Komentarz o akceptacji Siebie

Quaremead, Ugley, 3 marca 1946 r.

Ktoś niedawno zapytał: „Czy samoobserwacja to moment akceptacji siebie, czy też następuje to później?” Samoobserwacja różni się od akceptacji siebie. Chodzi o to, że samoobserwacja musi być bezkrytyczna. To poprzez Obserwujące „ja” zaczynamy budzić się do tego, kim naprawdę jesteśmy, i dostrzegać nasze sprzeczności. Z uwagi na to, że jest nas wielu, a nasz poziom Bytu charakteryzuje się wielością „ja”, a zatem brakiem jedności – brakiem Prawdziwego „ja” – żyjemy we fragmentach, które nie są ze sobą połączone, i nigdy nie dostrzegamy tego wyraźnie. Zatem, nie dostrzegając tego, jesteśmy wszyscy bardzo trudni i pełni sprzeczności.

Dziś wieczorem pragnę mówić o akceptacji. Akceptacja przychodzi po pracy bezkrytycznego Obserwującego „ja”. Samoobserwacja nie jest akceptacją, lecz tym, co robi – daje ci pełniejszą świadomość siebie i poprzez nowy materiał, który zgromadziła w swojej szczególnej pamięci, musisz dojść do kwestii akceptacji, że wszystkie te rzeczy są prawdą w twoim przypadku. Istnieje jednak w każdym z nas pewien dziwny stan, z powodu którego nie akceptujemy siebie. Jest to dziwny stan, ponieważ możemy coś o sobie wiedzieć, ale nie chcemy się do tego przyznać. Nie należy on do naszej ogólnej oceny siebie, do tego, co o sobie akceptujemy. Jednym z powodów jest to, że działanie Fałszywej Osobowości z jej obrazem tego, jacy jesteśmy, uniemożliwia tę jasną, wnikliwą akceptację. To część naszego hipnotycznego snu. Tutaj pojawia się aktywność samousprawiedliwiania. Ale u podstaw całego problemu leży kwestia hipnotycznego snu człowieka, podtrzymywanego przez bufory. Bufory uniemożliwiają nam dostrzeganie sprzeczności, a tym samym uniemożliwiają nam przebudzenie się ze snu. Bufory zastępują Prawdziwe Sumienie. Gdybyśmy mieli Prawdziwe Sumienie, widzielibyśmy i czuli wszystkie strony siebie razem. Taki stan całkowicie zniszczyłby Fałszywą Osobowość i wszelkie formy wyobraźni, które przyczyniają się do jej siły. Stalibyśmy się prostsi, milsi. Wszyscy mamy bufory w każdej części centrum, ale ich nie dostrzegamy. Bufory zastępują Sumienie i Świadomość. Dopóki jesteśmy dobrze zbuforowani, dość łatwo przechodzimy przez życie i mamy dobre poczucie własnej wartości. Jednak gdyby bufory nagle w nas zostały zniszczone, oszalelibyśmy. Teraz tylko dzięki nowej pamięci, która formuje się wokół Obserwującego „ja”, możemy zacząć stopniowo dostrzegać sprzeczności i stawać się prostszymi.

Mówiłem jakiś czas temu o naszej ciemnej stronie, o stronie, której nie dopuszczamy do naszej świadomości i o której jednocześnie wiemy i nie wiemy. Pan O. powiedział kiedyś: „Widzimy tylko połowę rzeczy”. Musimy zaakceptować tę ciemną stronę. Wydaje się, że nie odpowiada ona naszej ocenie samych siebie. Samoobserwacja jest porównywana, jak wszyscy wiemy, do promienia światła wpuszczonego w naszą wewnętrzną ciemność. Stopniowo odkrywamy więc, że nie jesteśmy tym, kim myśleliśmy lub wyobrażaliśmy sobie. To początek samoprzemiany. Stopniowo odkrywamy, że Wyimaginowane „ja” nie pasuje do nas. Próbujemy być kimś, kim nie jesteśmy, a to wywołuje psychologiczne napięcie wewnętrzne. Nie odpowiadamy samym sobie. Tu pojawia się idea Fałszywej Osobowości. Mówisz na przykład: „Dzięki Bogu, nie jestem jak ten celnik”. Możesz pamiętać tę przypowieść. Jeśli tak mówisz, okłamujesz samego siebie poprzez działanie Fałszywej Osobowości, która zawsze cię okłamuje i zawsze dąży do bycia lepszym od innych. Jesteś jak ten celnik. Nie jesteś ani lepszy, ani gorszy od niego. Jak człowiek może osiągnąć jakikolwiek pokój, jakąkolwiek wewnętrzną równowagę, jeśli cały czas powtarza w tylu słowach: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie – zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy – ani nawet jak ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”? I wyobraź sobie wzywanie Boga, który jest zdefiniowany jako „żywy i skuteczny, ostrzejszy niż wszelki miecz obosieczny, przenikający aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, szybki w rozeznaniu myśli i zamiarów serca” (Hbr 4,12). Cokolwiek rozumiemy przez Boga, możemy być pewni, że niczego nie ukryjemy przed tą najwyższą siłą świadomości i że wszystkie nasze zabezpieczenia, wszystkie nasze wyobrażenia, nasze pozory, wszystkie nasze wewnętrzne kłamstwa i wszystko, co ma związek z Fałszywą Osobowością, to nic innego jak tylko brud.

Tacy, jacy jesteśmy, żyjemy po jednej stronie koła. Żyjemy z przodu lub z tyłu. Nie możemy więc obejść całego koła Bytu. Dopuszczamy tylko część naszego Bytu na raz. Pan O. powiedział, że musimy widzieć obie strony razem. Ponieważ żyjemy w półkolu siebie, a druga połowa jest odrzucona i nieakceptowana w świadomości, łatwo się denerwujemy. Czy uważasz, że jest coś, o co można nas oskarżyć, co do pewnego stopnia nie jest prawdą? Nie mogę uwierzyć, że człowiek, który uświadomił sobie pełne koło siebie, straciłby cokolwiek poza bezwartościowymi rzeczami Fałszywej Osobowości. Czyż nie dałoby to takiemu człowiekowi większej stabilności wewnętrznej? Taki człowiek nie miałby już buforów – i pozwólcie mi tu przypomnieć, że raz zniszczony bufor nigdy nie może się odrodzić. Wyobrażam sobie, że taki człowiek nigdy nie zostałby uznany za bezużytecznego przez cokolwiek, co zostałoby mu powiedziane, co mogłoby u innego człowieka urazić jego miłość własną, próżność, dumę i wywołać niekończące się nienawiści, oskarżenia i zazdrość.

Kiedy ludzie rozmawiają ze mną o swoich prywatnych trudnościach i ukrytym życiu, nie znajduję w nich nic zaskakującego, ponieważ dzięki tej Pracy nauczyłem się, że wszystkie te rzeczy są również we mnie i że nie ma sensu udawać, że ich nie ma. Czy pamiętacie, że inna osoba, która się modliła, powiedziała: „Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznika”, a powiedziano, że „ten odszedł do domu usprawiedliwiony, a nie tamten”? Zauważcie – nie usprawiedliwiony przez samego siebie, lecz usprawiedliwiony przez Boga. Nikt nie może poczuć własnej nicości, dopóki nie zaakceptuje tej drugiej połowy koła. Wtedy nie będzie miał złudzeń co do siebie i w dość dziwny sposób poczuje spokój. Poczuje się silniejszy, a nie słabszy, i wtedy zobaczy, nad czym naprawdę musi pracować i co musi przekształcić, ponieważ nie będzie już budował na piasku Fałszywej Osobowości.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej