O utrzymywaniu w Sobie żywej Pracy

Quaremead, Ugley, 2 lutego 1946

W tej Pracy nasza Wola musi być poruszona miłością do tego, co wie i w co wierzy część intelektualna. Poprzez samoobserwację uświadamiamy sobie, że nie chcemy tego, co wiemy. Centrum Emocjonalne jest siedzibą Woli, Centrum Intelektualne jest siedzibą tego, co wiemy, a zgodnie z diagramami Pracy intelektualna część nas jest siedzibą Świadomości. W diagramie, do którego się odnoszę, mamy Świadomość umieszczoną w górnej komorze, Wolę w drugiej, a Uwagę w trzeciej, czyli najniższej komorze. Pewnego razu powiedziano, że nikt nie może utrzymać celu w Pracy, jeśli Świadomość, Wola i Uwaga nie współpracują. Kiedy człowiek stawia sobie cel, zazwyczaj czyni to z małej strony siebie, ze swojej wiedzy, i bardzo szybko o tym zapomina – to znaczy przestaje być tego świadomy. Stawia sobie cel z wiedzy, ale nie jest wystarczająco świadomy swojego celu, aby go utrzymać. W międzyczasie jego wola – tj. jego liczne wole – podąża w różnych, przeciwstawnych kierunkach, a jego uwaga jest rozpraszana na niezliczone sposoby. Połączenie Świadomości, Woli i Uwagi nie zostaje osiągnięte.

Rozmawialiśmy ostatnio o tym, co oznacza włożenie poczucia „ja” w Pracę. W jakim sensie ktokolwiek z was może powiedzieć, że ma poczucie „ja” w tej Pracy? Co przez to rozumiecie? I jak często w ciągu dnia jesteście świadomi tego poczucia „ja” jako czegoś zupełnie odrębnego od zwykłych, zmiennych uczuć „ja”, które mamy w naszych codziennych sprawach? Zostaliśmy poproszeni o przypomnienie sobie siebie przynajmniej raz lub dwa razy dziennie. Czy uważacie to za możliwe, czy jest to jedynie kwestia pamięci bez żadnych rzeczywistych rezultatów? Przypomnienie sobie siebie oznacza wejście w zupełnie inny stan w sobie. Inne poczucie „ja” należy do tego stanu, ponieważ jest to podniesienie świadomości na wyższy poziom – to znaczy poza tak zwany stan czuwania lub drugi stan świadomości, który mamy w codziennych sprawach, zaludniony małymi „ja”. Aby przypomnieć sobie siebie, trzeba wprawić w działanie coś z Woli. Nie jest to myśl ani nie może to być kwestią samej pamięci. Teraz mogę pamiętać, że muszę pamiętać o sobie, ale nie do końca pamiętać o sobie – to znaczy pozostaje to kwestią pamięci i niczym więcej. To powszechny stan. Mimo to mogę przypisać sobie zasługę, że przypomniałem sobie, iż powinienem pamiętać o sobie. To tak, jakby pamiętać, że muszę napisać list, i czuć się zaszczyconym, że pamiętałem, a nie napisać listu. Musisz pamiętać o sobie, aby to zrobić, a kiedy nadejdzie taka potrzeba, pojawi się Wola – to znaczy: pragnę pamiętać o sobie, chcę pamiętać o sobie. Jest zdanie, które dawano nam do powiedzenia we wcześniejszej Pracy: „Chcę pamiętać o sobie”. To nie ma nic wspólnego z „Myślę, że powinienem pamiętać o sobie”. Wiele osobistej pracy poświęcamy na myślenie, a nie robienie tego, co myślimy. Wola w nas nie jest zaangażowana. Wracamy więc do początkowej frazy: „Wola w nas musi być poruszona miłością do tego, co część intelektualna wie i w co wierzy”.

To małżeństwo intelektu i woli, o którym tak często mówi się w ezoterycznej literaturze przeszłości, jest w tej Pracy wskazywane przez naukę, że musi istnieć zjednoczenie między nową Wiedzą a Bytem, zanim w człowieku narodzi się jakiekolwiek nowe zrozumienie. Z samej Wiedzy możemy podejmować – i rzeczywiście podejmujemy – wiele intelektualnych decyzji; w rzeczywistości stale je podejmujemy, ale wszystko to dzieje się tylko w jednym ośrodku, w Centrum Intelektualnym, a Centrum Emocjonalne nie jest zaangażowane. Wszyscy słyszeliśmy, że ta Praca musi zostać najpierw odebrana przez intelekt i przede wszystkim musi zostać zarejestrowana w najbardziej mechanicznej części Centrum Intelektualnego – tj. w części formującej. Dopóki Praca nie zostanie dobrze zarejestrowana w tym miejscu, pozostaje słaba, niczym niedoskonała znajomość francuskiego. Pozostanie jednak bezczynna, dopóki człowiek nie pomyśli o ideach i nie zastosuje ich do własnego Bytu. Teraz nasza Wola należy do naszej strony Bytu, ponieważ to nasz poziom Bytu ostatecznie decyduje o tym, co robimy – być może nasza próżność lub duma. Mogę intelektualnie postanowić działać w określony sposób, ale mój poziom Bytu sprawia, że działam w zupełnie inny sposób. Coraz częściej dostrzegam w sobie coś, co działa niezależnie i ignoruje moje ulotne decyzje. Wielokrotnie dawniej mówiono, że celem tej Pracy jest obudzenie Centrum Emocjonalnego, które jest siedzibą Woli, ale że nie jest to możliwe, dopóki najpierw nie przebudzi się intelektualna część nas.

Co znaczy, że Centrum Intelektualne musi się przebudzić w tej Pracy? Oznacza to przede wszystkim, że nie traktujemy już Pracy jako czegoś, co jest wyryte na tablicy i co musimy zapamiętać. Następnym etapem jest to, że umysł zaczyna dostrzegać prawdę idei Pracy. Kiedy człowiek zaczyna dostrzegać prawdę tej Pracy po latach osobistej pracy, przechodzi w trudny etap, ponieważ stan jego Bytu nie jest jeszcze dotknięty prawdą wiedzy przekazanej mu przez Pracę, którą teraz widzi poprzez Centrum Intelektualne. Można powiedzieć, że jest to tak naprawdę pierwszy etap Pracy, ponieważ wtedy jego Byt staje się realnym problemem, a obserwacja jego Bytu staje się dla niego kwestią rzeczywistego, praktycznego zainteresowania. Kiedy człowiek zaczyna dostrzegać prawdę tej Pracy dla siebie, bez pomocy innych, zaczyna mieć w sobie własne źródło pracy. Ono w nim rośnie. Jest on – w niewielkim stopniu – przebudzony, to znaczy przebudzony w jakiejś małej części swojego umysłu. Ale jeśli sądzi, że to wystarczy, jest w wielkim błędzie. W rzeczywistości dopiero zaczyna rozumieć, co Praca oznacza dla niego samego, nad czym musi pracować i dlaczego.

Na niedawnym spotkaniu ktoś powiedział: „Kiedy naprawdę dostrzeżesz swoją pozycję w Promieniu Stworzenia, zobaczysz, jak nisko jesteś i jakie istnieją możliwości – wtedy wszystko się zaczyna”. To dobra obserwacja, ponieważ stanowi przykład tego, jak Praca może na chwilę stać się emocjonalna. Niektórzy zwracają niewielką uwagę na wielkie diagramy kosmologiczne, nie rozumiejąc, że są one źródłem, dzięki któremu Praca staje się naprawdę emocjonalna, łącząc w ten sposób Centrum Emocjonalne z Centrum Intelektualnym. Promień Stworzenia może okazać się najbardziej emocjonalnym diagramem ze wszystkich. Teraz, kiedy Praca staje się emocjonalna, zaczyna oddziaływać na naszą Wolę. Zaczyna oddziaływać na naszą Istotę. Myśl nie wpływa na naszą Istotę w taki sam sposób jak emocja. Wszyscy zauważyliście, że jakiś kryzys emocjonalny dotyka was o wiele głębiej niż jakiekolwiek myśli i może was rzeczywiście chwilowo zmienić. Zmienić co? Zmienić wasze zwyczajne formy Woli, wasze pragnienia. Niewątpliwie niektórym może wydawać się dziwne, że diagramy Pracy naprawdę potrafią obudzić emocje. Ale czy to takie dziwne, gdy pomyślisz, że wszystkie te diagramy mówią nam o istnieniu Wyższego Umysłu, o tym, co jest ponad nami, o tym, co jest większe od nas samych? Wiesz, że obecnie – tak jak my – Centrum Emocjonalne jest rządzone przez emocje własne. Emocje samouwielbienia, próżności, miłości własnej dominują w Centrum Emocjonalnym i sprawiają, że jest ono tak podatne na emocje negatywne – na przykład wtedy, gdy nasza próżność zostaje zraniona. Dopiero w obecności czegoś znacznie większego Centrum Emocjonalne budzi się do swojej prawdziwej pracy i zaczyna prowadzić ku Wyższemu Centrum Emocjonalnemu.

Można powiedzieć, że nie przywołujemy idei Pracy w naszych umysłach wystarczająco często każdego dnia, aby Praca pozostała w nas żywa. Każda idea, każda nauka, każdy diagram w tej Pracy należy do jednej organicznej całości i żadna jej strona nie może pozostawać obojętna zbyt długo. Nie zastanawiamy się na przykład wystarczająco nad samymi naukami ezoterycznymi na przestrzeni wieków, nad ich celem i nad tym, od kogo pochodzą. Nie dostrzegamy wystarczającej różnicy między tymi naukami a życiem. Nie zdajemy sobie również sprawy, że Praca może być w nas żywa i aktywna jedynie poprzez świadome wysiłki, by o niej myśleć i nieustannie ją przeorganizowywać w naszych umysłach, nadając jej wartość większą niż codzienne obowiązki. Praca musi być ponad naszym życiem – „ja” niezależnie od tego, jak bardzo musimy wykorzystać nasze życie – „ja” w naszych codziennych zadaniach. W przeciwnym razie Praca rozpada się na mechaniczne części ośrodków i jest tam atakowana przez niekończące się wątpliwości, a – krótko mówiąc – rozrywana na strzępy lub wręcz ukrzyżowana. Jedno ze znaczeń ukrzyżowania Chrystusa leży w fakcie, że w życiu nauki ezoteryczne i psychologiczne rozumienie są zawsze ściągane w dół i ukrzyżowane przez dosłowne, zmysłowe umysły. Idea ta przejawia się w Pracy poprzez fakt, że wpływy C zasiewane na świecie przez Świadomą Ludzkość zawsze przekształcają się w wpływy B, a czasem wręcz w wpływy A.

Chciałbym teraz krótko poruszyć temat podtrzymywania w sobie Pracy, gdy już została w pewnym stopniu ukształtowana. Trzeba ją chronić. To jest sedno sprawy. Trzeba ją postrzegać jako coś w nas, co się formuje i na co musimy uważać. To ciekawa relacja i być może niektórzy z was nie zdają sobie z tego sprawy. Wy – zwyczajne „ja” w życiu – musicie podtrzymywać w sobie Pracę, chociaż to „ty” nie jest w Pracy. To, co Praca kształtuje, jest w was, ale wy tym nie jesteście, więc musicie to podtrzymywać przy życiu. Wygląda to tak: jeśli myślicie, że możecie pracować bez przerwy, wszystko będzie w niewłaściwej kolejności. Mylicie siebie z czymś, co się w was formuje, czemu musicie poświęcać dużo uwagi w odstępach czasu. Nikt nie może pracować dniem i nocą, ale możecie być świadomi Pracy w sobie i zachować poczucie „ja”, że Praca jest w was – tj. stałą świadomość tego. Nie oznacza to ciągłego myślenia o Pracy podczas wykonywania codziennych czynności, ponieważ wtedy tkwicie w mechanicznym „ja”, a wasze myśli biegną mechanicznie i tworzą wewnętrzny chaos. Pewnego razu, odpowiadając na jakieś pytanie, o którym zapomniałem, powiedziano: „Niepracowanie będzie dla ciebie pracą”. Zrozumiałem to tak – przynajmniej w jednym sensie – że ciągłe, mgliste myślenie o Pracy pośród spraw życiowych i martwienie się o nią jest zupełnie bezużyteczne. Albo pracuj, albo nie pracuj. I pamiętaj, że wszelka praca jest zawsze względnie świadomym działaniem. Nie widzę jednak powodu, dla którego osoba próbująca nawlec igłę miałaby uważać za konieczne medytowanie nad Promieniem Stworzenia. Jestem pewien, że jedynym rezultatem będzie łączenie negatywnych uczuć z Promieniem Stworzenia. Jeśli stale będziesz miał błędne skojarzenia z ideami Pracy, odkładanie Pracy w twoim umyśle będzie splątane. Narzędzie transformacji będzie błędnie podłączone. To tak jak z tymi ludźmi, którzy bardzo lubią tłumaczyć, jak bardzo zapomnieli o sobie. Łączą Samopamięć z negatywnymi skojarzeniami, tak że za każdym razem, gdy próbują sobie przypomnieć siebie, automatycznie pojawiają się te negatywne skojarzenia. Zazwyczaj okazuje się, że osoby takie lubią być nieudacznikami.

Wracając do tego wczesnego kształtowania się Pracy w sobie, można to porównać niejako do małej, nowej Istoty, która stopniowo się w sobie organizuje, a której wola jest ledwie odczuwalna. Gdybyśmy ją poczuli, odczulibyśmy w sobie nową Wolę. Kiedy traktujemy jakąś sytuację życiową jako Pracę, nasza reakcja na nią różni się od naszej mechanicznej reakcji, a rezultaty są inne. W takim przypadku zachowujemy się wobec sytuacji życiowej bardziej świadomie, zgodnie z naszym poziomem zrozumienia. Cała moc Pracy w naszym rozumieniu przemieniłaby każdą sytuację życiową – ale obecnie nie mamy takiego zrozumienia i, jeśli jesteśmy szczerzy i nie udajemy, wiemy o tym i uznajemy naszą wiedzę. Teraz możemy z pewnością stwierdzić w sobie, że traktowanie sytuacji życiowej w sposób Pracy, a nie mechaniczny, zmienia nasz stosunek do niej. To jedna z rzeczy, które sami widzimy. To znaczy, możemy być tego pewni. We wczesnym okresie tego nauczania często podkreślano ten punkt – mianowicie: „Czego możesz być pewien w Pracy do tej pory?” Zacznij od tego. Kiedy nie mamy pewności w Pracy, nie mamy środka ciężkości, żadnego punktu w Pracy, jak to się nazywa. Nie zaczęliśmy – a raczej to nowe coś się nie zaczęło. Często mówiono, że przez kilka lat możemy pracować tylko dzięki pożyczonej sile, ale nadejdzie czas, gdy ta pożyczona siła, pochodząca od kogoś innego, będzie stopniowo wycofywana, aż do momentu, gdy będziemy musieli znaleźć własną siłę, aby kontynuować. To właśnie na tym etapie tak bardzo konieczne jest ustanowienie w sobie pewności co do Pracy. Wymaga to okresowego ponownego przeglądu wszystkich idei Pracy i czerpania z nich kolejnego strumienia znaczeń. Tylko z żywych idei Pracy, która sama w sobie ma życie, można utrzymać przy życiu własne „ja” Pracy. Ta nowa rzecz, ta nowa Istota, musi być pielęgnowana, aż będzie wystarczająco silna, by utrzymać własne istnienie. Z tego powodu musimy działać w taki sposób, aby chronić tę Istotę w sobie i ją pielęgnować. Wszystkie nowe spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenia, które możemy ustanowić dla siebie jako pewniki, pielęgnują ją. W szczególności wewnętrzne postrzeganie prawdy jednej lub drugiej idei Pracy ją pielęgnuje. Dzięki temu bowiem strona Woli zostaje wciągnięta w tę nową rzecz. Kiedy chcesz wykonać tę Pracę, twoja Wola przechodzi przez wiedzę, którą posiadasz, i obie wzrastają.

Kiedy Praca w nas staje się silniejsza niż życie, cała machina się odwraca i jest napędzana z przeciwnego końca. Wtedy Praca jest silniejsza niż życie. Dla nas jednak pytanie brzmi, jak utrzymać przy życiu tę małą, słabą Istotę, dopóki nie stanie się aktywna. Jesteśmy więc niczym strażnicy samych siebie. I to właśnie tutaj często nasze najmądrzejsze „ja” życia może pomóc w ochronie tej nowej rzeczy przed „ja” życia. Jest wiele „ja”, które nienawidzą Pracy i starają się ją wyśmiać, ponieważ grozi im śmierć. To właśnie poprzez walkę z tymi „ja”, które dążą do zniszczenia Pracy w nas, ta nowa rzecz zasiana przez Pracę może rosnąć. I, jak powiedziałem, w tym celu sprytne „ja” życia może pomóc. Nie wolno pozwolić, by wątpiące, oszczercze, szydercze „ja” atakowały tę nową rzecz, która się formuje, lecz trzeba spotkać się z nimi i toczyć z nimi wojnę poza miejscem, w którym Praca kształtuje tę nową Istotę w nas – i nie pozwolić im tam wejść. Wchodzą w nas – tak – ale nie wolno im przeniknąć do tego wewnętrznego miejsca, którego strzeżemy. Złe gadanie otwiera drogę bezpośrednio do tego miejsca i niszczy wszystko, co się tam tworzy. Dlatego tak duży nacisk kładzie się na niebezpieczeństwo złego gadania o samej Pracy.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej