Birdlip, 2 grudnia 1944
Chciałbym krótko omówić szkoły ezoteryczne i samą ideę ezoteryzmu. Istnieje ogromna ilość literatury poświęconej różnym szkołom ezoterycznym, które pojawiały się na przestrzeni dziejów. Historia powszechna, jak pan wie, to w gruncie rzeczy historia przestępstw i przemocy. Jeśli otworzy pan jakąkolwiek książkę historyczną, nie znajdzie pan w niej niczego o historii ezoterycznej.
Pan Uspieński wielokrotnie powtarzał mi, że naszym ostatecznym celem jest pokonanie przemocy, a wszelkie negatywne emocje, które rodzą tak wiele złych konsekwencji — zarówno w życiu jednostek, jak i w wymiarze narodowym — wyrastają z przemocy obecnej w samym człowieku. Przemocy nie da się pokonać od razu.
Podam panu przykład tego, co nazwałbym początkiem przemocy. W sufickiej szkole ezoterycznej, która powstała po Mahomecie i zajmowała się interpretacją Koranu, przedstawiając go w zupełnie nowym świetle, żył mistyczny poeta o imieniu Sadi. W młodości był bardzo religijny w powszechnym znaczeniu tego słowa. Pewnego razu, gdy w klasie czytano Koran, powiedział ojcu, że zauważył, iż wielu chłopców zasnęło, i uznał to za coś bardzo złego. Ojciec odpowiedział mu: „Więc wszystko, co wyniosłeś z tego czytania Koranu, to jedynie krytykowanie innych. Zapewniam cię, synu, że lepiej byłoby, gdybyś spał tak jak ci chłopcy, których krytykowałeś”.
Być może nie dostrzega pan, że to właśnie jest początek przemocy. Być może nie rozumie pan, co mam na myśli. Czy brak tolerancji jest początkiem przemocy? Czy poczucie, że jest się lepszym od innych — w niewłaściwy sposób — stanowi jej zalążek? Jeśli człowiek uważa, że przewyższa innych w sposób nieuzasadniony, czy nie prowadzi to ostatecznie do przemocy? To bardzo głęboki temat, długa droga do zrozumienia. Pamięta pan stary ezoteryczny symbol lwa z odciętymi łapami, którego gipsowy odlew wykonaliśmy w Tyeponds i umieściliśmy w jednym z pomieszczeń. Często zastanawiam się, co o tej tabliczce myśleli żołnierze, którzy później przejęli to miejsce.
Przemoc zawsze wyrasta z przekonania, że ma się prawo coś zrobić — że można narzucić swoją wolę. Przemoc nieuchronnie rodzi kolejną przemoc. Oznacza to, że wszystko, co czynimy z impulsu przemocy, przenika świat jak triada i jak oktawa, wywołując jedynie dalszą reakcję przemocy. Widzimy dziś wszędzie przemoc odpowiadającą przemocy. Prawo „ząb za ząb” zdaje się ucieleśniać w każdym aspekcie życia. Widzimy, jak przemoc rodzi przemoc, jak brutalne mechanizmy tworzą nowe brutalne mechanizmy. Chrystus powiedział: „Słyszeliście, że powiedziano: oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: nie stawiajcie oporu złemu”. Nie sposób zrozumieć tego inaczej niż w odniesieniu do naszej własnej skali. W skali życia jako całości to inna kwestia, ale w naszej osobistej skali jest to coś, co możemy zacząć pojmować. Dopiero wtedy zaczynamy rozumieć, że przemoc zawsze wyrasta z poczucia wyższości — z przekonania, że jesteśmy lepsi od innych. Sadi uważał się za lepszego od swoich rówieśników. Gratulował sobie własnej cnoty. Człowiek zawsze będzie agresywny, jeśli żywi wobec innych nietolerancję w niewłaściwy sposób, jeśli z góry zakłada, że jest lepszy. Można jednak bardziej świadomie dostrzegać własne mocne strony, nie popadając w przemoc wynikającą z nietolerancji.
Później opowiem o różnych szkołach, których pozostałości zostały włączone do zachowanej literatury. Dodam jednak tylko, że wszelkie myślenie bardzo łatwo przeradza się w przemoc. Czy pamiętacie 11. rozdział Księgi Rodzaju, gdzie na początku powiedziano: „A cała ziemia miała jeden język i jedną mowę?”. Oznacza to, że istniał czas, o którym, jak pamiętam, mówił G., kiedy ludzie pod wpływem ezoteryzmu byli jednością i mieli wspólną mowę. W związku z tym G. powiedział kiedyś we Francji, że kiedy ezoteryzm miał przez krótki czas centralną kontrolę, wszyscy zostali nauczeni pisać w kierunku centrum władzy, geograficznie rzecz biorąc, i zdawał się wskazywać, że właśnie dlatego my piszemy niejako z lewa na prawo, a inne narody z prawa na lewo lub z dołu w górę i tak dalej. Zrozumiałem jedynie ideę, że istniał jakiś centralny rząd, zupełnie inny od wszystkiego, co znamy, w którym wszystkie narody podlegały jednej jurysdykcji i, niejako, zawsze pisały w jej kierunku. Nie wiem, czy mówił to poważnie, czy nie. Wróćmy teraz do tego idealnego stanu człowieczeństwa. Zobaczycie, co się stało. Zaczęli myśleć, że mogą coś zrobić. Utożsamili się ze swoją wiedzą i zrozumieniem, tak jak nieuchronnie robi to człowiek, gdy zaczyna spać. I tak dalej w relacji czytamy: „I stało się, gdy wędrowali ze Wschodu, że napotkali dolinę i tam zamieszkali”. Oznacza to, że odeszli od nauk ezoterycznych – czyli Wschodu – i zeszli na niższy poziom, do doliny, co oznacza niższy poziom zrozumienia. Wtedy zaczęli budować. Zauważcie, jak budowali. „I mieli cegłę zamiast kamienia i szlam zamiast zaprawy”. Wiecie już, że kamień oznacza prawdę na pewnym poziomie. Ale zrobili cegłę zamiast kamienia, to znaczy, wynaleźli prawdę. Zastąpili prawdę ezoteryczną prawdą stworzoną przez człowieka i tak zbudowali miasto i wieżę i dostali się pod gniew Boży, co oznacza prawa ezoteryzmu. Powiedzieli, że zbudują wieżę, aby sięgnąć Nieba. Oznacza to, że myśleli, iż mogą pokonać ezoteryczną prawdę, czyli Słowo Boże, jak nazywa je Jan. Popadli w samouwielbienie, kult własnego zrozumienia, i myśleli, że mogą to zrobić. Jednak wyjaśnienie tej przypowieści zostanie podane później, w rozdziale o Ewangeliach.
W dzisiejszych czasach nauka dała człowiekowi przekonanie, że może wszystko — że „da się to zrobić”. Jednak psychologicznie wszyscy jesteśmy połączeni z innym rodzajem medium, którym zajmuje się ta Praca i na które możemy stopniowo stawać się coraz bardziej wrażliwi. Celem tego miejsca tutaj, w Gloucestershire, jest podtrzymywanie przy życiu nauk Pracy — czyli ezoteryki — pomimo wszystkiego, co dzieje się w świecie przemocy. To miejsce jest jak oaza. To, czy potrafisz ją docenić, zależy od twojego zrozumienia Pracy. Tutaj myślimy inaczej, tutaj mówimy o innych rzeczach, tutaj podtrzymujemy coś, co nie podlega wahadłu przemocy.
Zostaw odpowiedź