DALSZE UWAGI DOTYCZĄCE „JA”

Birdlip, 21 stycznia 1945 r.

(Odpowiedzi na pytania wynikające z poprzedniego artykułu)

(1) Czym jest „ja”? „Ja” to określona osobowość w nas, mała istota z częścią intelektualną, emocjonalną i ruchową. Musicie zrozumieć, że „ja” to całkiem realne osoby w nas. Pewnego razu O. powiedział: „Wszyscy myślicie, że „ja” nie są realne. Myślicie, że są teoretyczne. Zapewniam was, że są realne i mieszkają w Domu waszego własnego Bytu, nieustannie was kontrolując”. Następnie zacytował Przypowieść o Domu w Nieładzie, w którym nie ma Pana, a każde „ja” używa telefonu w imieniu Pana.

(2) Czyż nie jest pożądane identyfikowanie się z „ja”, które poszukuje Pracy? Czyż te „ja” nie stają się „Zastępcą-Nadzorcy”, nie stają się „Nadzorcą” i ostatecznie nie stają się Rzeczywistym „ja”? Nie jest pożądane identyfikowanie się z czymkolwiek, ale pozwolę temu przejść. Pożądane jest podążanie za „ja” Pracy i słuchanie, co mówią, zwłaszcza gdy jest się w mocy negatywnych „ja”. Poprzez samoobserwację poprzez Pracę i to, czego ona uczy, pewna liczba „ja” oddziela się od reszty i tworzy Zastępcę-Nadzorcy. Ten rozwój świadomości poprzez samoobserwację prowadzi stopniowo do wyższych stopni Nadzorcy i Mistrza. Jeśli osoba nie pielęgnuje „ja” Pracy, staje się słaba i może nawet opuścić nas na zawsze.

(3) Czy nasze „ja” można podzielić na grupy podobnych „ja”, które większość z nas zna? Czy można je traktować jako grupy, czy też każde oddzielne „ja” należy sortować i pracować nad nim indywidualnie? Tak, „ja” dzielą się na różne grupy, ponieważ zamieszkują różne podpodziały centrów. „Ja”, które zajmują bardzo małe podpodziały centrów, są bardzo małymi „ja”. Mogą być przydatne w życiu, ale nie potrafią zrozumieć Pracy. Z tego powodu Praca uczy, że musimy cenić Pracę i odczuwać ją jako coś odrębnego od życia i większego niż życie, ponieważ poprzez tę emocjonalną ocenę jesteśmy od razu w obecności większych „ja”. Nie da się przez długi czas widzieć „ja” indywidualnie, ale można dostrzec, że ma się wiele różnych osobowości. Te osobowości składają się z wielu „ja”, ale każda z nich stanowi określoną grupę, tak jak na przykład w moim przypadku mam dużą liczbę „ja”, które należą do mojej osobowości medycznej. O. powiedział kiedyś: „Spróbuj dostrzec w sobie wyraźnie określone osobowości. Masz osobowość towarzyską, zawodową, domową i tak dalej, ale każda z tych osobowości składa się z ogromnej liczby małych „ja”.

(4) Skoro „ja” są reprezentowane w każdym ośrodku, czy można powiedzieć, że wiercenie się jest wykonywane przez „ja”, a jeśli tak, to czy oznacza to również, że nawykowi towarzyszy intelektualne i emocjonalne wiercenie się? Tak, z pewnością wiercenie się jest wykonywane przez „ja”, które znajduje się głównie w małych podjednostkach Centrum Ruchu. Tak, może mu towarzyszyć intelektualne i emocjonalne wiercenie się. Może to być dość silne „ja” działające na 3 ośrodki w równym stopniu. Wymaga to obserwacji. Obserwacja zaczyna się od zauważenia odmiennej pracy tych 3 ośrodków. Jeśli zauważysz, że intelektualnie jesteś w stanie niepokoju i niepewności, możesz zauważyć, że wykonujesz pewne ruchy itd., ale często samo niepokojenie to małe, automatyczne „ja” w Centrum Ruchu – na przykład, ktoś może ciągle drapać się po głowie, a ten rodzaj niepokojenia może należeć do bardzo małego, praktycznie automatycznego „ja” w Centrum Ruchu i nie zakłócać pracy Centrum Emocjonalnego ani Intelektualnego. Wszyscy mamy różnego rodzaju mechaniczne sztuczki, nawet gdy jesteśmy głęboko skoncentrowani.

(5) Czy wszystkie „ja” są nabyte? Tak, wszystkie są nabyte i to na wiele sposobów. Zwykle mówi się, że są one nabywane głównie poprzez naśladownictwo i edukację, ale wszystkie są nabyte, ponieważ należą do nabywanej Osobowości. Praca Mówi, że może być prawdą, iż istnieje w nas ślad Prawdziwego „ja”, ale to wszystko, co mówi. Prawdziwego „ja” nie nabywa się: istnieje ono jako możliwość już od urodzenia. Nie tworzymy Prawdziwego „ja”: staramy się do niego zbliżyć. Wtedy wiemy, kim jesteśmy.

(6) Czy istnieją „ja” w Esencji? Nie, nie można powiedzieć, że istnieją „ja” w Esencji, chociaż niektóre „ja”, które nabywamy, są bardzo bliskie Esencji – tj. mamy bardziej istotne „ja”. Z drugiej strony, mamy „ja”, które są bardzo dalekie od Esencji i należą głównie do Fałszywej Osobowości. Gdyby nasza Osobowość była wyrazem naszej Esencji i pasowała do niej, że tak powiem, moglibyśmy powiedzieć, że nasze „ja” byłyby wszystkie połączone z Esencją, ale tak nie jest, ponieważ nie jest tak w naszym przypadku. Przez presję edukacji i środowiska nasza Osobowość może być bardzo różna od naszej Esencji i kiedy tak się dzieje, nie jest nienaturalne oczekiwać, że możemy mieć niezwykły stopień wewnętrznej dysharmonii.

(7) Załóżmy, że mężczyzna lub kobieta ma w swojej Osobowości użyteczne „ja”, takie jak gościnne „ja”, pomocne „ja”, „ja”, które są zręczne w posługiwaniu się narzędziami itd., ale działają „na pokaz” ludzi. Załóżmy, że po pracy nad sobą byliby w stanie zrobić te same rzeczy sami… czy te „ja” stałyby się w nich niezbędne? Posiadamy wszelkiego rodzaju użyteczne „ja” nabyte poprzez nasze wychowanie. Musisz pamiętać, że Osobowość musi być ukształtowana i może być ukształtowana lepiej lub gorzej. Dobre szkolenie jest niezbędne dla każdego, któremu towarzyszy dobra, zwyczajna dyscyplina. Wszyscy musimy nauczyć się rzemiosła lub zawodu. Musimy nauczyć się manier itd. Wszystko to jest nabywane. Działanie Pracy jest takie, że wybiera te „ja”, które są użyteczne i podnosi je, że tak powiem, tak, że nie działają już całkiem mechanicznie, ale mogą być używane celowo, czyli świadomie. Praca tworzy w nas rodzaj Arki, do której trafia wszystko, co użyteczne. Nie możemy tego zrobić sami. Działanie Pracy to robi i porządkuje wszystko we właściwej kolejności.

(8) [a] Czy Esencja jest ziarnem, z którego może wyrosnąć Prawdziwe „ja”? Tak, w pewnym sensie. Lepiej powiedzieć, że za Esencją kryje się Prawdziwe „ja” i poprzez rozwój Esencji kontaktujemy się z Prawdziwym „ja”. Celem tej Pracy jest, abyśmy stali się bardziej realni, pozbyli się fałszywych, nierealnych „ja”. Można to osiągnąć jedynie poprzez wewnętrzną szczerość i długotrwałą obserwację oraz poprzez wpływ Pracy działający na nas przez długi czas, a to ostatnie zależy od zmagań o utrzymanie Pracy przy życiu w nas przez długi czas. Wszystko to prowadzi do rozwoju Esencji, która łączy nas ze Nadzorcą i Prawdziwym „ja”. Należy postrzegać Nadzorcę i Prawdziwe „ja” jako istoty znajdujące się ponad nami na wyższym poziomie i niejako na nas czekające, będące niejako bardziej wewnętrzne, głębsze, pod powierzchnią, na której toczy się większość naszego życia psychicznego. Niezależnie od tego, czy nazwiemy to ruchem w górę, czy ruchem do wewnątrz, sprowadza się to do tego samego. Całą tę Pracę musimy wykonać sami. Jesteśmy w sytuacji, w której zgubiliśmy drogę i musimy ją odnaleźć. Każdy jest stworzony jako doskonały – to znaczy z Prawdziwym „Ja” – ale schodzimy na ten świat, zarówno dosłownie, jak i psychologicznie, i gubimy drogę. Jest ku temu jakiś powód, a jednym z wyjaśnień jest to, że zostaliśmy stworzeni jako samorozwijający się. Organizmy. To eksperyment. Każdy mężczyzna i każda kobieta jest eksperymentem opartym na tej idei, nad którą należy nieustannie się zastanawiać i stale mieć ją w pamięci.

(8) [b] Czy Rzeczywiste „Ja” to indywidualna granica potencjalnego rozwoju, która leży ponad każdym człowiekiem, kształt, który mógłby osiągnąć – inny dla każdego, czy ten sam? Tak, to ostateczna rzeczywistość, którą możemy osiągnąć. Za Rzeczywistym „Ja” kryje się Bóg. Ale z pewnością to pytanie jest nieco formacyjne. Z pewnością każdy jest indywidualnym stworzeniem, a zatem Rzeczywiste „Ja” nigdy nie będzie takie samo. Problem polega na tym, że próbujemy naśladować innych ludzi i jest to jak żonkil próbujący stać się tulipanem. Nie ma ani jednego płatka śniegu, który nie różniłby się od innego płatka śniegu formą krystalizacji, chociaż ogólny heksagonalny wzór kryształu śniegu jest taki sam.

(9) Czy istnieje jakaś różnica między „ja” a świadomością wewnętrzną? Nie widzę związku między tymi dwoma czynnikami w tym pytaniu. „Ja” to „ja”, a świadomość wewnętrzna to świadomość wewnętrzna. Jeśli przez świadomość wewnętrzną rozumiesz moc samoobserwacji, dzięki niej możesz dostrzec w sobie „ja”, ale pytanie jest jak stwierdzenie, że jeśli masz latarkę elektryczną w ciemności i widzisz przed sobą ścianę, to czy ściana to to samo co latarka?

Praca głosi, że poprzez prawdziwą samoobserwację wpuszczamy w siebie promień światła. Poprzez ten promień światła możemy dostrzec w sobie coś, ale „ja” to nie to samo, co promień światła, a promień światła oczywiście nie oznacza światła fizycznego, lecz światło Świadomości, którego celem Praca jest pogłębienie ponad wszystko, co możesz sobie obecnie wyobrazić, abyś mógł zobaczyć siebie na pierwszy rzut oka i wszystko, co dzieje się w każdym centrum.

Skomentuję teraz jedną lub dwie obserwacje poczynione w podgrupach w odniesieniu do punktów poruszonych w artykule:

(1) W artykule powiedziano coś, co wydało mi się bardzo zachęcające. Jeśli naprawdę coś dostrzeżesz, nawet jeśli nic z tym nie zrobisz, to się cofnie. To jest całkowicie słuszne. I widząc to, dostrzegasz, o co chodzi w Pracy. Dostrzegasz, czym jest samoobserwacja i dlaczego jest tak rygorystycznie nauczana. Praca mówi, że samoobserwacja jest metodą zmiany Bytu. To bardzo ważna rzecz do zrozumienia i mogą minąć lata, zanim dostrzeże się jej znaczenie. Od tego wszystkiego zależy wewnętrzne oddzielenie. Zadaję ci to pytanie: jak możesz oddzielić się od czegokolwiek w sobie, jeśli tego nie obserwujesz? Jeśli w ogóle nie potrafisz siebie dostrzec i nigdy nie obserwujesz tego, co działa przez ciebie w różnych momentach – jeśli, krótko mówiąc, traktujesz siebie jako jedność – nie możesz się zmienić. Jeśli potrafisz dostrzec tylko to, czego nie zrobiłeś, i nigdy nie obserwujesz tego, co zrobiłeś, z pewnością jesteś bardzo zewnętrznie nastawiony i nie obudziłeś w sobie mocy obserwowania „ja” ani wewnętrznego poczucia, które jest nam wszystkim dane. Dano nam to wewnętrzne poczucie, abyśmy mogli wypełnić nasze znaczenie jako samorozwijające się organizmy. Cały wewnętrzny rozwój byłby zupełnie niemożliwy, gdybyśmy nie posiadali tego zmysłu zwróconego do wewnątrz, w stronę naszego życia psychicznego, lecz posiadali jedynie pięć zmysłów zwróconych na zewnątrz.

(2) „Ja” żyją, ale można je zmusić do śmierci. „Ja” z pewnością żyją i są całkiem realnymi bytami. To, czy umrą, czy nie, to inna kwestia. Praca naucza jedynie, że jeśli nie są odżywiane, słabną, ale jeśli, niczym cienie Hadesu, piją twoją krew, ożywają i zaczynają mówić. „Ja” mogą być nieobecne przez jakiś czas i ponownie cię odwiedzić – ale to inna kwestia. Dotyczy to jednak szczególnie wyższych „ja” Pracy w sobie. Nasze zwyczajne „ja” są stale z nami. Wiesz, nazywa się je „biednymi”.

(3) Byłoby interesujące, gdybyśmy mogli odkryć, co w nim jest. Można by mieć niezwykle różnorodne życie, z najróżniejszymi „ja”, z których niektóre są całkiem cenne. Tak, oznaczałoby to osiągnięcie poziomu Człowieka Zrównoważonego, który może swobodnie poruszać się w sobie i w którym wszystkie różne aspekty jego osobowości są do pewnego stopnia rozwinięte – tj. nie ma już środka ciężkości w jednym centrum, jak u ludzi nr 1, nr 2 i nr 3. Na przykład, jeśli jestem bardzo utożsamiany z moim życiem jako lekarza, nie będę mógł swobodnie poruszać się w sobie i będę miał jedynie bardzo jednostronny rozwój. Kiedy utożsamiasz się ze swoją stroną zawodową, stroną urodzenia, czy czymkolwiek innym, nie możesz stać się Człowiekiem Zrównoważonym. Często myślę, że jednym z najlepszych sformułowań, jakich można użyć w odniesieniu do zrozumienia, co oznacza Człowiek Zrównoważony, jest „być w stanie dostrzec, co to znaczy nie utożsamiać się ze swoim życiem”. Twoje poprzednie życie nie powinno cię ciągle łapać i przytłaczać. Tutaj wszyscy macie coś praktycznego, nad czym możecie długo pracować.

Skomentuję teraz dwa kolejne pytania, które otrzymałem od czasu napisania powyższego tekstu:

(10) Czy „ja”, które trafia bezpośrednio do Centrum Emocjonalnego, jest tak dobrze znane Centrum Intelektualnemu z przyzwyczajenia, że ​​nie musi już najpierw tam trafiać? To pytanie jest bardzo kształtujące. Powiedziałbym po prostu: Czy naprawdę tak wyraźnie wiesz o „ja”? Ale musisz pamiętać, że niektóre wrażenia padają na Centrum Emocjonalne, a to oznacza, że ​​konieczna jest obserwacja reakcji Centrum Emocjonalnego w obliczu życia bez jakiejkolwiek samoobserwacji. Musimy wykorzystać Centrum Intelektualne do obserwacji samych siebie i nie pozwolić, aby wrażenie spłynęło bezpośrednio na Centrum Emocjonalne bez chwili świadomości, w której widzimy, gdzie ono pada. Obserwacja „ja” zaczyna się w Centrum Intelektualnym, gdzie, ogólnie rzecz biorąc, leży nasza świadomość. Chodzi o to, co przepuszczasz. Możesz przez przypadek chwycić rozżarzony pogrzebacz, a mimo to obserwować reakcję, zanim nastąpi ona automatycznie. Chodzi o Centrum Instynktowne i możliwą niewielką kontrolę nad nim, to samo dotyczy Centrum Emocjonalnego.

(11) W jaki sposób „ja” wpływa bezpośrednio na Centrum Emocjonalne? Czy wrażenie może dotrzeć bezpośrednio do Centrum Emocjonalnego, nie przechodząc przez Centrum Intelektualne lub sieć skojarzeń? Czy emocja negatywna jest zawsze poprzedzona myślą? Czy negatywna emocja jest poprzedzona myślą? Powiedziałbym, że to kwestia nastawienia. Jeśli jeszcze nie widzisz, jak reagujesz z nastawienia, które jest z założenia mentalne i któremu praktycznie nie towarzyszy żadna myśl, a jednak jest, to wrażenie spadnie bezpośrednio na negatywną część Centrum Emocjonalnego. Pamiętaj, że Praca uczy, że nasze wrażenia docierają do nas przez Centrum Intelektualne, a następnie przechodzą do innych centrów. Konieczne jest świadome skupienie się na miejscu, do którego docierają. Jeśli pozwolisz wrażeniu przejść prosto, podąży ono swoją własną, nawykową ścieżką. Zaczniemy sprawdzać wpływ wrażeń zewnętrznych przede wszystkim w Centrum Mentalnym. Na przykład, czy muszę, jeśli jest mi zimno, drżę i narzekam? Jeśli mam większą kontrolę nad sobą, nie muszę reagować w ten sposób, chyba że chcę. Jeśli nie jestem do końca mechaniczny, punkt napływających wrażeń, które docierają do umysłu, będzie zdolny do swoistej selekcji, tak aby nie wywoływały automatycznie tych samych reakcji. Celem Pracy jest świadome skupienie się na miejscu napływających wrażeń, a to wymaga mocy obserwacji, aby oddzielić się od ciągłego efektu życia przychodzącego i reagującego zawsze w ten sam mechaniczny sposób. Cudownie jest uświadomić sobie, że nie trzeba odbierać wydarzenia życiowego zawsze w ten sam sposób. Ale aby to zaczęło się dziać, trzeba być w stanie zobaczyć wydarzenie i jednocześnie zobaczyć swoją mechaniczną reakcję na nie. Kiedy Praca wkracza między te dwie rzeczy, zewnętrzne wydarzenie napływające poprzez zmysły i mechaniczną reakcję, która normalnie miałaby miejsce, kiedy pojawia się ten moment świadomego wyboru, który Praca stara się w nas ustanowić, wtedy zaczynamy rozumieć, o co w praktyce chodzi w Pracy. Nazywa się to przeniesieniem Wodoru 12 do punktu napływających wrażeń. Oznacza to również rozpoczęcie bardziej świadomego życia pośród życia.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej