SAMOOBSERWACJA I PAMIĘTANIE SAMEGO SIEBIE

Birdlip, 14 października, 1944 r.

Część I.

Zrozumienie Pracy przez osobę jest względne w stosunku do jej Poziomu Bycia. Może ona znać idee Pracy. Ale Wiedza nie daje Zrozumienia: wiedzieć nie znaczy rozumieć. Wiedza o tej Pracy jest tego rodzaju, że może oddziaływać na Bycie i w rezultacie dać początek Zrozumieniu. Zrozumienie nie jest Wiedzą, a Zrozumienie nie jest Byciem. Wiedza i Bycie razem, w połączeniu, dają Zrozumienie. Jeśli moja Istota jest taka, że ​​chce tego, co wiem, rezultatem będzie ostatecznie wzrastające Zrozumienie. Jeśli nie chce tego, co wiem, będę miał tylko Wiedzę. Ale jeśli jakieś „ja” zechce podążać za Wiedzą o tej Pracy, ich wola, by to zrobić, przejdzie w Zrozumienie na małą skalę w porównaniu z tym, co by się stało, gdyby cała Istota działała jako jedność i chciała jako jedność stosować Wiedzę o Pracy i żyć tym, co ona mówi. To byłaby Prawdziwa Wola, która jest poza nami. Musimy więc zacząć od tego, gdzie jesteśmy, ze wszystkimi naszymi odrębnymi i sprzecznymi wolami, i zachować wewnętrzną niezłomność pośród zamętu, który ma miejsce w naszym zmieszanym Bycie. To znaczy, musimy cenić Pracę i podtrzymywać przy życiu „ja” Pracy w nas, chroniąc je przed wszelkiego rodzaju surowymi, szorstkimi, cynicznymi lub negatywnymi „ja”. Oczywiście, gdyby nie było tej walki, nie byłoby pracy. Pracować oznacza pracować: a praca oznacza wysiłek. Praca to wysiłek połączenia swojej Wiedzy o Pracy z własnym Bytem, ​​to znaczy wysiłek, aby doprowadzić to, co się wie, do relacji z tym, czym się jest. Do tego niezbędna jest oczywiście samoobserwacja, aby zauważyć, kim się jest. I ponownie, do tego niezbędna jest Wiedza, aby pokazać, co obserwować. To prosta i logiczna sekwencja – mianowicie, że aby wiedzieć, kim się jest, trzeba obserwować siebie, a aby wiedzieć, co obserwować, trzeba posiadać Wiedzę. Ale Praca uczy Wiedzy nie tylko tego, co musimy obserwować – na przykład – stany negatywne – ale co musimy robić, na przykład praktykować nieutożsamianie się z sobą, a zwłaszcza z Fałszywą Osobowością. Ale wszystkie te nauki są w świetle najwyższej idei Pracy i w istocie całego ezoteryzmu w przeszłości – tj. że istnieje wyższy poziom świadomości możliwy dla Człowieka, który może osiągnąć, jeśli wyczyści swoją maszynę i pozbędzie się wielu bezużytecznych rzeczy, które komplikują mu życie i utrzymują go w stanie snu. I tutaj pojawia się najważniejsza dana instrukcja: człowiek musi nie tylko wiedzieć i obserwować, ale musi pamiętać siebie. I musi to zrobić, ponieważ tylko w tym stanie świadomości zwanym stanem Samo-Pamiętania mogą do niego dotrzeć wpływy, które mogą oddziaływać na jego Byt, ponieważ bez pomocy człowiek nie może zrobić praktycznie nic lub będzie tylko dokonywał jednej rzeczy kosztem innej. Teraz „ja”, które pragną pracować i łączyć Wiedzę o Pracy ze swoim życiem, i czują się nieszczęśliwe, jeśli tego nie robią, i chore, jeśli nie są czujne, te „ja” zmieniają swoje Zrozumienie. Muszą zostać nakarmione, aby mogły postrzegać rzeczy w nowy sposób. To znaczy, Trzeba przemyśleć, ponownie przeanalizować, na nowo zinterpretować idee. Sama wiedza, obserwacja lub samoprzypomnienie nic nie znaczą: sprawę trzeba wciąż na nowo omawiać. Trzeba wciąż na nowo powracać do podstawowych zasad. Dlatego świeża dyskusja nad tym, co już wielokrotnie zostało omówione, jest absolutnie konieczna.

Na ostatnim spotkaniu, które się tu odbyło, zadano pytanie dotyczące samoobserwacji i samopamiętania. Oto ono:

Z tego, co rozumiem, istnieje różnica jakościowa między Stanem Samopamiętania a Aktem Samopamiętania, a także wiele stopni lub poziomów jakości między Aktami Samopamiętania; jednakże najmniejszy z nich jest większy niż, na przykład, na poziomie powyżej pełnej Samoobserwacji. Nie może być postępu, dopóki człowiek nie przypomni sobie siebie. Wszelka praca nad sobą poniżej tego poziomu przygotowuje do postępu w kierunku Świadomości. Co więcej, człowiek może chronić się psychologicznie jedynie poprzez Samopamiętanie. Jak można ocenić i poprzez ocenę zwiększyć zdolność do wartościowania, nie za to, co może dać, ale za to, czym jest, ten stan Samopamiętania?

Zacznę od ogólnego omówienia samoobserwacji i samopamiętania. Obserwacja siebie to nie to samo, co pamiętanie siebie. Pewnego razu G., mówiąc o samopamiętaniu, powiedział: „Którą siebie chcesz zapamiętać?”. To daje pewną wskazówkę co do znaczenia pamiętania siebie. Innym razem powiedział, że człowiek jest subnormalny, ponieważ nie jest świadomy w miejscu, do którego docierają wrażenia. „W tym momencie” – powiedział – „gdzie pojawiają się wrażenia zewnętrzne, konieczne jest stworzenie czegoś”.

Przejdźmy teraz do idei samoobserwacji, a później wróćmy do kwestii samopamiętania. Ktoś kiedyś zadał mi takie pytanie: „Nie rozumiem, co oznacza Praca, kiedy mówi, że nie obserwujemy siebie. Zawsze obserwowałem siebie”. Niewątpliwie prawdą jest stwierdzenie, że człowiek do pewnego stopnia obserwuje siebie. Ludzie patrzą w lustro, a lustro to jest zbudowane z tego, czego zostali nauczeni, czyli tego, co nabyli w wyniku wychowania, jeśli chodzi o właściwe zachowanie, maniery, właściwy ubiór, właściwe słowa, właściwych ludzi, których powinni znać. Ta nabyta część nas to Osobowość, a kształtowanie się Osobowości w każdym z nas jest kwestią epoki, środowiska, w którym się urodził, wpływów szkolnych, mody dnia, narodu, do którego należy, i standardów, które on ustanawia. W to lustro patrzy każdy i rzeczywiście jest ono nie tylko zwierciadłem psychologicznym, ale także dosłownym. Ale to lustro nie jest tym samym lustrem, w które Praca uczy nas patrzeć: Lustro Pracy to coś zupełnie innego. Nie ma ono, że tak powiem, nic wspólnego z tym, czy jesz groszek nożem, czy opierasz łokcie na stole, czy nosisz odpowiedni krawat, czy używasz odpowiedniej szminki, czy znasz odpowiednich ludzi. Lustro Pracy odnosi się do zupełnie innego rodzaju samoobserwacji. Poprzez Lustro Pracy można zacząć dostrzegać, kim naprawdę jest się poza tym, kim się wydaje i kim się udaje. Jednak początkowo Lustro Pracy może się mylić. Dzieje się tak zawsze, gdy nie dostrzegamy, o co chodzi w Pracy i gdy Centrum Magnetyczne jest słabe. Nadal patrzymy na siebie z Lustra Życia i próbujemy połączyć nasze nabyte cnoty, które doceniamy dzięki miłości własnej, z Lustrem Pracy.

Niektórzy z was zastanawiali się nad Wiedzą, której uczy ta Praca, z której musimy obserwować siebie. Jeśli tak, prawdopodobnie odczuliście, że zdaje się ona uczyć czegoś, co jest odległe od życia, które prowadzimy. Na przykład, jaki związek istnieje z naszym codziennym życiem, gdy każe nam się obserwować pracę centrów, obserwować trzy odrębne osoby w nas, a następnie obserwować wiele różnych „ja” w nas, obserwować nasz stan snu, obserwować wewnętrzne rozważanie i robienie rachunków z innymi, obserwować negatywne emocje, obserwować identyfikację, obserwować naszą ignorancję, obserwować Poziom naszego Bytu, obserwować, jak nigdy nie pamiętamy siebie i tak dalej? Wszystko to wydaje się odległe, trudne do uchwycenia; jednak z tych wszystkich idei powstaje prawdziwe Lustro Pracy. Nikt nie może zajrzeć do tego Lustra Pracy, jeśli nie nabędzie Wiedzy o tym, czym jest ta Praca i jej nie pokocha. Praca uczy nas, z jakich punktów widzenia powinniśmy obserwować siebie. Wybiera pewne rzeczy, które musimy w sobie zauważyć. Wyobraź sobie, że kazano ci wejść do ogromnego sklepu i po prostu go obserwować. Nie wiedziałbyś, na co zwracać uwagę. Ale załóżmy, że kazano ci wejść do tego sklepu i obserwować tylko kilka szczególnych rzeczy: wtedy będziesz wiedział, na co musisz zwrócić uwagę. Tego właśnie uczy Praca. Praca uczy, jak podejść do siebie poprzez samoobserwację, co zauważać, a czemu się przeciwstawiać. Pod tym względem daje bardzo konkretne wskazówki, które, choć trudne do naśladowania, są jednak bardzo konkretne. Jeśli kochasz Pracę – to znaczy, jeśli ją cenisz – będziesz w stanie przyswoić wiedzę, której uczy, zgodnie ze swoim poziomem. Jeśli przyswoisz sobie, choćby w niewielkim stopniu, wiedzę, której uczy, zaczniesz posiadać lustro, w którym będziesz mógł się przeglądać. Przez długi czas mamy kiepskie lustra, które zniekształcają rzeczy. Po pewnym czasie możemy zdać sobie sprawę, że mamy złe podejście do Pracy. Ale to właśnie ta świadomość może dać ci nowe lustro. Wtedy zaczniesz lepiej widzieć siebie; zaczniesz dostrzegać, jak do tej pory traktowałeś Pracę.

Powtórzę jeszcze raz, że samoobserwacja bez dokładnej wiedzy o tym, co obserwować, nie doprowadzi do niczego w Pracy. Zwykła, mechaniczna samoobserwacja może zaprowadzić cię do życia społecznego, ale to nie to samo. Zwierciadło życia społecznego to jedno i w nie wszyscy ludzie się wpatrują. Praca nie mówi nic przeciwko temu. Mówi jednak o innym zwierciadle, mającym inną jakość. Starożytny napis na greckiej świątyni: „Poznaj siebie” sam w sobie jest zupełnie nieskuteczny. Jak możesz poznać siebie? Wszyscy myślą, że już znają siebie, ale Praca uczy, że musimy poznać siebie w nowy sposób i z pewnych punktów widzenia, a celem tego szczególnego rodzaju poznania siebie jest umożliwienie oddzielenia się od wielu bezużytecznych rzeczy, które w nas zachodzą, abyśmy mogli zacząć dotykać wpływów pochodzących z wyższego poziomu, które dadzą nam myśli, uczucia i zrozumienie, do których mamy prawo, ale z którymi straciliśmy kontakt z powodu naszego stanu snu. Wszystkie nauki ezoteryczne polegają na przebudzeniu do o wiele subtelniejszych wpływów – tak, tutaj na Ziemi. Pan Uspieński powiedział kiedyś: „Tu teraz, na tej Ziemi, możesz podlegać innym prawom, różnym wpływom i wiedzieć i rozumieć, co one oznaczają, pod warunkiem, że pracujesz nad sobą”. Pamiętam, jak pan Uspieński to powiedział – wielu ludzi było zdumionych, ponieważ myśleli, że bycie w lepszym stanie oznacza bycie w lepszym świecie, do którego niewątpliwie mogą dotrzeć po śmierci. Jak wszyscy wiecie, ogólna idea nauczana w Ewangeliach, że trzeba umrzeć, aby się odrodzić, oznacza śmierć fizyczną i narodziny w jakimś innym świecie zwanym niebem. Praca i Ewangelie uczą jednak, że jeśli dotrzemy do wyższych wpływów, które już teraz na nas oddziałują, osiągniemy inny stan zrozumienia. Na przykład Praca głosi, że nie będziemy już podlegać Prawu Przypadku, a negatywne emocje, zwłaszcza te negatywne, podporządkowują nas Prawu Przypadku. To jednak temat na inną rozmowę.

Kontynuując: cała Praca polega na doprowadzeniu naszych zwykłych centrów do właściwego stanu, aby mogły inteligentnie przekazywać wpływy wyższych centrów, które istnieją w nas w pełni ukształtowane i nieustannie działają, ale na które nie potrafimy reagować. „Dlaczego?” – zapytał ktoś – „tak jest?”. „Ponieważ” – odpowiedział pan O. – „nieustannie utożsamiamy się z tysiącem i jedną bezużyteczną rzeczą, zarówno w życiu, jak i w nas samych”. Pan O. zawsze szczególnie podkreślał wagę pracy nad negatywną częścią Centrum Emocjonalnego. Pewnego razu powiedział wprost: „Utożsamiamy się z naszymi negatywnymi emocjami bardziej niż z czymkolwiek innym. Wydaje się, że czuliśmy, że mamy prawo być negatywni, podczas gdy ja uczę was czegoś zupełnie odwrotnego – tj. że mamy prawo nie być negatywni”. Kiedy jesteśmy negatywni, to tak, jakby przecięto nam naczynie krwionośne, z którego wylewa się nasza krew. Dopóki negatywna część naszego Centrum Emocjonalnego, z którą się nie urodziliśmy, lecz nabyliśmy od innych, będzie mogła istnieć bez przeszkód, dopóty nasze Centrum Emocjonalne nie będzie mogło odczuwać wpływów Wyższego Centrum Emocjonalnego. Z tego powodu obserwacja naszych stanów negatywnych i oddzielenie się od nich jest jednym z najważniejszych aspektów pracy praktycznej. Transformacja negatywnych emocji należy do Drugiego Świadomego Wstrząsu i tu wkracza cała Praca i cała jej ocena. Możesz być negatywny, ale musisz poczuć, że to nie ty jesteś negatywny, ale Ono. To jest początek wewnętrznego oddzielenia, nieutożsamiania się ze stanami negatywnymi, nieutożsamiania się z samym sobą.

Wracając do tego, o czym mówiliśmy, możesz zrozumieć, że nauczenie się wiedzy o negatywnych emocjach, którą poznałeś w tej Pracy, to jedno, ale jako zwykła wiedza jest bezużyteczna. Pozostaje ona jedynie teoretyczna w pamięci. Musisz zastosować tę wiedzę dla siebie, a to jest możliwe tylko poprzez obserwację siebie. Jeśli nie połączysz wiedzy o tej Pracy z Samoobserwacją, nic nie może ci się stać. Praca pozostanie czysto teoretyczna, a nie praktyczna. Funkcja Samoobserwacji jest zatem czymś, co można zrozumieć całkiem logicznie. Jej cel jest jasny. Jednakże, na początku Samoobserwacja jest bardzo prymitywna, bardzo nieregularna i pomieszana z obserwacją życia samego siebie, to znaczy, lustro Pracy jest pomieszane z lustrem życia, i to jest nieuniknione. W rzeczywistości, przez długi czas, lustro Pracy jest niczym innym jak lustrem życia. Jest ono niejako połączone z neutralizującą siłą życia, a nie z neutralizującą siłą Pracy, która to ostatnia siła pochodzi z zupełnie innego źródła. W miarę pogłębiania się oceny Pracy, dwa lustra oddzielają się od siebie i w przypadku, gdy w jednym lustrze czerpiesz wiele pochlebstw i samozadowolenia, w drugim nie widzisz tego samego obrazu, co powoduje wewnętrzny niepokój. Mówię jednak, że te dwa lustra nie są antagonistyczne. Odzwierciedlają różne aspekty nas samych. W Czwartej Drodze, która jest tą Pracą, musimy być zarówno w Pracy, jak i w życiu, a Czwarta Droga nie wprowadza sprzeczności między życiem a Pracą. Niektóre strony należą do życia, a inne do Pracy. Chodzi raczej o właściwe ułożenie różnych „ja” i umieszczenie ich na właściwym miejscu, a także o posiadanie siły, by nie widzieć jedynie przeciwieństw. To rozróżnienie „ja” według wewnętrznego smaku. Potrzebujemy zarówno Pracy, jak i życia, i z obu możemy czerpać siłę. To jak dwa pokoje, zupełnie odrębne, a jednak otwierające się na siebie, oba będące częścią tego samego domu. Nikomu w tej Pracy nie nakazuje się odcinać od życia, iść do klasztoru lub na pustynię. A jednak te dwie rzeczy są zupełnie różne, a ich siła pochodzi z dwóch zupełnie różnych stron. G. powiedział kiedyś tak wiele: „Wszystko, czego uczy cię ta Praca, pomoże ci w życiu i pomoże ci osiągnąć cel życiowy”. Wyobraź sobie człowieka w Pracy, który potrafiłby wniknąć w sprawy życia i dzięki pracy wewnętrznej nauczyłby się nie identyfikować – można zrozumieć, że taki człowiek mógłby osiągnąć jakiś cel w życiu o wiele łatwiej niż mechaniczny, negatywny człowiek. Ale aby to zrobić, musiałby nieustannie odczuwać Pracę do takiego stopnia, że ​​jego ocena Pracy byłaby dla niego o wiele bardziej intensywna i realna niż cokolwiek, co cenił lub osiągnął w życiu.

Teraz identyfikujemy się poprzez niezauważone drobne uczucia nas samych, które powodują, że tworzymy niekończące się wewnętrzne rozliczenia i budujemy w sobie niekończące się negatywne systemy. Te negatywne systemy, raz ukształtowane, są bardzo trudne do zniesienia. Na tym poziomie robimy wszystko w sposób pozorny, od miłości własnej, przez samolubstwo, po dążenie do rozwoju, zasłużenie na pochwały, i dlatego bardzo łatwo nas zranić i przygnębić. Usuń ten bodziec, a prawie nie istniejemy i możemy wydawać się bezcelowi. To jest bycie maszyną. Cała ta podstawa poczucia własnej wartości ostatecznie nie prowadzi daleko w Pracy. Ulega ona jedynie porażce dzięki poczuciu czegoś większego od nas samych. To prowadzi nas do kwestii Samo-Pamiętania, które jest tak mocno podkreślane w tej Pracy jako stale niezbędny dodatek do samoobserwacji. „Człowiek” – powiedział G. – „powinien zawsze pamiętać o sobie, ale taki, jaki jest, nie ma siły i nawet nie potrafi pamiętać, że musi pamiętać o sobie”. Przy innej okazji pan O. powiedział na początku swojego nauczania w Londynie, gdy ludzie ciągle go dręczyli pytaniami o to, co powinni robić – czy powinni palić, czy nie, jeść, czy nie i tak dalej: „Najważniejszą rzeczą jest pamiętać o sobie. Możesz robić, co chcesz, o ile pamiętasz o sobie”. Dla wielu z nas brzmiało to bardzo dziwnie. Wydawało się, że oznacza to, że możesz robić, co chcesz – tak, o ile pamiętasz o sobie. Załóżmy, że ulegasz swoim apetytom i utożsamiasz się, powiedzmy, z jedzeniem, a potem mówisz sobie, że wolno ci robić wszystko, co nakazuje Praca. Ale czy rzeczywiście tak jest? Mówi, że możesz robić, co chcesz, o ile pamiętasz o sobie, a jest oczywiste, że jeśli utożsamiasz się z jedzeniem, nie pamiętasz siebie. Samopamiętanie wprowadza nas w inny stan świadomości. W tym stanie świadomości nie możesz robić pewnych rzeczy bez natychmiastowego zaśnięcia i widzisz, jak to się dzieje – to znaczy, widzisz, jak się utożsamiasz. Inaczej mówiąc, jeśli robisz pewne rzeczy i jednocześnie pamiętasz o sobie, zrobisz je w zupełnie inny sposób. Kiedy zaczniesz rozumieć subtelność tej uwagi: „Możesz robić, co chcesz, o ile pamiętasz o sobie”, dostrzeżesz, że To naprawdę oznacza, że ​​nie możesz robić tego, co lubisz, przynajmniej w zwyczajny sposób. Jedną z form samopamiętania jest poczucie „ja to robię” lub „ja to mówię”. Jeśli w gniewie i w negatywnym tonie, odczuwasz poczucie „ja” mówiącego to, sytuacja całkowicie się zmieni. Uświadomisz sobie, że „to” mówi to twojej maszynie.

Przeanalizujmy teraz jeszcze raz to, co powiedziano o Samopamiętaniu. Powiedzmy sobie: „Nie jestem sobą”. Najlepiej będzie, jeśli wezmę pod uwagę swój własny przypadek – załóżmy, że mogę powiedzieć: „Nie jestem Nicoll, a Nicoll nie jest mną” lub że pan Bush mówi do siebie: „Nie jestem Bushem, a Bush nie jest mną” albo że pan Taylor mówi: „Nie jestem Taylorem, a Taylor nie jest mną”. Jeśli potrafimy to sobie trafnie powiedzieć, odczujemy bardzo dziwne poczucie tego, kim jesteśmy. Z pewnością to uczucie jest związane z poczuciem rozpuszczenia się naszej Osobowości. A jednak, jak wiesz, jest to jeden z celów tej Pracy, wyrażony w wielkim sformułowaniu, że Osobowość musi stać się bierna, aby prawdziwa część jednostki – Esencja – mogła się rozwijać. Ale może to nastąpić tylko poprzez długi, stopniowy proces wglądu. Pamiętam, jak pan O. mówił do mnie: „Czemu czasem nie powiesz: «Co knuje Nicoll?»”. Załóżmy teraz, że zawsze mógłbym sobie powiedzieć: „Co knuje Nicoll?”. i pan Bush mógłby zapytać: „Co knuje Bush?”, a pan Taylor: „Co knuje Taylor?” i wszyscy moglibyście odpowiedzieć to samo w jakiś realny sposób, od czasu do czasu, oznaczałoby to, że istnieje pewien stopień wewnętrznego oddzielenia, pewna świadomość, że nie jest się tym samym, co nabyta Osobowość, ze wszystkimi nabytymi dumami i buforami, ta sztuczna figura, którą zbudowało życie i którą człowiek przyjmuje za siebie, nie wiedząc, że jest inaczej.

Takie uczucie, takie wewnętrzne poczucie, jest początkiem Samo-Pamiętania. Kiedy próbuję sobie przypomnieć, nie pamiętam Nicolla: nie chcę pamiętać Nicolla, ale oczywiście on zawsze jest obecny. Ale jeśli nie mam poczucia, że ​​nie jestem Nicollem (choć w rzeczywistości jestem niewolnikiem Nicolla), kiedy sobie przypomnę, będę po prostu pamiętał Nicolla. Oczywiście, Nicoll zawsze będzie mechanicznie pamiętał Nicolla i z pewnością Nicoll jest z niego zadowolony i niewątpliwie uważa go za cudowną osobę. W takim przypadku Samo-Pamiętanie jedynie zwiększyłoby samozadowolenie, czyli wzmocniłoby Osobowość. Ale to nie jest Samo-Pamiętanie, ani, powiedzmy, pamiętanie niewłaściwego ja. To nie jest akt świadomy, lecz akt mechaniczny. Czy zauważasz, jak zawsze usprawiedliwiasz siebie? To nie jest sięganie po coś innego, lecz intensyfikacja i usprawiedliwianie tego, kim już jesteś. Nie może to zatem prowadzić do zmiany poziomu Bytu. Nie ma to nic wspólnego z Samo-Pamiętaniem w sensie Pracy. Zwykle oznacza to brak prawdziwej samoobserwacji – to znaczy samoobserwacji dokonywanej poprzez lustro Pracy. Praca jeszcze nie zaczęła rozbijać Osobowości. Po prostu odbiera się Pracę Osobowości jako coś dodanego do własnych zasług, jak medal. Oczywiście to nie jest Praca. Praca nie może rozpocząć się od pełni Osobowości. Praca może rozpocząć się dopiero wtedy, gdy uświadomisz sobie, że nie jesteś tym, kim myślałeś, ani tym, kim udajesz, że jesteś. Wystarczy przeczytać Kazanie na Górze, aby zrozumieć, co to oznacza. Kiedy Praca naprawdę uderza, ten domek z kart, który bierzesz za siebie, zaczyna się rozpadać. Wiesz, Praca mówi o konieczności dojścia do punktu, w którym uświadamiasz sobie swoją całkowitą nicość. To jednak jest na szczęście opóźnione i nie jest to coś, co można sztucznie zrealizować. Nie możesz udawać, że jesteś niczym. Bardzo bolesne jest patrzeć, jak ktoś udaje, że jest nikim. Teraz Samo-Pamiętanie jest połączone z tym wszystkim. Pamiętanie siebie po prostu takim, jakim jesteś teraz, nie jest Samo-Pamiętaniem. Samo-Pamiętanie zstępuje z góry, a pełne Samo-Pamiętanie to stan świadomości, w którym Osobowość i wszelkie jej pozory niemal przestają istnieć, a ty jesteś, że tak powiem, nikim, a jednak pełnia tego stanu, która jest prawdziwą błogością, czyni cię, po raz pierwszy, kimś.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej