DOKTRYNA „JA” III

Birdlip, 10 lutego 1945

KOMENTARZ DO UWAG NA TEMAT „DOKTRYNY JA” (II)

Przez długi czas wszyscy próbowaliśmy opierać tę Pracę na naszej własnej samoocenie, zamiast na ocenie samej Pracy. Próbowaliśmy niejako dodać Pracę do tego, kim już jesteśmy. To budowanie na piasku – by użyć metafory z Ewangelii. Nikt nie może dodać Pracy do tego, kim jest obecnie, ponieważ oznaczałoby to zaczynanie od niczego realnego. Praca może się zacząć tylko od tego, co autentyczne, dlatego oczywiście nie może zacząć od tego, co należy do Fałszywej Osobowości. Nikt nie może ostatecznie przyjąć Pracy na powierzchnię siebie – to znaczy po stronie Osobowości – ale na początku nie można temu zapobiec. Kiedy znaczenie Pracy wniknie głębiej, zdajemy sobie sprawę, że nie możemy traktować jej jako czegoś po prostu dodanego do powierzchni nas samych. Praca jest radykalną rzeczą, która dąży do radykalnej zmiany nas samych. W niedawnym artykule wspomniano o kłamstwie. Niektóre „ja” są bardziej szczere, a niektóre mniej szczere w odniesieniu do Pracy, a większość „ja” jej nienawidzi. Człowiek może uchwycić się tej Pracy wyłącznie z perspektywy Osobowości, nie dostrzegając jej głębszych implikacji. Wtedy postrzega ją jako alternatywę dla życia i postrzega Pracę jako przeciwieństwo życia, a wręcz jako przeciwieństwo swojego zwyczajnego życia. Nigdy nie zrozumie, że życie może stać się jego nauczycielem. Będzie myślał jedynie, że aby być w Pracy, musi w jakiś sposób porzucić swoje życie i niejako wstąpić do klasztoru, gdzie pozbywa się życia zewnętrznego. Ale to nie jest idea Czwartej Drogi, która leży w życiu i jest stosowana, jeśli jest stosowana, do siebie w samym środku życia. Praca nie mówi nic o porzucaniu życia, ale wiele mówi o zmianie relacji do życia – to znaczy do swojej osobowości życiowej, do siebie w życiu i do innych. Załóżmy, że poprzez samoobserwację zaczynasz dostrzegać, że masz w sobie „ja”, którego ambicje i motywy zaczynają ci się nie podobać. Nagle dochodzisz do punktu, w którym rozumiesz, o co chodzi w Pracy. To nie znaczy, że musisz zrezygnować z życia. Oznacza to po prostu, że zaczynasz podchodzić do życia z innego punktu widzenia. Możesz w rzeczywistości robić wszystko lepiej w życiu niż wcześniej. Stajesz się bardziej ostrożny, nie tylko wobec życia, ale także wobec siebie. Twoja karma zaczyna się zmieniać od tego momentu. Praca bardzo rzadko mówi o karmie. Karma to splątanie przyczyny i skutku, które wprowadzasz w siebie swoimi działaniami. Idea karmy jest wprowadzana do Pracy w związku z prawami, którym podlegamy. Praca mówi na początku, że podlegamy Prawu Przypadku, Prawu Losu lub Prawu Woli, ale później dodaje, że podlegamy również Prawu Przyczyny i Skutku, które znajduje się pomiędzy Prawem Przypadku i Prawa Losu. Gdyby człowiek mógł zrobić to, co robi świadomie i bez identyfikowania się zmieniłby swoją Karmę – to jest linię osobistej przyczyny i skutku w swoim życiu. Zacząłby wtedy przechodzić pod Prawem swojego Losu, które jest głębszą przyczyną i skutkiem, a zmieniając swoją Esencję mógłby dojść do punktu zmiany swojego Losu i zacząć podlegać Prawu Woli. Oczywiście, gdybyśmy chcieli tej Pracy i wszystkiego, czego ona uczy, przekroczylibyśmy Prawo Przypadku, Prawo Przyczyny i Skutku i Prawo naszego Losu. Prawo naszego Losu jest określone przez jakość naszej Esencji. W Esencji są zgromadzone rzeczy, o których nic nie wiemy, a które należą do poprzednich Nawrotów. Wiesz, że jeśli Esencja się zmieni, nie będziemy mieli już tego samego życia, ale jeśli Esencja pozostanie ta sama, niezależnie od Osobowości, którą zbudujemy dla siebie w życiu, jesteśmy przeznaczeni do tego samego cyklu doświadczeń ze względu na poziom naszej Esencji. Przyciągniemy mniej więcej to samo życie i będziemy podlegać tym samym próbom i udrękom, tym samym trudnościom, w istocie temu samemu życiu. Idea jest dość prosta do zrozumienia. Oznacza to po prostu, że to, kim naprawdę jesteś, najbardziej fundamentalnie, zawsze będzie przyciągać te same doświadczenia, ponieważ pragniesz ich nieświadomie. Celem Pracy jest zmiana samej Esencji, w której leży Prawdziwa Wola. Jeśli nie masz mocy samoobserwacji, jeśli nie potrafisz przejrzeć swojego „ja”, jeśli traktujesz siebie jak coś pewnego, nie zmienisz swojej Esencji. Załóżmy, że podążasz za „ja” w swojej Fałszywej Osobowości i całym beznadziejnym gąszczem wewnętrznych rachunków, które tworzą, jeśli zawsze pragnąłeś wygody, sławy, bogactwa lub pochwały, naturalnie będziesz miał jako przeciwieństwa odpowiadające tym czterem rzeczom: horror nędzy, zapomnienia, ubóstwa lub winy. Weźmy winę i jej przeciwieństwo – pochwałę. Pozwól, że zadam ci takie pytanie: Czy uważasz, że to, co w tobie najprawdziwsze i najszczersze, czyli Esencja, może wzrosnąć dzięki pragnieniu pochwał? Wydaje mi się, że nietrudno zrozumieć, że nie, i tu kryje się bardzo interesująca strona samoobserwacji, mianowicie obserwacja, jak wiele twojego zwykłego szczęścia zależy od pochwał. Albo weźmy sławę i jej przeciwieństwo, czyli niejasność: czy zauważyłeś w sobie te „ja”, które pragną sławy, te wszystkie „ja”, które pragną być lepsze od innych, te „ja”, które pragną się popisać? Radzę ci, abyś się nimi raczej bawił, ponieważ nigdy ich nie pokonasz. Jest w tym pewien wewnętrzny śmiech, który jest niezwykle przydatny w tej Pracy. Te „ja”, które tworzą nasze życie i podtrzymują ten obraz siebie, to te „ja”, które musimy starać się dostrzec, ponieważ utrzymują nasze życie w ciągłym kłamstwie, w ciągłym zewnętrznym niepokoju, w ciągłym samousprawiedliwianiu opartym na „Jaki ze mnie grzeczny chłopiec”. Pamiętam, jak pewnego razu, gdy byłem wyjątkowo pełen samousprawiedliwień, O. powiedział do mnie w obecności mojej żony: „No cóż, Nicoll, to prawda czy nie?”. Nagle zdałem sobie sprawę, że to nieprawda i poczułem w sobie niezwykły spokój. Zrozumiałem, co oznacza kłamstwo, czym są kłamliwe „ja”, jak kłamałem, i stopniowo zacząłem rozumieć, że wszelki niepokój wynika z kłamstw, z fałszu, i że nie jestem taki jak to kłamliwe „ja”, ale że jestem czymś innym, co Praca próbowała mi pokazać, że mam w sobie coś prawdziwego i wszystko, co Ciągle próbowałem robić i mówić, udawałem i podtrzymywałem jakąś fikcję, którą uważałem za siebie. To był jeden z moich momentów zrozumienia, o co chodzi w tej Pracy. Zacząłem rozumieć, co oznaczają wszystkie te nauki o Fałszywej Osobowości, zacząłem dostrzegać, co oznacza Wyimaginowane „ja” i że jest coś za całą tą pseudo-rzeczą, do której Praca próbowała dotrzeć i którą próbowała nam uświadomić, i że nie była to strata, lecz zysk. Musisz zdać sobie sprawę, że to był tylko moment zrozumienia, ale miał w sobie smak, którego nie da się zapomnieć. Wtedy mogłem zrozumieć, jak większość naszych „ja” kłamie i jak za pomocą kłamstw próbują walczyć z prawdziwym życiem, a także z samymi sobą, i pragną jedynie podtrzymywać coś, co nie jest nami.

Ale jakże trudne to wszystko jest i jak długa walka zaczyna się od tego momentu wglądu. Czy zauważyłeś kiedyś, że gadasz bez sensu, pełen świętego oburzenia, pełen żalu, i nagle zauważyłeś, że to wszystko kłamstwa? A może doszedłeś kiedyś do punktu, w którym naprawdę zrozumiałeś, że twoje cierpienie to same kłamstwa i doświadczyłeś tego niezwykłego wewnętrznego spokoju, który wynika z dostrzeżenia prawdy o sobie? Bo tak jak wszystkie kłamstwa czynią nas niespokojnymi, tak prawda czyni nas spokojnymi i pogodzonymi z samymi sobą. Wszyscy wkraczamy w życie otoczeni fałszywymi i kłamliwymi „ja”, „ja”, które udaje, „ja”, które jest pełne inwencji, oszustwa i podstępu, i spotykamy innych ludzi w podobnej sytuacji i oczekujemy, że nawiążemy z nimi kontakt, zrozumiemy ich, a co jeszcze straszniejsze, pomożemy im uratować życie. Czyż to nie jest wręcz śmieszne? Czyż nie jest to sytuacja, w której ślepy prowadzi ślepego? Z tego powodu tak ważne jest, by dostrzec w sobie „ja” i zobaczyć, jak kłamią. Po prostu poddaj się na chwilę jednemu z tych wymyślonych „ja” i pozwól temu „ja” przemówić, a za chwilę w twoim wnętrzu zawrzało i zanim się zorientowałeś, prawdopodobnie utożsamiłeś się z tym „ja” – powiedziałeś mu „ja”, a ono przejęło nad tobą pełną władzę, wstałeś z krzesła, poszedłeś do osoby, której to dotyczy, i po prostu powiedziałeś wszystko, co to „ja” chce powiedzieć, i być może przez cały czas myślałeś, że zachowujesz się świadomie.

Ta Praca mówi, że musimy starać się żyć bardziej świadomie, zarówno wobec siebie, jak i innych ludzi, a sposobem na rozpoczęcie tego jest uświadomienie sobie naszego „ja”, zwłaszcza negatywnego „ja”. Jak cudownie jest być w stanie świadomości, w którym dostrzegasz „ja”, pragnące zachować się w określony sposób lub powiedzieć pewne rzeczy, jeśli moc Pracy jest w tobie taka, że ​​ich unikasz i nie mówisz tego, co mógłbyś tak łatwo powiedzieć mechanicznie. I nawet jeśli te „ja” myślą w tobie, masz moc, by nie podążać za ich myślami, ponieważ masz inne, silniejsze myśli, pochodzące z Pracy. I jak często w związku z tym możesz to robić przez krótki czas, ale później, gdy jesteś bardziej śpiący, te „ja”, z którymi nie chciałeś iść, nagle wracają i atakują cię, a ty piszesz list, dzwonisz lub idziesz zobaczyć się z tą osobą, a cała sprawa jest jak przedtem i dodajesz do łańcucha swoich Karmiczna przyczyna i skutek. Jednak ponieważ na krótko oddzieliłeś się od tych „ja”, sprawy mogą nie być aż tak złe, zwłaszcza jeśli podczas ich rozładowywania odczuwasz niechęć do nich, jesteś ich świadomy, nawet gdy nie możesz ich kontrolować. Właśnie o to chodzi – o tę lekką niewiarę w nie. To początek oddzielenia się od nich. A potem, po pewnym czasie, gdy nabierasz doświadczenia w Pracy, odkrywasz, że musisz zrobić wiele innych rzeczy, zanim poświęcisz wystarczająco dużo wysiłku, by uciec od mocy takich „ja”, które nieustannie pragną utrzymać twoje życie na jednym poziomie. Możesz odkryć, że musisz popracować nad czymś zupełnie innym – swoim lenistwem, brakiem koncentracji, letargiem w przyswajaniu nowych wrażeń. Możesz odkryć, że musisz podjąć wysiłki w związku z różnymi drobnymi rzeczami, które ignorowałeś. Możesz odkryć, że musisz nauczyć się czegoś, co powinieneś wiedzieć, na przykład, żeby nie zapomnieć parasola, jak powiedział kiedyś O. Powód jest taki, że wszystko jest ze sobą powiązane w naszej psychice i jej strukturze. Wszystko, co nas poszerza, pomaga w naszej ogólnej pracy nad sobą. W Czwartej Drodze powinniśmy być w stanie zrozumieć wszystkie aspekty życia do pewnego stopnia, wiedzieć coś o wszystkim, a nie być ignorantami. Praca mówi, że musimy zwalczać ignorancję we wszystkich jej formach. Wszystkie nauki ezoteryczne tak mówią. Jeśli żyjemy w kilku małych częściach ośrodków, nasza podstawa jest błędna: jesteśmy zbyt wąscy, a wtedy praca będzie bardzo trudna – wąska, zazdrosna materia, pełna zawiści. Praca ma nas poszerzać pod każdym względem i sprawić, by nasz pogląd na życie stał się szerszy i bardziej inteligentny. Praca ze zbyt wąską podstawą raczej nie przyniesie żadnych rezultatów. Pan O. powiedział kiedyś: „Jaki jest pożytek z twoich prób zgłębiania specjalistycznej wiedzy Pracy, skoro nie masz zwykłej wiedzy, którą można uzyskać z życia?” Mówił wówczas o Człowieku Zrównoważonym jako o pierwszym etapie, do którego należy dążyć, czyli o człowieku, którego wszystkie centra rozwijają się dzięki wysiłkowi, i podkreślał, że w Czwartej Drodze, która leży w życiu, ludzie muszą wiedzieć o życiu, wiedzieć wszystko, co mogą, o tym, co się dzieje, aby móc czerpać wrażenia ze wszystkich stron życia. Mówił o ignorancji i o tym, jakim jest przekleństwem, i o tym, jak niemożliwe jest dla zupełnie nieświadomych ludzi zetknięcie się z Czwartą Drogą, a jeśli już się z nią zetknęli przypadkiem, jak niemożliwe jest dla nich zrozumienie, o co w niej chodzi i jakie absurdy z niej wyczyniają. Powiedział mi o młodym człowieku, który dołączył do Pracy: „Jest zupełnie nieświadomy. Uczy się tej Pracy i myśli, że coś wie, ale nie ma w sobie niczego, z czym mógłby to porównać. Nie dostrzega, że ​​wiedza tej Pracy różni się znacznie od wszystkiego, czego mógłby się nauczyć w życiu, a nigdy niczego się od życia nie nauczył. Nie ma w sobie niczego, z czym mógłby to porównać, niczego, z czym mógłby się zmagać. Człowiek musi żyć i wiedzieć o życiu, zanim zrozumie, o co chodzi w tym nauczaniu, w przeciwnym razie będzie to wszystko traktował jak oczywistość, jakby to było życie. To jest zawsze trudność z młodymi ludźmi, a często i ze starszymi, którzy nic nie wiedzą i przychodzą do Pracy. Słyszą o Pracy, zanim spróbują nauczyć się czegoś o życiu, i to jest „w niewłaściwej kolejności”. Mówił o tym, jak Praca musi toczyć walkę w człowieku i podkreślał, że jeśli Praca nie podejmie walki, nie będzie miała mocy, by na niego oddziaływać. Praca po prostu przechodzi w Fałszywą Osobowość. Oczywiście, Praca u osób starszych przechodzi w Fałszywą Osobowość, ale ostatecznie powinna wywołać walkę. Osoba, która ma Centrum Magnetyczne i potrafi obserwować siebie, jest w stanie dostrzec, jak Praca może kryć się w Fałszywej Osobowości, i początkowo zwiększa to jej ambicję i miłość do siebie, i sprawia, że ​​dąży do pewnego rodzaju dominacji. Ponieważ jednak jakość Pracy jest zupełnie inna niż jakość czegokolwiek należącego do Fałszywej Osobowości, jeśli istnieje Centrum Magnetyczne, po pewnym czasie zaczyna następować separacja między Fałszywą Osobowością a tymi „ja”, które chcą działać. Kiedy to nastąpi, Praca zaczyna oddziaływać na daną osobę i jeśli ta osoba z powodu wielu nieznanych działań w przeszłości do pewnego stopnia zasłużyła na możliwość wewnętrznej zmiany, to te „ja”, które kłamie, stopniowo stają się coraz bardziej Coraz bardziej obserwowalne i rozpoczyna się wielki proces wewnętrznego oddzielenia. Mówiąc ogólnie, Osobowość staje się bardziej pasywna, a prawdziwa, esencjonalna strona zaczyna się rozwijać wraz ze wszystkimi towarzyszącymi jej wglądami oraz percepcjami mentalnymi i emocjonalnymi, które stopniowo przechodzą w uświadomienie sobie wpływów Wyższych Centrów. Ale dopóki traktujemy siebie jako jedność, jest to niemożliwe.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej