Birdlip, 15 lipca, 1944
Wyobraźmy sobie miłość własną. Ma ona szeroką podstawę i wąski wierzchołek. Można ją schematycznie przedstawić jako trójkąt:

Podstawa tego trójkąta to zasięg miłości własnej. W miarę jak rozrasta się od podstawy w życie i innych, zwęża się, aż staje się punktem. W tych komentarzach do „Miłości własnej” sugeruję, że ten trójkąt może reprezentować szybko zawężające się interesy, które rozciągają się od szeroko pojętych interesów własnych miłości własnej. Sprawami nieco odległymi jesteśmy coraz mniej zainteresowani. Nie obchodzi nas nic dalekiego, nic od innych ludzi, nic od innych krajów. Nie interesują nas też żadne idee dotyczące tego świata, w którym żyjemy, kosmosu ani niczego tak odległego. „Co”, mówimy, „co to, u licha, ma wspólnego ze mną?”
Narysujmy podobny trójkąt, ale odwrotnie i nałóżmy je na siebie:

Ten symbol jest bardzo stary. Jak każdy symbol, zawiera wiele znaczeń. G. powiedział kiedyś, że „symbolika powinna być szokiem dla naszej wiedzy” i mówił o czterech rodzajach – hebrajskim, egipskim, perskim i hinduskim. Symbol, którym się tu zajmujemy, należy do symboliki hebrajskiej i nazywa się Pieczęcią Salomona. Reprezentuje on przenikanie się dwóch rzeczy lub dwóch mediów lub zasad poziomów. Zauważ, że jeden trójkąt kończy się w drugim zaledwie punktem, gdzie wierzchołek i podstawa się spotykają, i że istnieje romboidalny obszar pośredni, w którym oba się mieszają, oraz cztery narożne obszary, w których nie ma między nimi żadnego mieszania. Gdyby jeden trójkąt został wycięty z niebieskiego szkła, a drugi z żółtego, powstałyby dwa niebieskie i dwa żółte obszary oraz środkowy zielony obszar, w którym kolory się mieszają.
Załóżmy teraz, że trójkąt z szerokością u góry i wierzchołkiem u dołu reprezentuje jakąś zasadę, która jest sprzeczna z zasadą trójkąta miłości własnej, którego szerokość jest u dołu, a wierzchołek u góry. I zrozummy, że symbol ten reprezentuje uniwersalne przenikanie się zasady niższej z wyższą we wszystkim (z wyjątkiem kosmicznego poziomu Księżyca). Uznanie, że istnieją dwa porządki, zasady, siły lub wpływy działające na życie, jest charakterystyczną cechą centrum magnetycznego. Pamiętacie, że centrum magnetyczne to ta rozróżniająca moc w nas, pozwalająca odróżnić wpływy A od B. Nie musimy tu wszystkiego wyjaśniać ponownie. Wpływy A są tworzone przez życie i oczywiście mają związek z miłością własną – miłością do władzy, posiadania itd. Ale istnieją również wpływy niezwykłe i naprawdę niewytłumaczalne, a także osobliwe strony historii i dziwne przykłady rzeczy, które nie mają związku z interesami biznesowymi itd. Te cudowne rzeczy, które przetrwały w naszej kulturze, a które wyraźnie nie mają związku z drobnymi interesami osobistymi, są widocznym wyrazem innych rodzajów wpływów, odczuwanych i wyrażanych przez osoby posiadające centrum magnetyczne i nie tylko, a przekładających się na architekturę, malarstwo, poezję, literaturę, rzeźbę, świętość, nauczanie, rycerskość itd., które nie są związane z bezpośrednią osobistą chciwością ani korzyścią. Gdyby ta cudowna fala siły, to niezwykłe światło, nie zostało przekazane na tysiące sposobów, bylibyśmy niczym innym jak barbarzyńcami – to znaczy, nie mielibyśmy pojęcia o niczym poza miłością własną, jej chciwością i ograniczonością.
Prawdą jest, że człowiek może teoretycznie rozpoznać to wszystko, nie dostrzegając własnego stanu w tym względzie. Jednym z celów samoobserwacji jest uświadomienie sobie własnych motywów. Nie jest to przyjemny i łatwy proces. Zadaj sobie czasami pytanie: „Dlaczego to robię?”, „Dlaczego to mówię?”, „Dlaczego zachowuję się w ten sposób?” lub „Dlaczego to piszę?”. Niezależnie od tego, w jakie wyimaginowane szaty samozadowolenia się ubieramy, te pytania mają tendencję do ponownego nas obnażania. W tym względzie powinniśmy zrozumieć, że Praca jest raczej straszne i nie można go zaprzeczyć. Ludzie wyobrażają sobie, że mogą udawać. To niemożliwe. Tylko to, co prawdziwe, może pozostać. Kiedy zagłębimy się głębiej w samoobserwację i samopoznanie, musimy po prostu zrezygnować z wielu przejawów miłości własnej, przebranych za coś autentycznego. Czy pamiętacie, co powiedziano o Pracy w Objawieniu: „I poznają wszystkie kościoły, że Ja jestem Ten, który bada nerki i serca, i oddam każdemu z was według waszych uczynków” (Obj. 2, 23).
Celem tej Pracy jest oddzielenie nas od tego, co fałszywe. Kiedyś powiedziałem, że kiedy z żoną poszliśmy do Instytutu Francuskiego, ostrzegano nas, że „osobowość tu prawie nie ma prawa istnieć”. Ale im więcej miłości własnej, tym trudniej ją pokonać. Jakże długa to podróż. A jednak jest całkiem realna. Istnieje. Nie jest wymysłem. Nauki ezoteryczne nie są urojeniem. Są najprawdziwszą rzeczą na świecie – bardziej realną niż czek, bardziej realną niż dom, bardziej realną niż inna osoba. Mówimy więc obecnie o głębszej uczciwości wobec siebie, głębszej szczerości, która nie ma nic wspólnego z wymogami życia.
Teraz musimy powrócić do tego górnego trójkąta, który jest odwrócony do góry nogami, do trójkąta miłości własnej – czyli życia. Jeśli jesteś pewien, że to życie jest wszystkim, i jeśli czerpiesz z niego swoje znaczenia i myślisz tylko w jego kategoriach, to nie ma w tobie żadnego górnego trójkąta. Niedawno mówiliśmy o znaczeniu i o tym, że rzecz widzialna to jedno, a jej znaczenie to drugie, i że gdybyś tego nie widział, nie byłoby wewnętrznej pracy separacji i transformacji. Możemy przekształcić życie poprzez nowe znaczenie. Nie możemy przekształcić ludzi i rzeczy, których istnienie objawiają nam nasze zmysły. Ale mamy zmysły wewnętrzne. Umysł jest pierwszym transformatorem. Myśląc w nowy sposób, nasze postawy się zmieniają, a wraz z nimi zmienia się sens świata. Ale aby myśleć w nowy sposób, musimy przyjąć i uznać nową wiedzę, nowe idee. To naprawdę całkiem proste, ale ogromne trudności, które pojawiają się w nas, zanim to zrobimy, nie czynią tego tak prostym. Jesteśmy tak skupieni, tak utożsamieni z naszymi opiniami itd., że to naprawdę bardzo ciężka praca. Czy pamiętasz alegorię lub przypowieść o trudach Herkulesa? Jednym z jego zadań było oczyszczenie stajni Augiasza, które były pełne gnoju. Czym jest gnój w rozumieniu przypowieści? Wszystkimi twoimi negatywnymi emocjami, wszystkimi twoimi małostkowymi poglądami, twoimi osobistymi wartościami, twoją miłością własną i tak dalej. Herkules zmienił bieg rzeki, aby oczyścić stajnie i oczyścić konie z umysłu. Woda oznacza prawdę, jak wiesz. Praca uczy prawdy. Prawdy o czym? Prawdy o tym, jakimi drogami są Idee, jakie wysiłki są niezbędne do tej zmiany bytu, za którą, jak sądzę, wszyscy potajemnie tęsknimy, w głębi siebie. Oznacza to, że ezoteryczna prawda, ezoteryczna wiedza, może oczyścić nas z tego ciągłego, nieadekwatnego, niespokojnego i pół winnego uczucia, które prawdopodobnie posiadają wszyscy normalni ludzie. A normalna osoba w Pracy oznacza osobę z centrum magnetycznym. Normalne bycie oznacza to. Jeśli jesteś zadowolony z siebie, to o wiele lepiej pozostać zadowolonym. Praca tylko cię zdenerwuje i zaszkodzi. To jedna z trudności, o których należy pamiętać w odniesieniu do innych ludzi. Dobry gospodarz w zwykłym sensie to osoba, która wykonuje swoją pracę właściwie i przyzwoicie. Ale w ścisłym sensie Pracy to osoba, która wykonuje swoją pracę, nie wierząc, że prowadzi ona donikąd, a jednak dostrzega swoje obowiązki i je wypełnia. Nie ma jeszcze centrum magnetycznego, ale jest blisko niego. Wykonuje swoją pracę i widzi, że musi, ale niejasno zdaje sobie sprawę, że prowadzi ona donikąd i nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że jest coś jeszcze. Nie chcę przez to powiedzieć, że zaprzecza istnieniu czegoś innego.
Ta droga, Droga Dobrego Gospodarza, to wyraźna linia wznoszącej się Istoty poprzez Rekurencję, tylko, jak nam powiedziano, jest bardzo długa. Nie ma poczucia górnego trójkąta, jedynie niezadowolenie z dolnego trójkąta. Jednak to jest przynajmniej autentyczne. Jest to nieskończenie lepsze niż udawanie, z pogłosek, z pseudopostaw, że wiesz o górnym trójkącie, podczas gdy w rzeczywistości jesteś ubrany w ubrania i wstążki dolnego trójkąta. Najstraszliwszą zbrodnią w tej Pracy jest udawanie – ponieważ oznacza to brak szczerości, a Praca opiera się na szczerości i jeśli nie masz głębokiej i szczerej relacji z samą Pracą, z samym sobą, może to prowadzić do wielkich niebezpieczeństw, jeśli będziesz udawać. Dlatego ważne jest, aby myśleć o ludziach, których chcesz dotknąć tą Pracą. To przewód pod napięciem, obwód miliona woltów. Mówię o tym, czym jest ostatecznie – nie o jego początkowych etapach. Pamiętam, jak G. powiedział kiedyś do nas wszystkich we Francji: „Dlaczego tu jesteście?” To dało nam wszystkim do myślenia. Po co tam byliśmy? Czy mogłem głęboko w sobie powiedzieć, że byłem tam, żeby nie stracić kontaktu z Pracą, czy też była to próżność – dolny trójkąt – czy co? Z pewnością nie chodziło o korzyści finansowe, ale wtedy dostrzegłem w sobie wiele fałszywych rzeczy. To przykład szoku, zadanego w pewnym momencie słusznie.
Porozmawiajmy teraz o górnym trójkącie, który jest odwrotnością dolnego w zasadzie, pod względem motywacji, kierunku, uczuć i myśli, postawy i celu. Górny trójkąt to Praca. To wpływy, które psychologicznie pochodzą z poziomu Słońca, czyli z poziomu Świadomego Kręgu Ludzkości. Wydaje się to niejasne. Cóż, spróbuj sam się przekonać. Czy to zmienia ludzi? Górny trójkąt to ezoteryka. To myślenie w zupełnie inny sposób. To nowe znaczenie, nowe sposoby postrzegania wszystkiego, co dzieje się na tej Ziemi, ze wszystkimi jego powtarzającymi się wydarzeniami, tak jak postrzegamy je zmysłami. To niebo, umieszczone nad Ziemią nas samych. Wymaga miłości zupełnie innej niż miłość własna. W rzeczywistości jest skierowane przeciwko temu „sobie” i wymaga walki z tym „sobą”. Dąży do zapoczątkowania tej walki w każdym z nas. Każda Idea tej Pracy, ezoterycznej nauki Starego i Nowego Testamentu oraz ogromnej liczby innych źródeł i fragmentów, dotyczy właśnie tego. Zawsze jest to sprzeczne z miłością własną. Nie sprawia, że czujesz się bardziej komfortowo. Wcale nie. Sprawia, że najpierw czujesz się nieswojo, a potem zdecydowanie nieswojo wewnętrznie – ale pod wpływem wskazówek. Wszystko to jest sprzeczne z samozadowoleniem miłości własnej – tej osoby, którą śnisz, że jesteś, a którą nie jesteś, tej kruchej maski życiowej samego siebie. Jeśli nigdy nie zastosujesz Pracy, jeśli nigdy nie będziesz obserwować siebie poprzez nauki Pracy, jeśli nigdy nie będziesz siebie oceniać z jej perspektywy, pozostaniesz taki, jaki jesteś. Potrzebna jest iskra. Potrzebny jest ogień. Potrzebny jest, aby dostrzec, że jesteśmy w obecności czegoś rzeczywistego – tak, rzeczywistego, ale precyzyjnie stworzonego, bardzo łagodnego, bardzo delikatnego i pięknego. Kiedy pojawiają się nowe emocje, przechwytują i przekazują Pracę. Są one spowodowane myślami i prywatnymi rozważaniami nad tą Pracą. Jeśli tak naprawdę nie potrzebujesz tej Pracy, nic się nie wydarzy ani nie może się wydarzyć. Jak to możliwe? I ilu ludzi naprawdę potrzebuje Pracy? Powtarzam pytanie: „Dlaczego tu jesteście?”. Czy pamiętacie, co powiedziano w Liście do Hebrajczyków:
„Bo słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca. I nie ma stworzenia, które by nie było widoczne przed Jego wzrokiem, lecz wszystko jest obnażone i odsłonięte przed Jego obliczem oczu tego, z którym musimy zdać sprawę” (Hbr 4, 12-13).
Jak powiedziano, te dwa trójkąty w odwróceniu, ten hebrajski symbol zwany Pieczęcią Salomona, należący oczywiście do ezoterycznej, a nie dosłownej strony hebraizmu, przekazuje nam naukę, że zawsze istnieje wyższy poziom oddziałujący na niższy. Nie oznacza to jednak, że niższy poziom ją otrzymuje. Ta sama idea zawarta jest w Pracy, gdzie mówi się, że wyższe centra są w pełni rozwinięte i nieustannie pracują, a niższe centra nie potrafią uchwycić ich znaczenia. Gdybyśmy mogli w dowolnym momencie przestać identyfikować się z sobą, przestać podążać za wpływami niższego trójkąta, moglibyśmy odbierać wpływy z wyższego trójkąta, ale przez długi czas byśmy ich nie rozumieli. Zupełnie nowe myśli, zupełnie nowe uczucia, nie zostałyby rozpoznane lub wydawałyby się po prostu nonsensem. Kiedy człowiek ma centrum magnetyczne, kiedy jego poziom bytu charakteryzuje się tym faktem, ma już pewne poczucie tego trójkąta. Ale jeśli jest całkowicie zanurzony, całkowicie utożsamiony z niższym trójkątem – tj. Z tym, co należy do jego miłości własnej, jego interesu, wszystkiego, co jest jego zmysłami, wszystkiego, co jest dosłowne, jest całkowicie nieczuły na górny trójkąt i stara się interpretować życie w kategoriach samego siebie. Dla niego nie ma nic.
Zostaw odpowiedź