Quaremead, Ugley, 17 listopada 1945
Na ostatnim spotkaniu padło pytanie o to, jak pracować nad Centrum Emocjonalnym. Największym problemem z Centrum Emocjonalnym jest to, że zawsze się z nim utożsamiamy – to znaczy z emocjami, które przeżywamy w danej chwili. Mamy ogromną trudność z oderwaniem się od aktualnego stanu emocjonalnego. Traktujemy nasz stan emocjonalny jako coś oczywistego. Na przykład odczuwamy zazdrość emocjonalną (co różni się od zazdrości instynktownej) i całkowicie utożsamiamy się z tą emocją. Albo też popadamy w depresję emocjonalną – i znowu traktujemy to jako własny stan, jako coś, czego nie kwestionujemy.
Jak wiecie, Praca uczy, że Centrum Emocjonalne jest najtrudniejszym ośrodkiem do okiełznania. Słyszeliście, że nazywa się je szalonym słoniem, a także że musimy starać się wychować po dwa oswojone słonie po obu jego stronach – z których jeden to Centrum Intelektualne, a drugi to Centrum Ruchu. Cały problem tkwi w trudności obserwowania Centrum Emocjonalnego w sposób nieutożsamiony. Powodem jest to, że utożsamiamy się z naszymi emocjami bardziej niż z czymkolwiek innym. Dlatego, powtarzam, zawsze traktujemy nasz stan emocjonalny jako coś oczywistego – nie jako coś, co musimy obserwować i od czego musimy się oddzielić.
Każdy ma typowy ciągle powtarzających się stanów emocjonalnych, które wahają się od największego podniecenia i entuzjazmu po najbardziej przygnębiające i chorobliwe uczucia. Ale ponieważ siła emocji jest tak oślepiająca, ludzie pozostają skupieni na obracającym się kole własnych emocji. Innymi słowy, nie podważają swoich emocji, ale traktują je tak, jakby były autentycznymi i całkowicie realnymi stanami. Akceptują swoje emocje jako właściwe w danym momencie. A ponieważ emocje są tak trudne do zaobserwowania (z powodu naszej tendencji do utożsamiania się z nimi), ludzie nie postrzegają ich jako czegoś, co należy obserwować i z czym nie należy się wiązać. Punktem wyjścia jest zawsze samoobserwacja – a w tym przypadku obserwacja stanu emocjonalnego. Czy ktokolwiek z was potrafi to już robić? Czy potraficie obserwować swój stan emocjonalny, nie traktując go jako pewnik? Czy ktokolwiek z was ma już w swojej pamięci roboczej wiedzę o niektórych ze swoich typowych, powtarzających się stanów emocjonalnych? Czy ktokolwiek z was kwestionuje swój konkretny stan emocjonalny? Innymi słowy, jak powiedziałem: czy zadajecie sobie pytanie: „Dlaczego jestem w tym stanie emocjonalnym? Z czego to wynika? W związku z czym się pojawił?”. Wysiłek wewnętrznej uwagi zacznie wtedy oddzielać was od stanu emocjonalnego i być może uda wam się go w ten sposób rozbroić – to znaczy nie poddawać się mu, nie wierzyć w niego, nie brać go za pewnik.
W każdej chwili istnieją dwa źródła naszych stanów emocjonalnych. Jedno to bodziec zewnętrzny – na przykład niestosowne zachowanie innej osoby wobec ciebie lub powiedzenie czegoś raczej nieprzyjemnego. Drugie to typowa, nawykowa emocja wynikająca z żałosnego odczucia dotyczącego twojej przeszłości. Przezwyciężenie przeszłości to jeden z ważnych kierunków osobistej pracy nad sobą. Większość ludzi pielęgnuje w sobie tyle nieszczęśliwych chwil, że często bardzo trudno im uciec od tych żałosnych stanów, które oczywiście rodzą jedynie ciągłe negatywne emocje – a te z kolei przynoszą jedynie niepotrzebne cierpienie. Ta osobista praca jest bardzo szczególnym rodzajem pracy i każdy, po pewnym czasie, musi być w stanie się z nią zmierzyć. Cała przeszłość musi w końcu zostać wymazana. Innymi słowy, nie możesz mieć nic przeciwko nikomu. Musisz odpuścić wszystkie długi. I, jak często ostatnio mówiono, możesz to zrobić tylko poprzez całkowitą zmianę opinii o sobie – dzięki samoobserwacji.
Drugim źródłem jest to, jak ludzie zachowują się wobec ciebie na zewnątrz, każdego dnia. Stajesz się negatywny wobec kogoś, kto zachowuje się w określony sposób, który uważasz za niewłaściwy. I wszyscy musicie zrozumieć, że te dwa źródła negatywnych emocji – wewnętrzne i zewnętrzne – są ze sobą ściśle powiązane. Pewnego razu, gdy pan Uspieński mówił na ten temat i o tym, jak utożsamiamy się z każdym stanem emocjonalnym, podał jako nadrzędną formułę: Aby się nie utożsamiać, nie traktuj poważnie niczego poza Pracą.
A teraz kwestia bycia negatywnym i odczuwania nieprzyjemnego stanu emocjonalnego wobec konkretnej osoby. Załóżmy, że doszedłeś do punktu, w którym jesteś w stanie zaobserwować, że znajdujesz się w nieprzyjemnym stanie emocjonalnym – a to oczywiście oznacza, że nie utożsamiasz się z nim całkowicie. Załóżmy więc, że jesteś w pewnym stopniu świadomy negatywnego stanu emocjonalnego wobec konkretnej osoby. Jak sobie z tym poradzisz? Tu wchodzi w grę cała twoja osobista praca. Spróbuj określić, co sprawia, że jesteś negatywny wobec tej osoby. Następnie zajrzyj do księgi własnej samoobserwacji, do własnych zapisów o sobie – czyli do swojej pamięci Pracy – i spróbuj sprawdzić, czy to, co tak trudno ci znieść u tamtej osoby, nie jest czymś, co również masz w sobie. Uświadomienie sobie, że ty sam jesteś równie trudny jak osoba, którą krytykujesz, wywołuje natychmiast magiczne uczucie poddania się, anulowania, wolności.
Ale aby to zrobić, musisz użyć Centrum Intelektualnego. Innymi słowy, musisz myśleć. Oto bardzo dobry przykład tego, co oznacza myślenie w sensie Pracy – i zapewniam cię, że kiedykolwiek będziesz myślał w ten sposób, da ci to największe poczucie wolności, jakiego kiedykolwiek doświadczyłeś. Załóżmy, że jesteś negatywny, ponieważ ktoś powiedział ci coś nieprzyjemnego. To w zasadzie to samo, o czym mówiłem. Jest to niezwykle trudne do zniesienia i możesz nie być w stanie tego zrobić w danej chwili. Każde zdarzenie, które ci się przytrafia – takie jak czyjeś słowa – powinno podlegać transformacji. Cała ta Praca polega na transformacji nas samych, zarówno w odniesieniu do naszej przeszłości, jak i do tego, co dzieje się z nami teraz. Mogę tylko zapytać: Czy ty sam kiedykolwiek powiedziałeś coś nieprzyjemnego innym ludziom? Czy przypominasz sobie, że powiedziałeś coś równie nieprzyjemnego? Po raz kolejny zapewniam cię: jeśli ci się to uda, odkryjesz, że to drobne wydarzenie – kiedy ktoś powiedział ci coś nieprzyjemnego – zostanie całkowicie anulowane, całkowicie zneutralizowane. Chociaż, jak powiedziałem, możesz nie być w stanie zrobić tego wszystkiego w chwili, gdy ktoś jest dla ciebie nieprzyjemny. Tak wiele naszej osobistej pracy wykonujemy po zdarzeniu. Wybaczanie jest całkowicie bezużyteczne: musisz anulować. A to zawsze robi się, odnajdując w sobie to samo – i zawsze to znajdziesz, jeśli będziesz szczery. Nikt nie może zachowywać się wobec ciebie inaczej niż ty wobec innych, ponieważ twoja Istota przyciąga twoje życie. Czy rozumiesz, że tak musi być, jeśli można wierzyć w psychotransformizm?
Problem z nami polega na tym, że przyjmujemy samych siebie za pewnik – jako miłych i sympatycznych ludzi. Musisz pamiętać, że być może nie powiedziałeś czegoś nieprzyjemnego na głos, ale coś pomyślałeś i wyraziłeś na to zgodę. W Pracy musisz zrozumieć, że to, co myślisz – psychologicznie w sobie, w swojej prywatności – liczy się tak samo jak to, co mówisz. Mówię o myślach, na które wyraziłeś zgodę, o czekach, które podpisałeś własnym nazwiskiem. Liczą się one tak samo jak to, co zostało powiedziane otwarcie. Ewangelie często o tym mówią. Jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej z osobą w Pracy, której umysł wypełniają liczne nieprzyjemne myśli o innych ludziach, ale która nie wyraża na nie zgody. Dostrzega ona z łatwością, jak mogłaby się z nimi chemicznie połączyć, ale nie pozwala, aby te połączenia naprawdę zaistniały – i po pewnym czasie pokusa mija. To jest prawdziwa pokusa, ponieważ każda prawdziwa pokusa dotyczy Pracy. Kiedy nie kierujesz się nieprzyjemnymi myślami i uczuciami dotyczącymi innych ludzi, ale jesteś ich w pełni świadomy – naprawdę pracujesz nad sobą. To jest praca osobista.
Jeśli jesteś tak głupi, by mówić: „Dlaczego mam te myśli i uczucia dotyczące innych ludzi?” – jesteś w błędzie. Modlisz się tylko o zakończenie zmagań wewnętrznych, ale wszelkie zmagania dają możliwość rozwoju. I sądzę, że niemal słuszne jest stwierdzenie, że cały rozwój polega na nieutożsamianiu się z tym, z czym Praca uczy nas się nie utożsamiać. Jeśli zgadzasz się na negatywne, gorzkie lub podejrzliwe myśli – czy nie widzisz, że zostałeś skutecznie skuszony i że małe naczynie Pracy, które próbujesz zbudować, małą retortę, ma już w sobie dziurę? Naprawa może zająć ci tygodnie – a często jest to bardzo drobna rzecz, pozornie błaha, która całkowicie wyczerpuje twoje siły, ponieważ powoduje w tobie wyciek. Myśli o użalaniu się nad sobą oczywiście robią w tobie dziury. Zamiast retorty stajesz się lejkiem pełnym dziur, przez który wycieka wszystko, co w ciebie wlałeś, wszystko, co dla siebie zrobiłeś.
Weźmy zazdrość. Wydaje się czymś drobnym, ale robi bardzo dużą dziurę. Weźmy złośliwość. Weźmy ukłucie w języku lub w liście. To robi bardzo dużą dziurę. Albo weźmy nienawiść wynikającą z poczucia urazy. Wszystkie te stany są stanami utożsamiania się. Cała psychologia – cała prawdziwa nauka psychologiczna – dotyczy tego, jak pomóc człowiekowi się rozwijać. Ma bardzo konkretny cel: a mianowicie, że jeśli człowiek zachowa swoją siłę w pewien sposób, może stworzyć w sobie nowego człowieka, inną osobę. Metafory używane do przekazywania tej nauki różniły się w różnych epokach. W naukach alchemicznych, które pozornie dotyczyły przemiany ołowiu w złoto (ale w rzeczywistości dotyczyły przemiany samego Człowiekaw nową istotę), zawsze istniała idea retorty – czegoś, czego nie mogą przeniknąć złe wpływy, czegoś, co łączy wszystkie istotne części człowieka, poprzez pewne tarcie przekształcając je w nowe ciało. Skargi, złośliwości, depresje i wszelkiego rodzaju negatywne stany – czyż możemy dążyć do osiągnięcia wyższego poziomu Bytu? Co jest jedną oznaką wyższego poziomu Bytu? Pozwólcie, że odwrócę pytanie w ten sposób: Czy myślicie, że osoba pełna użalania się nad sobą, zawiści, zazdrości wejdzie do Królestwa Niebieskiego? Czym jest Królestwo Niebieskie? Niczym innym jak tylko tym, do czego prowadzi praktyka prawdziwej psychologii – co w tej Pracy nazywa się „Wyższym Bytem”. Mamy więc coś zdecydowanie do zrobienia. To nie teoria ani wynalazek: to permanentne nauczanie. Wszystko w tej Pracy uczy nas czegoś całkowicie realnego i określonego. To droga prowadząca do czegoś określonego i możliwego dla tych, którzy potrafią słuchać. Chodzi o Człowieka i jego trwałe znaczenie – nie o jego lokalne znaczenie. I dlatego istnieje coś, co z pewnością odpowie Człowiekowi, jeśli tylko zgłosi on właściwe prośby i podejmie odpowiednie wysiłki – bo Człowiek ma znaczenie i Wszechświat ma znaczenie.
Wróćmy teraz do pierwotnego pytania: jak radzić sobie z Centrum Emocjonalnym? To trudna sprawa i nikt nie może oczekiwać, że poradzi sobie z nią przez wiele, wiele lat. Jednak osoby pragnące wykonywać tę Pracę muszą zacząć samodzielnie radzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami, ponieważ Praca uczy, że praktycznie wszystkie znane nam emocje są nieprzyjemne. Na przykład triumf nad rywalem jest bardzo nieprzyjemną emocją, chociaż na naszym poziomie odbieramy ją jako przyjemną. A nawet przyjemne emocje, których zwykle doświadczamy, w mgnieniu oka przemieniają się w najbardziej nieprzyjemne, gdy tylko dotknięta zostanie nasza duma lub próżność. Dzieje się tak, ponieważ wszystkie nasze emocje opierają się na miłości własnej, która je dotyka. Jeśli jest dużo pochlebstw, czujemy się bardzo dobrze; jeśli ich nie ma, czujemy się bardzo przygnębieni. Z tego powodu bardzo dobrze jest nie ufać swoim emocjom – przyjemnym czy nieprzyjemnym, a zwłaszcza nie ufać entuzjazmowi.
Praca uczy, że istnieją emocje, które się nie zmieniają – nazywa je pozytywnymi. Nie nazywa naszych zwykłych emocji pozytywnymi – nazywa je po prostu przyjemnymi lub nieprzyjemnymi. Praca uczy, że nie mamy jeszcze prawdziwych emocji. Z własnego doświadczenia myślę, że czasami mamy prawdziwe emocje przez bardzo krótki czas – i zawsze są one całkowicie wolne od wszelkiej miłości własnej. Ale myślę też, że są one bardzo rzadkie i łatwo je podrobić. Praca mówi, że nie możemy sami stworzyć pozytywnych emocji. Mówi, że pozytywne emocje czasami do nas przychodzą – jeśli szczerze pracowaliśmy – i są nagrodą. Mówi również, że cechą pozytywnej emocji (która pochodzi z Wyższego Centrum Emocjonalnego) jest to, że nigdy nie przekształca się w swoje przeciwieństwo. Nasza zwykła, tak zwana miłość bardzo łatwo przeradza się w nienawiść. Pozytywna emocja nie ma przeciwieństwa, ponieważ należy do Trzeciej Siły, która znajduje się pomiędzy przeciwieństwami.
Jak wszyscy wiecie, oczyszczenie Centrum Emocjonalnego jest jednym z naszych wielkich celów. Możemy to osiągnąć jedynie poprzez oczyszczenie Centrum Intelektualnego – poprzez nowe idee zarówno o sobie, jak i o innych ludziach oraz o sensie wszelkiego życia na Ziemi. Kiedy umysł zaczyna dostrzegać nową Prawdę, wówczas Centrum Emocjonalne może zacząć porzucać fałszywe emocje. Ostatecznym celem jest przebudzenie Centrum Emocjonalnego, aby mogło ono odbierać pozytywne emocje. I choć obecnie jest to dla nas bardzo odległe, wszyscy z pewnością wiemy, ile pracy musimy włożyć w nasz obecny Ośrodek Emocjonalny i wynikające z niego stany emocjonalne. Musimy na przykład zrezygnować z ciągłego stawania na swoim. Nie myślcie, że da się to zrobić w mgnieniu oka. Tak długo zajmuje nam uświadomienie sobie, co to znaczy, że we wszystkim mamy swój własny sposób.
Ale kiedy zaczniemy rozpuszczać nasze zwyczajne, mechaniczne poczucie siebie – i chciałbym tu zapytać: ilu z was jest pewnych, że wszystko jest z wami w porządku? – wtedy zaczniemy rozbijać same źródła tej miłości własnej i tych emocji, które obecnie rządzą wszystkimi. Tylko to, czym najbardziej gardzicie w sobie, prawdopodobnie jest dobre. Chrystus nie narodził się w żłobie bez znaczenia dla tego, co może wzrosnąć w Człowieku.
Zostaw odpowiedź