Birdlip, 2 września, 1944 r.
Czasami trzeba wprowadzić do swojego życia więcej małych oktaw.
Wszystkie oktawy muszą zaczynać się od Do, a to oznacza, że aby coś zacząć, trzeba zacząć naprawdę. Życie, w miarę upływu czasu, łatwo się kurczy, jeśli po prostu odwracamy się od zainteresowań, które już mamy, a które mogą stać się mechanicznymi nawykami. Pewnego razu O. powiedział, że trzeba mieć „wiele żelaza w ogniu”. Mówił o trudnościach w przekroczeniu pewnego obecnego etapu siebie lub o dążeniu do celu. Powiedział: „Oktawy mogą wzajemnie sobą wstrząsać. Możesz zatrzymać się na mi-fa w jednej oktawie, ale inna oktawa może odpowiednio wstrząsnąć pierwszą. Kontynuując coś innego, możesz być w stanie kontynuować to, co zacząłeś jako pierwsze”. Różnica jest jak granie tej samej melodii na kilku wyeksploatowanych strunach i odczuwanie potrzeby większego instrumentu z większą liczbą strun. Jednak nie jest łatwo go zdobyć. Stajemy się istotami mechanicznych nawyków na długo, zanim to zauważymy. Wtedy to, co nazywamy nowymi doświadczeniami, jest w rzeczywistości tym samym, co przed tą samą melodią. Wszystko to jest spajane przez Cechę Główną, która rządzi Osobowością. To, co uważa się za nowe, jest w istocie tym samym, ponieważ prowadzi jak poprzednio do Cechy Głównej, która musi zostać zaspokojona i nie uwolni nas bez wielkiego trudu, a wręcz upokorzenia z naszej strony. Można jednak zacząć uwalniać się od tego Władcy „Ziemi”, czyli własnej Osobowości, która jest naszą ziemią, i zacząć doświadczać innego głosu, innego sensu swojego życia, innego poczucia siebie, innej idei, innego spojrzenia na to, o co w tym wszystkim chodzi.
Zwykły krąg rzeczy w naszym życiu, obracający się nieustannie, codziennie, co tydzień, co rok, prowadzi nas do tych samych punktów w kolejności. W miarę jak ta szczególna pamięć, świadomość siebie, rozwija się poprzez bezkrytyczną samoobserwację, smak tego ciągłego powracania do tych samych punktów, ten smak powrotu w życiu, staje się silniejszy, aż staje się silniejszy niż atrakcyjność punktów, do których się powraca, a które w międzyczasie nabrały nowego uroku. Wszystko to jest bardzo mylące przez długi czas, dopóki nie uświadomimy sobie, że w tym ciągłym powracaniu i jego świadomości możemy mieć nowe nastawienie i nowy sposób reagowania na stare. Wpływ na nas samych może się wtedy zmienić. Rzeczy, wydarzenia mogą się niewiele zmienić. Ale aby cokolwiek w sobie zmienić, zawsze istnieje ten niejasny problem Głównej Cechy, która nami rządzi, takimi, jakimi jesteśmy, i utrzymuje nas w tym samym kręgu. Po pewnym czasie można poczuć, że coś zawsze wydaje się trzymać nas tam, gdzie jesteśmy, na długo zanim zdamy sobie sprawę, co to jest. „Dlaczego” – można zapytać – „zawsze jestem tutaj, w tym samym miejscu?” Dla wielu to nie jest przeszkoda: wielu woli to samo. Teraz zwykła pamięć jest bardzo krótka. W Pracy, Pamięć Pracy – ten powrót do znanych doświadczeń – może zacząć budzić w nas samych, ponieważ staje się źródłem wewnętrznej płaskości, a nawet nędzy. Można uświadomić sobie, gdzie się znajdujemy. ten krąg zwrotny i przypomnij sobie, jak byłeś tam wcześniej – i wcześniej, i wcześniej – z powrotem w przeszłość. To już jest ekspansja świadomości. Mówisz sobie: „Byłem tu już wcześniej”. Mimo to, siła punktu zdarzenia, w którym się znajdujesz, jest zbyt silna przy tym drobnym wglądzie. „Dlaczego”, pytasz, „nie miałbym tu być ponownie?”. To oczywiście nie nastąpi, jeśli nie masz poczucia kręgu zwrotnego swojego życia. Złudzenie bycia wolnym i zdolnym do robienia tego, co chcesz, złudzenie Czasu biegnącego prosto, jakby ku nowym rzeczom, zamiast dostrzec, że Czas jest powtórzeniem, a zatem kręgiem – to złudzenie, które pielęgnujemy, pomimo oczywistego kręgu dnia i nocy, lata i zimy, że sam upływ Czasu przyniesie nam to, o czym marzymy – to wszystko utrudnia zrozumienie siebie, swojego życia i tego, co się wydarzyło i dzieje.
Teraz podejście do dostrzegania Głównej Cechy zależy od naszej siły, z jaką potrafimy ją znieść. Zapominamy, jak wrażliwi jesteśmy na najmniejsze zniechęcenie lub krytykę i jak trudno jest znieść utratę szacunku, nawet jeśli wyobrażamy sobie, że jesteśmy zatwardziali lub posiadamy pełną samoświadomość. W żadnym wypadku nie można nikomu powiedzieć o jego Głównej Cesze, ponieważ nikt by w nią nie uwierzył, a wtedy nikt by jej nie zniósł. Działanie Pracy stopniowo doprowadza jednostkę do punktu, w którym dostrzega jej przebłyski. To jak bycie podważanym: to niewiarygodne: to jak bycie oskarżonym o kradzież, morderstwo lub kłamstwo. To nie tylko bardzo bolesne, ale na początku niemożliwe. Jednak to prawda. Co znaczy prawda? Wszelka prawda jest względna wobec naszej zdolności jej pojmowania. Słyszenie, że coś jest prawdą, gdy nie możemy tego zobaczyć i jesteśmy tysiące mil od możliwości zobaczenia tego, nie czyni tego prawdą dla nas. Prawda jest rozwojem: dlatego wszelka prawda musi być względna wobec zdolności jej zobaczenia. Weźmy na przykład takie zdanie z pewnej starożytnej księgi indyjskiego ezoteryzmu: „Przez złudzenie par przeciwieństw, które wynikają z pożądania i nienawiści, wszystkie narodzone istoty popadają w oszołomienie”. Kto może sam dostrzec prawdę tej prawdy? Nikt jeszcze nie jest gotowy, by ją dostrzec, więc nie ma ona mocy, bo trzeba mieć moc, by dostrzec prawdę prawdy nad kimkolwiek, aby mogła ona mieć nad nim władzę. Samo jej usłyszenie jest niczym. Każdy może usłyszeć wszystko uszami. Słyszenie umysłem to inna i bardzo długa sprawa. I wreszcie słuchanie rozumem to jeszcze dłuższa sprawa. Ale w takim przypadku prawda może zacząć sprawować władzę nad czyimś życiem. I to znowu jest długa sprawa. Jak wiele stoi pomiędzy? Czy możemy uwierzyć, że Główna Cecha w każdym z nas pozwoli nam zrozumieć prawdy, które są całkowicie sprzeczne z jej ukrytą władzą nad nami? Czy w zwykłym życiu można z taką łatwością wyrzucić ludzi, którzy zajmują najwyższe stanowiska i robią to od lat? To to samo. Główną cechą jest to, że nie da się go łatwo odsunąć od władzy. Jest ugruntowany tam, gdzie jest, i nie zamierza cię puścić, a ty jesteś całkowicie w jego mocy. Doskonale wie, jak się ukryć i jak z tobą rozsądnie dyskutować, udając, że chce ci tylko pomóc. Utrudni ci rozpoczęcie nowej drogi.
Oktawy, nowe zainteresowania; zawsze wytłumaczy, dlaczego to głupie lub niepotrzebne i tak dalej, zwłaszcza jeśli spróbujesz zacząć coś, co mogłoby bezpośrednio osłabić jego moc. Dopóki on jest zadowolony, ty też będziesz zadowolony. Poczujesz spokój w świecie siebie. Jednak ta Praca nie ma na celu sprawić, abyśmy poczuli spokój w sobie, tacy jacy jesteśmy. Istnieje inny spokój opisany jako „przekraczający wszelkie zrozumienie” – ale my jeszcze go nie posiadamy i na pewno nie możemy go mieć, tacy jacy jesteśmy. Ten mały, nędzny spokój, który odczuwamy, jest zupełnie inny. Kiedy trochę się budzimy, odczuwamy mniej tego nieco samozadowolenia, małego spokoju.
Powiedziałem powyżej, że nasza zdolność dostrzegania Głównej Cechy zależy od naszej zdolności jej znoszenia. Praca nie pozwala nam wyjść poza siebie, jeśli rozumiesz to wyrażenie. Ponieważ Główna Cecha należy do naszego Bytu, a praca nad Bytem jest możliwa jedynie poprzez samoobserwację, nie możemy oczekiwać, że dostrzeżemy przebłysk Głównej Cechy, dopóki nie zaczniemy dostrzegać naszego poziomu Bytu. Co to znaczy zacząć dostrzegać nasz poziom Bytu, który przyciągnął nasze życie? Z pewnością same odosobnione obserwacje samego siebie nie pozwolą nam dostrzec przebłysku naszego poziomu Bytu, a musisz również pamiętać, że byłoby to niemożliwe, gdybyś nie był w stanie tego znieść. Jedynym sposobem, aby to znieść, jest posiadanie czegoś innego, czego możesz się uchwycić. Jeśli masz coś innego, co cenisz i czego możesz się uchwycić i czemu możesz zaufać, możesz znieść pewną dewaluację samego siebie. Innymi słowy, możesz być w stanie znieść dostrzeganie od czasu do czasu przebłysku swojego poziomu Bytu. Te przebłyski sięgają bardzo daleko wstecz. Zaczynają się dopiero na etapie robienia mentalnych fotografii. Odosobniona, chwilowa samoobserwacja jest jak włączenie małej lampy błyskowej na niewielką część pokoju, w którym się mieszka. Natomiast mentalna fotografia jest jak widzenie kilku rzeczy razem w pokoju w określonej relacji do siebie, tylko na chwilę. Załóżmy, że obserwujesz siebie przez dłuższy czas i zaczynasz widzieć siebie działającego w określony sposób. Widzisz, jak coś się zaczyna, prowadzi do czegoś innego i tak dalej. W rzeczywistości widzisz siebie w akcji, w ruchu, że tak powiem, wewnętrznym i zewnętrznym, w jakimś typowym sposobie zachowania. To jest fotografia. Można powiedzieć, że jest to fotografia „ja” lub fotografia grupy „ja”, jakiegoś pododdziału Osobowości, osobowości w twojej „Osobowości”.
G. powiedział kiedyś, że trzeba zebrać dużą liczbę zdjęć siebie i trzymać je w albumie, aby móc je oglądać razem. Dostrzeżenie własnego poziomu Bytu oznacza oczywiście wzrost świadomości, wzrost samoświadomości. Wraz ze wzrostem świadomości, rezultatem jest zawsze większa moc widzenia razem. To, co postrzegałeś jako oddzielne i pozornie bez związku, łączy się, tworząc większy wzór, a z tego większego wzoru dostrzegasz inne znaczenie, tak jak dopasowując elementy układanki, nagle zaczynasz dostrzegać wyłaniający się obraz i rozumieć jego znaczenie. Aby to wszystko mogło zaistnieć, konieczne jest ciągłe rozwijanie świadomości, nawet jeśli pozornie nie przynosi to rezultatów. Praca uczy nas metody, dzięki której można osiągnąć rezultaty, jeśli ją zastosujemy. Ale to, jak i kiedy nadejdą rezultaty, należy do wewnętrznego działania samej Pracy, która zawsze pozostaje dla nas niezrozumiałą tajemnicą. Metoda ta nakazuje nam obserwować siebie i stawać się bardziej świadomymi. Teraz, gdy te fotografie zaczynają się formować, kolejnym etapem jest to, że dostrzegasz przebłyski wglądu w swoje życie, sięgające daleko wstecz. Wtedy zaczynasz być bardziej świadomy swojego poziomu Bytu, tego, jakim człowiekiem byłeś przez cały ten czas i nigdy nie widziałeś dzięki działaniu buforów. Teraz jest czas, kiedy zaczyna być możliwe uzyskanie pewnego pojęcia o tym, jaka jest twoja Główna Cecha. Kiedy osiągniesz ten etap, nie będziesz pewien, czy jest to jedna z trzech rzeczy jako punkt wyjścia. Teraz na tym etapie zauważysz znaczny spadek pewności siebie, zarówno do siebie, jak i do rzeczy w ogóle. Poczujesz wewnętrzną słabość i będziesz musiał uważać na pewne nowe formy negatywnych emocji. Kolejną rzeczą, którą zaczniesz zauważać, jest to, że konieczność Pracy staje się o wiele silniejsza: dostrzegasz, że to wszystko jest całkiem prawdziwe i że nie możesz tego ignorować. Jeśli nie przygotowałeś się do tego etapu, jeśli nie wykonałeś pracy, którą powinieneś był wykonać, i dotrzesz do tego etapu, nieuchronnie się załamiecie, po prostu dlatego, że dotarłeś do miejsca, w którym nigdy nie powinieneś był się znaleźć. Zaczniesz próbować pływać, zanim nauczysz się pływać.
A jeśli chodzi o rzeczy, które tworzą Cechę Główną – po pierwsze, nigdy nie są one przyjemne. Mam na myśli to, że kiedy zaczynasz je dostrzegać, wszystkie są tak nieprzyjemne. Nie mam na myśli okropnych. Możesz odczuwać chwile grozy, gdy uświadomisz sobie, że takie nieprzyjemne rzeczy przeplatają się z twoim życiem, ale bez wątpienia mógłbyś się do nich ponownie przyzwyczaić i nie zauważyć, że są nieprzyjemne, pod warunkiem, że się do nich naprawdę nie przebudzisz, ponieważ nie da się dla nich umrzeć, dopóki się do nich nie przebudzisz. Stopniowe przebudzenie się do Cechy Głównej jest wstępem do jej śmierci lub doprowadzenia do jej śmierci. I pamiętaj, że o właściwej kolejności tych rzeczy mówił kiedyś G., gdy mówił o idei odrodzenia w Ewangeliach; powiedział, że w Ewangeliach jest wiele odniesień do umierania, odrodzenia i przebudzenia, ale że nie są one w odpowiedniej kolejności. „Po pierwsze” – powiedział – „człowiek musi się przebudzić, zanim umrze dla siebie, a następnie, umierając dla siebie, może się odrodzić”. Skoro Główną Cechą jest oś, wokół której obraca się wszystko w nas, jasne jest, że jeśli ktoś naprawdę pragnie zmiany, musi niejako usunąć tę centralną oś. W takim przypadku coś innego musi trzymać osobę w całości. Musimy jednak postrzegać cały proces jako stopniowy, a nie nagły. Musi być coś, czego można się trzymać, aby móc puścić. Jeśli twoje życie jest dla ciebie bardzo ważne, trudno ci będzie je puścić. Jeśli puścisz, twoi przyjaciele mogą cię nie rozpoznać. W tym przypadku konieczne jest działanie, jeśli to możliwe. Jeśli poprzez pracę z biegiem czasu człowiek zaczyna się budzić do siebie, zmierza w kierunku przebudzenia swojej Głównej Cechy. Jest w trakcie tej podróży. Głupotą byłoby z jego strony próbować umrzeć dla siebie bez wysiłku. Niektórzy ludzie próbowali tego, stosując straszliwe formy ascetyzmu. Próbowali umrzeć dla siebie, nie przebudzając się, i chociaż mogli stworzyć „Drugie Ciało”, stali się po prostu „rzeczami”, które G. nazwał „rzeczami nieśmiertelnymi”. Cała praca, którą obecnie wykonujemy, jest związana z przebudzeniem się ku sobie, ze stawaniem się bardziej świadomym siebie, z wpuszczaniem światła do siebie. Świadomość to światło. Jeśli zaczniesz obserwować siebie bezkrytycznie, wpuszczasz światło. W końcu to światło się ukaże, jako Główna Cecha, ale dopiero gdy złapiesz linę, coś, co cię utrzyma. Jeśli zamierzasz przenieść się z jednego miejsca, musisz przygotować sobie inne, na którym staniesz. Radziłbym wam wszystkim, abyście nie identyfikowali się ze słowami Główna Cecha. Spróbujcie po prostu zrozumieć, że wszystko, wszystkie wasze reakcje, wasze postawy, wasze zachowania, wasze myśli i uczucia krążą wokół centralnej osi, która je unieruchamia. Jeśli widzi się jedną z tych szprych, to jak robienie zdjęcia. Potem widzi się kolejną szprychę i tak dalej. Wszystkie prowadzą do tego samego w centrum. Na koniec pamiętaj, że nikt nie zobaczy swojego najważniejszego celu, jeśli nie będzie na to gotowy.
Zostaw odpowiedź