KOMENTARZ NA TEMAT WOLI (III)

Birdlip, 5 sierpnia, 1944

Każdego dnia trzeba myśleć o identyfikacji i o tym, czym ona jest, i w jakich formach działa w nas w tej chwili. To nie jest słowo. To aktywność psychiczna, bardzo bezużyteczna, nieustannie trwająca, coś, z czym, jak mówi Praca, trzeba się nieustannie zmagać. Tracimy przez to siłę. Gdybyśmy wiedzieli na pewno, że istnieje inny, lepszy świat i go widzieli, nie bylibyśmy tak przytłoczeni wydarzeniami tego niedoskonałego świata. Gdybyśmy wiedzieli, że znajdujemy się w obcym i niebezpiecznym kraju, bylibyśmy ostrożni w swoich działaniach. Czyż nie byłoby cudownie wiedzieć na pewno, tak? Dzięki naszej wiedzy i pewności bylibyśmy chronieni przed utożsamianiem się w sposób, w jaki to robimy ze wszystkim i wszystkimi.

Ponieważ Centrum Emocjonalne zawiera w sobie środek ciężkości Woli (patrz diagram), możemy zdać sobie sprawę, że identyfikacja prawdopodobnie nie doprowadzi do żadnego kontaktu z Prawdziwą Wolą lub Mistrzem. Mówi się nam, że tak naprawdę znamy jedynie emocjonalne uczucie identyfikacji ze wszystkim i każdym. Centrum Emocjonalne jest zalewane identyfikacją. Nie chodzi o to, że identyfikujemy się jedynie z naszymi negatywnymi emocjami, ale ze wszystkimi takimi emocjami, jakie mamy. Poprzez tę identyfikację, która czasami przybiera formę ciągłego poczucia zmartwienia i niepokoju, prawidłowe działanie Centrum Emocjonalnego jest uniemożliwione, siła jest stale tracona, powstaje nieprawidłowa chemia wewnętrzna i powstają niewłaściwe połączenia między centrami. Z czymkolwiek się identyfikujemy, jesteśmy pod władzą. Ale gdybyśmy mieli Prawdziwą Wolę, jeśli ten Pan, o którym mówi Praca, siedzi w Powozie, a Woźnica usłyszał jego głos i był mu posłuszny, nie bylibyśmy już pod władzą tego, z czym się identyfikujemy, ale pod inną władzą, niemającą nic wspólnego z byciem zidentyfikowanym. Mówię, nic wspólnego z byciem zidentyfikowanym, ponieważ kiedy jesteśmy zidentyfikowani, jesteśmy, że tak powiem, głusi. Nie można na przykład usłyszeć Pracy, kiedy jest się zidentyfikowanym. Posłuszeństwo Mistrzowi oznaczałoby posłuszeństwo Pracy. Posłuszeństwo Pracy oznaczałoby posiadanie Woli. Praca mówi nam, aby nie identyfikować się – najpierw, z sobą. Załóżmy, że spróbujemy, po zobaczeniu trochę, co oznacza to polecenie. Mała część nas samych budzi się do wpływów Pracy. Oczywiście, to nie jest jeszcze Prawdziwe „ja”: to kilka „ja” porównywalnych do etapu zwanego Zastępcą-Zarządcy.

Załóżmy teraz, że zaczynamy głębiej rozumieć, co oznacza walczyć z identyfikacją z samym sobą i co jest tego powodem. Wtedy sprawa nie polega już na posłuszeństwie wobec tego, co usłyszałeś z zewnątrz — jakiegoś przykazania czy prawdy przekazanej poprzez zmysły. Zaczyna stawać się czymś rozumianym od wewnątrz. Człowiek zaczyna dostrzegać doskonałość Pracy i tworzy z nią wewnętrzne połączenie. W takim stanie znajduje się pod głębszym wpływem Pracy, czyli wyżej w Promieniu, a przez to doświadcza jej bardziej wewnętrznie. Promień jest wewnętrzny — to kierunek Mistrza i Zarządcy. Zarządca jest symbolem głębszego wglądu. Nie działa z zewnątrz, nie wydaje rozkazów. On rozumie dla siebie. On wie. Jego stan przypomina ten, o którym wspomniałem na początku: wie, że istnieje wyższy poziom i że trzeba poruszać się ostrożnie. Etap Zastępcy Zarządcy jest inny. Dla Zastępcy Praca wciąż przychodzi z zewnątrz — jako coś wyuczonego, zapisane w zeszytach, coś, co kazano wykonać, zanim dostrzeże się wewnętrznie jej doskonałość.

Jeśli wierzymy, że nie istnieje nic więcej — żadny wyższy stan, żadne głębsze znaczenia, inne poziomy, nowe wglądy czy sposoby postrzegania życia, żadni inni ludzie w sensie wewnętrznym, ani żadne wyższe poziomy Wszechświata poza tym, co widzimy na Ziemi — to jak możemy przestać identyfikować się ze wszystkim, co nas otacza? Jak i dlaczego mielibyśmy dążyć do skierowania siły identyfikacji ku Samopamiętaniu? Powiedziano, że aby pamiętać siebie, trzeba mieć poczucie czegoś wyższego od siebie. Samopamiętanie jest podniesieniem siebie do innego zestawu wpływów. Rzadko się to jednak rozumie, ponieważ ludzie interesują się wyłącznie życiem zewnętrznym. A jednak warto spojrzeć na życie i zastanowić się nad nim samodzielnie. Praca zaczyna się od umysłu, a nie od Woli. Przekazuje pewne idee — i to właśnie do nich odnoszą się umysł na początku – do myślenia. Czy kiedykolwiek próbowałeś spojrzeć na życie z perspektywy idei Pracy? Każdy w swoim obecnym wieku musiał zauważyć, że życie nie jest tym, czego oczekiwał. Tak – ale czy zacząłeś postrzegać życie z perspektywy idei Pracy? Praca nie zachęca do życia i wyobrażeń o nim i o sobie, ale sugeruje inny możliwy kierunek. To ważna rzecz, którą należy zacząć rozumieć. Gdyby ta Praca miała na celu osiągnięcie większego i bardziej próżnego sukcesu w życiu, nie widzę, jak mogłaby być Pracą, która polega na poddaniu się nowym wpływom – nowej sile neutralizującej, innej niż siła neutralizująca życia. Czy powinniśmy porozmawiać o tym, jak być bardziej popularnym, jak przyciągnąć więcej pieniędzy, jak zdobyć więcej władzy? Nie widzę, żeby Praca miała taki kierunek. Czy Praca ma taki kierunek? Niektórzy od początku rozumieją dziwny kierunek Pracy, inni stopniowo go dostrzegają, a jeszcze inni nigdy nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi, ale trzymają się jakiejś nieszczerej, osobistej korzyści. Idea nowych wpływów i kontaktu z nimi stanowi sedno Pracy. Gdyby ich nie było, Praca byłaby o niczym. Byłaby po prostu nonsensem. Jednak Praca dotyczy czegoś realnego, ponieważ istnieją wyższe wpływy, a kontakt z nimi zależy od wewnętrznej przemiany – nie imitowanej, nie udawanej. To cuchnie. Ale Pracy nie da się oszukać. Kiedy człowiek w końcu staje się wrażliwy na psychologiczne nieprzyjemne zapachy, nie jest to coś, czego szczególnie chciałby być świadomy.

W funkcjonowaniu Woli wiele zależy od uświadomienia sobie samego siebie i dostrzeżenia, skąd pochodzi każda chwilowa wola. Załóżmy, że chcesz mieć Wolę, w jakimś realnym sensie, i załóżmy, że jeszcze nic o sobie nie wiesz. Będzie to „własna wola” lub „samowola” – jakaś forma podążania własną drogą do życia lub innych ludzi. Nie możesz zacząć mieć Prawdziwej Woli, dopóki zmierza ona w tym kierunku – posiadania większej władzy, większego majątku, więcej tego, więcej tamtego. To nie jest kierunek Prawdziwej Woli. Nie może ona działać w tym kierunku, ponieważ Prawdziwa Wola nic nie wie o świecie zewnętrznym. To jest sekret. Pochodzi z górnego trójkąta, który jest jedynie punktem w dolnym.

Prawdziwa Wola pochodzi z górnej części diagramu Mistrza, Zarządcy, Zastępcy Zarządcy i wielu „ja”. Dotyczy Mistrza i Zarządcy. Dotyczy czegoś innego. Nie dotyczy palenia, spania, ćwiczeń, ani nawet innej osoby, jakkolwiek bardzo ją kocha. Prawdziwa Wola dotyczy Pracy, a nie rzeczy tu na dole, rzeczy i ludzi widzialnych zmysłami. Widzicie więc, że kiedy idee Pracy i całe jej znaczenie, historycznie rzecz biorąc, wnikają w człowieka i zaczynają oddziaływać na jego emocjonalne zrozumienie, jest on bardziej skłonny zacząć odczuwać ślady Prawdziwego „ja” niż osoba, która traktuje Pracę zewnętrznie, jako coś, czego należy słuchać i co należy próbować robić, bo tak jej każą. W tym drugim przypadku nie może istnieć Prawdziwa Wola, ponieważ Prawdziwa Wola leży głęboko, a nie na powierzchni. Kiedy myślimy głęboko, kierujemy się do wewnątrz – ku emocjonalnym i intelektualnym podziałom centrów. Ilekroć kierujemy się do wewnątrz, znaczenie wzrasta. Jak powiedziano, poruszamy się w górę w sensie Promienia. Jak wiecie, gęstość wibracji wzrasta, gdy przechodzimy w górę Promienia. Tam, gdzie była jedna, jest milion. Rzeczywista Wola nie może naruszać tak prymitywnych znaczeń, którymi zazwyczaj żyjemy, ani nie może być negatywna w sensie po prostu niedziałania czegoś. Tam, gdzie wcześniej widzieliśmy jedną rzecz, zaczynamy, poprzez samoobserwację, wewnętrzną szczerość i głębokie przemyślenia, dostrzegać sto znaczeń. Znowu, tam, gdzie myśleliśmy, że wiemy, okazuje się, że nie wiemy. Czym jest doświadczenie? Czy nie jest to brak uświadomienia sobie, że się nie wie, nie w sensie negatywnym, ale dlatego, że widzi się o wiele więcej niż wcześniej? To wydaje się stratą. Ale to nie jest strata. Wewnętrznie czuje się rozluźniony. Lecz nic nie może być lepsze. Jak inaczej może wejść cokolwiek nowego i jak w ogóle może wejść Prawdziwe „ja”, skoro jest się szczelnie zamkniętym we własnych, wąskich ideach, które tak szybko tworzą grób dla tak wielu?


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej