Quaremead, Ugley, 14 lipca 1945
Powinniśmy pamiętać o sobie przynajmniej raz dziennie. Bardzo ważne jest, aby pamiętać o sobie, a w każdym akcie Samo-Pamiętania tkwi jedno z wielkich wewnętrznych znaczeń tej Pracy i całego Ezoteryzmu w ogóle. Jeśli nie możemy pamiętać o sobie raz dziennie, powinniśmy pamiętać o sobie trzy razy dziennie. Innymi słowy, powinniśmy włożyć więcej wysiłku. Pamiętanie o sobie jest jak bycie aktorem na scenie, którego całkowicie pochłonęła rola, którą grał, a nagle przypomniał sobie, że po prostu odgrywa rolę i że tak naprawdę jest kimś innym, a nie rolą, którą gra. Oznaczałoby to, że się obudził. Nie uważałby się już za bohatera, króla czy kardynała, którego grał. Ale co robimy? Jesteśmy jak ten aktor, który zapomniał, że gra rolę. Odnajdujemy się w częściach należących do każdej fazy tragedii i komedii, ale utożsamiamy się ze wszystkim. Nie dostrzegamy, że sami jesteśmy czymś innym, czymś odmiennym, i dlatego nie pamiętamy o sobie, i dlatego w Pracy mówimy, że śpimy. Niedawno padło pytanie: Dlaczego nie powinniśmy się identyfikować? Na to pytanie można odpowiedzieć z tysiąca punktów widzenia. Jednym z ważnych powodów jest to, że jeśli się identyfikujemy, nie wykonujemy tej Pracy. Pytanie jest jak: Dlaczego powinniśmy wykonywać tę Pracę? Nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego mielibyśmy wykonywać tę Pracę, jeśli nie chcemy. Ta Praca jest tylko dla ludzi, którzy czegoś szukają. Jeśli się identyfikujemy, nie możemy pamiętać siebie. Jak powiedziałem, Praca kładzie największy nacisk na Samopamiętanie. Mówi, że najważniejszą rzeczą, jaką musimy zrobić, jest pamiętanie siebie i dodaje, że można to zrozumieć tylko wtedy, gdy uświadomimy sobie, że nie pamiętamy siebie. Otóż, jeśli człowiek jest zidentyfikowany, nie pamięta samego siebie. Istnieją stopnie i cechy identyfikacji. Niektóre drobne formy identyfikacji są trywialne i nieistotne. Z drugiej strony, niektóre drobne formy identyfikacji prowadzą bardzo szybko do większych form i z tymi trzeba być ostrożnym, tak jak trzeba uważać na wszystkie drobne rzeczy, które zaczynają się w nas niewinnie, że tak powiem, i bardzo szybko prowadzą do nieprzyjemnych miejsc, takich jak bardzo nieprzyjemne formy negatywnych emocji. Trzeba być równie ostrożnym, gdzie po pewnym czasie wkracza się w siebie, jak i gdzie w świecie widzialnym dla zmysłów. Poprzez samoobserwację nasz wewnętrzny świat staje się dla nas widoczny – to znaczy, stajemy się go świadomi i uczymy się rozpoznawać, gdzie w nim jesteśmy i co nas w nim sprowadza w dół, a co wznosi w górę w odniesieniu do naszych doświadczeń i małych stopni Bytu, które wszyscy posiadamy. Czy możesz sobie pozwolić na zbyt długie chodzenie we śnie? Skoro identyfikacja jest wrogiem Samopoznania, a Samopoznanie jest naszym najważniejszym zadaniem, jasne jest, że musimy studiować nasze formy identyfikacji. Z czym najbardziej się dziś utożsamiasz?
Albo pozwól, że zadam ci inne pytanie: Czy pamiętałeś dziś o sobie? Oczywiście, nie traktujemy naszego życia w sensie ról, które nam dano do odegrania. Praca głosi, że zaczynamy od naszego życia takim, jakie jest i że to jest najlepszy punkt wyjścia dla Pracy. Nie musimy odrywać się od życia i iść do klasztorów czy pustelni. Na przykład, nasze życie może toczyć się dalej tak samo jak wcześniej, ale jeśli zaczniemy rozumieć, co oznacza Praca, odbieramy je inaczej. Zawsze trudno mi to wytłumaczyć tym, którzy jeszcze nie rozumieją, o co chodzi. Wyobraź sobie, że wchodzisz na scenę, gdzie setki i tysiące aktorów ubranych w najróżniejsze kostiumy kłócą się, kochają, mordują i tak dalej, i ku swojemu przerażeniu uświadamiasz sobie, że wszyscy śpią i całkowicie utożsamiają się ze swoimi rolami, co oznacza, że uważają się za tych, których obsadzono w wielkim dramacie – co byś zrobił? Prawdopodobnie chwyciłbyś najbliższego i gwałtownie nim potrząsnął, próbując go obudzić. Mógłbyś krzyknąć mu do ucha: „Nie bądź taki głupi, nie wbijaj noża w tę osobę, śpisz, zapominasz, kim naprawdę jesteś”. I jak myślisz, jaki byłby rezultat? Prawdopodobnie ten nóż wbiłby się w ciebie! Gdybyśmy dostrzegli, że nasze życie jest w pewnym sensie podobne do ról przypisywanych aktorom i że każdy z nas ma inną rolę, która najlepiej do niego pasuje, nasze nastawienie uległoby zmianie. Co oznacza „najlepiej do niego pasującą”? Oznacza to, że najlepiej nadaje się do tego, by się z niej obudzić. Jeśli traktujesz swoje życie na Ziemi jako cel sam w sobie, nigdy nie osiągniesz postawy, której uczy Praca. Praca traktuje życie jako środek do innego celu. Jeśli traktujesz życie jako cel sam w sobie, czy kiedykolwiek przestaniesz się z nim utożsamiać?
Wiecie, jak w różnych mitach, baśniach i ezoterycznych legendach pojawia się idea, że bohater zostaje wysłany w świat, aby czegoś szukać, i zostaje ostrzeżony, by nie zapomniał, skąd przybył – to jest jedna rzecz, o której zawsze musi pamiętać. Pozwólcie, że zacytuję starożytny hymn, który zawiera wiele nauk. Oto syn królów zostaje wysłany przez rodziców „do Egiptu”, w świat, aby przywieźć perłę. Ale po pewnym czasie pobytu na świecie zapomniał, że jest synem królów, zapomniał o perle i „zapadł w głęboki sen”. Zbudził się ze snu i przypomniał sobie siebie. „Przypomniałem sobie, że jestem synem królów” – powiedział – „a moja wolna dusza tęskniła za swoim naturalnym stanem. Przypomniałem sobie o perle, po którą został wysłany do Egiptu i znalazłem perłę, i wróciłem do domu mego Ojca”. W tej alegorii zobaczycie, że książę przypomniał sobie swoje boskie pochodzenie, przypomniał sobie, że nie był tym, za kogo sam się uważał za życia. Wiele starożytnych nauk mówi o życiu jako o iluzji. Ale niełatwo to zrozumieć. Praca nie mówi o życiu jako iluzji, ale wiele mówi o naszym niewłaściwym, iluzorycznym odbieraniu życia i nieustannie podkreśla, że musimy nauczyć się odbierać je we właściwy sposób. W tym kontekście nieustannie mówi o utożsamianie się zarówno z sobą, jak i z wydarzeniami życia. To utożsamianie się, którego kierunek jest skierowany do wewnątrz i na zewnątrz, utrzymuje nas w stanie uśpienia i uniemożliwia nam pamiętanie o sobie, a w konsekwencji uniemożliwia dotarcie do nas pewnych wpływów, które mogłyby nam pomóc, składających się z pewnych emocji, pewnych myśli, pewnych uczuć, niewywodzących się z naszych spraw zawodowych, naszej codziennej egzystencji ani życia widzianego takim, jakim się wydaje.
Iluzja życia leży, jak mówi Praca, w myśleniu człowieka, które może on wykonać, w myśleniu człowieka, którego jest świadomy, w myśleniu człowieka, że jest jednością. Praca mówi, że w życiu wszystko dzieje się w jedyny możliwy sposób. Kiedy pozornie działasz w życiu, kiedy pozornie coś robisz w życiu, robisz jedyną rzecz, którą mogłeś zrobić. To nie ty to robisz. Kiedy zaczynasz to dostrzegać, kiedy zaczynasz w ten sposób uświadamiać sobie swoją mechaniczność, zaczynasz już pamiętać siebie, zaczynasz już oddzielać się od maszyny siebie i zbliżać się do czegoś, co leży za maszyną ciebie w kierunku Prawdziwego „Ja”. Dlatego Praca mówi, że uświadomienie sobie własnej mechaniczności jest formą Samo-Pamiętania. W tym rodzaju Samo-Pamiętania jesteś świadomy, że to, co robisz, mówisz i myślisz, nie jest naprawdę tobą. Stajesz się widzem samego siebie i dostrzegasz, że wszystko, co nazywasz sobą i swoim życiem, jest iluzją w tym sensie, że wszystko się dzieje, a w tym sensie nie jest rzeczywiste – nie jest Rzeczywistością. Kiedy widzę, że jakieś zdarzenie mnie uwikłało i że reaguję na nie zupełnie mechanicznie, cała ta sprawa staje się dla mnie nierealna, ponieważ tam, gdzie wcześniej myślałem, że działam, działałem, widziałem, teraz widzę to jako To, co działa. W ten sam sposób, oddzielając się od wewnętrznych fantazji i myśli, które wynikają z Fałszywej Osobowości, próżności itd., człowiek może doznać chwili samozapomnienia, w której wyrwie się spod ich hipnotycznej mocy i zobaczy, że próbują go opanować i że to jest ich prawdziwy cel – mianowicie ponowne uśpienie go. Musisz pamiętać, że wszystko w życiu dąży do tego, byśmy spali. W Legendzie o Endymionie opowiada się, że Księżyc uśpił Endymiona, ponieważ był to jedyny sposób, w jaki mogł zachować nad nim władzę. Pamiętaj, że Praca uczy, iż żyjemy w świecie śpiących ludzi, w którym wszystko się dzieje, i że my również śpimy. Jedyną różnicą jest to, że próbujemy się obudzić. Nie możemy zmienić życia. Mężczyzna musi zacząć od siebie, kobieta od siebie. Możemy zacząć zmieniać siebie. Ale to jest niemożliwe, dopóki nie zaczniemy dostrzegać, że sami śpimy, że utożsamiamy się z tragicznymi lub komicznymi częściami, które daje nam życie, i że zapomnieliśmy o sobie i że nawet nie próbujemy sobie przypomnieć. Czy jesteś przytłoczony swoimi trudnościami? Czy czujesz, że nikt nigdy nie znalazł się w tak niekorzystnych okolicznościach? A może wręcz przeciwnie, czy czujesz się najszczęśliwszą osobą na świecie? W Samo-Pamiętaniu nie zaczyna się od tej sytuacji, tego stanu rzeczy, tej domowej sceny, tego konkretnego wydarzenia, w którym się znajdujemy. Życie staje się naszym nauczycielem tylko wtedy, gdy zrozumiemy, że oferuje nam różne okoliczności, różne doświadczenia, różne wydarzenia w różnych momentach, z którymi nie powinniśmy się utożsamiać. Życie to seria zewnętrznych zdarzeń i stanów wewnętrznych, które nieustannie się zmieniają i przewracają. Jeśli trzymamy się każdego punktu, to utożsamiamy się z całością. Bierzemy wszystko do siebie, jako siebie, jak aktor, który każdą rolę odgrywa jako siebie. Wtedy rzeczywiście śpimy i jesteśmy obracani jak małe koła przez duże koło życia. Kiedy zanikają wszelkie ślady indywidualności, rozwija się zbiorowość. Musimy ciężko walczyć, aby nie stać się jedynie małymi kołami napędzanymi przez życie, przez krąg wydarzeń. Sekret tkwi w nieutożsamianiu się i w Samopamiętaniu. Ale jeśli traktujesz poważnie każdą małą przykrość, każdy incydent domowy i w pełni się identyfikujesz, jak możesz pracować lub oczekiwać pracy? Nie zdajesz sobie nawet sprawy, że odgrywasz typową rolę, którą miliony innych grały lub grają, i że nie uwolnisz się od niej, dopóki się nie obudzisz i nie zrozumiesz, że nie pamiętasz siebie.
Teraz każdy z nas ma krąg różnych „ja”, które się kręcą. Każde odgrywa swoją rolę – żałosną, głupią, piękną, tragiko-komiczną i wiele innych typowych ról. Problem w tym, że to nie my odgrywamy te role, ale one odgrywają nas. Aby naprawdę odegrać rolę w sensie pracy, człowiek musi być świadomy. Odgrywanie roli świadomie jest przykładem tego, co Praca nazywa działaniem. Tylko świadomy człowiek może to zrobić. Tacy jacy jesteśmy, role odgrywają nas. Dlatego dobrze jest je obserwować i nie utożsamiać się z nimi tak bardzo, widzieć je działające w nas, a jednocześnie nie czuć się nimi, by nie powiedzieć w myślach: „Nie jestem tym!”. To znaczy zacząć pamiętać siebie jako odmiennego od tych „ja”. Ale każdego dnia musimy praktykować Samo-Pamiętanie, najpierw po prostu zatrzymując wszystko, nie będąc w niczym, nie będąc połączonym z niczym w życiu ani w sobie, jakimi życie nas uczyniło. Pamiętajcie, człowiek utożsamiający się z samym sobą nie może pamiętać siebie, ponieważ nie ma nad sobą horyzontu. Jest ograniczony przez samego siebie. Człowiek, który obwinia wszystkich, człowiek, który przypisuje wszystko sobie, utożsamia się ze sobą i jest naprawdę martwy. Przypomnijmy sobie pierwsze trzy poziomy Świadomości: (1) Sen w łóżku – (2) Tak zwana świadomość na jawie, w której ludzie żyją i również zabijają się nawzajem – oraz (3) Pamięć o sobie. Tylko do tego poziomu, poziomu Pamięć o sobie – pomoc może przeniknąć i faktycznie dotrzeć do nas z wyższych poziomów Wszechświata Bytu, czyli ze Świadomej Ludzkości. Dlatego tak ważne jest praktykowanie Pamięci o sobie, aby spróbować to zrobić i stopniowo znaleźć sposób, aby to zrobić. Jeśli intencja jest szczera, a cel inteligentny i oparty na zrozumieniu Pracy, droga zostanie znaleziona. Czasami, obserwując kogoś, można się zastanawiać, co by się stało, gdyby w mgnieniu oka zobaczył on swoje sposoby identyfikacji – jego maniery, strój, intonację, mimikę, powagę, z jaką traktuje siebie i swoją pozycję. Tak, i to samo dotyczy nas. Opowiem ci historię o tym, jak zapomnieć o sobie. Tam była kiedyś wyspą, na którą pewna liczba ludzi wylądowała ze statku, aby wystawić sztukę. Jedna osoba została obsadzona w roli złoczyńcy, inna była szpiegiem, inna szlachetną kobietą, inna dzielnym mężczyzną, inna skąpcem, inna bohaterem, inna niezrozumianą żoną, inna niezrozumianym mężem, jeszcze inna cierpiącą osobą i tak dalej. Pierwszego dnia wszyscy grali sztukę i dobrze się bawili, a potem śmiali się z ról innych. Ale wyspa miała osobliwe właściwości. Z upływem dni, za każdym razem, gdy grali tę sztukę, zaczęli czuć się coraz bardziej, że to oni są rolami, które grali. A potem wszystko poszło nie tak i pozostali na wyspie, a statek zniknął, pozostawiając tylko małą łódkę.
Zostaw odpowiedź