Birdlip, 20 sierpnia, 1944
Pozwólcie, że powiem kilka słów o Próżnosci. Najpierw zacytuję pochodzenie i znaczenia podane w Słowniku:
Marność od łacińskiego Vanitas – pustka, bezwartościowość – od łacińskiego vanus – pustka. (1) Cecha bycia próżnym, pustym lub bezwartościowym; marność, bezsubstancjalność, bezwartościowość, pustka; „marność ludzkich pragnień”, „ziemskiej wielkości”. (2) To, co jest próżne, bezwartościowe; nieopłacalna, daremna rzecz, czyn itp. „Wszystko jest marnością”, „wyniosłość i marność tego niegodziwego świata”. (3) Cecha bycia próżnym; przesadnie wysokie mniemanie o sobie, pycha z własnego wyglądu, zdolności fizycznych lub umysłowych; zarozumiałość. „Krzywda wyrządzona próżności nigdy nie będzie wybaczona”.
Zanim przejdę do omawiania tego tematu, jest jedna rzecz, którą każdy, kto zajmuje się tą Pracą od jakiegoś czasu, musi sobie uświadomić – mianowicie, że wszystko to, co naprawdę zrobiłeś, pozostaje dla ciebie i pomoże ci w trudnych chwilach, a wszystko, co zrobiłeś z próżności, przepada. Jak często słyszałeś, G. zawsze mocno uderzał w próżność i udawanie. Ostatnio odkryłem, że wiele rozmów, które odbyłem z O., przypomina mi rozmowy, o których zapomniałem. To jedna z interesujących rzeczy dotyczących pamięci. Pamięć to nie jedna rzecz, ale wiele rzeczy. Istnieje wiele rodzajów pamięci. Rzeczy układane są na różnych rolkach w różnych częściach ośrodków, zgodnie z ich emocjonalnym odbiorem. W pewnych okolicznościach rolki się obracają i, o dziwo, zapomniane rzeczy trafiają do świadomości. Małe „ja” pamiętają tylko drobne rzeczy. Większe „ja” pamiętają inne rzeczy. Pamięć jest skalowalna. Człowiek nie jest na tym samym poziomie. Najpierw jest trzypiętrowym domem, a następnie każde centrum na każdym piętrze znów jest trzypiętrowym domem i tak dalej. G. uważał próżność i zarozumiałość za najgorsze zło w odniesieniu do właściwej relacji z ośrodkami. Jaki jest powód? Powodem jest to, że Fałszywa Osobowość składa się z próżności i wszystkich jej nierealnych wyobrażeń oraz że te wymyślone „ja” nigdy nie są w stanie połączyć się z Prawdziwym „ja”.
Próżność jest przeciwieństwem wewnętrznej szczerości i tylko wewnętrzna szczerość może prowadzić do Prawdziwej Woli lub Prawdziwego „ja”. Jednak u każdego z nas próżność jest trudna do zauważenia i oddzielenia się od niej. Przypomniałem sobie niedawno moją dawną rozmowę z O. Podczas dwóch lub trzech spotkań starszej grupy pytał, nad czym należy przede wszystkim pracować i co należy uczynić biernym. Niektórzy mówili o negatywnych emocjach, inni o śnie, jeszcze inni o wewnętrznych rozważaniach itd. Ktoś powiedział o Fałszywej Osobowości. O. wciąż kręcił głową. W końcu ktoś, powiedzmy, nazywał się pan Robinson, powiedział, że najważniejszą rzeczą, nad którą należy pracować i od której należy się oddzielić, jest pan Robinson. O. skinął głową. Uznałem odpowiedź za dobrą, ale nie zdawałem sobie sprawy, co ona oznacza. Później rozmawiałem z nim prywatnie, a on powiedział: „Ludzi można bardzo z grubsza podzielić na tych, którzy żyją Fałszywą Osobowością, ze wszystkimi jej intrygami, iluzjami, pozorami i ambicjami, oraz na tych, którzy pragną czegoś innego i są zmęczeni sobą”. Dodał: „Jednak jest to definicja bezużyteczna, z wyjątkiem tych, którzy potrafią pojąć, co ona oznacza. Nie ma sensu o tym dyskutować, a jeśli się o tym wspomni, wszyscy będą się kłócić”.
Pamiętasz zapewne, że wcześniej powiedziano, iż kłótnia jest bezużyteczna. Albo dostrzega się prawdę w czymś, albo jej nie dostrzega. W Pracy wielokrotnie podkreślano, że kłótnia jest bezużyteczna. Kłócić się to nie rozumieć. Należy unikać osoby, która chce ciągle kłócić się o idee. Nie dostrzega ich znaczenia. Nigdy nie zostanie przekonana. Nie jest gotowa. Nie chce ugotować potrawy z Pracy, lecz rozwalić wszystko w kuchni. Dosłownie, kłótnia oznacza zamienić rzeczy w argentum, co po łacinie oznacza srebro. Srebro w przypowieści symbolizuje prawdę. Lecz mechaniczna kłótnia zamienia rzeczy w ołów, w proch. Jeśli nie masz wewnętrznego postrzegania prawdy jakiejkolwiek idei Pracy, jeśli nie widzisz, że tak jest, to znaczy, że znajduje się ona w niewłaściwej części centrum i została zasiana w niewłaściwym miejscu. przy okazji. Z drugiej strony, argumentowanie, aby uczynić rzeczy jaśniejszymi, bardziej srebrnymi i bardziej błyszczącymi, jest inne, ale nie jest to zwykły sposób argumentowania. Zwykły sposób nie jest pozytywny, lecz negatywny – neguje to, co słyszysz, szuka luk, używa słów, a nie sensu, jako broni, w istocie, aby argumentować. Jeśli wiesz z doświadczenia, że istnieją Chiny, nie będziesz się kłócić. Tak jest.
Pewnego razu, wiele lat temu, siedziałem z O. w małym, staromodnym zajeździe, w którym znajdowało się wiele starych, kolorowych rycin przedstawiających byłych kawalerów, generałów i damy dworu, wszystkich ubranych w najwspanialsze stroje, peruki, fryzury i tak dalej, charakterystyczne dla epoki. Wskazałem mu je. Powiedział: „Tak, widać, że każdy tam przedstawiony cierpi na chorobę psychiczną – mianowicie próżność”. A potem zwrócił się do mnie z uśmiechem i powiedział: „Jesteś psychologiem, czy jakkolwiek to się nazywa. Czemu nie napiszesz książki o prawdziwych chorobach psychicznych?” Zapytałem najdelikatniej, jak potrafiłem: „Od kogo mam zacząć?”. Jego oczy zabłysły – i wiedziałem oczywiście, że miał na myśli mnie – a potem powiedział: „No cóż, od ludzi z Hasnamusa. Zacznij od Lentromusa”. Ten termin G. wymyślił i ukształtował, łącząc Lenina, Trockiego i Mussoliniego. Ludzie z Hasnamusa to ludzie jak Napoleon, którzy czerpią swoje dobro z cierpienia innych. Kontynuował: „Właściwie nikt nie jest zdrowy na umyśle. Dla Kręgu Świadomej Ludzkości my, ludzie na tej Ziemi, wszyscy jesteśmy szaleni – o wiele bardziej szaleni niż próżne małpy wydają się nam. Na Wschodzie kiedyś panował zwyczaj traktowania szaleńców jako świętych i nawiedzanych przez Boga. Często o tym myślałem. Czy jesteś pewien, że nasze potoczne wyobrażenia o tym, kim jest szaleniec, a kim człowiek zdrowy na umyśle, nie są błędne? Czyż nie jesteśmy szaleńcami, a szaleńcy zdrowi na umyśle? Aby naprawdę zobaczyć, jacy jesteśmy sami…” Wzruszył ramionami i zamilkł. Zacząłem dostrzegać własne przejawy próżności, po długim czasie, kiedy byłem pewien, że ich nie mam, więc często próbowałem nakłonić go, by mówił więcej o próżności, jej formach i władzy nad ludźmi. Powiedział kiedyś: „Próżność to nienaturalny, zewnętrzny przejaw samego siebie”. Przypominał mi o Magikach-Rolnikach, którzy hipnotyzowali owce i mówili im, że są orłami itd., a w końcu, że są ludźmi.
Innym razem opowiadałem mu o pacjentce, którą miałem, niezwykle bogatej kobiecie, która ubierała się drogo, codziennie w nowe suknie. Powiedział: „Tak, to jest choroba, wiesz. Ona jest naprawdę szalona z próżności. Nie znajdziesz w niej niczego poza tą chorobą próżności. Ale bez wątpienia uważa się za czarującą i wyobraża sobie, że jest kobietą”. Zgodziłem się z tym. Skinął głową i powiedział – no cóż, coś (ale nie powtórzę), co odnosiło się do egipskiego zwyczaju kosztownego balsamowania zwłok. Powiedział, że mężczyźni są próżni tak samo jak kobiety i że w różnych epokach może to przybierać dość podobne formy, ale zazwyczaj różne. Powiedział: „Ludzie zawsze się stroją z próżności. Ale niektórzy mogą się ubierać z dala od próżności. Próżność oddziela nas od wszystkiego, co w nas prawdziwe, ponieważ jest nierzeczywista. W ten sposób uniemożliwia wszelkie prawdziwe wewnętrzne powiązania. Człowiek może otrzymać chwilową nagrodę, którą daje próżność, ale nie czując niczego prawdziwego, musi nadal wywołać efekt. Nic nie może wyrosnąć z Fałszywej Osobowości, poza rosnącymi wynalazkami samego siebie, rosnącym fałszem”. Powiedział, a to przypomniało mi coś, co powiedział G., że próżność, powodując ciągłe, nienaturalne, zewnętrzne manifestacje siebie, wytwarza pewną formację lub substancję psychiczną, która otacza wewnętrzne życie człowieka i zamyka go w sobie, niczym w więzieniu własnej codziennej produkcji. Człowiek zostaje zamknięty w swoich próżnych obrazach i po pewnym czasie nie może nawiązać kontaktu z niczym rzeczywistym, nawet jeśli tego chce. Jego własne kreacje, jego własna poza, udawanie i egocentryzm, które pielęgnował z tak wielką siłą, czynią go niezdolnym do zrozumienia czegokolwiek lub bycia czymkolwiek. O. powiedział kiedyś o poważnych ludziach, ludziach, którzy nie wydają się próżni, ale traktują siebie bardzo poważnie, całymi dniami, że to dokładnie to samo – zamykają się we własnej powadze, której są próżni.
Jak słyszeliście, G. powiedział, że odkrył, iż jego zadaniem, w próbie nauczania ludzi Zachodu Pracy – cytując jego prawdziwe słowa – jest „bezlitosne kłócenie się ze wszystkimi przejawami dyktowanymi ludziom przez zły czynnik próżności obecny w ich bycie”. G. powiedział również: „Powinniśmy być istotami prawdziwie boskimi, zdolnymi do wczucia się w sytuację innych i zrozumienia ich sytuacji, do zrozumienia psychiki bliźniego”. Dodał jednak, mówiąc wprost, że jest to niemożliwe z powodu czynnika próżności, który podziwiając tylko siebie, czuje się lepszy od innych i w ten sposób wytwarza nie tylko złe wrażenia i złe rezultaty na zewnątrz, ale także tworzy złe połączenia wewnętrznie, uniemożliwiając jakiekolwiek pogłębienie człowieczeństwa. Próżność uczy również, że poprzez straszliwą moc próżności, udawania, afektacji przypisujemy sobie wszelkiego rodzaju cechy, zdolności i wartości, których nie posiadamy. Praca musi to w człowieku odwrócić. Wierzymy, że możemy pomóc innym, gdy nie możemy pomóc sobie. Wierzymy, że mamy jakieś niezwykłe zasługi lub wartości, co nie jest prawdą. Wyobrażamy sobie, że znamy siebie i potrafimy działać. Wierzymy, że jesteśmy zdolni do poświęcenia itd. Zrozumienie próżności w sobie, czyli tej wyimaginowanej pseudostrony, oznacza początek stawania się bardziej wolnym. Jest to w połowie przyjemne, a w połowie bolesne. Jedna część się cieszy. Druga cierpi. Pomyśl o niekończących się zniewoleniach, w jakie próżność cię wpędza, zarówno w siebie, jak i w relacji z innymi, tworząc siebie i swoją relację z innymi. Myśląc o znaczeniu wolności, musisz zadać sobie pytanie: „Wolność od czego?”. Od czego chcesz się uwolnić?
Próżność, zarozumiałość i tak dalej – wszystko to prowadzi do manifestacji, które są nie tylko nienaturalne, ale poprzez błędne powiązania wewnętrzne i zewnętrzne uniemożliwiają dalszy rozwój zrozumienia, a tym samym uniemożliwiają ewolucję Człowieka na Ziemi. Bylibyśmy już zmęczeni manifestacjami „Człowieka na Ziemi” i naszymi własnymi. Załóżmy, że zadalibyśmy sobie pytanie o znaczenie Eucharystii, a następnie zastanowili się, jak takie manifestacje Uczta byłaby niemożliwa, gdyby wszyscy obecni byli zajęci próżnością, byciem pierwszymi, intrygami i podstępnymi, nieprzyjemnymi rzeczami, zdobywaniem władzy nad innymi, wewnętrzną nienawiścią i negatywnymi stanami itd. Słowo Eucharystia oznacza dobrą łaskę, czyli dobre miłosierdzie – εύ, co po grecku oznacza dobry lub dobry, a χάρις łaskę, miłosierdzie, rodzaj wewnętrznego piękna. Wiecie, że słowo Evangel (po grecku εὐαγγέλιον) oznacza „dobrą nowinę”. Załóżmy, że żadne prawdziwe powiązania wewnętrzne i zewnętrzne nie mogą zaistnieć bez dobrej woli. Wola pierwotnie w naszym języku oznaczała „wybór”, chcieć oznaczało wybierać, a dobry oznaczało „właściwie złożony”. Wydaje się zatem, że dobra wola zawsze oznaczała coś świadomego. Święto Eucharystii, będące upamiętnieniem Ostatniej Wieczerzy, było pierwotnie możliwe tylko wśród ludzi, którzy w jakimś sensie darzyli się wzajemną życzliwością. Pomyślmy teraz, jak to możliwe w przypadku próżności, zarozumiałości i Fałszywej Osobowości.
CIĄG DALSZY KOMENTARZA DOTYCZĄCEGO RZECZYWISTEJ WOLI
Wróćmy ponownie do kwestii Woli i tego, co może oznaczać posiadanie Prawdziwej Woli. Jak widzieliście, Prawdziwa Wola, czyli Prawdziwe „Ja”, które jako jedyne posiada Prawdziwą Wolę, czyli Mistrza, zstępuje z wyższego poziomu. Ponieważ jesteśmy z wieloma sprzecznymi „ja” w naszej Osobowości, posiadamy jedynie tę cechę Woli, która jest wynikiem ich różnych, małych, osobistych woli. Wydaje się konieczne, aby ponownie podkreślić, że Prawdziwa Wola, Prawdziwe „Ja”, czyli Mistrz, zstępuje z góry. Pozwólcie, że zadam wam takie pytanie: Czy wyrobiliście sobie pojęcie, co to oznacza, lub czy mieliście jakiekolwiek doświadczenie z tym związane? Kiedy podejmujemy decyzję, to tak naprawdę czynią to różne „ja” w nas. Teraz, kiedy „podejmujesz decyzję”, jak to się nazywa, podążasz za ideami małych „ja”. Prawdziwa Wola jest jednak ponad nimi i działa poprzez zupełnie inne idee. Co oznacza „powyżej”? Powyżej to to samo, co wewnątrz. Co jest w tobie wewnętrzne? Dzisiaj chcę mówić o tym, co wewnętrzne, czyli powyżej lub wyżej. To, co wyższe, jest wewnętrzne. Wyższe wpływy płynące z Promienia Stworzenia są w tobie wewnętrzne. Część zewnętrzna, Osobowość, ta Pani Taka a Taka, czy Panna Taka a Taka, czy Pan Taki a Taki, znajdują się pod wpływem zewnętrznym – stosunkowo najniższym w Promieniu. Wspinaczka po Promieniu – a teraz mówię o Oktawie Bocznej schodzącej od „Słońca” – oznacza stawanie się bardziej wewnętrznym we wszystkim, co myślisz, czujesz, robisz i mówisz. Co to znaczy stawać się bardziej wewnętrznym? Z czego działasz, czujesz i myślisz? Tak, myślę, że to bardzo dobra rzecz do przemyślenia dla każdego. Weźmy osobę, która pragnie zwrócić na siebie uwagę, która jest próżna i z próżności pragnie rozwijać się w Pracy i zachowuje się w określony sposób, mając ten cel na uwadze. Z czego ta osoba działa? Czy ta osoba działa z Osobowości, czy nie? Cóż, co o tym myślisz? Czy to może cokolwiek dać w Pracy? Oczywiście, że nie. Tak, ale dlaczego nie? Tutaj stajemy przed samą Pracą i jej prawdziwym znaczeniem.
Praca ma osłabiać Osobowość i rozwijać to, co w nas realne – czyli Esencję. Czy uważasz, że jeśli będziesz działać w Pracy w taki sposób, aby uzyskać jakąś przewagę, jakieś miejsce itd., twoje wysiłki będą miały jakiekolwiek znaczenie w sensie Pracy? Nie widzę, jak, w świetle wszystkiego, czego uczy Praca, można by tego oczekiwać. Można jednak zignorować nauczanie idei Pracy i obrać cel, który jest całkowicie oparty na Osobowości, a zatem bezużyteczny dla jakiegokolwiek rozwoju Esencji.
Teraz chcę porozmawiać z wami wszystkimi całkiem poważnie. Po pierwsze, wszystko, co pseudo, wszystko, co udawane, wszystko, co fałszywe, nie ma sensu w Pracy. Aby cokolwiek osiągnąć, aby cokolwiek zdobyć, musicie być szczerzy wobec siebie. Musicie posiadać wewnętrzną szczerość, a to oznacza, że musicie przynajmniej potrafić wykryć poprzez samoobserwację, kiedy nie jesteście autentyczni, na tyle, na ile jesteście w stanie na swoim poziomie. Próbując stworzyć „Wolę” z nieszczerej podstawy, czyli nieszczerej wobec siebie na swoim obecnym poziomie, nie dotkniecie Esencji, a tym samym Prawdziwego „Ja”, które jest bliskie Esencji.
Często teraz myślę, jak niezwykłe jest rozważanie w samotności, z samym sobą, znaczenia Pracy i wszelkiego ezoteryzmu, i zauważanie tego, czego w swoim bycie szczerze pragnie. Każdy wchodzi w Pracę ze swoją Osobowością na pełnej mocy. Przez długi czas wszystko jest pomieszane. Sam to wiem bardzo dobrze. Później zaczyna się myśleć bardziej wewnętrznymi myślami o całej sprawie. I tutaj człowiek jest bliski rozróżnienia Do od nie. Rozróżniać Do oznacza cenić Pracę z wewnętrzną szczerością. Tak, ale co to znaczy cenić Pracę? Oznacza to, że robisz wszystko, co możesz nazwać sobą. Tak, ale to brzmi niejasno. To prawda. Ile lat potrzeba, aby zabrzmieć Do silnie, głębiej? Możesz dostrzec i wymówić słabe Do, częściowo za pośrednictwem innej siły. To dobrze. Ale to słabe Do jest łatwo wyłapywane gdzie indziej, niejako, przez próby, więc Do nie jest jeszcze prawdziwym punktem wyjścia. Praca zaczyna się w tobie, gdy musisz sam o nią walczyć i podtrzymywać ją przy życiu dla siebie i przez siebie – ponieważ wszystko, co w tobie najlepsze, naprawdę jej pragnie i odczuwa stratę, jeśli jej nie ma. Ludzie mogą myśleć, że wypowiedzieli autentyczną „Pracę”, a do tej pory nic takiego nie zrobili. Kiedy jesteś w Fałszywej Osobowości, wszystko, co robisz, jest zewnętrzne, powierzchowne, dla uwagi, własnego interesu, pochwały lub zasługi. To jest zewnętrzne i tak niższe. Co zatem oznacza wewnętrzne lub wyższe? Oznacza to coś bardzo interesującego, gdy zaczniesz to dostrzegać. Oznacza to ciągłą walkę w sobie, aby dotrzeć do tego, co prawdziwe, i odrzucić udawane i wymyślone. Tutaj wkraczasz na rodzaj pustyni, na której jesteś bardzo kuszony w odniesieniu do samej Pracy.
***
Teraz chciałbym porozmawiać o tym, skąd pochodzi Wola, mówiąc ogólnie. Czy możesz chcieć tego, co wiesz? Jak wiesz, kłamstwo niszczy Esencję. To tylko inny sposób powiedzenia, że Esencja może wzrastać tylko poprzez to, co jest w tobie szczere. Potrzeba nam dużo czasu, aby połączyć Pracę z życiem i tym, co przydarza się nam każdego dnia w życiu i w naszych sercach. Reakcje na to, co się dzieje. Przez długi czas istniała luka między praktykowaniem Pracy a rzeczywistym życiem i zachowaniem. Widzi się ludzi, którzy przyjmują to, co im się przydarza w życiu, jakby nie miało to nic wspólnego z Pracą, i widzi się ludzi ewidentnie oczarowanych wyobrażeniami o tym, jak powinno wyglądać życie, i reakcjami na te wyobrażenia. W obu przypadkach ważne jest, aby nie identyfikować się. Z pewnością jest to trudna i długotrwała praca. Trudno się obudzić. Musimy połączyć Pracę z naszym codziennym życiem. Nie można śnić o Pracy ani śnić, że jest się osobą świadomą. Wyobraźnia może jednak zaspokoić każde centrum i część centrum i robić to przez długi czas. Kiedyś mówiono nam, abyśmy próbowali aktywnie używać wyobraźni, na przykład wyobrażając sobie, jak to jest być świadomym – wizualizować to, a następnie chcieć tego. Istnieje pewien rodzaj niezbędnego wewnętrznego przekonywania samego siebie, który ma związek z ukierunkowaną wyobraźnią – a zatem dzięki świadomej wizualizacji ma ona tendencję do tworzenia czegoś konkretnego. Jednak obecnie nie można o tym mówić. Pamiętasz, że coś o tym powiedziano w kontekście relacji między Woźnicą a Koniem?
Jeśli chodzi o miejsce pochodzenia i jakość Woli, Wola pochodząca z zewnętrznego „ja” w Fałszywej Osobowości jest bezwartościowa. Z kolei tak zwana Wola z codziennych, chwilowych, małych „ja”, które mają krótką pamięć i zasypiają, wkrótce zniknie. Musimy oprzeć Wolę na czymś lepszym i głębszym. To jest zupełnie błędne sformułowanie. Czy zauważyłeś? Nie można znaleźć Prawdziwej Woli, trzeba ją przyciągnąć, ponieważ pochodzi ona z góry, czyli z wnętrza, z głębszych myśli i uczuć. Ponieważ jednak modlitwa jest bardzo trudna i wymaga ogromnej intensywności i szczerości, musimy znaleźć jakiś inny, wstępny sposób na uzyskanie dostępu do Prawdziwego „ja” lub Woli. Powiedziano ostatnio, że Mistrz nie może przemawiać do nas bezpośrednio, a jedynie poprzez idee Pracy, a dopóki Praca nie jest już reprezentowana w naszym rozumieniu, nie możemy usłyszeć Prawdziwego „ja”. Pierwszą rzeczą jest próba zrozumienia Pracy, jej istoty, jej pochodzenia, dlaczego jest konieczna i zawsze istniała, dlaczego istnieją wpływy B i tak dalej. To pierwszy krok do przyciągnięcia Prawdziwej Woli. Nikt nie może tego zrobić z próżności, z Fałszywej Osobowości, która jest najbardziej zewnętrzną, najbardziej zwróconą ku życiu stroną. Ponieważ Prawdziwa Wola, czyli Pan, jest w nas, jakimi jesteśmy teraz psychologicznie, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas samych, w nas, w naszych zazdrościach, kłopotach, utożsamieniach i rachunkach – ponieważ Prawdziwe „Ja” leży głęboko w tym całym wzburzonym morzu nas samych, konieczne jest obserwowanie siebie jako punktu wyjścia, ponieważ samoobserwacja oznacza, że zaczynasz poruszać się do wewnątrz, poza siebie, głęboko na powierzchnię, na której próbowałeś znaleźć pełny sens swojego życia.
Zostaw odpowiedź