WYCENA PRACY

Birdlip, 7 października, 1944 r.

Pewnego razu G. mówił o tym, jak ważne jest bycie dobrym kupcem. Powiedział to w kilku słowach: „W starożytnych pismach świętych mówi się wiele o kupcach. Na przykład, Ewangelie mówią o kupcach wiele. Musicie nauczyć się, co to znaczy być „dobrym kupcem”. Innym razem, mówiąc o Pracy, której nauczał, G. powiedział: „Mam dobrą skórę do sprzedania dla tych, którzy chcą robić buty”.

***

Praktyczny zdrowy rozsądek musi wkroczyć w Pracę. Na przykład, jeśli nie cenię Pracy, praktyczny zdrowy rozsądek podpowie mi, że zacznę ją tracić. Łatwo traci się to, czego się nie ceni. Konieczny jest praktyczny stosunek do Pracy, jak wskazał G. w powyższych słowach – nie sentymentalny. Kiedy nie pracuję, znajduję Pracę w coraz większej odległości ode mnie. Nic dziwnego, że tak jest. To praktyczne pytanie. Kiedy pracuję, prędzej czy później dostaję coś z Pracy, a kiedy nie pracuję, nie dostaję nic z Pracy. Jest to praktyczny stosunek rzeczy i jako dobry kupiec powinienem być w stanie przewidzieć, jak sprawa się ma i czego się spodziewać. Jeśli nic nie wpłacę do Banku, wkrótce będę na debecie. Pamiętaj jednak, że w przypadku Pracy jako Banku, przynosi ona dobre odsetki – zwraca znacznie więcej, niż włożyłeś. Ta idea jest często poruszana w Nowym Testamencie i innych miejscach – na przykład w Kazaniu na Górze pojawiają się słowa: „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą…” (Łk 6, 38).

Weźmy powiedzenie G., że ma skórę do sprzedania dla tych, którzy chcą zrobić buty. Pokazane są dwa etapy: najpierw trzeba kupić skórę, a po drugie, trzeba z niej zrobić buty dla siebie. Co oznacza to kupowanie skóry? Nikt nie kupi skóry, jeśli jej nie doceni. Później ciągle pojawia się pytanie, jak wyceniać Pracę. To, od czego się zaczęło, staje się bezużyteczne. Jaka jest jakość naszej oceny tego w tym momencie? Od tego zależy ostateczna zdolność do robienia butów. Jednak przez długi czas ocena Pracy jest nieuchronnie mieszana z wszelkiego rodzaju innymi, zwyczajnymi wartościami w życiu i musi z nimi współistnieć. Później rozpoczyna się separacja. Wewnętrzny smak rozwija się do tego stopnia, że ​​potrafimy wewnętrznie rozróżniać różne rodzaje wartościowania. Wartościowanie ma tak naprawdę związek z tym, co się kocha. Teraz, przez długi czas, kochamy poprzez siebie, odzwierciedlone w innych. Miłość to trudne słowo, używane w wielu znaczeniach, na wiele sposobów i zazwyczaj absurdalnie. Centralną ideą Pracy jest to, że istnieje inny porządek ponad nami. Jeśli ktoś w to nie wierzy, Praca pozostaje czymś na tej samej skali co życie i jego interesy. W życiu działamy z pewnej, trudnej do zdefiniowania strony.

Na ten temat Pan Uspieński kiedyś rozmawiał prywatnie. Ktoś powiedział: „Miłość własna”. Nie zadowoliła go ta definicja. Inni mówili: „Podziw dla samego siebie”, „Zasługi własne” i tak dalej. Ktoś zasugerował „Lubienie samego siebie”. Pan Uspieński wydawał się bardziej skłonny do tego słowa i powiedział:

„Tak, coś w tym stylu. Trzeba to jednak zobaczyć w działaniu, niezależnie od słów”. Jeśli ktoś wykonuje tę Pracę wyłącznie z „upodobania do siebie”, jego ocena Pracy miesza się z tym czynnikiem. Praca nie jest jeszcze czymś wyższym, czymś poza nim samym. Opiera się w rzeczywistości na poczuciu własnej wartości. Naturalnie, jeśli poczucie własnej wartości, samouwielbienie, zostanie urażone, Praca zanika i staje się czymś odległym. Ta trudność dotyczy każdego. Mężczyzna czy kobieta, ludzie tacy jak my, poprzez samouwielbienie lub upodobanie do siebie, naprawdę kochają siebie bardziej niż innych i pod wpływem tej formy miłości gardzą innymi w porównaniu z sobą. Nie jest trudno zaobserwować ten punkt lub poziom w sobie. W takiej sytuacji lub na tym poziomie bytu jesteśmy podatni na niechęć, a nawet nienawiść do tych, którzy nie zwracają na nas należytej uwagi, nie szanują nas, naszych poglądów i zachowań, i nie chwalą ani nie aprobują tego, co robimy lub mówimy. Odczuwamy zatem pragnienie zemsty, odwetu, a nawet okrucieństwa, jeśli ta forma miłości nie zostanie zaspokojona. Możemy bardzo kochać wszystkich tych, którzy w taki czy inny sposób składają nam dostateczny hołd, to znaczy, nasza miłość jest związana z rozwojem naszej miłości własnej. Rzadko jest od niej niezależna. Zazwyczaj zaczynamy od tego fundamentu w tej Pracy. Postrzegamy więc Pracę jako rozszerzenie nas samych, które karmi poczucie własnej zasługi. To, jak już powiedziałem, jest nieuniknione na początku. Jego obecność można dostrzec poprzez samoobserwację i refleksję. Praca nie jest więc tak naprawdę czymś większym od nas samych, lecz czymś, co w sprzyjających okolicznościach sprawia, że ​​czujemy się więksi. Ale to jest normalny bieg rzeczy, doświadczenie, które trzeba mieć, dopóki jakieś uczucie nie zmusi nas do konfrontacji z nim i przekonania się, na jakiej podstawie cenimy Pracę. Zadajemy sobie pytanie: „Jaka jest jakość mojej oceny? Gdzie w sobie umieszczam Pracę? Czy moja ocena siebie jest o wiele wyższa niż ocena Pracy?”. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że tak jest, a nie udawanie.

Zmiana w jakości miłości zawsze oznacza zmianę poziomu bytu. Można nauczyć się wszystkiego, ale dopóki poziom bytu nie zostanie podniesiony, nie prowadzi to do niczego. To jest największy problem ezoterycznego lub świadomego nauczania, którego celem jest wyniesienie Człowieka z barbarzyństwa. Barbarzyństwo coraz bardziej zagraża nam dzisiaj, w tej epoce, w której wiedza jest traktowana jako cel, a nie zmiana poziomu bytu. Wiedza i byt muszą rozwijać się razem, aby wytworzyć zrozumienie. Samolubstwo, miłość własna, samouwielbienie, samozadowolenie, próżność i tak dalej, jeśli zajmują pierwsze miejsce, wskazują na poziom bytu, z którego Praca nie może się później rozwinąć. Trzeba kochać tę Pracę – nie tylko siebie. Istnieje pewien wgląd, dzięki któremu można dostrzec, w mgnieniu oka, rozmiar siebie w odniesieniu do rozmiaru Pracy. Jednakże wgląd ten pojawia się na długo, zanim można cokolwiek z tym zrobić. Oznacza to jednak, że jakieś „ja” lub „ja”, które pragną pracować, na chwilę uwolniły się od masy „ja”, które żyją w atmosferze zainteresowań życiowych, samouwielbienia itd. i zaczynają odczuwać inne wpływy. To jak różnica między czymś gęstym, ciemnym i ciężkim a czymś swobodniejszym, lżejszym i mającym więcej światła. Można wtedy zdać sobie sprawę, że nie ma się właściwej oceny. To uczucie, samo w sobie bezkrytyczne, porównywalne do uświadomienia sobie, że jest się źle ubranym lub w jakimś wulgarnym stylu. Oznacza to oczywiście, że podejście do Pracy jest niewłaściwe. Postawa to to, w co jesteśmy mentalnie ubrani, nasze mentalne ubranie. Trzeba znaleźć sposób na ubranie umysłu i uczucia. Trzeba szukać ubrań odpowiedniego rodzaju i zmieniać je przy odpowiednich okazjach. Praca nie może być funkcją życia – mam na myśli, że nie możemy stworzyć nasze odczucia zależą od naszych codziennych osobistych sukcesów lub porażek jest z pewnością innej jakości i wymaga innej jakości miłości. Mówię miłość, ponieważ widzę niewielką różnicę między miłością a wartościowaniem gdy potraktować to w praktyczny sposób. Mówię, że wartościowanie jest miłością; i mówię, także, że jeśli mówisz, że kochasz daną osobę, a jej nie cenisz, to jest to nie miłość. Musisz kochać Pracę, aby ją czuć i nauczać. Piotr zostaje poproszony jeśli kocha i odpowie „Tak”, a Chrystus powie mu: „Paś moje owieczki”. Ale nie może, bo jego miłość jest zbyt mocno zmieszana z miłością własną. W końcu powiedział mu: „Paś moje owce”. Piotr nie posiadał jednak tej cechy miłości, o której Chrystus mówił, zadając mu pytanie po raz pierwszy i drugi. Piotr rozumiał miłość jako gwałtowną, zazdrosną, łatwo przechodzącą w ból – czyli jako rozszerzoną formę miłości własnej. W takim stanie nic nie przenika Istoty i nic jej nie karmi. Dlatego za trzecim razem Chrystus używa innego słowa na określenie miłości – tego samego, którego Piotr używał przez cały czas. Chrystus mówił o miłości świadomej, która nie ma „przeciwieństwa”, nie jest reakcją, lecz stanem. To coś niezwykłego, nad czym warto się zatrzymać: jakość i wartość naszej miłości. Wszystko zaczyna się od tego fundamentu i wszystko od niego zależy. Jeśli fundament się nie zmieni, my również się nie zmienimy – przeciwnie, skostniejemy na niskim poziomie.

Istnieje rodzaj wartościowania, które karmi wszystko, co młode i świeże w nas, i które jest zdolne do nieskończonego wzrostu i coraz subtelniejszego rozumienia – jak w przypadku jagniąt. Nie może to być nic ciężkiego, ociężałego, „baraniego”. Nie może być nudne ani splecione z jakąkolwiek głęboko zakorzenioną nieszczerością umysłu. Można czerpać przyjemność z istnienia tej Pracy. Można się nią interesować, studiować ją, rozważać, co mówi o Człowieku i jego życiu na tej planecie. To są potrzebne formy wartościowania. Ale same w sobie nie stoją w sprzeczności z miłością własną, dlatego nie czynią Pracy wystarczająco silną emocjonalnie.

„Musisz” – powiedział G. – „być zdolny do tego, by zostać obrócony i skręcony w każdym kierunku w tej Pracy, a mimo to zachować swój kierunek”. Oznacza to, że Twoja ocena Pracy, Twoje podejście do niej, Twoja miłość do niej, muszą być silniejsze niż wszystkie przejawy miłości własnej. Nic, co może ci się przydarzyć, nie może cię złamać. Praca staje się wtedy inną istotą w tobie, innym ciałem. Ale ta istota, to ciało, nie może powstać z miłości własnej – i o to właśnie chodzi. Przez długi czas jedyne, co można zrobić, to zauważać siebie we wszystkich tych powiązaniach, o których wspomniałem powyżej.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej