabną. Przez długi czas Praca jest czymś zewnętrznym. Robi się o niej notatki, rysuje diagramy i zadaje pytania o słowa. Wtedy albo zaczyna przenikać do zrozumienia, albo nie. Jeśli tak się stanie, a ty tego pragniesz, Praca wnika w ciebie. Wtedy zaczyna cię niejako osądzać, wskazywać to czy tamto, początkowo bardzo łagodnie, później wyraźniej. Oczywiście, starasz się tego unikać. Ale gdy już przeniknie do samego siebie, próbując go unikać, jedynie pogłębiamy swoje wewnętrzne trudności, zdając sobie sprawę, że nie możemy się bez niego obejść i że pozbawienie go łagodnego nurtu nowego znaczenia jest gorsze niż śmierć. Wtedy uświadamiamy sobie, co znaczy być martwym w sensie Pracy. Ten etap jest łatwy do naśladowania i często tak jest. Wtedy dużo mówimy o swoich trudnościach itd. Później stajemy się bardziej milczący. Mówienie o swoich trudnościach jest znakiem, że niewiele zrozumieliśmy. Ale jest to etap konieczny, który każdy musi przejść. Praca to seria etapów w jej rozumieniu. Jeśli nie przeniknie, pozostaje słowami – na powierzchni. Wtedy kłócimy się o wszystko. Ale jej idee są nasienne, to znaczy zdolne do przeniknięcia i zapłodnienia umysłu i poczucia, inaczej nie byłaby to Praca – prawdziwa nauka. Odpowiada ona czemuś, o czym zapomnieliśmy, czemuś, co w nas czeka, czemuś, z czym dawno zasnęliśmy, czemuś przykrytemu ciągłym życiem. Dlatego ta starożytna nauka może nas obudzić. Każde przebudzenie jest nieprzyjemne. Zawsze można uniknąć nieprzyjemności za pomocą całego aparatu Fałszywej Osobowości – przez pomysłowe, a nawet głupie argumenty, nieszczerość, bufory, samousprawiedliwianie się, negatywne nastawienie, kłamstwo, unikanie myślenia, uciekanie się do obrazów, uciekanie się do wszelkiego rodzaju sposobów na utrzymanie snu w nienaruszonym stanie. Lecz gdy Praca przenika, staje się to coraz trudniejsze. Zaczyna się zdawać sobie sprawę, że Praca naprawdę mówi coś trudnego do uchwycenia i że być może jest to całkiem prawdziwe. To bolesne. Czasami jest to ledwo znośne, a jednocześnie bardzo cudowne.

Doświadczenie. Z jednej strony jest to bolesne, z drugiej cudowne. Oczywiście wszystko to zabrzmi bardzo dziwnie dla tych, którzy przychodzą na spotkania, oczekując, że Praca wyleczy ich z reumatyzmu, poprawi ich sytuację w biznesie, pomoże im miło spędzić czas lub powie im dokładnie, co jeść i pić. Nie widzę, jak taki poziom odnoszenia się do Pracy może dokądkolwiek prowadzić. Cała ta koncepcja jest zbyt mała, zbyt samolubna, zbyt egocentryczna. Potrzebne jest głębsze poczucie życia – takie, które ostatecznie pozwoli zrozumieć trzy linie Pracy – pracę dla siebie i nad sobą, pracę z innymi i dla innych oraz pracę w i dla samego Pracy. W tej Pracy jest powiedzenie, że ma ona przemienić „ołów” w „złoto”. Mówi się o tym w kategoriach starożytnego języka alchemicznego. Przedmiotem prawdziwej Alchemii był Człowiek i jego wewnętrzna przemiana. Praca dodaje jednak, że człowiek musi już posiadać złoto, aby wytwarzać więcej złota. Człowiek musi mieć jakieś szczególne zrozumienie na początek. Nazywa się to posiadaniem Centrum Magnetycznego, które jest pierwszym znakiem odmiennego Bytu. Dobrze byłoby, abyś zastanowił się nad tym punktem i go omówił. Z drugiej strony, Praca ma na celu rozwój Człowieka mechanicznego, 1, 2 i 3, w Człowieka nr 4 – czyli Człowieka Zrównoważonego. W tym względzie oczekuje się pewnych wysiłków poza pracą nad sobą w linii nieidentyfikacji, Samopamięci, wewnętrznego oddzielenia i tak dalej.

Muszę tu raz jeszcze powiedzieć, że Samopamiętanie jest najważniejszą rzeczą ze wszystkich i ma wiele stopni i etapów. Każdy może, w ograniczonym stopniu, zacząć praktykować i rozumieć Samopamiętanie. Pełne Samopamiętanie to jedno, ale w podejściu do niego istnieje wiele stopni. Posłuszeństwo Pracom w krytycznym momencie jest jedną z form Samopamiętania. Ale kontynuując, ponieważ cel Człowieka nr 4 odnosi się do człowieka, którego wszystkie centra są w pewnym stopniu rozwinięte, tak aby osoba nie była jednostronna, nie była jedynie dobrym golfistą, ani jedynie dobrym naukowcem, ani jedynie artystą i tak dalej, konieczne jest kształcenie się. „Jak” – powiedział kiedyś pan Uspieński – „jak możesz oczekiwać, że posiądziesz Wielką Wiedzę, skoro nie podjąłeś żadnego wysiłku, aby poznać jakąkolwiek zwykłą wiedzę dostępną każdemu?”

Jeśli podzielimy pracę człowieka na pracę na linii jego Wiedzy i pracę na linii jego Bytu, można zrozumieć, że praca na linii Wiedzy może obejmować nie tylko szczególną Wiedzę tej Pracy, ale także zwykłą wiedzę, której mu brakuje – to znaczy wiedzę wszelkiego rodzaju. Wymaga to normalnego wysiłku, ale wysiłki tego rodzaju są konieczne. Czasami ludzie rozpoczynają tę Pracę z naprawdę niewielką ilością zwykłej wiedzy. Nie mają wtedy możliwości porównania szczególnej wiedzy tej Pracy ze zwykłą wiedzą. Nie mają mocy osądu i dlatego traktują to, czego się uczą, jak zwykłą wiedzę. Nie mają niczego gotowego do przyjęcia. Stanowi to wielką trudność, ponieważ nie mając mocy kontrastowania, traktują tę Pracę jako zwykłą wiedzę, co oznacza, że ​​dotyczy ona zwykłych części centrów, tak jak tablica arytmetyczna lub rozmowa o sposobach gotowania jajek, wytwarzaniu wodoru z wody lub znajdowaniu pierwiastka kwadratowego. Im więcej zgłębiasz wiedzę powszechną, tym bardziej dostrzegasz, jak wszystko, czego uczy Praca, to wiedza nadzwyczajna i jak góruje ona nad ideami wiedzy zwyczajnej, które są ze sobą sprzeczne. Jednak wypełniając zwoje w centrach poprzez wysiłek poznawania tego, co można poznać, cała maszyna staje się silniejsza i Szerokość umysłu wzrasta. Powtarzam, że nie można wykonywać tej Pracy z zbyt wąskiej podstawy, emocjonalnej czy intelektualnej. Zwykła wiedza czasami karmi Pracę bezpośrednio, jak wtedy, gdy można dostrzec powiązania i ilustracje, a czasami pośrednio, pokazując nam, jak jest ona błędnie rozumiana. W Pracy wszystko może stać się użyteczne – gdy Praca zacznie przenikać umysł, wolę i istotę, a nie będzie już tylko tkwić w pamięci. Wtedy „całe życie staje się twoim nauczycielem”, jak powiedział kiedyś G.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej