Komentarz dotyczący identyfikacji

Quaremead, Ugley, 25 maja 1946 r.

W tej Pracy powiedziano nam, że jedną z rzeczy, które musimy w sobie obserwować, jest identyfikacja. Mówi się, że identyfikacja jest najstraszniejszą siłą działającą na tej planecie, która utrzymuje ludzi w uśpieniu, a tym samym uniemożliwia im przebudzenie. Ponieważ jesteśmy ludźmi mechanicznymi, którzy robią wszystko mechanicznie i nie posiadają właściwej świadomości, identyfikujemy się w każdej chwili. Identyfikujemy się z naszymi myślami, z naszymi uczuciami i z tym, co dzieje się w życiu zewnętrznym. W ten sposób jesteśmy więzieni, nie zdając sobie z tego sprawy, i tylko poprzez rozwój świadomości możemy się z tego więzienia wydostać. Tylko nieliczni pragną to zrobić – mianowicie ci, którzy mają to, co nazywamy Centrum Magnetycznym, i dlatego czują, że musi być coś innego, i starają się to znaleźć.

Wszyscy mamy to, co nazywamy niepotrzebnymi emocjami, których źródłem jest identyfikacja. Nasze Centrum Emocjonalne, które jest najważniejszym ośrodkiem w nas i jest w stanie ostatecznie połączyć nas z Wyższym Centrum Emocjonalnym, jest w bardzo złym stanie. Przede wszystkim jest pełne nabytych negatywnych emocji, które naśladowaliśmy od innych. Z urodzenia nasze Centrum Emocjonalne jest wolne od negatywnych emocji, a z urodzenia rodzimy się w bardzo niewielkim stopniu przebudzeni. Małe dzieci mają w sobie pewien rodzaj niewinności, którą bardzo szybko tracą poprzez utożsamianie się. Ta niewinność, jeśli można ją tak nazwać, należy do Esencji, ale wkrótce zostaje otoczona Osobowością i Fałszywą Osobowością, a my tracimy nasz pierwotny punkt ciężkości, który przechodzi z Esencji do Osobowości. Stajemy się wtedy – że tak powiem – wyimaginowanymi ludźmi, wiodącymi fikcyjne życie. Wystarczy spojrzeć wstecz na niektóre starsze magazyny, powiedzmy sprzed czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, aby zauważyć, jak sztucznie wszyscy wyglądają na ilustracjach czy fotografiach i jak nierealistyczne są romanse i historie. Można się zastanawiać, jak ludzie mogli tak się zachowywać, tak się ubierać, robić takie rzeczy, a jednak w każdej chwili jesteśmy w dokładnie tym samym stanie hipnozy. Teraz, kiedy patrzysz na te starsze druki, te starsze historie i zastanawiasz się, jak ludzie mogli robić takie rzeczy, tak naprawdę patrzysz na moc utożsamiania się i władzę, jaką utożsamianie się ma nad ludzkością. A jednak myślisz, że sam w ogóle się nie utożsamiasz. Jak wiesz, ludzkość jest utrzymywana w stanie uśpienia z pewnych powodów, ale zawsze jest możliwe, aby pewna liczba osób obudziła się z tego snu, który częściowo wynika z utożsamiania się.

Każdy z was jest utożsamiony w tym momencie. Każdy z was ma sto jeden niepotrzebnych emocji. Każdy z was utożsamia się ze sto jeden niepotrzebnych myśli. Kiedy człowiek jest całkowicie uśpiony, utożsamia się z każdą myślą, która przychodzi mu automatycznie, z każdym nastrojem, który pojawia się w nim automatycznie, i z każdym uczuciem. Traktuje to wszystko jako swoje życie – a nawet więcej, traktuje to jako swoje niezbędne życie. W pracy nad samoobserwacją mówi się nam, w jakim kierunku mamy obserwować siebie. Powodem jest to, że możemy stopniowo oddzielić się od wszystkich tych niepotrzebnych form utożsamiania się z ulotnymi myślami, nastrojami i uczuciami. Wtedy zaczynamy mieć coś, co stoi za nami. Zaczynamy wtedy widzieć siebie – że tak powiem – na scenie przed nami. Zaczynamy dostrzegać w sobie wszelkiego rodzaju różne „ja”, mówiące to i myślące tamto, zachowujące się w ten sposób i utrzymujące się w ten sposób, jako coś nierealnego, coś, co nie jest nami, coś, co nie ma nic wspólnego z Prawdziwym „ja”. Innymi słowy, zaczynamy dostrzegać naszą mechaniczność. To wszystko jest bardzo wielkim krokiem, a kiedy ktoś go podejmie, nigdy już nie będzie tą samą osobą. Ale siła utożsamiania się jest tak ogromna, że nawet jeśli możemy osiągnąć stan, w którym na chwilę jesteśmy oddzieleni od naszej Osobowości, to w następnej chwili wpadamy prosto w nią – to znaczy, gdy osiągnęliśmy etap, w którym mogliśmy przez chwilę „chodzić po wodzie”, w następnej chwili toniemy. Znów znajdujemy się w małym teatrze naszych mechanicznych „ja” z ich dramatami.

Praca głosi, że musimy każdego dnia zmagać się z identyfikacją, a ta walka przybiera bardzo wiele form i kierunków. Na przykład człowiek może, poprzez samoobserwację, uświadomić sobie, że identyfikuje się z kimś lub z pewnymi formami myśli lub emocji, i może na jakiś czas oddzielić się od tego konkretnego rodzaju identyfikacji, ale wkrótce odkryje, że zaczyna identyfikować się z czymś innym – o wiele bardziej. Początkowo tego nie akceptuje i jest całkowicie pewien, że pod tym względem nie jest utożsamiony. Wtedy zdaje sobie sprawę, co się stało. Walka musi więc trwać przez całe życie. Czasami ludzie mówią: „Z pewnością powinniśmy się utożsamiać, bo wtedy czujemy się realni, odczuwamy prawdziwe emocje i tak dalej”. To nieprawda. Nie można odczuwać żadnych prawdziwych emocji, jeśli się utożsamia. W rzeczywistości Praca mówi, że tacy, jacy jesteśmy, znamy tylko jedną emocję – lub jeden smak – bycia utożsamionym. Jak wiadomo, utożsamiamy się szczególnie z naszymi negatywnymi stanami, z naszymi negatywnymi nastrojami i z naszymi negatywnymi myślami. Praca mówi bardzo niewiele o pozytywnych emocjach. Jednocześnie mówi, że pozytywne emocje są możliwe, ale nie mają śladu utożsamiania się, nie mają posmaku utożsamiania się. Nie są to emocje własne – formy samouwielbienia. Wszystkie emocje własne są formami utożsamiania się. Emocje pozytywne nie mają takiego smaku i nie są emocjami własnymi. Nie możemy ich obecnie stworzyć, jeśli nie spróbujemy szczerze wykonywać tej Pracy, jeśli nie spróbujemy podążać za trzema liniami Pracy. Pierwsza linia to praca nad sobą, która zaczyna się od szczerej i bezkrytycznej samoobserwacji, zgodnie z tym, czego uczy nas Praca. Druga linia to praca w kontakcie ze sobą, aby się rozumieć i nie reagować mechanicznie na nieprzyjemne przejawy innych w Pracy, nauczyć się wspólnego języka i w ten sposób zewnętrznie ich postrzegać. Trzecia linia to pomoc tym, którzy nauczają Pracy, i pomoc w jej przekazywaniu. Jeśli te linie zostaną przestrzegane, zwłaszcza pierwsza i druga, możemy otrzymać w nagrodę błyski pozytywnych emocji, których smak, ich natychmiastowa jakość, jest zupełnie inna niż zwykłe, ciężkie emocje, wśród których żyjemy.

To, co moglibyśmy nazwać naszymi pozytywnymi emocjami, nie jest w rzeczywistości pozytywnymi emocjami, ponieważ bardzo łatwo przekształcają się w swoje przeciwieństwa – a mianowicie w emocje negatywne. Na przykład jesteś bardzo zadowolony z siebie, czujesz się dobrze i tak dalej, a ktoś mówi ci coś nieprzyjemnego i w następnej chwili pogrążasz się w negatywnych emocjach. Rzecz w tym, że prawdziwe pozytywne emocje nigdy nie mają w sobie przeciwieństwa – to znaczy nigdy nie mogą przekształcić się w emocje negatywne. Mogą pojawić się w mgnieniu oka, a potem zniknąć, ale nie mogą przekształcić się w nic przeciwnego, w stan negatywny. Co więcej, zawsze sprawiają, że widzisz rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałeś – jak nagłą wizję – to znaczy ich wartość poznawcza jest bardzo duża. W następnej chwili spadasz do zwykłego poziomu i zapominasz, co widziałeś, i nie potrafisz tego zapisać, a jednak wiesz, że zobaczyłeś coś, czego nigdy wcześniej nie widziałeś – jakiś aspekt prawdy, znaczenia. Jeśli ktokolwiek miał w przeszłości lub będzie miał w przyszłości takie ślady pozytywnych emocji, musi je zarejestrować jako bardzo cenne, nawet jeśli nie pamięta dokładnie, co się dzieje. Najbardziej beznadziejną rzeczą jest uważać je za zwykłą bzdurę.

Pozytywne emocje nie mogą do nas dotrzeć w drugim stanie świadomości, ale mogą do nas dotrzeć w trzecim stanie świadomości – tj. Samopamiętaniu lub Samoświadomości. Kiedy człowiek jest pochłonięty swoimi prywatnymi interesami, swoimi emocjami, swoją próżnością, samozadowoleniem, moralną arogancją, poczuciem, że zawsze ma rację, swoimi narzekaniami i całą resztą – to znaczy, gdy człowiek jest całkowicie utożsamiony z samym sobą – nigdy nie otrzyma śladu pozytywnych emocji. Dlatego tak ważne jest, aby zacząć pracować nad sobą i oddzielić się od siebie. Kiedy człowiek pamięta siebie, nie jest utożsamiony – to znaczy, kiedy człowiek osiąga trzeci poziom świadomości, który istnieje w całej ludzkości i jest jej prawdziwym prawem od urodzenia – znajduje się w stanie świadomości, który może otrzymać pomoc z Wyższych Centrów, mianowicie od Świadomej Ludzkości. Ale kiedy człowiek znajduje się w drugim stanie świadomości, jest stale w stanie ciągłej identyfikacji – identyfikacji z pieniędzmi, identyfikacji z ludźmi, identyfikacji z ambicjami i identyfikacji z samym sobą – a zatem jest uśpiony i podlega Prawu Przypadku. W drugim stanie świadomości, tak zwanym stanie czuwania, nic z wyższego poziomu bytu nie może do nas dotrzeć. Wszystko zatem potoczy się w jedyny możliwy sposób, ponieważ każdy jest wtedy maszyną i nikt nie może niczego zmienić.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej