Komentarz dotyczący bycia zapieczętowanym przeciwko życiu

Quaremead, Ugley, 2 marca 1946

W końcu musimy stać się kanałami dla tej nauki. Jeśli potrafimy przekazać tę naukę tak, jak jest nauczana, otrzymujemy coś dla siebie. Aby to zrobić, coś musi być w nas zapieczętowane, szczelnie zapieczętowane przed wpływem rzeczy dziejących się poza nami. Pracy musi zostać dane miejsce w nas, gdzie ostatecznie nic ze świata zewnętrznego nie będzie mogło na nią wpłynąć. Jakiś czas temu mówiliśmy o Pracy jako o nowej istocie formującej się w nas i o tym, jak trzeba chronić tę istotę i walczyć o nią, często wbrew logice zewnętrznych zmysłów. Ostatnio mówiliśmy o znaczeniu stopy. Twoja stopa to twoja zewnętrzna strona, która dotyka życia. Opowiem kiedyś dokładniej o tym, co oznaczają oczy w porównaniu ze stopą. Ale krótko mówiąc, oczy oznaczają ezoterycznie wewnętrzne psychologiczne zrozumienie człowieka, w odróżnieniu od zrozumienia, które uzyskuje się za pomocą zmysłów lub stopy.

W Pracy często mówiono, że musimy sprzeciwiać się życiu. Na przykład czytasz gazety i widzisz, jak wszyscy na świecie wydają się być rozgniewani i agresywni, i możesz pomyśleć: „Po co Praca, skoro wszystko idzie w tym kierunku?” Czyż taka myśl nie oznacza, że nie odizolowałeś Pracy od wpływów życia? Pozwalasz, by twoje nastawienie do Pracy mieszało się z rzeczami należącymi do wielkiej machiny życia, tak jakbyś oczekiwał, że życie zewnętrzne będzie korespondować z Pracą lub do niej dostosowywać się. To odizolowanie się od życia, aby móc strzec i oddzielać idee Pracy, jest konieczne. Musi to nastąpić prędzej czy później. Praca podlega innym prawom niż życie. Jej źródło pochodzi z innego kierunku. Jeśli oceniasz Pracę przez pryzmat tego, co dzieje się w życiu, nie zrozumiesz jej. Tutaj, w tej Pracy, badamy coś innego niż życie. Staramy się poddać wpływom innym niż wpływy życia. Staramy się ukształtować w sobie coś, czego życie nie może zachwiać, cokolwiek się w życiu wydarzy, czy to wojna czy pokój, bieda czy bogactwo, zła czy dobra pogoda, porażka czy sukces. Chodzi o to, że musimy stworzyć w sobie miejsce, w którym istnieje Praca, i strzec tego miejsca.

Jak wiecie, Praca uczy, że wszystko, co dzieje się w życiu, dzieje się w jedyny możliwy sposób. Mówi, że życie jest wielką maszyną. Uczy, że Życie Organiczne na Ziemi służy kosmicznemu celowi. Ta wrażliwa, żywa powłoka otaczająca Ziemię jest wykorzystywana w określonym celu. Jednak istnieje szansa dla Człowieka, jednostki, aby odłączyć się od niektórych mechanicznych praw życia i zacząć rozwijać się poprzez prawa bardziej świadome. Kiedy przyjmiemy tę perspektywę, niezgodność życia z tym, czego oczekujemy, przestaje być źródłem negatywności. A jeśli wystarczająco karmimy się ideami Pracy, jesteśmy w stanie strzec tego wewnętrznego miejsca, o którym mówiliśmy. Wtedy wydarzenia, które wcześniej wciągały nas w negatywność, tracą tę moc, ponieważ zaczynasz mieć moc Pracy, jak ci często mówiłem. Nie próbuj szukać Woli Bożej w życiu. Modlitwa Pańska zaczyna się od myśli, że Wola Boża nie spełnia się na tej Ziemi, ale może się spełnić dla ciebie.

Ostatnio rozmawialiśmy o wytwarzaniu butów i o tym, jak Praca miała skórę do sprzedania, by zrobić nowe buty. Rozmawialiśmy również o tym, jak nasze buty życiowe się zużywają – przynajmniej w pewnych przypadkach, ponieważ niektórzy ludzie wydają się zadowoleni ze swoich butów życiowych. Jedna ze starożytnych nauk ezoterycznych została przekazana pod imieniem Hermesa. Z tego zrodził się termin „hermetycznie zamknięty”, używany w alchemii ezoterycznej. Alchemia ezoteryczna opierała się na idei, że Człowiek jako metal nieszlachetny może zostać przekształcony w złoto – tzn. że Człowiek postrzegany jako metal, powiedzmy ołów, w obecnym stadium rozwoju, może dzięki wiedzy i praktyce przekształcić się w złoto. To była alchemia ezoteryczna. Alchemia egzoteryczna opierała się na idei, że prawdziwy ołów można przekształcić w złoto, co jest możliwe. Pustelnik to osoba, która podążała za naukami Hermesa i starała się odciąć od wpływu życia, udając się do jaskini lub na pustynię. Nie na tym polega idea Pracy. Byłoby to sztuczne pozbycie się życia. Musimy odizolować się od skutków życia zewnętrznego, gdy faktycznie się z nami stykają. Tu pojawia się idea praktykowania nieutożsamiania się. Z czym, nawiasem mówiąc, utożsamiasz się w tym momencie? Oczywiście, bez samoobserwacji nie masz pojęcia. Bez niej po prostu się utożsamiasz. Stan pozostaje w ciemności. Nie jest uświadamiany. Generalnie, gdy tak jest, w większości momentów nie podejmuje się wysiłku, aby oddzielić się od skutków życia zewnętrznego, a zatem nic nie jest odizolowane. Taka osoba nie żyje świadomie. Jak możemy powiedzieć, że taka osoba pracuje? Ale nie rozpozna, że zachowuje się w ten sposób, dopóki nie wpuści światła do swojej wewnętrznej ciemności – tj. nie zacznie obserwować swojego stanu. Kiedy nie wiesz, jak się zachowujesz, wszystko to jest dla ciebie ciemne. Tak, robisz to cały czas, ale nie wiesz, że to robisz. To jest dziwne. Nie jesteś świadomy. Jesteś uśpiony. W tym przypadku trafne jest stwierdzenie, że dana osoba jest maszyną, osobą mechaniczną. Teraz w maszynie nic nie jest uszczelnione, nic nie jest uszczelnione przed wpływem czynników zewnętrznych. Jest ona napędzana przez życie, tak jak maszyna jest napędzana przez pas.

Wróćmy do tego, co powiedziano na początku tego artykułu, że każdy z nas musi stać się kanałem dla nauczania tej Pracy. Aby stać się kanałem w tym sensie, Praca musi zostać odcięta od życia, w przeciwnym razie życie będzie ją nieustannie zmieniać. Dlatego nigdy nie wolno kłaść ręki na błocie stóp i podnosić go do oczu. Zrozumienie życia to jedno, a zrozumienie tej Pracy to drugie. Życie nie powinno górować nad Pracą ani stawać ponad nią. Człowiek w tej Pracy to człowiek, który pomimo zewnętrznych okoliczności, niezależnie od tego, czy są one pomocne, czy nie, kontynuuje pracę. Życie nie zachwiało jego zrozumieniem Pracy. Jego wzrok, który w tym przypadku oznacza wgląd, podtrzymuje go. Ezoterycznie istnieją dwa rodzaje ślepoty. Są niewidomi, których uzdrowił Chrystus – ludzie ślepi wewnętrznie. I są niewidomi, którzy przebudzili swój wewnętrzny wzrok i teraz są ślepi na życie zewnętrzne.

Wiemy, że możemy patrzeć na coś z punktu widzenia życia i z punktu widzenia Pracy. Kiedy ktoś traktuje coś jako pracę, rezultat jest inny. Istnieje wyższy poziom zrozumienia ponad tym, na którym spoczywają jego stopy. Na tym poziomie człowiek zdaje sobie sprawę, że wszystko, co mu się przydarza w życiu, jest najlepszą rzeczą, jaka mogła mu się przydarzyć, jeśli potraktuje to jako pracę – jako środek rozwoju. Uświadamiasz sobie w praktyce, jak stajesz się samorozwijającym się organizmem. Nie traktujesz już życia jako celu samego w sobie ani nie oczekujesz, że będzie takie, jak sobie życzysz, ale traktujesz je jako środek do celu. Przytaczam tu ponownie stwierdzenie, że dla inteligentnej osoby ani życia, ani własnego życia nie da się zrozumieć w kategoriach samych w sobie. Konieczna jest dodatkowa myśl. Czy kiedykolwiek medytowałeś nad tym, gdy zmagałeś się z trudnościami życiowymi? Czy dostrzegłeś, że mogą być właśnie tym, czego potrzebujesz?

W starożytnych mitach wiele ezoterycznych idei pojawiało się w formie alegorii, które dosłownie wydają się bezsensowne, ale psychologicznie nabierają znaczenia. Pamiętasz, jak Odyseusz wylądował na wyspie Kirke i otrzymał od Hermesa magiczne zioło, które chroniło go przed jej urokiem, mimo że jego towarzysze zostali przemienieni w świnie pod jej urokiem. Czy myślisz, że to było prawdziwe zioło? Może tojad. Ale wydaje mi się, że ta Praca, gdyby naprawdę ją przyjąć, zaczęłaby mieć ten sam skutek – mianowicie chronić cię przed urokami życia, przed jego złudzeniami, przed jego lustrami. Pamiętasz mit o Pracy, że wszyscy jesteśmy w sali luster? W niej każdy pędzi, jak mu się wydaje, prosto przed siebie, by się rozwijać, ale z powodu zwierciadeł, które ciągle zmieniają swój kąt, każdy kręci się w kółko. Człowiek może już coś z tego czuć. Mam na myśli to, że możemy myśleć, że jesteśmy oszukiwani przez życie, a nie tylko winić ludzi lub rzeczy. Jednak bez idei Pracy nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego słusznego podejrzenia.

Przeglądałem ostatnio notatki napisane dawno temu i natrafiłem na ten fragment, który zacytuję. Dotyczył on mężczyzny, który niedawno dołączył do Pracy. Mówił, że po powrocie z jakiejkolwiek rozrywki lub spotkania towarzyskiego miał wrażenie, że został oszukany – nie przez rozrywkę ani przez gospodynię, ale przez coś, co czuł jedynie mgliście, ale co było zawsze w nim obecne – jakąś siłę, która sprawiała, że czuł się jak głupiec i zdawała się wykorzystywać go do własnych celów, a jednak nie tyle złowrogą, co raczej biznesową i praktyczną – działającą dla własnych celów wśród ludzi, którzy są na tyle głupi, by dać się jej zahipnotyzować. Cytuję to, ponieważ wydaje mi się, że mamy tu człowieka, który zaczyna mieć ślady Centrum Magnetycznego. Czuje w jakiś sposób, że jest wykorzystywany przez jakąś siłę, której nie może się oprzeć i która go oszukuje. Powiedziałbym, że jeśli człowiek zaczyna czuć, że życie go oszukuje, jeśli zaczyna odczuwać tę Salę Zwierciadeł, to już zaczyna osiągać etap, na którym Praca i jej idee mogłyby mu się przydać. Chodzi mi o to, by zrozumiał, że życia i jego własnego życia nie da się zrozumieć w kategoriach samych w sobie, lecz wymaga innej interpretacji. Zatem Praca mogłaby być dla takiej osoby przydatna.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej