Birdlip, 28 października 1944
Chciałbym dziś wieczorem porozmawiać z wami o jednym lub dwóch ogólnych wyjaśnieniach, jakie Praca podaje odnośnie naszego istnienia na Ziemi. Jak wielu z was już słyszało, Praca naucza, że Człowiek jest eksperymentem na tej Ziemi – eksperymentem samoewolucji. Praca mówi również, że przeprowadzono wiele podobnych eksperymentów, które okazały się nieudane, i że całkiem możliwe, iż Człowiek okaże się porażką, w takim przypadku zostanie sprowadzony do bardzo małej i nieistotnej postaci, jak mrówki. Jak wiecie, mrówki najwyraźniej zaczęły manipulować sobą i kierując się jakąś naukową logiką, poświęciły wszystko, co mogłoby je czynić indywidualnością, nawet skrzydła i płeć, i stały się podmiotem czysto państwowej organizacji, najwyraźniej organizując się do swego rodzaju ciągłej służby wojskowej, ponieważ jest oczywiste, że atakują się nawzajem bezlitośnie i są całkowicie bezwzględne. Pewnego razu pan O., zapytany o najlepsze warunki życia, odpowiedział, że najlepsze warunki panują wtedy, gdy ezoteryczne nauki docierają do ludzi. „Wszelka nauka ezoteryczna” – powiedział, mówiąc wprost – „opiera się na idei, że człowiek może przejść przemianę, która jest już dla niego możliwa i niejako zaaranżowana. Człowiek jest organizmem o wiele bardziej złożonym, niż jest to konieczne do życia na tym świecie. Ma w sobie o wiele więcej, niż potrzeba do zwykłego życia. Może stać się jednostką, co stanowi prawdziwy sens jego istnienia. Ale pod tym względem jest eksperymentem Słonecznego laboratorium i może się nie powieść. Wszyscy musicie spróbować zrozumieć, co to znaczy, że człowiek stał się samorozwijającym się organizmem. Nie oznacza to na przykład, że człowiek jest gotowy, ale że musi odnaleźć siebie, znaleźć w sobie drogę, którą ma podążać, i dlatego nauki są zawsze zasiewane w świecie i przekazywane na różne sposoby i w różnych formach, aby pokazać mu, co musi zrobić, aby się odrodzić, aby ewoluować ku sobie”.
Odnosząc się do tych słów pana O., myślę, że wszyscy się zgodzicie, że powszechną tendencją jest dziś lekceważenie jednostki i podporządkowanie całego ludzkiego życia rozległym, zbiorowym systemom zabezpieczenia społecznego itd. To sprawia, że człowiek staje się coraz bardziej zależny od państwa, kontrolowany przez państwo, a wręcz traci wolność w imię wolności. W ten sposób staje się istotą, której mówi się, co ma robić i myśleć, i która widzi cel ludzkości dopiero w przyszłości Czasu, leżącej w jakiejś rosnącej masowości – amalgamacji i ogólnej jednolitości rozprzestrzeniającej się po całej powierzchni Ziemi. Wszystko będzie wtedy takie samo i niewątpliwie natura „zostanie podbita”, jak to mówią. Ale ta nauka głosi, że będzie to początek końca i że zostanie przeprowadzony kolejny eksperyment. Musimy pamiętać, że „Natura” w tej nauce oznacza wiele rzeczy. Wiele wpływów oddziałuje na Ziemię z sześciu różnych poziomów Promienia Stworzenia – poza Trzema Siłami należącymi do samej Ziemi, które utrzymują własną równowagę. Podbicie własnej natury nie jest więc łatwe. Niestety, także dziś w świecie Nauki i Polityki spotykamy wielu „szaleńców” w rozumieniu Pracy – zgodnie z definicjami Gospodarza Domowego, Szalonego, Włóczęgi i Hasnamusa. Widzieliśmy już w tym stuleciu wielu ludzi typu Hasnamus dochodzących do władzy – osób, których powodzenie zależy od powodzenia innych. Połączenie cech Hasnamusa i Szalonego nie zapowiada niczego dobrego.
***
Część II. Sokrates mówi gdzieś, że „człowiek jest przyklejony do swoich zmysłów” i z tego powodu traci kontakt z samym sobą. Człowiek zgubił drogę. Jego dusza pogrążyła się w rzeczach zewnętrznych, w dobrach i władzy. Dusza musi się nawrócić, aby znaleźć właściwy kierunek i w ten sposób przywrócić człowiekowi utracone rzeczywistości i znaczenia. Dusza jest organem, który łączy człowieka z wpływami o wyższym poziomie intensywności niż wpływy świata. Sokrates mówi: „Kiedy dusza powraca do siebie i się zastanawia, kieruje się prosto do tego, co czyste, wieczne, nieśmiertelne i podobne do siebie, a będąc z tym związana, przywiera do tego, gdy jest sama i nie napotyka przeszkód. Wtedy dusza odpoczywa od swoich błędów i jest podobna do siebie, tak jak Wieczny, z którym dusza jest teraz w kontakcie. Ten stan duszy nazywa się mądrością”.
Wszystko to przypomina nam o naukach Pracy. Niewiele mówimy o duszy, ale Praca głosi, że Esencja zstąpiła z bardzo wysokiego poziomu w Promieniu Stworzenia i zstąpiła na poziom Ziemi, gdzie musi zostać otoczona Osobowością. Wtedy, dla tych, którzy pamiętają coś, co istnieje, dla tych, którzy mają Centrum Magnetyczne – rozpoczyna się droga powrotna, poprzez działanie przeciwko Osobowości i stopniowe uczynienie jej bierną, aby Esencja mogła wzrastać. Poprzez rozwój Esencji człowiek osiąga indywidualność, Prawdziwe „Ja”, a jednocześnie staje się świadomy na innym poziomie wpływów.
Zastanówmy się nad ideą, że jesteśmy eksperymentami. Gdy ją choć trochę zrozumiemy, zmienia ona nieco nasz stosunek do siebie i naszego życia. Powiedz sobie: „Jestem eksperymentem”. Jeśli powiesz to właściwie, w odpowiednim miejscu w sobie, zauważysz, że znaczenie tego zdania uderza w coś, co stawia opór, coś, co w to nie wierzy, co być może nawet chce kopać i krzyczeć, zamiast zaakceptować ten punkt widzenia. Być może zauważyłeś już to w odniesieniu do innych idei Pracy – jak jest ona całkowicie niezainteresowana i nienawidzi słuchać. ich i chce żyć tak, jak jest, w odświętnym stroju, że tak powiem. Jesteśmy jednak eksperymentami. A pan Uspieński dodał kiedyś: „Jesteśmy eksperymentami o bardzo małym znaczeniu. Ta Ziemia jest bardzo mała, a my jeszcze mniejsi”.
NOTATKA
Czy ty, nawiasem mówiąc, dostrzegasz w sobie tę rzecz? Taka idea jest dla niego ledwie do przyjęcia. Ciekawe jest to, że im więcej przebłysków prawdy tych idei, tym silniejszy się stajesz. Dlaczego? Bo to coś, co chce zamknąć uszy i krzyczeć, właśnie nas osłabia.
Teraz powiedziano nam, abyśmy pamiętali o sobie. W rzeczywistości zostaliśmy stworzeni z tą mocą, ale zasnęliśmy. Teraz musimy najpierw odzyskać tę świadomość. Wróćmy do powyższego zwrotu: „Człowiek jest przyklejony do swoich zmysłów”. Wyobraź sobie, że rozglądasz się wokół i myślisz o tym, gdzie jesteś. Mówisz: „Jestem tutaj, w tym miejscu”. Ale to nie jest to, gdzie jesteś z punktu widzenia Pracy. To, gdzie jesteś z perspektywy Pracy, to stan, w którym jesteś w tej chwili. Wszyscy jesteście w tym pokoju, ale nie wszyscy w tym samym stanie. Dostrzeganie stanu w sobie nie jest dobre, gdy jesteś przyklejony do zmysłów. Większość ludzi wierzy jedynie w realność zmysłów. Ale stan człowieka jest o wiele bardziej realny. W starożytnym tekście indyjskim przytoczona jest rozmowa między uczniem a Śmiercią. Śmierć wyjaśnia, jak człowiek umiera. Śmierć powiedziała: „Bóg sprawił, że rozum zwrócił się na zewnątrz, dlatego człowiek patrzy na zewnątrz, a nie w siebie. Czasami śmiały człowiek rozejrzał się i odnalazł siebie. Wtedy jest nieśmiertelny”.
Uświadomienie sobie, że nie jesteśmy w przestrzeni, lecz w stanie, przychodzi jedynie poprzez pracę nad sobą. Jak możesz pracować nad sobą, jeśli nigdy nie rozejrzysz się i nie zauważysz swojego stanu – to znaczy, nie zauważysz, gdzie naprawdę jesteś w środku? Oto początek eksperymentu, mającego na celu oddzielenie się od bezużytecznych stanów i przypomnienie sobie siebie. To właśnie musi zrobić człowiek, jako eksperyment. W przeciwnym razie poniesie porażkę.
Zostaw odpowiedź