Birdlip, 3 marca 1945 r.
(2) Co rozumiesz przez bycie bardziej wolnym? Czasami tę Pracę definiuje się jako coś, co daje więcej wewnętrznej wolności. Czy wewnętrzna wolność działa tak, jak lubisz, tak jak teraz?
Jeśli chodzi o ostatnią część pytania: „Czy wolność wewnętrzna polega na robieniu tego, co lubisz, tak jak teraz?”, większość ludzi odpowiada, że nie polega ona na robieniu tego, co lubisz. Jednocześnie powiedziałbym, że zrozumienie tego zajmuje dużo czasu. Potrzeba dużo czasu, aby zrozumieć, że robienie tego, co lubimy, nie daje nam wolności, a wręcz przeciwnie, jest formą niewolnictwa, dopóki nie spróbujemy bardziej świadomie sprzeciwić się robieniu tego, co mechanicznie lubimy. Zaczynamy wtedy dostrzegać, że robienie tego, co lubimy, nie jest tak naprawdę tym, co lubimy. Kiedy kierują nami nasze namiętności, nasze mechaniczne impulsy, nasze dążenie do celu, nie czujemy się w pełni komfortowo sami ze sobą. Kierowanie się samowolą ostatecznie nie prowadzi do prawdziwej satysfakcji. W takiej sprawie musimy zacząć od bardzo szczerych podstaw, a nie od teoretycznych – tj. od rzeczywistej samoobserwacji tego, co się dzieje, gdy po prostu robimy to, co lubimy, powiedzmy, z naszej leniwej, zmysłowej, zazdrosnej, negatywnej strony i tak dalej. Mówię tak, ponieważ teoretycznie bardzo łatwo jest stwierdzić, że tak naprawdę nie lubimy robić tego, co lubimy. Zawsze postępujemy tak, jak lubimy. Na przykład, zawsze unikamy wysiłków, które w pewien sposób wiemy, że powinniśmy podjąć, i dopóki nie będziemy w stanie szczerze przyznać, że robiąc po prostu to, co lubimy w danej chwili, nie jesteśmy w zgodzie z samymi sobą i że coś głębszego w nas tkwi, dopóki nie przekonamy się, że to prawda, nie do końca rozumiemy, o co chodzi w Pracy. Ten punkt był uświadamiany przez wszystkie wieki i jest jednym z najbardziej niezwykłych w minionych doświadczeniach. Czyż nie jest niezwykłe uświadomienie sobie, że ludzie zawsze, w każdej epoce, ludzie myśleli, że nie mogą po prostu robić tego, co im się podoba? Jak możemy wyjaśnić ten czynnik przewijający się przez historię, jeśli nie przyznamy, że oddziałują na nas inne wpływy niż nasza samowola, nasze pragnienia? Tu leży jeden z punktów zwrotnych w naszym rozumieniu Pracy. Tu leży uświadomienie sobie, że działa na nas coś innego niż tylko stawianie wszystkiego na swoim. Powtarzam jednak, że musimy wewnętrznie zdać sobie z tego sprawę i że czyste samozadowolenie nie może prowadzić do jakiejkolwiek wewnętrznej harmonii. Jeśli chodzi o nierobienie tego, co nam się podoba, to przede wszystkim podlegamy zewnętrznym prawom kraju, które powstrzymują nas przed robieniem wielu rzeczy, które w przeciwnym razie zrobilibyśmy z własnej woli. To jest pierwsza kontrola, ale proszę zauważyć, że jest ona czysto zewnętrzna. Człowiek, który przestrzega prawa ze strachu, w żadnym wypadku nie jest dobrym człowiekiem. Prawdopodobnie większość ludzi nie odczuwa w sobie żadnych innych ograniczeń i gdyby nie istniały prawa zewnętrzne i wynikający z nich strach, zachowywałaby się w sposób zupełnie niemożliwy, ponieważ nie ma w nich wewnętrznej dobroci. Byt. Przede wszystkim muszą istnieć zewnętrzne ograniczenia zbudowane przez prawo, aby umożliwić istnienie jakiejkolwiek cywilizacji. Istnieją jednak również ograniczenia wewnętrzne, które mogą na nas oddziaływać poprzez wpływ Pracy. Są one związane z Prawdziwym Sumieniem. Innymi słowy, musimy nauczyć się rozróżniać te dwa rodzaje ograniczeń. Na przykład, poprzez rozwijanie „wewnętrznego smaku” uświadamiamy sobie nieprzyjemność stanów negatywnych. Nie ma jednak zewnętrznego prawa dotyczącego stanów negatywnych. Policja nie aresztuje cię za bycie negatywnym (choć byłoby bardzo dobrze, gdyby to zrobiła). Wszystkie stany negatywne w swojej kulminacji prowadzą do przemocy, nawet do zemsty, nawet do zabójstwa. Wtedy, oczywiście, wkracza prawo zewnętrzne. Przykazanie „Nie zabijaj” jest przede wszystkim dosłowne i odnosi się do faktycznego prawa. Jednak znaczenie psychologiczne jest zupełnie inne i, jak wiesz, psychologicznie zabijamy wielu ludzi, a także w inny sposób ich okaleczamy i krzywdzimy, to znaczy, gdybyśmy naprawdę robili to, co nam się podoba, powinniśmy zostać aresztowani przez policję za to. Prawa zewnętrzne w pewnym stopniu uniemożliwiają nam robienie tego, co lubimy, ale wewnętrzne wpływy Pracy, które mogą zacząć na nas oddziaływać, jeśli emocjonalnie odczuwamy Pracę, powstrzymują nas w zupełnie inny sposób od robienia tego, co lubimy. W miarę jak Praca staje się bogatsza w zrozumienie i bardziej subtelnie powiązana, zaczynamy wahać się w stosunku do wielu rzeczy, których wcześniej nie byliśmy świadomi. Zaczynamy budować nową orientację w stosunku do wszystkiego i do wszystkich, nowy dom, nową wewnętrzną architekturę. Kiedy to się zaczyna, wiemy, że nie możemy zachowywać się w określony sposób, myśleć i czuć w określony sposób, jak robiliśmy to wcześniej, bezkarnie. Całe podejście do siebie i całe podejście do innych ludzi oraz ich postrzeganie zaczyna stawać się o wiele subtelniejsze i o wiele bardziej interesujące. Kiedy to się dzieje, zaczynamy niejako unosić się, by unieść się nad ziemię, by nauczyć się żeglować. Z tego wszystkiego powstaje Drugie Ciało – tj. jakieś zorganizowane ciało, które zaczyna zajmować Świadomość, które jest psychologiczne, zupełnie odrębne od naszego ciała fizycznego i jego reakcji. Wtedy zaczynamy mieć życie w sobie, żyć w życiu, a nie tylko reagować na nie. Zaczynamy żyć w naszym życiu, a nie być już tylko częścią życia, świata, mechanicznymi reakcjami na zewnętrzne zdarzenia, rzeczy zewnętrzne. Nasza psychika zaczyna być Dziełem, a nie tylko życiem. Wtedy wiemy, że nie możemy robić tego, co nam się podoba, czy jak nam się podobało, ale musimy podążać, a właściwie lubić, za innym zakresem idei, innym znaczeniem siebie, innym sposobem życia, zamiast po prostu być naszym życiem. Jeśli po prostu robisz to, co ci się podoba, mechanicznie, jesteś na Ziemi, by tak rzec. Nie ma nic, co odróżniałoby cię od Ziemi, od życia i jego wydarzeń. Kiedy wznosisz się pod wpływem Pracy, uczysz się dotykać Ziemi inaczej. W rzeczywistości docierasz do krawędzi Ziemi, gdzie spotyka się ona z morzem, a potem, że tak powiem, zaczynasz żyć w innym medium, żeglować ponad Ziemią, być w jakimś naczyniu, które nie jest z Ziemi, naczyniu, które jest prawdziwe, tak że cierpisz, jeśli z niego wyjdziesz. Ta podróż, ta wyprawa, była często przedstawiana w mitach ezoterycznych i to jest najlepszy sposób zrozumienia, czym jest forma Drugiego Ciała Oznacza to. To ciało psychologiczne, psychologiczny pokój, który unosi cię ponad zmysłową Ziemię ciebie samego, a aby utrzymać to ciało, utrzymać je w dobrym stanie i rozwijać, musisz polubić inny zestaw polubień, inny zestaw wartości, nowy zestaw idei. Praca mówi: „Pracuj przeciwko niechęciom”. Mówi również w innym kontekście: „Staraj się polubić to, czego nie lubisz, i nie lubić tego, co lubisz”. Jak powiedziałem, najlepszym przykładem jest po prostu wzięcie negatywnych emocji – które lubimy – i głębokie przemyślenie swojego stosunku do nich, ponieważ kiedy uświadomisz sobie, że kiedykolwiek jesteś negatywny, to twoja własna wina, niezależnie od zewnętrznej przyczyny, zaczynasz formować w sobie zupełnie nową orientację, nowe ciało psychologiczne. Nie będziesz już znosić swojego funta ciała, ponieważ jeśli to zrobisz, jeśli ci się to spodoba, znów znajdziesz się na Ziemi siebie samego i cała Siła Robocza natychmiast z ciebie wypłynie. Każdy atom zwiększonej świadomości zniknie, a ty znajdziesz się w samym środku zgiełku i zamętu zwyczajnego życia. Stracisz to Dzieło, tę Łódź, tę Arkę.
Teraz kilka osób twierdzi, że musimy poddać się większej liczbie praw, aby stać się wolnymi. Dokładnie to mówi Praca. Praca mówi, że człowiek musi poddać się prawom Pracy – tj. większej liczbie praw – aby osiągnąć jakikolwiek rozwój, którym jest wolność. Wszelka wolność w sensie ezoterycznym wynika z rozwoju wewnętrznego, zarówno po stronie Wiedzy, jak i po stronie Bytu. To kształtuje w nas nowy poziom zrozumienia. Wyższy poziom Bytu jest zawsze bardziej wolny niż niższy. Aby osiągnąć wyższy poziom Bytu, musisz poddać się większej liczbie praw niż te, które należą do twojego obecnego poziomu Bytu. Możemy żyć mechanicznie, zgodnie z prawami przynależnymi do naszego poziomu Bytu, albo możemy zacząć żyć w nowy, bardziej świadomy sposób, zgodnie z prawami wyższego poziomu Bytu, i to jest cel Pracy, która uczy nas, nad czym musimy pracować w sobie, aby osiągnąć wyższy poziom Bytu, nie przez proste posłuszeństwo w ślepy sposób, ale przez inteligentne postrzeganie nowej Wiedzy, o której mówi Praca, która poprzez jej zrozumienie jest najpotężniejszą siłą, jaką możemy w sobie stworzyć. Praca nie jest serią dosłownych przykazań do przestrzegania, jak Dekalog, ale serią nowych idei, nowych spostrzeżeń, które mają sprawić, że będziemy myśleć i widzieć w nowy sposób, i stopniowo dojdziemy do ich prawdy z siebie, z naszego zrozumienia.
Wiecie, że w miarę jak człowiek wznosi się w Promieniu Stworzenia, podlega mniejszej liczbie praw. Zrozumienie tej idei jest bardzo ważne i dlatego tak często mówi się, że trzeba zrozumieć znaczenie Promienia Stworzenia. Załóżmy, że nasza Istota podlega 48 rzędom praw i postępujemy tak, jak nam się podoba. Otóż człowiek podlegający 48 rzędom praw znajduje się bardzo daleko w Promieniu Stworzenia i w bardzo złym świecie, jak z pewnością możecie wyraźnie zauważyć, ponieważ nie jest to dobry świat. Taki człowiek może podlegać, na początek, 24 rzędom praw, nawet gdy żyje na tej Ziemi, a ostatecznie 12, ale po to, by uzyskać tę nową wolność – ponieważ oczywiście podleganie 24 rzędom praw oznacza bycie w większym wolność niż pod 48 rzędami praw musi się poddać czas bycia pod większą liczbą praw, aby dostać się pod mniejszą liczbę praw – tj. musi być posłuszny Pracy zgodnie ze swoim rosnącym zrozumieniem go i żyć coraz bardziej zgodnie z tym, czego Praca naucza. Kiedy zaczyna dostrzegać konieczność tego emocjonalnie, jest już bardzo blisko zmiany swojego poziomu Bytu, ale ta zmiana nie nastąpi tak długo, jak długo postrzega Pracę jako coś zewnętrznego, jako jedynie serię reguł lub stwierdzeń. Kiedy zaczyna dostrzegać jej prawdę dla siebie, to jest pierwszy etap. Następny etap ma miejsce, gdy zaczyna stosować do niej swoją wolę, gdy zaczyna chcieć tego, co z niej rozumie w sobie – to jest drugi etap. Następnie zaczyna podlegać mniejszej liczbie praw, przestrzegając większej liczby praw. To jest kierunek wolności według Pracy i według wszystkich nauk ezoterycznych. Z drugiej strony, jeśli człowiek słucha jedynie własnych impulsów i zaspokaja jedynie swoje apetyty i interesy, to wówczas, że tak powiem, patrzy w dół, a nie w górę, lub, jeśli wolisz, patrzy na zewnątrz, a nie do wewnątrz, i w ten sposób dąży do zejścia w Promieniu Stworzenia do poziomu Księżyca – tj. staje się ofiarą własnych apetytów i samowoli, coraz bardziej więzi siebie i staje się coraz bardziej wymagający lub bezużyteczny. Istnieje wiele oczywistych przykładów tego, jak na przykład ludzie uciekający się do narkotyków i tak dalej. Podlegają oni coraz większej liczbie praw, po prostu robiąc to, co lubią, i stają się niezdolni do żadnego wysiłku. Cały rozwój jest jedynie wynikiem wysiłku. Ezoterycznie rzecz biorąc, jest to możliwe tylko dzięki właściwemu wysiłkowi i dlatego musimy zostać nauczeni przez jakiś autentyczny system ezoteryczny, jakiego rodzaju wysiłku musimy dokonać, aby się rozwijać. Nie możemy rozwijać się sami, kierując się własnymi ideami. Możemy wzrastać jedynie dzięki zupełnie nowej wiedzy, nowym ideom i zupełnie nowym koncepcjom naszych odczuć wobec siebie i tego, kim jesteśmy. W tym miejscu pojawia się cała nauka Pracy o uczynieniu Osobowości bierną, ponieważ dopóki jesteśmy pod pełnym wpływem Osobowości, nie jesteśmy w żaden sposób wolni i być może, jeśli mamy w sobie choćby ślad prawdziwego Centrum Magnetycznego, prawdopodobnie zdaliśmy sobie z tego sprawę jeszcze przed spotkaniem z Pracą. Stanie się bardziej wolnym oznacza zmianę poziomu Bycia, w górę, czyli do wewnątrz. Oznacza to głębsze zrozumienie siebie i innych ludzi, sensu życia i tego, dlaczego tu jesteśmy. Jeśli jesteśmy zdolni do rozwoju i jeśli odczuwamy autentyczną potrzebę poddania się wpływom Pracy, to ta zmiana poziomu Bycia będzie się stopniowo dokonywać. Może zacząć się od bardzo małego ziarenka, bardzo małego, ale autentycznego doświadczenia, które zrobiło na nas wrażenie. Następnie ten punkt musi zmagać się z natłokiem złych „ja”, niewłaściwych postaw, niewłaściwych stanów. Jednak jeśli to ziarno zostanie zasiane, w końcu wyrośnie, pod warunkiem, że otrzymamy wystarczającą pomoc, ciągłe przypomnienie idei Pracy. Po pewnym czasie będzie rosło bez większej pomocy z zewnątrz. A kierunek tego wzrostu w górę lub do wewnątrz prowadzi ku wewnętrznej wolności, ponieważ wzrost oznacza wznoszenie się w Oktawie Bocznej, mówiąc schematycznie, ku Słońcu, a tym samym przechodzenie pod coraz mniejszą liczbą prawa, uwalniając się od Osobowości. Wszystkie te idee muszą być połączone w waszych umysłach poprzez prywatne myślenie o nich, aby zrozumieć, co oznacza większa wolność. Przejdźmy teraz do pierwszej części pytania: „Co rozumiesz przez bycie bardziej wolnym?”. Jedna osoba podaje taki przykład:
„Można mieć znaczne ambicje światowe i w pogoni za nimi nieustannie dręczyć się lękiem przed negatywnym wpływem, jaki wywiera się na innych, którzy mogliby te ambicje popierać. Jeśli wtedy uda się dostrzec daremność takich dążeń i że ambicja ta prowadzi jedynie do niepokoju i cierpienia, a w posłuszeństwie wyższemu prawu całkowicie się jej wyzbyć, jej moc zostanie złamana, a człowiek natychmiast uwolni się od niej i wynikających z niej zmartwień”.
Tak, to prawda. Im bardziej utożsamiasz się z życiem, tym większy odczuwasz strach, tym bardziej czujesz, że twoje istnienie zależy od rzeczy zewnętrznych. Im bardziej utożsamiasz się z tym, co jest poza tobą, tym większy lęk przed stratą odczuwasz. Jeśli twój środek ciężkości znajduje się całkowicie poza tobą, powiedzmy, w pieniądzach, dobrach materialnych itd., tym bardziej jesteś związany z okolicznościami zewnętrznymi, a tym samym tym bardziej jesteś maszyną, napędzaną przez okoliczności zewnętrzne i od nich zależną. Na przykład, jeśli całe twoje szczęście zależy od jednej osoby, to z pewnością stajesz się funkcją tej osoby, co z pewnością nie jest prawdą. Nie rozumiem, jak można zrozumieć ideę Samopamięci, jeśli czyjeś życie jest funkcją innej osoby. Podobnie, jak ktoś powiedział: „Można być w mocy osoby, do której ma się negatywny stosunek”. To prawda, tylko sami to zobaczcie. Można być całkowicie w mocy kogoś, kogo się nienawidzi. Ale czy to jest Samopamięć? Nie, chodzi o to, by być całkowicie we władzy świata, całkowicie na i z „Ziemi”, całkowicie we władzy zmysłów, tego, co widzi się na zewnątrz. Powtarzam, że Pamięć o sobie nie ma z tym nic wspólnego. Uczucie, które odczuwasz, nienawidząc, może ci się wydawać bardzo silnym poczuciem „ja”, ale to uczucie nie jest tobą. Wręcz przeciwnie, to „ja”, które rozkoszuje się nienawiścią i okrucieństwem, pod którego dominacją się poddałeś i któremu poświęciłeś swoje istnienie.
Ktoś cytuje fragment z jednego z poprzednich artykułów na temat wolności wewnętrznej. Fragment brzmiał następująco: „Natura wolności jest zupełnie nieznana tym, którzy nie posiadają sumienia, gdyż wolność polega na robieniu dokładnie tego, na co mają ochotę”. To prawda, a dodam tylko, że jeśli chodzi o Prawdziwe Sumienie, nie jest ono dla nas torturą, lecz świadomie je odczuwamy, w sposób łagodny, natomiast jeśli chodzi o Sumienie Nabyte, jest ono dla nas torturą. Prawdziwe Sumienie nigdy nie jest gwałtowne, lecz jego działanie jest tak łagodne, że większość z nas go nie słyszy. Musimy zatrzymać ruch życia w nas i zacząć je słyszeć, a ono jest o wiele mądrzejsze od nas. Oto jedna dobra, bardzo praktyczna odpowiedź. Stare stoickie powiedzenie mówi, że wszyscy jesteśmy w życiu przywiązani jak pies do wozu i że musimy akceptować rzeczy – tzn. nie dać się ciągnąć wózkowi, ale biec z nim. Cytuję z odpowiedzi:
„Pamiętam, że słyszałem to na początku mojego wstąpienia do Praca, że pozycję człowieka można porównać do pozycji psa przywiązanego do wozu i ciągniętego przez niego, ponieważ stawiał opór łańcuchowi, który go prowadził. Gdyby pies nie stawiał oporu ciągnącemu łańcuch, ale biegł za wozem, miałby większą swobodę ruchu. Tak właśnie zrozumiałem pierwszy krok do wewnętrznej wolności, aby dostrzec naszą prawdziwą pozycję w odniesieniu do prawdy o nas samych i prawach, którym podlegamy.
Tak, ale potrzeba nieco więcej wglądu. Jeśli zawsze będziemy sprzeciwiać się wszystkiemu i zawsze oczekiwać tego, czego nie znajdziemy, będziemy bardzo utożsamiać się z życiem i bardzo przez nie zranieni, a przez to wciągnięci w proces, czując niechęć do wszystkiego. Dlatego Praca mówi, że jedną z pierwszych rzeczy, które musimy zrobić, jest stać się biernymi wobec życia – co jest bardzo trudne do zrozumienia, ponieważ myślimy, że możemy to zrobić i zawsze myślimy, że rzeczy powinny być inne, niż są. Praktykowanie niesprzeciwiania się niczemu przez krótki czas każdego dnia jest bardzo dobrym ćwiczeniem i uczy cię wiele o sobie i pozapracowym „ja”. Być bardziej biernym wobec życia oznacza być bardziej biernym wobec Osobowości. Ktoś pyta: „Czy istnieje pewien stopień wewnętrznej wolności w ukierunkowanej uwadze?”. Tak, jesteś bardziej wolny po prostu dlatego, że znajdujesz się w bardziej świadomych częściach ośrodków, które podlegają mniejszej liczbie praw. Różne części ośrodków podlegają różnym prawom. Na zakończenie jednej z odpowiedzi przytoczono cytat Francisa Thompsona:
„Jedynym, który ma wielkie szczęście, jest czuć, jak Bóg gwiżdże na ciebie, byś uwolnił się, gdy jego skrzydła cię dotkną.”
Tak, jeśli zastąpimy Boga Pracą i uświadomimy sobie, co tak naprawdę znaczy być powołanym do działania przez Pracę. Problem polega na tym, że ulegamy najróżniejszym emocjom i ani na chwilę nie łączymy ich z Pracą lub wyobrażamy sobie, że nie mają na nie wpływu. Wszyscy musicie pamiętać, że Praca potrzebuje dużo czasu, aby przeniknąć nawet do kilku „ja” w nas i że większość „ja” nigdy jeszcze nie słyszała o Pracy w nas samych. Musimy jej nauczać „wszystkich pogan”, jak mówią Ewangelie. Wiele osób mówi o robieniu tego, co się lubi, jako o robieniu tego, co się lubi. Na przykład jedna osoba mówi:
„Na tym poziomie „robienie tego, co lubimy” oznacza podążanie za impulsem „ja”, w którym akurat się znajdujemy. Nie jest to jednak wolność, ponieważ druga siła w życiu prawdopodobnie uniemożliwi nam podążanie za tym impulsem przez bardzo długi czas, a nawet jeśli życie będzie dla nas łaskawe przez jakiś czas, wkrótce znajdziemy się w innym „ja”, które będzie chciało czegoś zupełnie innego. Na tym poziomie zatem „robienie tego, co „Lubić” jest naprawdę bez znaczenia, ponieważ nie ma stałego „ja”, które można polubić”. To dobra odpowiedź. Każde „ja” ma swoją własną wolę i każde „ja” ma nad nami w danej chwili swoją własną władzę i tu pojawia się paradoks. Jedno „ja” może zrobić coś, co mu się podoba, a potem pojawia się inne „ja” i nie podoba się to, co zrobiło to „ja”. Wszystkie te różne wole tworzą sprzeczne linie i kierunki, a jeśli mamy bardzo silne bufory, nie zauważamy tego i czujemy się całkiem spokojni. To bardzo niebezpieczny stan, gdy nie widzimy w sobie żadnych sprzeczności i nie odczuwamy pewnego codziennego bólu, czy „gorąca”, jak to nazywa Praca.
Cytuję z innej odpowiedzi:
Przez „większą wolność” rozumiem wolność częściowo od mechaniczności, od władzy, jaką ludzie i wydarzenia nade mną sprawują; od Wewnętrznego Rozważania, rozliczania się, od bezużytecznych samooskarżeń i mnóstwa innych błędnych funkcji psychicznych. Wolność od Postawy jako postawy, od Nawyku jako nawyku.
Wolność wewnętrzna to nie „robienie tego, co się chce, tak jak się jest teraz”. To oznacza niewolę impulsu, woli chwili. Moja koncepcja Wolności Wewnętrznej polega na tym, że nie osiąga się jej poprzez uleganie woli chwili, ale poprzez gotowość do kierowania się Wolą zrodzoną z postrzegania Prawdy. Wraz ze wzrostem postrzegania, Wola rośnie, a Wolność Wewnętrzna jest pełniej odczuwana.
Tak, to prawda. Jeśli zaczniemy przestrzegać idei Pracy, dostrzegając ich prawdę i ostatecznie uświadomimy sobie, jakie dobro w nich tkwi, wtedy zaczniemy być bardziej wolni od chwilowych pragnień różnych „ja” – robiąc to, co im się podoba. Oznacza to bardziej wewnętrzny ruch w głąb siebie, a to można osiągnąć jedynie poprzez samoobserwację, która uwalnia nas od udawanego pozoru siebie. Samoobserwacja zwiększa Świadomość, a zwiększona Świadomość oznacza szerszy ogląd, szersze poczucie rzeczy, pełniejszy ogląd.
Jeden z was cytuje słowa pana Uspieńskiego: „Możesz robić, co chcesz, dopóki pamiętasz o sobie”. To prawda, tylko czy próbowaliście? Jeśli bardziej niż czegokolwiek innego lubisz pamiętać o sobie, to z pewnością możesz robić, co chcesz, ale nie możesz oczekiwać, że stanie się to za chwilę. Możesz zrozumieć choć trochę, co to oznacza w praktyce po wielu latach Pracy, a nawet wtedy dopiero zaczynasz rozumieć, dlaczego to zostało powiedziane. Nie będziesz w stanie robić po prostu tego, co chcesz, będąc w trzecim Stanie Świadomości. Robienie po prostu tego, co lubisz, jest mechaniczne: bycie w stanie Samo-Pamiętania jest świadome.
Zostaw odpowiedź