Uwaga o trudnościach w przekazywaniu i otrzymywaniu nauki ezoterycznej

Quaremead, Ugley, 9 marca 1946 r.

Dziś wieczorem będę mówić o trudnościach ezoteryki, zarówno z punktu widzenia jej dawania, jak i przyjmowania. Życie ludzkie na Ziemi można by porównać do ogromnego hotelu, do którego trzeba wtłaczać powietrze, aby utrzymać ludzi przy życiu. Ten system wentylacji można porównać do Świadomego Kręgu Ludzkości, który próbuje wprowadzić powietrze lub ducha do ludzi w tym ogromnym hotelu – w przeciwnym razie ludzie w tym hotelu stopniowo by umierali. Takie niebezpieczeństwo istnieje już teraz. Gdyby odcięto to powietrze, ludzie faktycznie by umarli – to znaczy, gdyby ludzkość została odcięta od wyższych poziomów.

W Ewangeliach powiedziano, że człowiek musi narodzić się z powietrza. Greckie słowo oznaczające powietrze lub ducha jest takie samo. W niektórych starożytnych pismach gnostyckich człowiek jest dzielony na różne klasy z punktu widzenia ezoteryki – to znaczy na mniej lub bardziej mechaniczne. Istnieje na przykład człowiek hylicalny, najniższy typ człowieka, którego nazwalibyśmy Człowiekiem Nr 1. Słowo „hylicalny” pochodzi od greckiego słowa oznaczającego materię lub drewno. Taki człowiek jest człowiekiem drewnianym – całkiem trafna definicja, jeśli się nad tym zastanowić. Kolejną klasą był człowiek pneumatyczny – człowiek-powietrze. W języku greckim słowo πνεῦμα oznacza powietrze lub ducha. Człowiek pneumatyczny to zatem człowiek, który posiada duchowe zrozumienie, odrębne od dosłownego, materialnego lub drewnianego. Taki człowiek może postrzegać życie duchowo jako walkę Dobra ze Złem, a nie tylko jako sposób na osiągnięcie własnej korzyści. Być może postrzega życie jako wolę człowieka walczącą z duchem zła w tajemniczym Wszechświecie. W każdym razie postrzega on życie inaczej niż człowiek hylicki lub drewniany. Słowa Chrystusa, że człowiek musi narodzić się z ducha lub powietrza, możemy rozumieć w tym sensie, że musi osiągnąć zupełnie nowe zrozumienie. Praca daje nam inny pogląd na życie. Dążąc do tego, byśmy postrzegali siebie i życie w nowy sposób, jest duchowa, ponieważ dąży do przemienienia nas z czysto materialnego punktu widzenia.

Dodam tu w nawiasie, że szkoły gnostyckie poprzedzały przyjście Chrystusa o jeden lub więcej wieków i antycypowały Jego przyjście, a w Ewangeliach znajduje się jedna lub dwie czysto gnostyckie przypowieści, takie jak ta o Niesprawiedliwym Zarządcy. „Gnostyk” pochodzi od γνώσις, co oznacza po prostu „wiedzę”; był to termin odnoszący się do pewnych szkół wiedzy, które nie były czysto materialne – tj. nie były szkołami biznesu. W tym komentarzu będę używał terminu „człowiek duchowy” w sensie gnostycznym, w odróżnieniu od materialistycznego, opartego na zmysłach, czy też drewnianego człowieka. Problem z używaniem tego terminu polega na tym, że był on nadużywany. Jak powiedziałem, poprzez Pracę można uzyskać duchowe zrozumienie sensu życia, zupełnie inne niż dosłowna, drewniana interpretacja życia. Rzeczy mają inne znaczenie. Innymi słowy, dochodzimy do punktu, w którym uświadamiamy sobie, że życie przekazywane przez nasze uszy i wzrok jest zewnętrznym wyglądem, a nie rzeczywistością rzeczy. Ostatnio mówiliśmy o Sali Obracających się Zwierciadeł. Ludzkość, myśląc, pędzi naprzód. W rzeczywistości zwierciadła się obracają, a ludzkość krąży w kółko. Dotyczy to szczególnie człowieka hylicznego, który – że tak powiem – zawsze widzi swoją przyszłość przed sobą i podąża za tą fantazją. Jest zanurzony w życiu, utożsamia się ze wszystkim, co się w nim dzieje, i dlatego traktuje życie takim, jakie się wydaje, a zatem jako cel sam w sobie. Ale w życiu nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Praca uczy, że Świadomy Krąg Ludzkości zasiewa w życie idee duchowe – mianowicie idee, które oddzielają nas od mocy życia zewnętrznego, widzianego, czytanego każdego dnia w gazetach, doświadczanego w naszych codziennych sytuacjach domowych. Musi nawiązać i podtrzymywać połączenie, poprzez które wyższe wpływy mogą dotrzeć do śpiącego człowieka. Istnieje inna interpretacja i poprzez nią inne poczucie życia i własnego życia, które może rozpocząć się poprzez zrozumienie tej Pracy, a pochodzi ono od Świadomego Kręgu Ludzkości, który obdarza wpływami odmiennymi od życia. Tam, gdzie nie ma wizji, ludzie umierają. Dziś, gdy wizja zanika, potęga życia zewnętrznego, maszyn i wojny wzrasta. Człowiek musi służyć jednemu lub drugiemu. Bez wizji, bez wpływów Świadomego Człowieka, ludzkość jest zniewolona przez życie zewnętrzne. Ponieważ nie ma życia wewnętrznego, porzuciwszy ideę religii, nie ma niczego, czym mogłaby się oprzeć życiu zewnętrznemu. Gdy nie ma życia wewnętrznego, człowiek całkowicie przechodzi w moc życia zewnętrznego. Człowiek staje się bezradny, będąc istotą masowych ruchów, masowej polityki, gigantycznych masowych organizacji. Z pewnością możemy założyć, że mrówki nie mają życia wewnętrznego.

Niektórzy mówią: jeśli istnieje coś takiego jak Świadomy Krąg Ludzkości, dlaczego nie pojawiają się otwarcie i nie mówią wszystkim dokładnie, co mają robić? W rzeczywistości zawsze mówili ludziom, co mają robić w różnych naukach i religiach przez wszystkie wieki, i niektórzy się pojawili. Ale nie mogą zmusić człowieka, nie mogą mieć systemów policyjnych, nie mogą zmusić ludzi do przebudzenia torturami, ponieważ człowiek jest stworzony jako samorozwijający się organizm. Każdy religijny system siły jest jednocześnie systemem martwym. Nie można zmusić człowieka do przebudzenia siłą zewnętrzną lub przymusem. Człowiek może zacząć się budzić jedynie dzięki własnemu zrozumieniu i własnej woli przebudzenia – która zaczyna się, gdy dostrzega swój stan. Z tego powodu Świadomy Krąg Ludzkości jest ograniczony prawami wyższymi niż te na Ziemi. Musi zatem działać pośrednio. Siły życia mogą oddziaływać na ludzi bezpośrednio i gwałtownie za pomocą systemów policyjnych i broni oraz wszelkiego okrucieństwa, które widzieliśmy w tym stuleciu, a nawet w całej historii na mniejszą skalę, ale taki przymus nie budzi człowieka wewnętrznie, nie prowadzi do samorozwoju, nie pozwala rozwijać się Esencji. Mówię to wszystko w związku z tym, co niedawno powiedziano, że musimy zachować Pracę w odrębnym miejscu w sobie i chronić ją przed wpływami i pozorami życia. Jest to niemożliwe, dopóki ludzie nie zrozumieją w końcu tak wiele, jak to możliwe, z tego, czego uczy ta Praca – w przeciwnym razie wpadną w rozmaite głębokie otchłanie myślenia wywodzącego się z życia, a nie z Pracy. Będą mówić: „Dlaczego Bóg lub to tak zwane Świadome Koło nie pomaga ludzkości?” Będą mówić: „Dlaczego czegoś nie robi się prosto i jasno? Dlaczego ludziom nie mówi się dokładnie, co mają robić, i nie zmusza się ich do tego?” Ale człowiek może rozwijać się tylko poprzez własny wybór, własne zrozumienie i od wewnątrz, ponieważ to właśnie indywidualnego człowieka, człowieka esencji, Praca i wszystkie inne systemy ezoteryczne dążą do ożywienia. To człowiek wewnętrzny, a nie zewnętrzny, musi się rozwijać. Z tego powodu Praca musi być oddzielona i strzeżona w naszych umysłach.

Niedawno mówiłem o stopie i oczach i ich znaczeniu psychologicznym – to znaczy ezoterycznym. Powiedziałem, że nie wolno ci dotykać stopą ani butami i nanosić błota na oczy, ponieważ to jest grzech. Grzech pierwotnie w języku greckim oznaczał chybienie celu. Błoto na stopie – błoto życia – nie powinno być mylone z twoim rozumieniem Pracy. Wszyscy kłamiemy mechanicznie i dlatego tego nie akceptujemy. To jest błoto na stopach. Wszyscy usprawiedliwiamy się i myślimy, że tego nie robimy. Pozostaje dla nas ciemne – to jest błoto. Przede wszystkim identyfikujemy się z nim, a nigdy go nie dostrzegamy. Identyfikujemy się z naszym cierpieniem. W jednej chwili czujemy się niewymiarowi, a w następnej przewymiarowani. Bierzemy nasze życie takim, jakie się stało, za naszą podstawę – to, na czym opieramy się, myśląc lub czując, kim jesteśmy. To jest błoto. Błędne poczucie „ja” to błoto. Wszyscy uważamy nasze zasługi za cenne – to jest błoto. Mamy wiele wyobrażeń o wyższości – to jest błoto. Wszystko z Fałszywej Osobowości jest błotem. Każda interpretacja życia jako pozoru, tak jak widzianego, bez żadnych transformujących idei, jest błotem. Błoto zatem jest długim studium. Ale uważam za zbyt trudne, aby dać ci podręcznik na temat błota – po prostu dlatego, że błoto jest naszym sposobem przyjmowania życia i jego skutków na nasze wyobrażenie o sobie, a Praca jest czymś zupełnie innym. Gdybyśmy mogli wewnętrznie dostrzec sens naszego życia i to, jakimi ludźmi jesteśmy w świetle świadomości, Pracy; gdybyśmy mogli podnieść nasz poziom; gdybyśmy mogli zobaczyć, co to znaczy, że nie możemy tego zrobić – to rzeczywiście nie widzielibyśmy już zasług na naszych stopach, lecz błoto. Najgorszy rodzaj błota powstaje z różnych sposobów myślenia, że mamy rację – i odczuwania zasługi za to. Niedawno rozmawialiśmy o cierpieniu i o tym, jak Praca uczy nas, że nie mamy niczego rzeczywistego do poświęcenia poza naszym cierpieniem i oburzeniem. To cierpienie, ta negatywność, to długie, niekontrolowane wewnętrzne rozliczenie wyników wewnętrznego rozważania, nie bycia właściwie docenionym – wszystko to jest w istocie błotem w świetle Pracy. To Augiaszowa Stajnia nieczystości, przez którą musi przepłynąć rzeka wody, aby ją oczyścić. Rzeka to woda, woda to ezoteryczna prawda. Wciąż zagadkową kwestią pozostaje, jak ludzie źle odbierają nieczystość. Mam na myśli to, że nie dostrzegają nieczystości swojej Fałszywej Osobowości, zasług, uczuć wyższości, samozadowolenia. Kiedy człowiek czuje moc idei Pracy, zaczyna widzieć wewnętrznie. Jego wewnętrzny wzrok się otwiera i nawiązuje kontakt ze Świadomym Kręgiem Ludzkości. Odbiera wpływy inne niż te, które docierają do jego zmysłów z życia. Ale musi mieć umyte stopy. Kiedy Chrystus umył stopy swoim uczniom, oznaczało to, że jego nauka, jeśli została zrozumiana i przestrzegana, oczyściła zewnętrznego mężczyznę, zewnętrzną kobietę z błota Fałszywej Osobowości. Spróbujcie wprowadzić Pracę do swoich umysłów, gdy czujecie się negatywnie, i zobaczcie, co dla was oznacza „umywanie stóp”.

Kiedy człowiek czuje Pracę i wyczuwa jej znaczenie, wzrok, który teraz ma psychologicznie, różni się od wzroku, jaki miał ze stopy. Teraz widzi Smitha jako swoją stopę, że tak powiem. Widzi błoto swojej stopy, ale nie wolno mu podnosić tego błota do oczu, które widzą inny porządek znaczeń, inny świat, inny poziom świadomości. W Starym Testamencie jest wiele fraz na ten temat. Przytoczę jeden fragment:

A gdy Jozue był pod Jerychem, podniósł oczy i spojrzał, a oto stał naprzeciw niego mąż z dobytym mieczem w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: Czy jesteś po naszej stronie, czy po stronie naszych wrogów? A on odpowiedział: Nie, lecz jako wódz wojska Pańskiego przybyłem. Jozue upadł twarzą na ziemię i oddał pokłon, i rzekł do niego: Co rozkazuje mój Pan swemu słudze? I wódz wojska Pańskiego rzekł do Jozuego: Zdejmij sandał z nogi swojej, bo miejsce, na którym stoisz, jest święte. I Jozue tak uczynił. (Joz 5,13-15)

Oznacza to, że podniósł oczy duchowe i zobaczył, że stanął twarzą w twarz z mieczem – tj. że stanął twarzą w twarz z prawdą duchową, która była sprzeczna z drogą, którą próbował podążać. Czasami sami możemy mieć takie doświadczenie, gdy podnosimy oczy w tym sensie. Możemy dostrzec, że idziemy zupełnie wbrew prawdzie tej Pracy – że idziemy stopą, podczas gdy powinniśmy iść oczami. Sam fakt, że powiedziano mu, aby spojrzał w górę (podniósł oczy), oznacza, że nie patrzy już w dół na swoje stopy. Uświadamia sobie inną ścieżkę, którą ma podążać, zupełnie inną od tej, którą podążałby, gdyby patrzył w dół na swoje stopy. Samopamiętanie to podniesienie oczu. Dawid powiedział: „Wzniosę oczy moje ku górom, skąd nadejdzie mi pomoc” (Psalm 121). Podniesienie oczu w tej Pracy oznacza przypomnienie sobie siebie – tj. zrozumienie jego znaczenia, ponieważ oczy duchowe są wewnątrz, a nie na zewnątrz. W tej Pracy mówimy o zmysłach wewnętrznych. Kiedy człowiek przypomina sobie siebie, gromadzi wokół siebie całą Pracę, która w nim tkwi, i całe swoje zrozumienie jej. To jest jego najwyższa forma Samopamiętania. Wtedy widzi problem nowymi oczami i wszystko, czym była zabłocona jego stopa – mianowicie wszystko, z czym się utożsamiał i co brał osobiście, całe swoje życie: urazy, wewnętrzne rozliczenia i bezużyteczne cierpienie, i całą resztę. Wszystko to znika, jakby było niczym, gdy patrzy się na nie duchowymi oczami, duchowym wglądem. Z punktu widzenia ezoteryki wszyscy jesteśmy ślepi, patrząc pod nogi. Kiedy Chrystus uzdrowił niewidomego, oznaczało to nie tylko coś dosłownego, ale coś psychologicznego. „Byłem ślepy, a teraz widzę”. Paweł musiał zostać oślepiony, zanim mógł widzieć. Ta Praca ma nas uczynić widzącymi. Najpierw trzeba zobaczyć swoją stopę, więc zaczyna się od samoobserwacji. Poprzez Smitha obserwującego Smitha, który jest jego stopą, i oddzielającego się, wkracza on prawdopodobnie w inny zakres wpływów i być może zaczyna nawiązywać kontakt z wpływami tej Pracy. To jest praca praktyczna. Należy jednak trzymać ją oddzielnie od stóp, a błoto ze stóp nie powinno nigdy dostać się do oczu rękami.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej