Queramead, Ugley, 29 grudnia 1945
Część II
Ostatnio rozmawialiśmy o przypowieści o koniu, powozie i woźnicy, która jest jedną z przypowieści Pracy traktujących o wewnętrznej sytuacji człowieka. Pamiętacie zapewne, że woźnica w tej przypowieści siedzi w gospodzie, a koń i powóz stoją na zewnątrz i oba są w opłakanym stanie. Pierwszą rzeczą, która musi się wydarzyć, jest to, że woźnica musi się obudzić z pijackiego snu i zająć się koniem i powozem, a następnie wsiąść na kozioł i chwycić za lejce. Wtedy, jak się mówi, może zastać Pana siedzącego w powozie za nim, wskazującego mu, w którą stronę ma jechać.
W naszej ostatniej rozmowie o tej przypowieści skupiłem się szczególnie na tym, że woźnica musi wspiąć się na kozioł, i wskazałem, że nie może kierować koniem i powozem z poziomu gruntu. Z tego poziomu nie może niczego kontrolować. Jednocześnie powiedziałem, że człowiek może dojść do punktu, w którym powie: „Będę jechał”. Dzieje się tak, gdy poprzez długą obserwację samego siebie zaczyna dostrzegać, że musi coś ze sobą zrobić i nie może już dłużej ulegać idei mechanicznego życia. Choć podejmuje decyzję: „Będę jechał”, to jednak jest daleki od możliwości prowadzenia. Konieczne są dalsze etapy i dalsze doświadczenia z samym sobą. Jego uwaga zostanie zwrócona na pewne aspekty jego osobowości. W tej wewnętrznej komunii z samym sobą, wynikającej z rosnącej potrzeby Pracy i rosnącej, nowej wiedzy o sobie, uzyskanej dzięki samoobserwacji, dostrzeże on pod wieloma względami, że musi wspiąć się w górę, zanim będzie mógł prowadzić – to znaczy osiągnąć kolejny poziom – w przeciwnym razie skazany jest na ciągłe porażki i prawdopodobnie po prostu zrezygnuje z prób zrobienia czegokolwiek ze sobą w drodze samozmiany. Innymi słowy, musi wspiąć się na poziom Samopamiętania, ponieważ nikt nie może prowadzić swojego konia i wozu, jeśli nie posiada czegoś z tej intensywności świadomości i samoświadomości, która należy do Trzeciego Stanu Świadomości, na który wskazuje Praca.
Co, według Pracy, jest dla nas najważniejszą rzeczą do praktykowania? Mówi, że musimy stać się bardziej świadomi i – de facto – zacząć osiągać poziom Samopamiętania, samoświadomości. Niektórzy ludzie, nie rozumiejąc Pracy, choć będąc z nią w kontakcie, widzą, że życie toczy się tak czy inaczej, że jest tragedią, kompletnym chaosem, prawdziwą Wieżą Babel. I doszedłszy do tego punktu, być może stają się negatywni, nie rozumiejąc, że właśnie tego Praca uczy o życiu. Po prostu tkwią, nie widząc Pracy, a jedynie chaos życia. Praca uczy, że człowiek musi dostrzec, iż wszystko w życiu się zdarza, i uświadomić sobie, że dzieje się tak, ponieważ człowiek nie jest w pełni świadomy. Praca stale podkreśla, że życie jest mechaniczne i że wynika to z tego, iż sam człowiek śpi, nie będąc w pełni świadomym. Tak, ale Praca dodaje, że praktykowanie tej nauki ma uczynić człowieka bardziej świadomym, gdy uświadomi sobie to wszystko, i daje mu instrukcje, jak stać się bardziej świadomym i w ten sposób osiągnąć inny poziom siebie.
Kiedy człowiek szczerze obserwuje siebie przez długi czas, staje się zaskoczony i dzięki temu nieco bardziej świadomy siebie. Jeśli czyni to z ciągłym odnawianiem znaczenia idei nauczanych w tej Pracy, stanie się jeszcze bardziej świadomy – nawet jeśli jest to bolesne – i zacznie osiągać poziom w sobie, na którym może zacząć we właściwy sposób kontrolować niższe strony siebie, mniejsze „ja” w mechanicznych częściach centrów, które dotychczas nim rządziły. To właśnie to wzniesienie się w sobie z mechanicznej śmierci, którą myliło się z życiem, jest celem Pracy. Zwykle żyjemy na niskim poziomie siebie. Na przykład żyjemy zbyt wiele w małych, nieprzyjemnych „ja”, w nudnych, głupich, mechanicznych częściach centrów, w głupich marzeniach, a zatem również przyczyniamy się do ogólnego snu ludzkości. Tak, pomagamy zatem podtrzymywać sen świata. To właśnie o przebudzeniu się ze snu ludzkości, w którym uczestniczymy, mówi przypowieść o woźnicy w gospodzie, śpiącym w snach i złudzeniach na swój temat. Aby człowiek się obudził, musi zacząć pozbywać się złudzeń i fałszywej wyobraźni. I tak oto pojawia się ostra praca samoobserwacji, która oddziela człowieka od siebie i umożliwia mu opuszczenie gospody.
Kontynuujmy rozmowę o etapie, w którym woźnica musi wsiąść na kozioł. Zrozum, że nie jest to etap ostro podzielony, ale stopniowy proces prób i błędów. Wszystko w Pracy odbywa się według porządku – zgodnie z Prawem Siedmiu. Na przykład obiera on sobie konkretny cel i ciągle mu się nie udaje. Uczy się stopniowo, ale po to, by nie mógł utrzymać celu, ponieważ ciągle zasypia – a to dlatego, że ląduje wśród małych „ja”, które nic nie wiedzą o jego celu ani o Pracy. Nie myśli wystarczająco. Używam tego słowa celowo – to znaczy, że nie myśli wystarczająco. W tym przypadku myślenie jest zarówno pamiętaniem, jak i myśleniem. Myślenie i pamiętanie są ze sobą powiązane. Musisz bronić swojego celu, wtłaczając w niego prawdę, taką, jaką go widziałeś. Musisz zebrać w swoim rozumieniu wszystkie prawdy dotyczące twojego celu – mam na myśli Pracę – idee i spostrzeżenia; w przeciwnym razie twój cel zboczy z kursu. Wtedy stanie się on jedynie mglistym wspomnieniem, zamiast być dla ciebie stale odnawianym źródłem prawdy. Wszystkie prawdy tej Pracy będą walczyć o ciebie, gdy osiągniesz mniej więcej centralną pozycję w sobie w odniesieniu do swojego celu. Musisz jednak nieustannie powracać do tych prawd i spostrzeżeń, na nowo je stymulować. Praca walczy o ciebie tylko wtedy, gdy angażujesz się w nią mentalnie poprzez emocjonalne uznanie. Powiedziałem niedawno, że gdyby idee lub prawdy tej Pracy otaczały cię i przekazywały swoją siłę, byłbyś w stanie to zrobić. Ze względu na naszą ograniczoną świadomość i poziom umysłu, który obejmuje tylko jedną rzecz na raz, nie jest to możliwe na niższym poziomie, ale jest możliwe na wyższym poziomie. Jednakże światło wzrasta wraz z podnoszeniem się naszego poziomu.
Jeśli chodzi o wszystko, co złe i niewłaściwe w tobie, co mogłeś zauważyć zarówno w działaniu, jak i w myślach – idee tej Pracy, jeśli postrzegane są jako prawdziwe, będą walczyć za ciebie. Tylko w ten sposób można zmienić to, co w tobie złe, niewłaściwe i niepotrzebne. Nie możesz tego zrobić sam. Idziesz na wojnę. „Ja” Pracy będą walczyć z mechanicznymi „ja”, jeśli będziesz im stale przekazywał siłę idei tej Pracy i stale je odnawiał. To one walczą za ciebie – te „ja” Pracy – kontaktując się z ideami Pracy. Na przykład, gdy jesteś negatywny, idea Pracy nagle pojawia się w twoim umyśle i odkrywasz, że możesz walczyć z tym negatywnym stanem, albo po prostu znika. To jest przykład Pracy walczącej w tobie i dla ciebie. Dlatego tak ważne jest docenianie Pracy. Nie ma sensu myśleć, że możesz to wszystko zrobić sam i samodzielnie. To, co nazywasz sobą, jest bezużyteczne i często jest twoim najgorszym „ja”, twoim najbardziej mechanicznym, nawykowym „ja”, które nie może cię nigdzie zaprowadzić i nigdy nie oprze się pokusie snu. Każdy, kto doświadczył tej Pracy głęboko i przez wystarczająco długi czas, ma już inne „ja”, które mogą walczyć. Ale my próbujemy walczyć z samymi sobą – z naszymi nawykowymi „ja”, a nie z naszymi nowymi „ja”. Kiedy jesteśmy negatywni, próbujemy walczyć z naszym negatywnym stanem za pomocą tego „ja”. I często stawiamy sobie cele, kiedy jesteśmy negatywni – to znaczy, kiedy jesteśmy na jeszcze niższym poziomie niż nasze zwykłe „ja”.
Kiedy człowiek jest w stanie negatywnym, mechanicznie myśli kłamstwa. Prawda idei Pracy do niego nie dociera. Ale to właśnie ona może o ciebie walczyć. Dlatego, kiedy jesteś w stanie negatywnym, ważne jest, aby starać się myśleć prawdę z wysiłkiem. Stan negatywny, któremu pozwala się wewnętrznie trwać, odpędza Pracę i wszelki jej możliwy wpływ na ciebie. Kiedy człowiek jest w stanie negatywnym, negatywna część jego Centrum Emocjonalnego indukuje strumień kłamstw, który przepływa przez jego Centrum Intelektualne. Stany negatywne są podtrzymywane jedynie przez kłamstwa w Centrum Intelektualnym. Nie możesz myśleć kłamstwa, będąc w dobrym stanie. Zazwyczaj są to te same kłamstwa, które pojawiają się, jeśli uważnie się przyjrzysz. Kiedy stan negatywny w Centrum Emocjonalnym indukuje kłamstwa w Centrum Intelektualnym, oznacza to, że powstają błędne powiązania w myślach i pamięci, często sięgające bardzo odległej przeszłości, tak że w konsekwencji stają się one nawykami myślowymi, których nigdy nie kwestionowałeś. To zły stan. Ludzie zaczynają umierać od takich kłamstw. W tych kłamstwach, pobudzanych przez negatywne stany w Centrum Intelektualnym, pomija się rzeczy ważne, a przecenia rzeczy nieistotne; albo też to, co jest czystą wyobraźnią, miesza się z tym, co rzeczywiste – zwłaszcza za sprawą pychy, próżności i podejrzliwości, których nigdy nie skorygowano – i dochodzi do wielu innych autodestrukcyjnych zniekształceń, wynikających z obwiniania i wewnętrznego rozrachunku. Wszystko to pozostaje niewiarygodne, dopóki człowiek nie przyłapie się na tym, że poprzez samoobserwację delektuje się tymi kłamstwami. W tym wewnętrznym splątaniu wielu ludzi żyje większość życia, nie podejmując żadnej próby zdecydowanego rozprawienia się z całym tym brudem i bałaganem nagromadzonym w ich życiu psychicznym.
Teraz nie może być mowy o możliwości wspięcia się na kozioł, dopóki jest się pełnym całego tego brudu i bałaganu kłamstw, uników lub zniekształceń prawdy, które tworzą w nas rodzaj śmietnika. Spróbujesz wspiąć się na kozioł pełen tego bałaganu kłamstw i – ponieważ zawsze czujesz się przywódcą w sobie – zawsze będziesz czuł te nawykowe kłamstwa w sobie, które mogą zostać unicestwione jedynie przez nowe objawienie siebie pochodzące z pełniejszego światła świadomości, należącego do Trzeciego Stanu Świadomości, czyli do Samopamiętania. To właśnie tam światło cię uleczy. Światło świadomości uniemożliwi tym nawykowym kłamstwom tak ścisłe przylgnięcie i utworzenie tak dużej części zwyczajowego poczucia siebie, dzięki któremu dotychczas siebie rozpoznawałeś.
Zatem wsiadanie na kozioł to oczywiście długi proces i, jak powiedziałem, panuje w nim pewien porządek. Pytanie brzmi oczywiście: „Co wsiada na kozioł?”. Jeśli masa nawykowych, zakorzenionych kłamstw wsiada na kozioł, nic się nie wydarzy. Nie można w żaden sposób powiedzieć, że woźnica wsiadł na kozioł, ponieważ woźnica musi zostać oczyszczony przez Pracę. Kiedy ma zamiar wsiąść, przechodzi ostateczną próbę. Czy jest już wystarczająco przebudzony? Czy jest naprawdę gotowy do jazdy, mimo że być może powiedział: „Będę jechał”? Może podejść do kozła w wyobraźni, ale w tym przypadku nadal śpi i poniesie porażkę. Wtedy może przekonać samego siebie, że zrobił wszystko, co w jego mocy, użalać się nad sobą i na razie zrezygnować. Ale tak naprawdę jeszcze nic nie zrobił. Nie zmierzył się ze sobą i z trudnościami swojego Bytu. Zatem wszystko pozostaje czystą wyobraźnią. Podejmuje wysiłek w wyobraźni, ale nie podejmuje prawdziwego wysiłku. Ludzie mogą postrzegać całą tę Pracę w swojej wyobraźni i nigdy nie podejmować prawdziwego wysiłku.
Teraz, gdy podejmujesz prawdziwy lub względnie prawdziwy wysiłek, nigdy nie stajesz się negatywny, gdy ponosisz porażkę. To znak. Twoja porażka sprawia, że więcej myślisz i więcej pamiętasz. Ale gdy podejmujesz wysiłek w wyobraźni – wyimaginowany wysiłek, a nie prawdziwy wysiłek – bardzo szybko stajesz się negatywny i przechodzisz do swojej galerii użalania się nad sobą ze wszystkimi jej portretami przodków. Zewnętrzność jest jak wnętrze. Jeśli pójdziesz do warsztatu stolarskiego i udasz, że piłujesz kawałek drewna, podejmujesz wyimaginowany wysiłek. Możesz posługiwać się wieloma narzędziami i wydawać dźwięki, jakbyś pracował, ale tak naprawdę nic nie robisz i nie osiągniesz żadnego rezultatu. Dokładnie tak samo jest w wewnętrznym świecie psychologicznym. Musisz naprawdę się postarać, na ile to w twojej mocy, w swoim świecie psychologicznym.
Weź niejako swoje samozadowolenie, które jest zmorą niektórych w tej Pracy – to znaczy najgorszą rzeczą w nich. Nikt, kto jest przepełniony samozadowoleniem, nie jest w stanie wykonać tej Pracy, a jakakolwiek myśl o wdrapaniu się na kozioł jest całkowicie wykluczona. Dlaczego? Ponieważ zadowolony z siebie mężczyzna lub kobieta czuje, że już jest na koźle. W rzeczywistości wciąż śpią w gospodzie, wydając wszystkie swoje pieniądze na hojne wyobrażenia o sobie. Jednakże, gdy zaczynamy zdawać sobie z tego sprawę praktycznie, poprzez bezpośrednią wewnętrzną percepcję, że jesteśmy niczym i nie możemy nic zrobić, jesteśmy bardzo blisko wejścia na kozioł. Schodzi się więc w dół, by się wznieść. Ale nikt nigdy nie uświadomi sobie własnej nicości – mam na myśli szczerze, a nie teoretycznie – inaczej niż poprzez moc tej Pracy. I to z bardzo dobrego powodu. Realne uświadomienie sobie własnej nicości bez trzymania się tej Pracy mogłoby łatwo zniszczyć człowieka lub zamienić go w masę negatywnych emocji. Ale coraz głębsze uświadomienie sobie własnej nicości, w kolejności doświadczeń, nie ma nic wspólnego z negatywnymi emocjami. Wręcz przeciwnie, może zacząć przekazywać Pracę. Jednak nie wspina się na kozioł po prostu uświadamiając sobie własną nicość, ale poprzez podwójny i paradoksalny proces, w którym trzeba podjąć wysiłek z jednej strony, a z drugiej strony wiedzieć, że nic nie można zrobić bez pomocy.
Zostaw odpowiedź