Quaremead, Ugley, 27 kwietnia 1946 r.
Od jakiegoś czasu nie rozmawialiśmy o postawach. W poprzednim artykule mówiliśmy o Fałszywej Osobowości i Wyimaginowanym „ja”. Powiedziano, że te dwie koncepcje Pracy są różne. Jednak czasami są ze sobą blisko spokrewnione. Krótko omówię, w nieco inny sposób, różnicę między Fałszywą Osobowością a Wyimaginowanym „ja”. Fałszywa Osobowość to taka, która daje ci całkowicie nierealne istnienie i przyciąga do ciebie jedynie nierealne rzeczy. Sprawia, że utożsamiasz się z tym, co nie jest tobą. Kiedyś rozmawiałem o tym z panem Uspieńskim, a on powiedział: „Długa linia rodowa to wielka przeszkoda”. Zapytałem go, dlaczego tak jest, a on odpowiedział, że ludzie utożsamiają się ze swoimi przodkami, a jednak sami rodzą się na świecie całkowicie wolni od przodków – to znaczy, że ich prawdziwa Esencja przychodzi na świat zupełnie niezależnie od warunków, w których się rodzi. Krótko mówiąc, dodał: „Jeśli czujesz dumę ze swojego pochodzenia w Czasie i Przestrzeni, nigdy nie dotrzesz do swojego prawdziwego ja”. Pamiętam, że powtórzył mi dwa razy, że musimy zrozumieć, iż nie rodzimy się z rodziców, lecz że nasza Esencja zstępuje z gwiazd jako coś zupełnie niezależnego od naszego pochodzenia. Innymi słowy, musimy zrozumieć, że w Samopamiętaniu nie pamiętamy naszych przodków, ani nawet rodziców. Przybyliśmy z zupełnie innego źródła. Jeśli chcesz zobaczyć, czym jest Fałszywa Osobowość, posłuchaj rozmowy dwóch sprzątaczek. Jedna z nich mówi, że jej dziadek miał własny dom i żył wystawnie. Druga prawdopodobnie powie, że jej babcia miała dziesięć lat więzienia i była w gazetach. Ta osobliwa rzecz zwana Fałszywą Osobowością może w rzeczywistości sprawić, że poczujemy się kimś, ponieważ mieliśmy kiedyś bardzo wybitnego, bardzo niesławnego przodka, który popełnił kilka przestępstw i przysporzył policji wielu kłopotów. Fałszywa Osobowość to bardzo niezwykła rzecz do studiowania zarówno w sobie, jak i w innych ludziach.
Jeśli chodzi o Wyimaginowane „ja”, powiedziano, że Wyimaginowane „ja” to wyobrażenie, że jesteś zawsze jedną i tą samą osobą i że mówisz świadomie przy każdej okazji, że wiesz, co robisz i że faktycznie możesz to zrobić.
Teraz przechodzimy do kwestii postaw. Cała ta Praca polega na oddzielaniu się od swojego nierzeczywistego „ja”. Fałszywa Osobowość jest jedną z nierzeczywistych stron nas i przyciąga tylko nierzeczywiste rzeczy; Wyimaginowane „ja” również przyciąga rzeczy nierzeczywiste. Ale w tej pracy oddzielania się od tego, co nierzeczywiste, Praca uczy wielu dodatkowych idei, do których musimy zastosować samoobserwację. Postawy są nierzeczywistymi rzeczami w nas. Każdy z was ma pewne zakorzenione postawy lub punkty widzenia, z których postrzega wszystkich innych, a także siebie. Są one głównie związane z Fałszywą Osobowością. Pozwólcie, że podam wam przykład postawy. Człowiek nabył postawę, która sprawia, że uważa się w jakiś sposób za lepszego od niektórych ludzi. Kiedy spotyka tych ludzi, jego postawa działa w nim mechanicznie. Nie lubi tych ludzi. Tak, ale nie lubi ich z postawy, z mechaniczności. Załóżmy, że próbuję sprawić, aby ten konkretny człowiek dostrzegł wartość niektórych ludzi, do których ma tę mechaniczną postawę. Przedstawiam go im, zaczynam o nich mówić, co zrobili, przez co przeszli i tak dalej. Po pewnym czasie się rozluźnia. Jest bardzo zaskoczony, odkrywając, że ci ludzie wcale nie są tacy, za jakich ich uważał. Odkryje, że są to całkiem interesujący ludzie. Co się dzieje z takim człowiekiem? Dzieje się tak, że ktoś ominął jego mechaniczną postawę, przez którą nie może przyjąć nowych wrażeń, i ktoś – że tak powiem – go podkopał. Podkopał go w czym? Podkopał jego Fałszywą Osobowość, jego negatywną i ograniczającą postawę, i uwolnił go w ten sposób od części jego mechanicznej, nabytej strony. Ten człowiek poczuje się teraz swobodniej. Sam wyraz jego twarzy zacznie się zmieniać, jego sposób mówienia się zmieni i zamiast czuć jakąkolwiek stratę, poczuje poczucie zysku.
Pewnego razu pan Uspieński rozmawiał ze mną o postawach. Powiedział, że postawy są bardzo trudne do zaobserwowania u siebie. Powiedział: „Są one kształtowane bardzo wcześnie w nas poprzez naszą nabytą psychologię – to znaczy poprzez to, czego nas nauczono – i praktycznie rzecz biorąc, zawsze są to postawy negatywne”. Powiedział, że to, co ludzie nazywają dobrym wykształceniem, daje człowiekowi typowe negatywne postawy, a kiedy te negatywne postawy zostaną odpowiednio zaszczepione, mówi się, że młody człowiek jest właściwie wykształcony. Powiedział, że w angielskiej edukacji, o ile wiedział, kładziono duży nacisk na to, aby chłopcy i dziewczęta dorastali i rozwijali dobre negatywne postawy, i że – o ile widział – było to jedyne dostępne wykształcenie. Pewnego razu zasugerowałem, żeby niektórzy z nas zaśpiewali mu angielskie szanty. Stałem wtedy obok niego, a on uśmiechnął się do mnie, spojrzał na mnie i powiedział: „Większość tych ludzi została wychowana z typowymi negatywnymi postawami. Jak to możliwe, że śpiewają szanty? Nie mogę znieść szant śpiewanych z oksfordzkim akcentem”.
Teraz negatywne nastawienie stopniowo się w nas utrwala, a potem staje się buforem. Typowe negatywne nastawienie – o ile się od niego nie ucieknie – stopniowo osiada, że tak powiem, i krystalizuje się jako bufor. Kiedy już stanie się buforem, bardzo trudno go dostrzec. Bufor, przypomnę, to coś, co uniemożliwia nam dostrzeganie sprzeczności w sobie. Dlatego dobrze zabezpieczony człowiek często odnosi w życiu tak wielkie sukcesy. Wydaje się mieć silną wolę. Jego bufory nie pozwalają mu dostrzec w sobie niczego złego, a jednak taki człowiek z punktu widzenia Pracy jest bardzo słaby. Znajduje się bardzo nisko w Skali Bytu. Czasami ludzie przyprowadzali do mnie nowe osoby do tej Pracy i widziałem, że mają bardzo silne bufory. Wtedy wiem, że praktycznie niemożliwe będzie nauczenie ich tej Pracy, ponieważ są zbyt słabi wewnętrznie. To znaczy, nie mają niczego za fasadą buforów, co utrzymywałoby ich w dobrym humorze, a gdyby ktoś próbował zniszczyć bufor w takich ludziach, mogliby dosłownie oszaleć, ponieważ nie mają niczego w sobie, nic za sobą, nic realnego.
W tej Pracy zaczynamy od idei bezosobowego samobadania – to znaczy zaczynamy od idei, że musimy zdobyć wiedzę o naszym Bycie. Może się to zacząć jedynie poprzez odwrócenie się i świadome przyjrzenie się sobie, zwrócenie uwagi na to, jak mówimy, zachowujemy się itd. To ruch do wewnątrz. Tylko w ten sposób człowiek może zacząć oddzielać się od siebie. Jednym z elementów tej praktyki świadomego samobadania jest obserwacja naszych postaw. Kiedy osiągamy punkt, w którym jesteśmy w stanie obserwować postawy w niewielkim stopniu, to faktycznie uruchamia w nas coś, co może prowadzić do czegoś dziwnego – do nowych myśli i uczuć. Mówi się więc, że ta Praca zaczyna się od samoobserwacji. Nikt z nas nie wie, że ma postawy. Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy traktujemy siebie za pewnik, tacy jacy jesteśmy, i dlatego nigdy nie dostrzegamy, że to właśnie my jesteśmy – że nasz stan Bytu przyciąga to, co nam się przytrafia przez cały czas. Ilu z was kiedykolwiek zdało sobie sprawę, że wszystko jest waszą winą? To dość łatwa myśl, jeśli traktuje się ją sentymentalnie i żałośnie. Z pewnością wszyscy znamy tę fałszywą formę samoobwiniania. Ale chodzi mi o to: ilu z was kiedykolwiek zobaczyło w sposób całkowicie bezczelny, bez żadnego samousprawiedliwiania, że coś było całkowicie waszą winą i że – mówiąc wprost – „ty jesteś tym człowiekiem”? Ponieważ w Pracy mamy tę osobliwą iluzję na swój temat, zwaną snem hipnotycznym, nie wyobrażamy sobie, że mamy jakieś konkretne postawy. Jak już powiedziano, nasze postawy są praktycznie zawsze postawami negatywnymi, za pomocą których odróżniamy się od innych ludzi i w ten sposób stymulujemy to fałszywe wyobrażenie o sobie, zwane Fałszywą Osobowością.
Pan Uspieński powiedział kiedyś: „Musimy obserwować i poznawać wszystkie nasze negatywne postawy. Możemy w pewnym sensie obserwować nasze negatywne postawy, ale uważamy je za całkowicie słuszne. Ale” – dodał – „sedno sprawy polega na tym, że tak naprawdę nie dostrzegamy, że są to postawy wszczepione nam przez wychowanie i naśladownictwo, i że tak naprawdę wcale nie są nami”. Powiedział: „Musimy nie tylko obserwować, ale i dobrze zapamiętać, jakie są nasze postawy – definitywnie i trwale”. Dodał: „Negatywne nastawienie nigdy się nie opłaca, po prostu sprawia, że czujesz się pusty. A kiedy raz to zrozumiemy, nie mamy już prawa ani wymówki, aby się z nimi utożsamiać”. Przy innej okazji powiedział: „Postawy nigdy nie myślą. Działają automatycznie. Są jak twarde miejsca w Centrum Intelektualnym, jak skrystalizowane myśli, a ponieważ są praktycznie zawsze negatywne, ostatecznie stają się buforami”. Kiedyś zapytał mnie: „Skąd wiesz, kiedy ktoś mówi z utrwalonych postaw?” Odpowiedziałem, że nie wiem, a on odparł: „Powinieneś to wiedzieć od razu. Nudzisz się, zaczynasz ziewać, kiedy człowiek mówi z utrwalonych poglądów. Nie myśli. Postawy są kształtowane w Centrum Intelektualnym i zastępują prawdziwe, indywidualne myślenie. Oddziałują na Centrum Emocjonalne, ale ich punkt wyjścia znajduje się w Centrum Intelektualnym. Jeśli zobaczysz osobę pełną nabytych postaw i niczego więcej, od razu poczujesz, że nie da się z nią rozmawiać. To znaczy, nie możesz uwolnić jej myślenia od tych nabytych postaw”.
Przy innej okazji pan Uspieński powiedział: „Jeśli jesteś pełen negatywnych postaw, nigdy nie będziesz w stanie nawiązać kontaktu z żadną z wyższych części ośrodków w sobie, a tym samym z żadnym wyższym poziomem Bytu”. Podał przykład. Powiedział: „Kiedy masz mnóstwo negatywnych postaw, których zupełnie nie jesteś świadomy i które zaakceptowałeś jako swoje, to tak, jakbyś miał ogromną liczbę płaszczy i nosił je bez przerwy, przez co nie da się do ciebie dotrzeć. W takim przypadku” – dodał – „człowiek nie może przejść wąskiej drogi tej Pracy, co jest kwestią wewnętrznej szczerości. Nie będzie w stanie przejść przez drzwi i wąskie przejścia, jeśli nie zacznie pozbywać się wszystkich tych płaszczy, o których nic nie wie i które bierze za siebie”.
Dodałbym, że można dość dobrze obserwować postawy u innych ludzi i wiemy, kiedy ktoś mówi z typową postawą. To z pewnością męczące. Znacznie trudniej jest obserwować typowe postawy u siebie, a jednak trzeba to robić. Można to zauważyć częściowo poprzez obserwację intonacji. To jedno z wielu rozwiązań. Kiedy mówisz z postawą, zauważysz, że mówisz płaskim, martwym głosem. Zauważysz to u innych ludzi, więc spróbuj to dostrzec u siebie. Wtedy możesz zacząć dostrzegać, jak zazwyczaj twoje życie staje się być może tak nieszczęśliwe z powodu tych postaw, które nabyłeś i nigdy nie przejrzałeś na wylot.
Zostaw odpowiedź