KOMENTARZ Na Temat WOLI (I)

Birdlip, 22 lipca, 1944

Porozmawiajmy dziś wieczorem o tym, czego Praca uczy o Woli. Mówi, że wola, jaką posiadamy, jest wypadkową wszystkich naszych pragnień, a także, że każde „ja” ma swoją własną wolę. Aby utrzymać cel, potrzebna jest Wola. Załóżmy, że ktoś stawia sobie mały cel, taki jak nie chodzenie w pośpiechu lub coś w tym rodzaju. Przez krótki czas udaje mu się go utrzymać. Ale w następnej chwili spieszy się jak poprzednio i przez tygodnie zapomina, co postanowił. Albo powiedzmy, ktoś stawia sobie mały cel, aby zachować przyjemny wyraz twarzy i robi to przez jakiś czas. Potem jest obiad. podane, a twarz przybiera swój zwykły wyraz.

Jak możemy wzmocnić Wolę? Weźmy przykład osoby, która stawia sobie ambitniejsze cele niż te wymienione. Nie chce ona identyfikować się z konkretną, powtarzającą się negatywną emocją. Jednym ze sposobów jest zastanowienie się nad tym, co oznacza tu zewnętrzne rozważanie, a następnie próba praktykowania go w odniesieniu do źródła negatywnego stanu. Miłość własna jednak nie chce się skupiać na zewnętrznym rozważaniu. Nie przejmuje się ludźmi w o wiele gorszej sytuacji niż my sami, dlatego czuje prawo do negatywnego nastawienia, kiedy zechce. Nie ma nic łatwiejszego niż znoszenie nieszczęść innych. Jednym ze ślubów w pierwotnych szkołach buddyjskich było współczucie dla wszystkich innych. Ciekawie jest jednak zastanowić się nad związkiem między zewnętrznym rozważaniem a wzrostem Woli. Chodzi mi o to, że ciekawie jest zacząć dostrzegać, od czego zależy Prawdziwa Wola, ponieważ oczywiście Prawdziwa Wola to nie samowola. Można by pomyśleć, że Wola oznacza dążenie do własnych celów. Jednak tak nie jest. Nie będę jednak więcej mówił o tym aspekcie rozwoju Woli, ponieważ sama Praca pokaże, gdzie leży ten związek. Nie ma sensu słuchać i nie doświadczać, słuchać i nie praktykować. W rzeczywistości słuchanie przeszkadza w doświadczaniu. Jeśli człowiekowi mówi się coś o sobie, czego jeszcze nie doświadczył na własnej skórze, to tylko go to powstrzymuje. Mówi: „Mówią mi, że jestem negatywny” lub „Mówią mi, że jestem chciwy”. Praca działa na Byt zgodnie z naszym rozumieniem go – naszym poziomem. Nic nie zastąpi zrozumienia. Bycie słuchanym to nie to samo, co widzenie. Mówią nam o tym życzliwi przyjaciele przez cały dzień. Teraz, kiedy ludzie się z nami zgadzają, czujemy się wzmocnieni w naszej zwykłej woli i odwrotnie. Jeśli zdecydujemy się coś zrobić, a ludzie nas aprobują lub chwalą, czujemy się, jakbyśmy mieli więcej siły, ale jeśli się nie zgadzają, czujemy się pozbawieni energii. Tu następuje punkt zwrotny. Oczywiście w takich okolicznościach pojawiają się wszelkiego rodzaju skomplikowane reakcje osobiste. Ale bardzo rzadko podejmujemy cele lub decyzje, które nie zależą w jakimś stopniu od wsparcia kogoś lub kogoś innego, ewentualnie opinii publicznej, prasy i tak dalej. To jest cel stawiany publicznie. Decyzja, cel, podjęty w samotności wydaje się nierealny, blady, bezbarwny, nieciekawy. Oznacza to, że zazwyczaj czynimy rzeczy z pewną domieszką „bycia widzianym przez ludzi”. Nie dajemy jałmużny w tajemnicy. Stawiając sobie cel i myśląc o Prawdziwej Woli, jej jakości i smaku, zawsze warto przeczytać szósty rozdział Ewangelii Mateusza, jego wersety otwierające. Znajdują się tu bardzo głębokie sformułowania dotyczące błędnego celu i woli. Wola zrodzona z Fałszywej Osobowości jest jednak interesująca do zbadania. Oczywiście zawodzi, ale to nie znaczy, że jest całkowicie błędna. Nie ma jednak podłoża, nie ma głębi. W miarę jak cel schodzi w głąb, zmienia się. Staje się bardziej istotny. Staje się celem bez słów, rzeczą bez słów, kierunkiem, w którym dąży się do celu, a nie frazesem. Musi jednak zaczynać się od jakiegoś rodzaju frazy, jakiegoś słownego polecenia, jakiegoś sformułowania.

Pewnego razu rozmawiałem z panem O. o woli w sensie pracy. Powiedziałem, że można zobaczyć, jak z chwili na chwilę zmienia się to, co nazywamy naszą wolą, a dzieje się tak dzięki oddzielnej woli różnych „ja”, tak że cokolwiek ostatecznie zrobiliśmy, było wypadkową pragnień wszystkich tych różnych „ja”. „Tak” – powiedział – „ale ludzie muszą to najpierw dostrzec. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Czują, że mają Wolę”. Zapytałem go: „Czy da się opisać, czym jest Prawdziwa Wola?”. Odpowiedział: „To tak, jakby nagle dostrzec rozwiązanie problemu matematycznego”. Ta odpowiedź ostatecznie pozwoliła mi zrozumieć pewne rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Zwykle kojarzymy pojęcie woli z zaciśniętą szczęką, uparta determinacja itd. To negatywny pogląd na Wolę. Pomyśl, że Prawdziwa Wola jest czymś pozytywnym, co ostatecznie ma wielką wartość w pracy osobistej. Zwykle myślimy o Woli jako o czymś negatywnym, ponieważ wyobrażamy sobie, tylko jako wywieranie go przeciwko czemuś. Często mówimy, na przykład, że będziemy się temu opierać lub nie zrobimy tego. Mamy tendencję do kojarzenia, Wola stawiania oporu czemuś, jak hamulce, żeby coś zatrzymać. To jest negatywną ideą woli i ma swoje miejsce. Ale zobaczysz, że Pan O. odnosi się do innej koncepcji woli. To coś, co znajduje właściwe rozwiązania. Łączy oddzielne rzeczy, układa je we właściwej kolejności i tworzy coś nowego. Zawiera ideę nowych możliwości. To nie jest zwykłym zaprzeczeniem, zwykłą negacją, zwykłym zatrzymaniem wszystkiego, ale dotarcie do nowej kombinacji lub nowego osiągnięcia. To musi mieć związek z pewnością, że rozwiązanie jest możliwe i z pewnym rodzajem aktywna cierpliwość wobec obecnej nierozwiązanej sytuacji, w której nie widzi jeszcze kolejnego połączenia. Mówię o pewnym rodzaju aktywności Cierpliwość, bo nie ma nic wspólnego z rezygnacją. Bardzo często Pan O. mawiał nam w trudnych chwilach: „Praca znajdzie sposób”. To jest właśnie ta cierpliwość, której potrzebujemy. Często czujemy się zdezorientowani, zwłaszcza po szoku. Wydaje się, że wszystko jest rozrzucone, w małych kawałkach, bez relacji, szczególnie gdy spaliśmy przez długi czas i działając tylko w wyobraźni. Jeśli jednak stracimy orientację w Praca, rzeczy rzeczywiście mogą się rozpaść. Co oznacza Wola w takim przypadku? przypadek? Matematyk, który zebrał mnóstwo faktów i nie widzi jak są one połączone, aby uzyskać jak najpewniejsze rozwiązanie, jest w tej samej sytuacji. Załóżmy jednak, że jest aktywnie cierpliwy. G. powiedział kiedyś że „cierpliwość jest matką woli”. Jest jakieś rozwiązanie. Jest pewna możliwość. Pewność siebie matematyka opiera się na jego uczuciu, że relacje między rzeczami fizycznymi można wyrazić w kategoriach wzorów matematycznych i że istnieje pewien rodzaj rozwiązania dla masy rozproszonych obserwacji. To samo dotyczy Pracy. Ma sens, a raczej z każdej sytuacji można wydobyć znaczenia. Rzeczy pozornie różne można sprowadzić do pewnej Jedności znaczenia. To jak proszenie i czekanie. Zmiana znaczenia musi oznaczać zmianę w stosunku do poprzedniego, dominującego znaczenia. Możemy więc połączyć pozytywną ideę Woli z osiągnięciem nowego znaczenia, a nie tylko z negacją i pozbawieniem. Kiedy matematyk nagle dostrzega rozwiązanie, dostrzega nowe znaczenie. To właśnie do tego pan O. porównał Wolę. Kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że Wola to rozkosz, a nie pozbawienie, zaczynamy rozumieć, co może oznaczać cel – jako coś wartego osiągnięcia. Najpierw wszyscy musimy wyznaczyć sobie cel.

To jest negatywne. Na początku nie rozumiemy żadnego innego celu. W nauczaniu Pracy często powtarza się, że rzeczy negatywne rodzą tylko rzeczy negatywne. Jesteśmy bardzo przywiązani do tego negatywnego ogrodu i starannie zbieramy i ponownie wysiewamy jego nasiona i cebulki. Panuje w nim zła atmosfera i często łapiemy choroby, chodząc po nim.

Środek ciężkości Woli znajduje się w Centrum Emocjonalnym – tym centrum, które Praca ma obudzić i które tak źle w nas działa, jak obecnie. Zbudujmy raz jeszcze Trzypiętrowy Dom Człowieka i wpiszmy na każdym piętrze funkcję, która jest z nim głównie związana:

Ostatnio rozmawialiśmy o nowych znaczeniach i nowych emocjach. Wola jest związana głównie z Centrum Emocjonalnym. To właśnie od rozwoju tego centrum zaczyna się Wola. Wracając do tego, co powiedziałem wcześniej, nasze zwyczajowe pojęcie Woli to zaciśnięta szczęka, surowe postanowienie i tak dalej. W rzeczywistości jest to nowa emocja, nowy wgląd, bardzo spokojny i pozbawiony przemocy. Posiadanie, mówiąc w sposób względny, nowej Woli w jakiejkolwiek znanej sytuacji oznacza posiadanie nowej emocji wkraczającej w tę znaną sytuację. Mam na myśli to, że jest to jeden ze sposobów, w jaki można zacząć myśleć o Woli. Ma ona wiele stron. Ponownie, jak powiedziano, jest to jedność rzeczy, a nie ich rozszczepienie, synteza, a nie analiza.

Kolejną ideą dotyczącą Prawdziwej Woli, o której już wspomniano, jest jej nieskończona elastyczność. Jeśli żyjesz na płaszczyźnie przyczynowej życia, na poziomie przyczyny w przeszłości i skutku w przyszłości, będziesz miał tego rodzaju wolę wywodzącą się z przeszłości. Dlaczego? Ponieważ w Czasie przyczyna zawsze wydaje się być w przeszłości. Jednak przyczyny mogą być w przyszłości. To dziwna i osobliwa idea. Wszystko, co budujesz w sobie poprzez pracę, staje się

Przemieniająca przyczyna w przyszłości. Mechaniczne życie na poziomie przyczyny i skutku to jedna rzecz, którą musimy zauważyć i poznać. Tutaj nic nie może się wydarzyć, chyba że przeszłość wywoła mechaniczny skutek w przyszłości. Trzeba wiedzieć wiele o tym aspekcie życia – o tym możliwym punkcie widzenia. Gdyby nie było Bożego Miłosierdzia, stałoby się to nieuniknione. Jednak nawet nauka, oparta na badaniu przyczyn i skutków, osiągnęła punkt, w którym mówi, że rzeczy nie są zdeterminowane, lecz przypadkowe. (Przypadkowość nie jest przyczynowa). Postrzeganie własnego życia jako wyłącznie przyczynowego oznacza niezrozumienie idei, że każdy może podlegać nowym, przypadkowym wpływom poprzez Samopamiętanie. W przeciwnym razie istniałaby tylko „Prawda”, a nie „Miłosierdzie”. Idea ta jest wyrażana w literaturze religijnej jako „odpuszczenie grzechów”. Ale jeśli czujesz, że nie istnieje nic innego niż dosłowna przyczyna i skutek, transformacja życia jest naprawdę niemożliwa. Wszelka transformacja zależy od idei, że można podlegać jednemu lub drugiemu zestawowi wpływów. A Promień Stworzenia naucza, że ​​istnieje wiele rzędów wpływów. Wola to kwestia nowych emocji, nowych myśli, nowych uczuć, a jej jakość zależy od ich przekazywania, słyszenia. W jednej skali wpływów rzeczy wyglądają tak – poprzez przyczynę i skutek tego poziomu wpływów. Ale można zobaczyć wszystko w nowym świetle. Wtedy cały ciąg przyczyn i skutków w twoim życiu nabiera nowego znaczenia. Ale jeśli wierzysz, że życie jest takie, jakie je widzisz, to nowe nastawienie cię nie nawiedza. To jedna z centralnych nauk Ewangelii, we fragmentach nauczania Chrystusa. Czyż nie mówi się wiele o odpuszczeniu grzechów, o odpuszczeniu bliźniemu i tak dalej? I dlaczego? Trzeba zrozumieć, że na jednej płaszczyźnie, jednym poziomie życia, może istnieć tylko mechaniczna przyczyna i skutek – poziom przyczyny i skutku do niego przynależny. Ale Ewangelie i ta Praca uczą, że jeśli ją wykonujesz, to istnieje zupełnie inna linia przyczyn i skutków, a przemieniająca siła wkracza w twoje istnienie.

Później omówię jeszcze, co oznacza Wola w kontekście Pracy. Zrozumiesz, że to bardzo ważny temat. Ale zależy on od poddania się wpływom wyższym od siebie. Wola to nie samowola. Przeczytaj Ewangelie i przeczytaj, co Chrystus mówi w swoim kuszeniu. Czyją Wolę On podążał? Pragnąc Pracy to łatwe określenie. Zrozumienie, co to znaczy, to już inna kwestia. Pamiętam, jak pan O. powiedział, że zanim będziesz mógł mieć Wolę w prawdziwym sensie, musisz poczuć swoją własną nicość – to znaczy nicość własnych osobistych i próżnych celów. Zapytano go: „Jak możesz poczuć swoją własną nicość?”. Odpowiedział: „Poza wieloma innymi rzeczami, istnieje jeden sposób: „Lubisz to, czego nie lubisz”. Czyż nie jest dziwne, że Prawdziwa Wola zależy od podążania w kierunku, który nie ma nic wspólnego z własnymi pragnieniami?”.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej