KOMENTARZ DOTYCZĄCY RÓŻNICY MIĘDZY OBIEKTEM A MYŚLĄ O OBIEKCIE

Birdlip, 10 marca 1945 r.

Obiekt jest nam fizycznie ukazywany przez zmysły. Proszę zrozumieć, że to, co nazywamy fizycznym, jest ukazywane przez nasze zmysły. Widzę osobę, dotykam jej i słyszę, a następnie nazywam tę osobę obiektem fizycznym, czyli zmysły dają obiekt fizyczny. Jeśli nie masz oczu, uszu ani dotyku, ten tak zwany obiekt fizyczny zniknie. To jest pierwsza rzecz do zrozumienia – mianowicie, co rozumiemy przez świat fizyczny, który nasze zmysły nam ukazują i który traktujemy jako rzeczywistość. Proszę jednak zauważyć, że gdyby nie było zmysłów, nie byłoby rzeczywistości fizycznej.

Niedawno zadano pytanie w związku z następującym cytatem z pewnego artykułu: „Ten nauczyciel suficki zauważa, że ​​niezależnie od tego, czy dana osoba czerpie przyjemność z niechęci do samej rzeczy, czy z myśli o niej, jest to to samo i odwrotnie”. Pytanie dotyczyło zrozumienia różnicy między niechęcią do obiektu a niechęcią do myśli o nim – żadnej różnicy nie dało się zrozumieć. Przypomnę tu coś, co zostało powiedziane dawno temu w tym kontekście. Jesz coś, powiedzmy, z wielkim smakiem i delektujesz się tym jako przedmiotem fizycznym, a potem słyszysz, że to gulasz ze ślimaków i natychmiast robi ci się niedobrze. W tym przypadku myśl oczywiście różni się od doznania fizycznego. Teraz nasze myślenie różni się od naszych zmysłów, i to na innej płaszczyźnie, na innym poziomie. Możesz widzieć osobę lub możesz o niej myśleć. To, jak o niej myślisz, jest psychologiczne i należy do twojego wewnętrznego świata psychologicznego, i możesz nadal myśleć o tej osobie, której nie lubisz, niezależnie od jej widzenia. Kiedy nauczyciel suficki mówi, że czerpanie przyjemności z niechęci do czegoś i czerpanie przyjemności z myślenia o tym jest tym samym, ma na myśli dokładnie to, co mówi. Przede wszystkim chciałbym was zapytać: czy znacie przykład czerpania przyjemności z niechęci do jakiegoś przedmiotu lub osoby? Pamiętajcie, że osoba jest przedmiotem i pamiętajcie, że Praca wiele uczy o tym, jak czerpać przyjemność z niechęci do rzeczy. Pytanie jest subtelne, ponieważ zawsze wyobrażamy sobie, że nie czerpiemy przyjemności z niechęci do ludzi i z tego powodu konieczne jest znalezienie dla siebie prawdziwego przykładu niechęci do jakiegoś fizycznego przedmiotu lub osoby. Wiecie, że jeśli nie lubicie osoby – czyli przedmiotu – sprawia wam ogromną przyjemność usłyszenie, że ktoś inny nie lubi w ten sam sposób. To jest przyjemność z nielubienia, a ta przyjemność jest wzmacniana przez zgodę innych z wami. Czyż nie jest to powszechne, jeśli jesteście szczerzy wobec siebie? Ale przyjemność z nielubienia kogoś lub czegoś nie jest tym samym, co przyjemność, jaką czerpiecie z myślenia o tym. Kiedy człowiek, patrząc na inną osobę jako na obiekt przekazywany zmysłami, mówi: „Och, jak ja nienawidzę takiego człowieka”, to odczuwa przyjemność w nielubieniu obiektu, gdy jest on przed jego oczami, a później, gdy myśli o tej osobie, gdy nie może już dłużej nie widzi go zmysłami, czerpie przyjemność z myślenia o tym, jak go nie lubi, to, jak mówi nauczyciel sufi, jest to dokładnie to samo. Czerpie przyjemność z niechęci do obiektu, gdy go widzi, i z myślenia o nim, gdy go nie widzi, a zatem efekt jest dokładnie taki sam. W jednym przypadku czerpie wrażenie niechęci z widocznego obiektu, a w drugim – z myśli o nim, więc w obu przypadkach czerpie negatywne wrażenia i psychologicznie jest to to samo w swoim wpływie na niego.

Jeśli człowiek chce przezwyciężyć przyjemność płynącą z niechęci do danej osoby, musi również przezwyciężyć przyjemność płynącą z myślenia o tym, jak bardzo jej nie lubi. Praca uczy, że musimy nauczyć się właściwie traktować siebie nawzajem w sferze naszych myśli – tj. w naszym świecie psychologicznym – za który musimy stopniowo stawać się coraz bardziej odpowiedzialni. Celem tej Pracy jest uporządkowanie, przearanżowanie naszego życia psychicznego lub wewnętrznego. To, jak myślimy o innych, jest w niej tak ważne. Jeśli czerpiesz wielką przyjemność z myślenia źle o innych, z myślenia negatywnie i odczuwasz z tego satysfakcję, to twój świat psychologiczny, od którego zaczyna się funkcjonowanie drugiego i trzeciego ciała, jest w wielkim chaosie i możesz się psychologicznie skrystalizować w zupełnie niewłaściwy sposób. Człowiek może przez długi czas nie być w stanie przezwyciężyć chwilowej niechęci za pomocą zmysłów, ale jeśli pracuje, doskonale wie, że będzie musiał pozbyć się wewnętrznie tego samego myślenia i odczuwania. Musi zatem zdać sobie sprawę, że nie może czerpać przyjemności z nieprzyjemnych myśli o innych, które są wielkim źródłem naszego wewnętrznego życia. Gdyby nasz psychologiczny świat myśli i uczuć mógł zostać uporządkowany – tj. sposób, w jaki myślimy i czujemy o innych w naszej prywatności, i gdybyśmy mogli przestać czerpać przyjemność z nienawiści i negatywnej krytyki w ogóle, nasze zewnętrzne relacje z innymi jako obiektami fizycznymi, rejestrowanymi przez nasze zmysły, uległyby całkowitej zmianie. Istnieją reakcje zewnętrzne i więcej reakcji wewnętrznych. Przez długi czas możemy reagować mechanicznie – to znaczy, możemy reagować zewnętrznie i nie możemy tego zmienić, ale jeśli mamy jakiś wgląd – tj. samoobserwację – niekoniecznie pozwolimy, aby nasza strona wewnętrzna zgadzała się z naszą stroną zewnętrzną. Dopóki nie dostrzeżemy, że mamy wewnętrzne życie myśli i uczuć, do którego skierowana jest ta Praca, mająca na celu zbudowanie psychologicznego ciała lub organizacji, odpowiednio zorganizowanej, to nie rozumiemy, o co chodzi w tej Pracy. Celem samoobserwacji jest wpuszczenie promienia światła do naszego wewnętrznego świata, który jest w chaosie. Celem tej Pracy jest przekształcenie tego wewnętrznego świata chaosu w świat uporządkowany. Przeciętny człowiek zachowuje się wewnętrznie tak, jak mu się podoba. Zewnętrznie może być bardzo uprzejmy. Nie przychodzi mu do głowy, że to, jak myśli i czuje prywatnie w stosunku do innych ludzi, ma znaczenie. Ale Praca mówi, że ma znaczenie, więc zaczyna się od samoobserwacji, której celem jest uczynienie nas bardziej świadomymi tego, co dzieje się w nas samych, w każdym centrum. Po pewnym czasie możesz osiągnąć etap, w którym zachowujesz się znacznie lepiej wewnątrz niż na zewnątrz. Nie możesz zmienić tego, co zewnętrzne, dopóki nie zmieni się to, co wewnętrzne. Na przykład, nie mogę spodziewać się zmiany jakiejś negatywnej reakcji, dopóki wewnętrznie nie zobaczę, jakie kłamstwa, jakie złe myśli i uczucia są we mnie wytwarzane. Wtedy mogę chcieć zmienić swój stan wewnętrzny, ponieważ poprzez wewnętrzny smak nie lubię tego, co się we mnie dzieje. Poprzez wzrost tej niechęci do mojego życia wewnętrznego i stopniowe jej wzmacnianie poprzez samoobserwację i szczerość wobec siebie, mój stan wewnętrzny może stać się wystarczająco silny, aby kontrolować moje zewnętrzne i mechaniczne, reagujące życie. W tym momencie człowiek zaczyna pracować nad sobą, nie wykazując zbyt wielu zewnętrznych zmian. Na przykład, nie mogę udawać przed sobą, że mogę zmienić reakcje mojej Fałszywej Osobowości ot tak, ale jeśli obserwuję je w świetle Pracy z jakąkolwiek szczerością, zaczynam ich nie lubić. Wtedy zaczynam prywatnie zmagać się z moimi myślami i uczuciami – tj. zaczynam pracować nad sobą, nad moim życiem wewnętrznym. Mechanicznie mogę czerpać przyjemność z nielubienia kogoś, kogo widzę przed sobą, ale po pewnym czasie nie czerpię już takiej samej przyjemności z myślenia, jak bardzo nie lubię tej osoby. Powodem jest to, że zaczynam być świadomy mojego wewnętrznego lub psychologicznego życia – tj. życia myśli i uczuć, którego stałem się świadomy poprzez samoobserwację i które, że tak powiem, próbuję uporządkować we właściwy sposób w świetle Pracy. Kiedy jestem w tym stanie wglądu, będę nieustannie cierpiał z powodu siebie – z powodu Nicolla i jego mechanicznych reakcji. Wtedy w pewnym sensie będę musiał znosić tę zewnętrzną, mechaniczną, reagującą osobę, którą dotychczas uważałem za siebie, ale od której Praca stopniowo mi pokazała, że ​​muszę się oddzielić. W momencie, gdy moja Osobowość zareaguje, bez wątpienia poczuję się całkiem usprawiedliwiony, ale z powodu tej głębszej i bardziej wewnętrznej części, która zaczyna się budzić, poczuję się nieswojo i z pewnością nie będę czerpał przyjemności z podążania za myślami Nicolla ani z jego uczuciami, które zostały wywołane przez chwilowe rozdrażnienie.

I tak stopniowo, poprzez rozwój czegoś wewnętrznego w Nicoll, w moim przypadku, mogę czasami rzeczywiście czuć, że coś we mnie zaczyna być silniejsze niż ta machina, która od razu kogoś nie lubi, ot tak. Nie będę już tak skłonny zgadzać się z Nicoll i z osądami Nicoll. Bycie sam na sam ze sobą, oddawanie się negatywnym uczuciom i rozkoszowanie się nieprzyjemnymi myślami o innych ludziach nie będzie mi się już wydawać dobrym sposobem na życie w zgodzie z samym sobą. Kiedy będę sam ze sobą, będę musiał dokonać przeglądu siebie, tego, co działo się w moich centrach, i zbadać siebie z punktu widzenia tego, co „ja” mam nad sobą w chwilowym gorącu mojego mechanicznego obcowania z życiem, kiedy całkowicie utożsamiam się z każdym mijającym wydarzeniem, każdą typową okolicznością. Przyjemność mechanicznego reagowania nie będzie mi już dawać satysfakcji, choć Nicoll może dać wielką satysfakcję. A gdy w ten sposób badam siebie, będąc sam ze sobą, mogę to zrobić właściwie tylko wtedy, gdy dokonam przeglądu siebie z punktu widzenia wszystkiego, czego Praca uczy o byciu identyfikowanym, o byciu negatywnym, o tworzeniu wewnętrznych kont, o osądzaniu, o kłamaniu, o samousprawiedliwianiu i ponad tym wszystko o pamiętaniu, by pamiętać o sobie. Kiedy poddam się Pracy w samotności w ten sposób, nie będę lubić myśleć z przyjemnością o ludziach, których nienawidzę. Nie będę czerpać przyjemności z moich myśli, chociaż może mi być trudno nie czerpać przyjemności z nielubienia osoby, gdy ją widzę. Jakiś filozof o niemałej renomie powiedział, że religia polega na tym, co robisz w samotności siebie. Wstawanie rano po oddaniu się wszelkiego rodzaju nieprzyjemnym myślom i uczuciom na temat innych ludzi nie jest dobrym sposobem na rozpoczęcie dnia. I wielu z nas wie to wewnętrznym smakiem. Ale wzmocnienie tej wewnętrznej strony, która pragnie się rozwijać, jeśli mamy w sobie jakiekolwiek „ja” Pracy, zależy od tej wewnętrznej szczerości wobec siebie, o której Praca tak wiele mówi. Na przykład, jeśli nigdy nie będę w stanie dostrzec, że skłamałem, zgodziłbym się z Nicoll – mianowicie z moją zewnętrzną stroną, moją Fałszywą Osobowością, a jeśli się usprawiedliwię, nie mogę mieć żadnej głębi w mojej obserwacji, a wewnętrzna strona mnie nie może się rozwinąć, w którym to przypadku nigdy nie będzie nic silniejszego od Nicolla. Nie mam na myśli, jak wyjaśniłem, że mogę poradzić sobie z Nicollem od razu, ale mogę zacząć cierpieć z jego powodu w samotności. I będę cierpiał we właściwy sposób, i proszę to zauważyć, tylko wtedy, gdy będę obserwował reakcje Nicolla w świetle Pracy. Jeśli zacznę to robić, odkryję, że mogę oddzielić się od wielu myśli i uczuć, które Nicoll czerpie przyjemność, ale które coś głębiej osadzonego we mnie wcale nie czerpie przyjemności. Nielubienie siebie jest bezużyteczne i prowadzi jedynie do choroby i depresji. Ale w moim przypadku, aby zacząć dostrzegać i nie lubić reakcji Nicolla, oddzielić się od nich i w ten sposób nie postrzegać siebie jako Nicolla, może to przynieść rezultaty. Dlatego Praca tak bardzo podkreśla, że ​​musimy rozbić siebie na różne części i nie traktować siebie jako jedności, jak każe nam to wyimaginowane „ja”. Nie możesz zmienić siebie, jeśli traktujesz siebie jako siebie, a wszelkie próby tego doprowadzą do niebezpiecznej sytuacji. Musisz być w stanie powiedzieć sobie: „Nie jestem tym „ja”, nie jestem tamtym „ja”. Albo znowu musisz być w stanie powiedzieć: „Nie jestem tą myślą, która przychodzi mi do głowy” lub: „Nie będę czerpał przyjemności z myślenia ani odczuwania w ten sposób”. Może to być możliwe tylko przez krótki czas, ale zapewniam cię, że jeśli uda ci się to robić tylko przez krótki czas i tylko od czasu do czasu, stopniowo rozwinie się w tobie coś bardziej wewnętrznego, co może faktycznie przejąć nad tobą kontrolę i kontrolować reakcje zewnętrznej, mechanicznej strony. Niektórzy ludzie myślą, że zmiana to coś, co dokonuje się ostatecznie i nieodwracalnie w ciągu kilku chwil pracy i denerwują się, gdy nie osiągają rezultatów. Ale to zupełnie błędne pojęcie tego, co oznacza praca. Cała istota tkwi w tym, jak się podnosimy po upadku, a zawsze ciekawie jest obserwować, jak ludzie podnoszą się z upadku, bo właśnie tu tkwi Praca – w tej nauce chodzenia, zamiast ciągłego upadania. Jesteśmy jak małe dzieci uczące się chodzić i gdybyśmy nigdy nie upadali, nigdy byśmy się nie nauczyli.

Podsumowując: to nasze myśli, sposób, w jaki myślimy i czujemy, Środek ciężkości naszej pracy spada, a zatem jeśli czerpiemy przyjemność z myśli o tym, czego nie lubimy, jest to tym samym, co czerpanie przyjemności z nielubienia obiektu przekazywanego przez nasze zmysły. W obliczu obiektu, którego nielubienie sprawia nam przyjemność, może wystąpić tak mechaniczna reakcja, że ​​nie da się jej powstrzymać, ale można powstrzymać późniejsze myśli o tym, jak bardzo nie lubimy tego obiektu. I właśnie w tym momencie kryje się cała Praca. Tutaj na przykład kryją się takie myśli, jak: „Czy możesz znaleźć w sobie coś podobnego do tego, czego z taką przyjemnością nie lubisz u tej drugiej osoby? Czy zauważyłeś, jak się zachowujesz? Czy zauważyłeś, jakie wrażenia wywierasz na innych ludziach?” i tak w nieskończoność. Staramy się zbudować w sobie psychologiczny porządek wewnętrzny, uporządkowany pod wpływem Pracy, delikatny organizm zbudowany, że tak powiem, z myśli i uczuć, właściwych połączeń, właściwych skojarzeń, organizm psychologiczny, który zaczyna nas łączyć z Wyższymi Ośrodkami – ciałem psychologicznym. Kiedy zaczynamy to sobie uświadamiać, nie możemy sobie pozwolić na takie rzeczy, jak czerpanie przyjemności z myślenia o tym, że nie lubimy innych ludzi. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób budujemy negatywny organizm psychiczny, który będzie postępował źle, w którym nie ma ani prawdy, ani dobra. Wiele osób krystalizuje się w swoich negatywnych emocjach. Radzę unikać takich osób.

Chodzi zatem o to, aby wyraźnie dostrzec różnicę między wrażeniem a myślą. Widzisz przed sobą osobę, której nie lubisz ze względu na jej ubranie, głos lub maniery i czerpiesz przyjemność z niechęci do tego obiektu, patrząc na niego, podczas gdy twoje zmysły przekazują ci jego obraz. Później, gdy już nie widzisz tej osoby, czerpiesz przyjemność z myślenia, jak bardzo jej nie lubisz. Nauczyciel sufi mówi, że wpływ na ciebie jest taki sam. Te dwie rzeczy są różne, jedna to obiekt, a druga to myśl o obiekcie, ponieważ widzieć osobę, która jest obecna i myśleć o osobie, która jest nieobecna, to nie to samo – angażowane jest inne centrum – ale niechęć w obu przypadkach jest taka sama.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej