Przypowieść o chodzeniu po wodzie

Quaremead, Ugley, 13 kwietnia 1946 r.

Za chwilę rozpoczniemy nauczanie tej Pracy od początku. Teraz będziemy kontynuować rozmowę o kwestii zapieczętowania siebie. Przypominam, że Praca nie może spaść na nasze zwykłe „ja”, rozwijać się i przynosić rezultatów. Człowiek musi odczuwać Pracę jako coś zupełnie odmiennego od życia i wszystkiego, czego nauczył się od życia. Można powiedzieć, że jest duchowa, a nie fizyczna, nie materialna, nie na zewnątrz, tak jak życie. Dlatego powiedziano, że Królestwo Niebieskie jest w tobie. Rozmawialiśmy o znaczeniu „wewnątrz” lub „wewnętrznie”. Jako praktyczny przykład powiedziano, że Obserwujące „ja” i praktyka samoobserwacji przesuwają środek ciężkości świadomości do wewnątrz. Zaczynasz postrzegać siebie jako coś zewnętrznego, nabytego – nie jesteś tylko sobą. Zaczynasz dostrzegać nowe „ja”. To jest ruch do wewnątrz.

Dziś wieczorem pragnę nawiązać do przypowieści o Chrystusie chodzącym po wodzie w związku z ideą, że musimy się zapieczętować. Musimy się czasem zapieczętować przed życiem i sposobem, w jaki je odbieramy. Są w gruncie rzeczy tacy sami, ale nie do końca. Mężczyzna i kobieta, łatwo się denerwujący, muszą odciąć się od życia, czyli od tego, co ich denerwuje. To jednak zależy od tego, czy potrafią oddzielić się od tej strony, która jest rozchwiana. Jest to więc odcięcie się od życia i od mechanicznej Osobowości, która decyduje o tym, jak reagujemy na życie, odbieramy je, oceniamy je i czujemy, że mamy rację – a jak nie. W moim przypadku mogę być w stanie odciąć się od doktora Nicolla i sposobu, w jaki on wszystko odbiera. To nie znaczy, że pokonuję doktora Nicolla. To znaczy po prostu, że mam miejsce, zamknięty pokój, prywatny pokój, do którego doktor Nicoll nie może wejść. Tutaj Praca może się rozwijać. Po pewnym czasie to wewnętrzne miejsce, zdobyte poprzez samoobserwację, gdy jest wystarczająco silne, niewątpliwie może pokonać doktora Nicolla. Ale na początku jest to niemożliwe. Jednak jeśli kiedykolwiek dojdę tak daleko, nastąpi rozróżnienie – wewnętrzne oddzielenie. Teraz jestem dwojgiem – nie jednym. Nikt, mówi Praca, nie może ruszyć się z miejsca, w którym jest, dopóki nie podzieli się na dwoje, stając się stroną obserwującą i obserwowaną. Jeśli masz Centrum Magnetyczne, w pewnym sensie jesteś dwojgiem, ale jeszcze nie w rzeczywistości. Masz możliwość Pracy. Cały wzrost następuje poprzez podział. Jedna komórka dzieli się na dwie. Człowiek jako samorozwijający się organizm – komórka – musi przede wszystkim stać się dwojgiem. W moim przypadku „ja” i Nicoll muszą stać się bardzo realnym doświadczeniem wewnętrznego oddzielenia. Obserwuję Nicolla, który coś robi, ale nie jestem Nicollem. To nie jest łatwe. Łatwo to usłyszeć – niełatwo to zrobić. Robić to, czego uczy Praca, to jedno; słuchać tego, co mówi, to drugie. Drugą nutą w Oktawie Pracy rozwoju osobistego jest, jak nam powiedziano, zastosowanie tego, czego uczy Praca, do siebie. Nie można tego zrozumieć bez długiego kontaktu z ideami i prawdziwej walki o całą sprawę. Praca zaczyna walczyć z życiem w tobie. Ludzie mówią na przykład: „Och, spotkanie było poświęcone samoobserwacji i słyszeliśmy to wszystko tak często”. Nie. Wątpię. Ale czy kiedykolwiek naprawdę obserwowałeś siebie świadomie i bezkrytycznie, patrząc na siebie z tej absolutnie neutralnej perspektywy, gdzie nie liczy się żadne usprawiedliwienie ani wymówka? A może cały czas traktujesz siebie jak siebie i myślisz, że to jedyny sposób na życie?

W przypowieści o chodzeniu po wodzie mamy ideę, która istnieje w innej formie w Pracy. Załóżmy, że zawsze moglibyśmy pamiętać siebie. Wtedy bylibyśmy na trzecim poziomie świadomości i wszystko, co miało miejsce niżej na drugim poziomie – gdzie w moim przypadku istnieje Nicoll, tak zwany stan przebudzenia świadomości – nie miałoby nade mną żadnej władzy. To znaczy, byłbyś odcięty od swoich mechanicznych sposobów myślenia, odczuwania i działania, brania życia i osądzania go, i tak dalej. Więc niejako szedłbyś po sobie. Teraz wyobraź sobie, że nagle się utożsamiasz. Wtedy byś zatonął. Gdzie byś zatonął? Zatonąłbyś do zwykłego poziomu siebie – w moim przypadku do Nicolla – do tego, jak bierzesz życie, postrzegasz życie, myślisz o życiu, oceniasz życie tak, jak cię nauczono, czyli tak, jak twoja Osobowość została w tobie ułożona do tego, co nabyłeś.

Przytoczmy tę przypowieść:

„Jezus więc, widząc, że mają zamiar przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, usunął się znowu na górę sam jeden. A gdy nastał wieczór, uczniowie Jego zeszli nad jezioro; wsiedli do łodzi i płynęli przez morze do Kafarnaum. A już się ściemniło i Jezus jeszcze do nich nie przyszedł. Morze zaś podnosiło się z powodu silnego wiatru. Gdy więc przepłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi; i ulękli się. Lecz On im rzekł: To Ja jestem, nie bójcie się. Chcieli więc zabrać Go do łodzi – i łódź natychmiast znalazła się przy brzegu, do którego zdążali.” (J 6, 15-21)

Każda przypowieść w Ewangeliach dotyczy czegoś w tej Pracy. Załóżmy, że musisz napisać jakąś przypowieść o Samopamiętaniu lub o Fałszywej Osobowości itd., a znajdziesz się w sytuacji, w której piszesz przypowieści dokładnie takie, jak w Ewangeliach. Zastanówmy się, co oznacza ta przypowieść o Chrystusie chodzącym po wodzie. Jest ona bardziej szczegółowo wyjaśniona w jednym z moich rozdziałów o Ewangeliach, ale do pewnego stopnia możemy zrozumieć, co oznacza teraz. Zauważ, że Chrystus był kuszony, aby zostać królem na Ziemi, a następnie wszedł na wysoką górę. Jak myślisz, co to oznacza? Zawsze pamiętaj, że Chrystus był kuszony tak jak my. Obwołanie się Królem Ziemi byłoby wielką pokusą. Ale wszedł na wysoką górę. Z pewnością oznacza to, że przypomniał sobie o sobie, przypomniał sobie, co miał zrobić, jakie było jego zadanie. Dokładnie ta sama idea, w różnych obrazach, pojawia się w następnej części przypowieści. Burza powstająca na morzu reprezentuje burzę, która powstaje w nas wszystkich, powiedzmy, gdy stajemy się negatywni, gdy się utożsamiamy. Chrystus kroczący po wodach symbolizuje stan bytu, w którym mógł kroczyć po wszystkich tych wzburzonych wodach samego siebie i nie zatonąć. Te dwie idee – wspinaczka na górę (po tym, jak został skuszony, by zostać Królem Ziemi) i chodzenie po wzburzonych wodach samego siebie – są podobne. Reprezentują stan Samopamiętania. Co ciekawe, kiedy Chrystus mówi: „To Ja jestem”, grecka konstrukcja jest bardzo dobitna. Dosłownie oznacza to: „Ja jestem Ja” (ἐγώ εἰμι), co, jak wiecie, jest definicją Jehowy, który powiedział kiedyś: „Jestem, który Jestem”. Trzeci stan świadomości, którego nikt z nas nie osiągnął poza chwilami, to stan, w którym człowiek pamięta siebie, staje się „Ja” ponad wszystkimi innymi małymi „ja” w sobie. Widzicie więc, że te ilustracje w przypowieściach dotyczą Samopamiętania, pokazując, jak Chrystus miał pełną moc pamiętania siebie, odnajdywania Prawdziwego „ja” w sobie, co dało mu władzę nad całym swoim życiem – nad swoimi „ja”. A to oczywiście oznaczało, że mógł odciąć się od samego siebie i od wpływu życia na swoje ludzkie „ja”.

W tej przypowieści mowa jest o dwóch stronach Samopamięci. Kiedy Jezus wycofał się na górę, przypomniał sobie siebie w sposób, który możemy nazwać biernym – to znaczy wycofał się z siebie i osiągnął wyższy stan świadomości, w którym nie istniał już kontakt z jego niższymi „ja”. Następnie odkrywamy, że wspomniana jest również druga strona Samopamięci. Zszedł do wzburzonego morza i stąpał po nim. Jedną z największych nauk tej Pracy jest to, że nie jesteśmy w pełni świadomi i że nie możemy nic zrobić ze sobą w realny sposób, dopóki nie zaczniemy osiągać wyższego poziomu świadomości zwanego Samopamiętaniem, Samoświadomością. Pamiętacie zapewne, że niedawno mówiłem wam o tym wszystkim, kiedy powiedziałem, że woźnica musi wspiąć się na wyższy poziom – inaczej nie będzie mógł powozić swoim koniem i powozem. Praktykowanie Samopamiętania prawdopodobnie nie jest tak trudne, jak myślicie. To wznoszenie się ponad wzburzone morza, ponad Osobowość, zazdrości, zawiści, lęki, troski i całą resztę. Wielokrotnie powiedziano ci, że jeśli nie uwierzysz, że istnieje wyższy poziom zarówno w tobie, jak i w kategoriach ludzkości – tj. Świadomy Krąg Ludzkości – nie będziesz w stanie pamiętać siebie. Jeśli masz w sobie Centrum Magnetyczne, zawsze w dziwny sposób wiedziałeś, że istnieje coś wyższego; ale Centrum Magnetyczne samo w sobie może cię jedynie zaprowadzić do Pracy i nie może cię w niej utrzymać. Jeśli słyszysz Pracę swoim umysłem, a nie swoimi zewnętrznymi uszami, zaczynasz widzieć, o co w niej chodzi, zaczynasz znajdować w sobie niekończące się potwierdzenia. Poprzez moc Pracy zajmującą miejsce Centrum Magnetycznego możesz zacząć pamiętać siebie. Ale jeśli weźmiesz życie za samo w sobie, zatoniesz – tj. gdy raz w życiu pojawi się trudność i poczujesz się źle traktowany, utoniesz ze wszystkimi małymi „ja” w sobie, które zostały w tobie uformowane przez twoje wychowanie. Więc upadniesz, zatoniesz w wodach swojej własnej Osobowości, a potem zapomnisz o sobie i staniesz się zwykłym, mechanicznym człowiekiem służącym Naturze. Sama próba przypomnienia sobie siebie poprzez wycofanie się, wejście w góry, nie wystarczy. To z pewnością da ci pojęcie o tym, co musisz zrobić, jaki jest twój prawdziwy cel. Ale potem, usłyszawszy w swoim wnętrzu, co masz zrobić, będziesz musiał wyjść w życie i kroczyć po wodzie, nie zatapiając się. Powtórzę jednak: dopóki będziesz postrzegać siebie jako siebie, nigdy niczego nie osiągniesz w tej Pracy. Jeśli nie potrafisz obserwować siebie, nie możesz ruszyć się z miejsca, w którym jesteś.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej