Quaremead, Ugley, 18 maja 1946 r.
W tej Pracy uczymy się, że nie jesteśmy świadomi i że nie pamiętamy samych siebie. Praca głosi, że główną trudnością, z jaką boryka się każdy wyższy stopień człowieczeństwa lub sam człowiek, jest brak świadomości. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy w pełni świadomi i że wszystko, co robimy, czujemy i myślimy, jest procesem świadomym. Jednak Praca głosi, że człowiek śpi i że śpiący ludzie nigdy nie mogą stworzyć lepszego stanu rzeczy. Nasz poziom Bytu charakteryzuje się tym stanem snu, który nakazuje nam się przede wszystkim badać w sobie. Ten stan snu, który z jednej strony definiuje nasz poziom Bytu, nieuchronnie przyciąga życie należące do tego poziomu Bytu, czego rezultat możemy dziś obserwować na świecie. Gdyby ludzie byli choć trochę bardziej świadomi, cały stan życia zewnętrznego uległby zmianie i to, co każdy uważa za słuszne w imię zdrowego rozsądku, mogłoby zostać zrealizowane. Jak wiecie, w tej Pracy nacisk położony jest na ten czynnik zwany świadomością. Praca ta nie opiera się bezpośrednio na wierze, nadziei czy miłości, lecz na świadomości. Świadomość w Pracy nazywana jest światłem. Na przykład, jeśli pozostanę w swoim zwykłym stanie świadomości, który tak naprawdę jest stanem snu, mój poziom Bytu przyciągnie to, co do niego należy. W małej skali niektórzy ludzie są nieco bardziej świadomi, a inni nieco mniej. Człowiek niższego poziomu Bytu, człowiek bez śladu samoobserwacji, jeśli ma władzę, przyciągnie wszystko, co należy do jego poziomu Bytu.
Dziś wieczorem pragnę raz jeszcze porozmawiać o Samopamiętaniu i o tym, czego uczy Praca w odniesieniu do tego, jak możemy zmienić nasz własny poziom Bytu. Wiecie, że Praca uczy nas, byśmy stali się bardziej świadomi siebie i że zaczyna się to od pewnej formy samoobserwacji. Mówi się nam, abyśmy obserwowali siebie w pewnych określonych kierunkach, które każdy powinien znać. Samopamiętanie to akt, który można skierować na cokolwiek zechcesz. Osoba może na przykład zawsze pamiętać o swojej nędzy i utrzymywać ją na pierwszym planie. Praca nazywa to negatywnym Samopamiętaniem. Nie jest to w rzeczywistości akt świadomy, jakim musi się w końcu stać Samopamiętanie, lecz jest to mechaniczne Samopamiętanie. Weźmy na przykład różne formy wewnętrznych rozliczeń, które sporządziłeś w przeszłości, czyli to, co uważasz, że inni ludzie są ci winni za wszystkie incydenty, w których czujesz, że nie dano ci należnej szansy. Jeśli utrzymujesz to wszystko na pierwszym planie, to jest to dokładnie przykład negatywnego Samopamiętania. Którego siebie lub które „ja” pamiętasz w takim przypadku? Pamiętasz negatywne „ja”. To znaczy, tak naprawdę nie pamiętasz siebie w sensie Pracy, ale pamiętasz pewne „ja” w sobie dość łatwo, a te „ja” znajdują się po negatywnych stronach centrów. Ludzie czują, że są do niczego. To negatywne Samopamiętanie i prowadzi donikąd. Prawdziwe Samopamiętanie to próba przypomnienia sobie czegoś, czym nie jesteś – jeśli pozwolisz, by ten paradoks na chwilę przeszedł bez dyskusji.
Wszelkie prawdziwe pamiętanie siebie zaczyna się od czegoś związanego z tą Pracą. Na przykład mówi się, że kiedy pamiętasz siebie, musisz starać się przypomnieć sobie swój cel. Twój cel musi być zawsze powiązany z czymś, co dotyczy idei tej Pracy, a aby sformułować taki cel, musisz już mieć pewne znaczne doświadczenie w samoobserwacji z różnych punktów widzenia Pracy. Kiedy stawiasz sobie cel, który jest ostatecznym rezultatem samoobserwacji – powiedzmy, że zawsze jesteś negatywny w związku z czymś lub innym w przeszłości lub teraźniejszości, lub w obu – wtedy możesz podjąć prawdziwą Pracę: cel, aby nie wyrażać tej negatywnej emocji na zewnątrz i ostatecznie nie utożsamiać się z nią wewnętrznie w swoich Centrach Intelektualnych i Emocjonalnych. Zaczyna to formować w tobie to, co nazywa się Zastępcą-Zarządcy – tj. powierzasz niektóre „ja”, które zaczynają rozumieć, na czym polega ta Praca, aby – chociaż możesz stale zapominać o sobie, zasypiać – przypominać sobie, że coś jest nie tak z twoim stanem wewnętrznym. W końcu zacznie pojawiać się Zarządca. Zarządca jest o wiele wyższym poziomem niż Zastępca-Zarządcy i schodzi z góry, aby ci pomóc. Ponad Zarządcą znajduje się Prawdziwe „ja”. Gdybyśmy mogli nawiązać bezpośredni kontakt z Prawdziwym „ja”, bez konieczności ponoszenia wszelkich niezbędnych kosztów tego wewnętrznego rozwoju, wtedy bylibyśmy w stanie przypomnieć sobie siebie w rozumieniu Pracy tego terminu. Musimy jednak zacząć od tego, gdzie jesteśmy, i stopniowo, poprzez proces wewnętrznej separacji i selekcji, nauczyć się nie podążać za pewnymi „ja” i dawać pierwszeństwo innym, odmiennym „ja”, które znajdują się na nieco wyższym poziomie naszego przeciętnego bytu.
Negatywne Samopamiętanie jest jednak jedną z naszych największych trudności i będzie stało na drodze do dalszego rozwoju wewnętrznego. Bardzo łatwo jest poczuć, że jest się do niczego, że nic się nie rozumie, że nie robi się żadnych postępów. Bardzo łatwo ulegać tym „ja”, które mówią „gdyby tylko to”, „gdyby tylko tamto”. Wszystko to jest negatywnym Samopamiętaniem i trzeba się od niego w końcu uwolnić. W rzeczywistości czasami zdumiewające jest uświadomienie sobie, że to, co uważaliśmy za naszą autentyczną pokorę, wcale nią nie jest i że jest jedynie sztuczką wynikającą z naszej Fałszywej Osobowości – tj. formą próżności lub pychy.
Słyszałeś, że jedyną rzeczą, którą możemy poświęcić, jest nasze cierpienie. Co oznacza poświęcenie? Ofiara pierwotnie oznaczała uświęcenie. Czy to znaczy, że musimy uświęcać nasze cierpienie? Nie, jej znaczenie jest o wiele głębsze. Dopóki utożsamiam się z moim cierpieniem, dopóki przypisuję je sobie, pozostanę z nim utożsamiony. Cokolwiek zostało pierwotnie uświęcone, oznaczało to, z czym porzucono wszelkie osobiste powiązania. Należało to wtedy do Boga. Jeśli chcesz, możesz zastąpić słowo „święty” słowem „świadomy”. Nie możesz stać się świadomy czegokolwiek w sobie, dopóki się z tym utożsamiasz. Aby stać się naprawdę świadomym czegokolwiek w sobie, musisz przestać się z tym utożsamiać, przestać być tym. Jeśli staję się świadomy mojej mechanicznej formy cierpienia, wewnętrznych rozliczeń oraz moich negatywnych stanów, nie są już mną. Odłączam się od nich, pozwalam im odejść, że tak powiem, nie czuję już siebie poprzez nie. W rezultacie moje poczucie siebie ulegnie zmianie. Ten akt pozwala na transformację i cokolwiek jest rzeczywiste w twoim cierpieniu, spotkasz na wyższym poziomie całkowicie przekształcone w coś innego. Ale dopóki przywiążesz się do swojego cierpienia i naprawdę poczujesz siebie poprzez swoje cierpienie – w rzeczywistości poczujesz w ten sposób swoją własną ważność – nie możesz oczekiwać żadnej transformacji. Jak powiedziałem kiedyś dawno temu, to tak, jakby stać na desce i próbować ją podnieść. Musisz zejść na bok, a wtedy podniesienie jej jest całkiem łatwe.
Ilekroć wspominamy siebie w sensie mechanicznym, wspominając nasze nieszczęścia i cierpienia, jesteśmy jak żona Lota. Nasze głowy odwracają się w niewłaściwym kierunku i spoglądamy wstecz, a następnie karmią nas wszelkiego rodzaju nieszczęśliwe wspomnienia, wyryte na rolkach w negatywnych częściach ośrodków. Musimy pamiętać, że jesteśmy teraz w tej Pracy. To od razu jest prawdziwą formą Samopamięci. Osoba negatywna musi nauczyć się poprzez osobistą samoobserwację nie pamiętać swoich historii i nie podążać za typowymi małymi negatywnymi „ja”, które leżą dookoła jak ostre punkty w ziemi i otwierają tylko stare rany. „Musimy” – powiedział G. pewnego razu – „nauczyć się chodzić. Aby chodzić, trzeba mieć dobre buty”. Dodał, że ma na sprzedaż skórę, z której można zrobić dobre buty, ale każdy musi zrobić sobie własne buty z tej skóry, którą G. miał na sprzedaż. Musimy oczywiście zrozumieć, że mówił o chodzeniu w sobie i unikaniu niebezpiecznych miejsc. Wtedy możemy iść przez życie, nie denerwując się i nie cierpiąc z powodu wszystkich zmieniających się wydarzeń, które nas spotykają zewsząd.
Powiedziano już wystarczająco dużo, aby pokazać, że Samopamiętanie nie oznacza ciągłego pamiętania o negatywnym „ja”. W związku z tym podam wam jedną definicję rozważania zewnętrznego i jego znaczenie. Kiedyś, na wczesnych spotkaniach, powiedziano, że rozważanie zewnętrzne oznacza zapomnienie o sobie i myślenie o tym, czego chce druga osoba, i dodano, że w ten sposób następują dwa rezultaty. Pierwszy to możliwość pomocy, a drugi to otrzymanie pomocy. Lecz jeśli naprawdę zastanowisz się nad całością zagadnienia, zobaczysz, że całe prawdziwe pamiętanie siebie to po prostu zapominanie o sobie, o swoim zwykłym „ja”, o swoim zwykłym negatywnym „ja”, o swoich zwykłych formach wewnętrznego rozważania i całej reszcie – i poczucie pewności, że jakiś dalszy stan ciebie istnieje ponad całym tym osobistym zamieszaniem, które ma miejsce przez cały dzień w każdym z was, z którym stale się utożsamiasz. A kiedy Praca mówi, że mamy Prawdziwe „ja” ponad sobą, musisz zrozumieć, że ten akt – by tak rzec – oddzielania się od Fałszywej Osobowości, świadomie w pewnym momencie każdego dnia, ma na celu umożliwienie nam nawiązania kontaktu z pierwszymi śladami Prawdziwego „ja”, które już istnieje i które jest naszym prawdziwym celem.
Zostaw odpowiedź