Quaremead, Ugley, 9 czerwca 1945 r.
Człowiek nie może posunąć się ani o krok w swoim rozwoju, jeśli nie zacznie obserwować i zwalczać złych emocji. Wszystkie złe emocje – to znaczy wszystkie negatywne emocje – są bezużyteczne. Każda z nich ma swoją własną truciznę. U podstaw wszystkich tych emocji leży przemoc i samouwielbienie. Centrum Emocjonalne, które powinno przekazywać nam wpływy Pracy niemal nieustannie, z wyjątkiem krótkich okresów, które musimy znosić, nie może tego zrobić, jeśli jest zdominowane przez złe emocje. Jeśli Centrum Emocjonalne nie daje niczego poza stanami negatywnymi, jeśli nieustannie karmi nas różnymi kombinacjami tych negatywnych stanów, stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek możliwemu rozwojowi Bycia, do którego moglibyśmy być zdolni w innych okolicznościach. Dobrze jest spróbować sporządzić dla siebie listy negatywnych emocji. Na tych listach należy uwzględnić różne stany depresyjne, różne rodzaje użalania się nad sobą, różne rodzaje uporczywego rozgoryczenia, poczucie bycia źle traktowanym, a także wiele rodzajów nienawiści, wiele nieprzyjemnych form samozadowolenia i pogardy wobec innych, a zwłaszcza poczucie zasługi, jedno z najbardziej nieczystych ze wszystkich uczuć, które być może bardziej niż jakiekolwiek inne wyklucza wszelkie wpływy z Wyższych Centrów. Oczyszczenie Centrum Emocjonalnego jest szczególnie podkreślane w tej Pracy. Przypominam tutaj, że choć przydatne jest sporządzenie listy negatywnych emocji, zarówno na podstawie obserwacji u innych ludzi, jak i u siebie, to jedyną rzeczą, która może nam powiedzieć, kiedy sami jesteśmy negatywni, jest ta zdolność, którą Praca nazywa wewnętrznym smakiem. Możemy to uznać za początek Prawdziwego Sumienia. Przez długi czas ludzie cieszą się swoimi negatywnymi stanami, rozkoszują się ich smakiem. Może minąć wiele lat, zanim człowiek zacznie choć trochę nie lubić bycia negatywnym. Zaczyna je wtedy smakować, aby poznać ich smak i rozpoznać je tym wewnętrznym narządem smaku, który nie jest zwrócony ku życiu zewnętrznemu, lecz ku światu wewnętrznemu. Niektóre negatywne emocje są bardzo złośliwe: mają bardzo silny smak: dobrze jest zacząć je rozpoznawać i odrywać od wszelkich nadrzędnych samousprawiedliwień, by zobaczyć, czym naprawdę są. Życie emocjonalne mężczyzny i kobiety jest całkowicie zniszczone przez obecność tych wielu form negatywnych emocji. Jak można oczekiwać, że ludzie, którzy od wczesnego dzieciństwa naśladowali i wchłaniali wszelkie negatywne emocje, kiedykolwiek się spotkają? Niezwykłe jest to, że ludzie czasami mają cudowne wyobrażenia o sobie pod tym względem. Wyobrażają sobie, że są mili i tolerancyjni, łatwo się z nimi dogadać, życzliwi i wybaczający i tak dalej. Nie widzą jednak, że pod tym wszystkim kryje się mnóstwo negatywnych emocji, mnóstwo wewnętrznych dialogów, nie tylko w nich samych, ale także w osobie, z którą myślą, że tak dobrze się dogadują. Myślę, że to tłumaczy wiele dziwnych min na twarzach ludzi. Innymi słowy, tacy ludzie myślą, że mogą coś zrobić i przypisują sobie zasługi. Nie, musimy spojrzeć na siebie o wiele bardziej szczerze i nie pozostawiać naszego życia emocjonalnego w ciemności.
Stany negatywne powstają mechanicznie, prowokowane bezpośrednio lub pośrednio przez jakieś zewnętrzne okoliczności, przez coś powiedzianego lub nie, albo przez jakiś zupełnie błahy incydent. Pan Uspieński powiedział kiedyś dwie rzeczy o negatywnych emocjach, które bardzo mnie wówczas uderzyły. Powiedział, że w obliczu wielkich kryzysów ludzie z reguły nie są negatywni. Tylko drobne rzeczy w życiu wywołują stany negatywne. Powiedział też, że tym, co nas irytuje w innych ludziach, jest zazwyczaj ich mechaniczność. Przynajmniej wspomniał o tym jako o jednym ze źródeł stanów negatywnych. Powiedział, że zapominamy, iż ludzie są maszynami i stale robią i mówią to samo, zachowują się w ten sam sposób i wyrażają te same myśli, ale przede wszystkim nie zdajemy sobie sprawy, że sami jesteśmy maszynami i że nasza reakcja irytacji jest równie mechaniczna, jak to, co w drugiej osobie ją wywołało. Postrzeganie drugiej osoby jako maszyny to za mało. W rzeczywistości jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ wtedy dostrzega się tylko jedną stronę sprawy. Trzeba uświadomić sobie własną mechaniczność. Co oznacza uświadomienie sobie własnej mechaniczności? Oznacza to długi i nieustanny wysiłek pracy nad sobą i stałe zwiększanie pamięci Pracy – to znaczy szczególnej pamięci, która zaczyna się w nas kształtować poprzez bezkrytyczną samoobserwację, można by wręcz rzec, bezosobową obserwację samego siebie. Wtedy następują prawdziwe momenty uświadomienia sobie własnej mechaniczności, tego, jaką maszyną się jest. Te przebłyski, w których uświadamiamy sobie swoją mechaniczność bezpośrednio, a nie teoretycznie, te chwile, w których dostrzegamy na pewno, że już wiele razy wcześniej zachowywaliśmy się w ten sposób, są w rzeczywistości momentami Samo-Pamiętania. Coś jest oderwane od maszyny i znajduje się poza nią, i właśnie to chwilowe przebywanie poza maszyną daje poczucie Samo-Pamiętania i rzeczywiście daje lekki posmak Prawdziwego „ja”, ponieważ jaźń, którą powinniśmy pamiętać, o ile to możliwe, nie jest maszyną. Być może nie powinniśmy tu przywoływać idei Prawdziwego „ja”, ponieważ mówimy zbyt wzniośle. Być może powinniśmy po prostu uznać, że to moment pełnej obserwacji i że jesteśmy świadomi Obserwacji „ja”, czyli patrzenia na maszynę, z którą zazwyczaj całkowicie się utożsamiamy. A jednak, jak wszyscy wiecie, Obserwacja „ja”, które jest kształtowane przez Pracę i jego idee, jest początkiem tej pionowej ścieżki, która prowadzi od Zastępcy-Zarządcy do Zarządcy, a przez Zarządcę do Prawdziwego „ja”, czyli Mistrza.
Wracając do negatywnych emocji: negatywne emocje są oczywiście mechaniczne. Są częścią naszej maszyny, takiej, jaka jest, tego, co czasami nazywamy naszą brudną maszyną. Zadaniem jest oczyszczenie tej brudnej maszyny, a najbrudniejszą jej częścią jest negatywna część Centrum Emocjonalnego, którą nabyliśmy przez naśladownictwo i z którą nie urodziliśmy się w swej istocie. Jak zauważył pan Uspieński, gdybyśmy urodzili się z negatywną częścią Centrum Emocjonalnego, nie mielibyśmy szans na oderwanie się od niej. Gdyby była ona częścią naszej wrodzonej psychiki, maszynerii, której nie mogliśmy się od niej uwolnić. Negatywne emocje są nabywane i zupełnie bezużyteczne, podczas gdy wszystko, z czym zostaliśmy stworzeni, jest użyteczne. O tym należy stale sobie przypominać. Są one gorsze niż bezużyteczne, ponieważ pochłaniają i wyczerpują tak wiele naszej zwykłej siły. Wszystkie najdoskonalsze transformacje trzech pokarmów – zwykłego jedzenia, powietrza i wrażeń – są nieustannie przerywane, niszczone lub błędnie formowane przez działanie negatywnej części Centrum Emocjonalnego. Spróbuj sam zobaczyć poprzez bezpośrednią obserwację, jak stan negatywny wyczerpuje z ciebie siłę i spróbuj zobaczyć, co się dzieje, gdy po zaobserwowaniu swojego stanu, szczerze próbujesz oddzielić się od tego stanu z własnych, osobistych powodów, a nie dla gratulacji lub zdobycia zasług. Jeśli zrobisz to dobrze, poczujesz szok, doświadczysz wrażenia, że nagle uciekłeś od czegoś złego, czegoś, czego nie zdawałeś sobie sprawy, że jest złe. Wtedy zaczniesz rozumieć, dlaczego mówi się, że możemy wykryć obecność stanów negatywnych za pomocą wewnętrznego smaku. Rzeczywiście, w takich chwilach można zobaczyć, że negatywny stan, z którego się uciekło, dosłownie leży pod nami na niższym poziomie.
Tutaj dobrze byłoby omówić negatywne stany w chorobie. Osoba z bardzo dobrze rozwiniętymi negatywnymi stanami, których nigdy nie zaobserwowano, a zatem z którymi nigdy się nie zmagano, będzie skłonna do osłabienia swojej ogólnej odporności na chorobę. To jeden punkt. Kolejnym punktem jest to, że negatywna emocja, lub powiedzmy energia związana z jej przejawami, może wiązać się z chorobą i ją nasilać – krótko mówiąc, może ją pogorszyć lub uczynić bardziej uporczywą. Możesz cierpieć na coś, co powinno być jedynie przejściowe, na przykład na jakąś formę choroby, ból itd., ale jeśli pojawi się na negatywnym tle, któremu nigdy nie stawiliśmy czoła z odwagą, stan ten może się utrzymywać lub nasilać. Z drugiej strony, wytwarzając w nas złą chemię, takie stany są, że tak powiem, toksyczne, zaczynając od sfery psychologicznej i schodząc do grubszej sfery fizycznej materii ciała. Wiesz, jak w tej Pracy psychologiczne materie lub energie, zwane wodorami, przechodzą poprzez coraz większe kondensacje do grubszej materii ciała. Teraz przypomnijcie sobie jeszcze jedną kwestię. Każde zdarzenie psychologiczne, czy to doznanie, uczucie, czy myśl, pochłania pewną ilość energii, jeśli się z nim utożsamiamy, natomiast w stanie Samo-Pamiętania energia zostanie wytworzona i zachowana do dalszego wykorzystania. Czy wiecie wszyscy, co to znaczy spojrzeć wstecz na stan, z którym się utożsamialiście, i zobaczyć go jako coś zupełnie małego i nieistotnego, i zastanawiać się, jak mogliście mechanicznie zużyć na niego tyle energii? Cała energia, która jest mechanicznie zużywana, jest tracona. Dlatego tak ważne jest, aby zacząć myśleć o tym, co znaczy żyć bardziej świadomie, ponieważ w tej Pracy wszyscy dążymy do życia bardziej świadomie, zarówno w sobie w odniesieniu do wszystkiego, co dzieje się w nas, jak i na zewnątrz, w naszych relacjach z innymi i z życiem w ogóle. Jaki sens ma mówienie o tej Pracy jako o czymś związanym z wewnętrzną Transformacją, z tym, co pan Uspieński nazywa psychotransformizmem, jeśli robimy wszystko mechanicznie – to znaczy, jeśli to robi wszystko mechanicznie, tj. maszyna w nas? To nie jest życie bardziej świadome: to po prostu bycie tym, kim jesteś jako maszyna, to po prostu maszyna robiąca wszystko. Ponieważ negatywne emocje są największymi marnotrawcami energii i mają tak wiele innych destrukcyjnych skutków, niezwykle ważne jest, aby starać się zapobiegać ciągłemu wtłaczaniu w nie siły. Zawsze tak się stanie, jeśli utożsamimy się z naszymi negatywnymi stanami. Dlatego tak ważne jest, aby starać się oddzielić od negatywnego stanu, nie podążać za nim, nie zgadzać się na niego, przynajmniej z umysłem. Bo jeśli zarówno umysł, jak i emocje wyrażają zgodę, następuje pełna identyfikacja i pełny napływ energii do stanu negatywnego. Dlatego musimy starać się zagłodzić nasze negatywne stany, ponieważ im bardziej je pielęgnujemy, potajemnie je aprobujemy i potajemnie się nimi cieszymy, tym więcej energii będą one nam nalegać. Osoba, która jest niewolnikiem swoich negatywnych emocji, jest w rzeczywistości niewolnikiem życia, problem jednak w tym, że bardzo łatwo ulegamy różnym formom niewolnictwa, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę jesteśmy w więzieniu. Ale bezcelowe jest mówienie o tym wszystkim, jeśli jeszcze nie wiecie, co to znaczy obserwować negatywne stany i negatywne uwagi w sobie. Dlatego mówię wam, abyście zwrócili uwagę na to, jak mówicie. Niektórzy potrafią mówić tylko negatywnie.
Jaki negatywny stan lub rozmowę zaobserwowaliście dziś w sobie, każdy z was? Jeśli nie możecie znaleźć odpowiedzi, mogę tylko powiedzieć, że nie pracujecie, nie wykonujecie żadnej pracy nad sobą, co jest punktem wyjścia tej Pracy. Jeśli tak jest, to zadajcie sobie pytanie: Dlaczego nie wykonuję żadnej pracy nad sobą? Wtedy zadaję wam to pytanie: Czy zaobserwowaliście dziś, jak krytykujecie kogoś innego w negatywny sposób? Prawdopodobnie odpowiecie, że tak. Z drugiej strony mówię wam, że nie pracujecie nad sobą. Dlaczego zauważacie, jak zachowują się inni ludzie, nie zauważając siebie? To jest zachowanie w sposób najbardziej mechaniczny, w jaki zachowuje się każdy w życiu. Ale my jesteśmy w Pracy. Robimy coś ekstra poza tym, co jest niezbędne w życiu. Uczymy się czegoś, czego nie uczymy się w życiu i co nie jest niezbędne w życiu. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek, kto słuchał tej Pracy przez kilka lat, może spędzić cały dzień, nie zauważając u siebie jakiegoś negatywnego stanu i nie podejmując wysiłku, aby oddzielić się od tego stanu, bądź to nieutożsamiając się z nim, bądź też poprzez, jak to nazywam, neutralizowanie go, poprzez dostrzeżenie w sobie tego samego, co zobaczyło się u drugiej osoby.
Ostatnio rozmawialiśmy o pracy nad Byciem i mówiliśmy o byciu zadowolonym ze swojego stanu Bycia, czyli o byciu zadowolonym z siebie takim, jakim się jest. (Radzę przeczytać ten tekst ponownie i zastanowić się nad nim). Teraz, z naszym Byciem takim, jakie jest – tj. na naszym poziomie Bycia – odczuwamy negatywne emocje. Nasz poziom Bycia charakteryzuje się przede wszystkim wielością Bycia, wieloma „ja”, czyli brakiem jedności. Charakteryzuje się stanem snu, brakiem Samo-Pamiętania, obecnością ogromnej liczby negatywnych emocji, które, że tak powiem, nieustannie nas topią. Wyższy Poziomu Bytu nie da się osiągnąć, jeśli nasze negatywne emocje pozostaną takie same i będą nadal wywierać na nas taką samą władzę. To jest całkiem jasne. Można to zrozumieć. Dlatego badaj swoje negatywne stany, ponieważ jest to jeden z najważniejszych aspektów samokształcenia. Obserwuj je, notuj, a przede wszystkim pamiętaj o nich, aby kiedy powrócą, jak to zawsze bywa, móc je stopniowo rozpoznać, zanim zdążą wykorzystać pełnię swojej mocy – a mianowicie, zanim będziesz mógł się z nimi utożsamić. Szczególnie rano oczyszczaj umysł z negatywnych, nieprzyjemnych i krytycznych stanów, zanim przejdziesz, że tak powiem, do życia zewnętrznego, a wieczorem przeanalizuj swoje negatywne stany i spróbuj spojrzeć na nie z perspektywy czasu; a jeśli zrobisz to szczerze, jeśli doszedłeś do punktu rozpoznania swojego negatywnego stanu i pragniesz zacząć się od niego uwalniać, możesz być pewien, że otrzymasz pomoc od „ja” w sobie, które pragnie pracować i które jest w stanie przejść na wyższy poziom Bytu. Ale nie pozwól, aby Praca zastygła na zbyt długo. „Osiem godzin snu w zupełności wystarczy”. Ale jeśli prześpisz psychicznie cały tydzień, będzie źle i będziesz musiał zacząć wszystko od nowa.
Zostaw odpowiedź