Komentarz na temat fałszywej osobowości i miłości własnej

Quaremead, Ugley, 6 lipca 1946 r.

Pytania zadawane są w różnych momentach, w których używa się terminu „miłość własna”. Wyjaśniłem, że termin ten nie jest używany w tym systemie nauczania, a kiedy sam go używam, zazwyczaj dodaję, że nie jest to techniczne określenie Pracy. Na początku Pracy w Londynie często dyskutowaliśmy między sobą, dlaczego to słowo nie było używane, i pamiętam, że ktoś powiedział, że być może dlatego, że było to słowo wyeksploatowane lub nie zawierało żadnego jasnego znaczenia. Pewnego razu, podczas prywatnej rozmowy w gronie kilku osób, pan Uspieński powiedział, że gdybyśmy znaleźli inne określenie, mogłoby ono być przydatne do opisania Fałszywej Osobowości. Sugerowano różne słowa, takie jak „poczucie własnej wartości”, „podziw dla samego siebie”, „zarozumiałość” i inne, ale kiedy zasugerowano termin „lubienie siebie”, powiedział, że być może jest on najbliższy temu, co miał na myśli. Dodał, że całe pytanie tkwi w emocjonalnych reakcjach Fałszywej Osobowości u mężczyzny lub kobiety. Powiedział, że mężczyzna lub kobieta muszą zostać wstrząśnięci do głębi, aby pozbyć się Fałszywej Osobowości. Łatwo się obrażamy i denerwujemy, ponieważ Fałszywa Osobowość to nasze poczucie siebie, a jest to wyimaginowany twór, nabyta sztuczna maska, udawana osoba, którą lubimy sobie wyobrażać, że jesteśmy, a nie jesteśmy. Ta Fałszywa Osobowość uważa się za jedność i tak powstaje Wyimaginowane „ja”; zapożycza – że tak powiem – ideę, że jest prawdziwą osobą, i w ten sposób mówi „ja”. Podtrzymywanie Fałszywej Osobowości wymaga ogromnej siły. Zmusza nas do wewnętrznych rozważań – wyczerpuje nas. Pan Uspieński powiedział, że Fałszywa Osobowość zawsze usprawiedliwia się, aby utrzymać swoje istnienie. To marnuje siłę. Odnośnie Fałszywej Osobowości, która w moim przypadku nazywa się Nicoll, powiedział, że trzeba być w stanie zobaczyć, że to nie jest naprawdę „ja”. Powiedział, że składa się ona z pewnego zgrupowania zwojów w centrach i grup „ja”, które mogą się od czasu do czasu zmieniać w zależności od swojego składu, stosownie do otoczenia, w którym się znajduje, a jednocześnie zawsze ma tę samą cechę fałszu – czegoś podtrzymywanego jakąś inwencją. Człowiek, na przykład, może wśród ludzi z niższej klasy przybierać pewne pozory siebie, a wśród ludzi z wyższej klasy przybierać inne pozory siebie, a jednak jednocześnie jest to to samo – czyli Fałszywa Osobowość. Powiedział, że musimy dojść do punktu, w którym będziemy w stanie powiedzieć sobie wewnętrznie: „to nie jest prawdziwe ja”. Powiedział, że to wewnętrzne oddzielenie – w moim przypadku od Nicolla – było najważniejszym punktem w Pracy i wiązało się z uczynieniem Osobowości jako całości bierną. Powiedział, że badanie Fałszywej Osobowości było niemal zadaniem życiowym i ostatecznie można je było zrozumieć jedynie poprzez rozwój wewnętrznego smaku, który prowadził do Prawdziwego Sumienia. Powiedział, że Prawdziwe Sumienie, oprócz Sumienia Nabytego, jest jednym z naszych najwspanialszych zmysłów wewnętrznych i że gdyby nie zostało nam dane, nikt nie mógłby się przebudzić. Nabyte Sumienie jest, oczywiście, jedynie kwestią tego, jak zostaliśmy wychowani i czego nas nauczono, że jest dobre lub złe. Powiedział, że Nabyte Sumienie jest inne w każdym narodzie. Może być czymkolwiek. To była kwestia naśladownictwa. Niektórych ludzi uczy się przez naśladownictwo i edukację, że dobrze jest mieć wiele żon, a innych, że dobrze jest mieć jedną żonę – i tak dalej, na tysiąc różnych sposobów. Ale Prawdziwe Sumienie jest takie samo u wszystkich ludzi, jest jednak ukryte pod powierzchnią Fałszywej Osobowości. Powiedział dalej, że nikt oczywiście nie mógłby działać bez domieszki samego siebie – to znaczy w sensie własnego interesu – ale że zwykle był to wyłącznie własny interes. Ludzie nie brali tego pod uwagę zewnętrznie. Powiedział, że powiedziano nam, abyśmy kochali bliźniego jak siebie samego, a jednym ze znaczeń tego przykazania jest to, że nie możemy niczego robić zupełnie bez egoizmu i samolubstwa, ale że połowa tego powinna być poświęcona sobie, a połowa miłości bliźniego.

Poprosiłem go, aby opowiedział o etapach rozwoju emocjonalnego – to znaczy o rozwoju Centrum Emocjonalnego do jego najwyższych zdolności odbioru, zgodnie z tym, co zostało sformułowane w Ewangeliach – a mianowicie o „miłości własnej, miłości bliźniego i miłości Boga”. Zapisano, że Chrystus, zapytany przez jednego z faryzeuszy, które przykazanie jest najważniejsze, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem… Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22, 37-39). Można jedynie spróbować streścić odpowiedź pana O. Zaczął od słów: „Fałszywa Osobowość kocha tylko siebie i wszystko, co jej schlebia lub jest z nią zgodne. Dopóki człowiek nie znajdzie czegoś, co mógłby kochać bardziej niż on sam, nigdy nie będzie w stanie zmienić tego wewnętrznego stanu. W dzisiejszych czasach” – powiedział – „ludzie mają bardzo dziwny pogląd na Wszechświat i traktują go jako coś oczywistego, jakby stworzył się sam, nie dostrzegając w nim niczego cudownego. Jak coś może stworzyć się samo? Naukowcy przypisują sobie każde odkrycie, nie rozumiejąc, że badają Wszechświat, który już im dano, a który istniał na długo przed ich narodzinami. Nawet gwiazdy nazywają po imieniu. To absurd. Ale Fałszywa Osobowość przypisuje wszystko sobie. W czasach starożytnych, gdy człowiek miał poczucie cudowności i czcił Boga jako Stwórcę – zarówno siebie samego, jak i Wszechświata – znajdował się w o wiele lepszym stanie emocjonalnym niż obecnie, w przeciętnym ludzkim spojrzeniu. Jego zrozumienie było lepsze. Mógł się podporządkować sobie. Odnosząc się do tego, co powiedziano w Ewangeliach o miłości, musicie zdać sobie sprawę, że jest to powiedziane w bardzo szerokim sensie, na bardzo szeroką skalę, i ma w sobie znaczenie w znaczeniu. Znaczenia niszczą Fałszywą Osobowość, ponieważ kiedy mężczyzna lub kobieta zaczynają je rozumieć, poczucie własnej małości w porównaniu z wielką tajemnicą Stworzenia zaczyna oddziaływać na nich emocjonalnie. Wszystkie większe emocje niszczą drobne emocje własne, które wynikają z wąskiej, skróconej sfery Fałszywej Osobowości i jej własnego drobnego samouwielbienia i poczucia własnej wartości”.

Powiedział, mówiąc wprost: „Wiesz już, że wszystkie powiedzenia i przypowieści w Ewangeliach zawierają ogromną gęstość znaczeń, która ujawnia się wraz ze zmianą naszego poziomu Bytu. Spieranie się o to, czy Chrystus istniał, czy nie istniał jako fakt historyczny, ma niewielki sens. W rzeczywistości istniał i pełnił swoją rolę świadomie. Chodzi o to, że każdy człowiek z jakąkolwiek rozwagą i zrozumieniem, który czyta Ewangelie po raz pierwszy, od razu wie, że te krótkie zapiski, te słowa, są całkowicie różne od wszystkiego, co kiedykolwiek napisano od tamtego czasu. Ludzie jednak czytają Ewangelie mechanicznie; nie rozumieją tego, co czytają. Czytają o faryzeuszach i ciągłym potępianiu ich przez Chrystusa, ale nie dostrzegają, że odnosi się to do nich samych, do ich własnej Fałszywej Osobowości. Faryzeusz w tobie to twoja Fałszywa Osobowość; zawsze udaje kogoś, kim nie jest. To Faryzeusz żyje w tobie. Ludzie czasami nawet myślą, że łatwo jest zrozumieć, że trzeba kochać Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem, i wyobrażają sobie, że tak jest. Nie rozumieją, że oznacza to najpierw uczynienie Osobowości bierną – długie zadanie. Muszą całkowicie porzucić myśl, że są swoimi własnymi stwórcami, uświadomić sobie praktycznie, cios za ciosem, że istnieje coś nieskończenie większego od nich samych i że są niczym. Problem w tym, że myślą, iż rozumieją, co powiedział Chrystus, a nawet osoby bardzo religijne twierdzą, że kochają Boga, i nie zauważają, że upierają się przy swoich opiniach i są masą Fałszywych Osobowości, tak że tak naprawdę na dłuższą metę kochają samych siebie”. Dodał: „Na przykład są skłonni osądzać i potępiać każdego, kto zachowuje się w sposób, który im się nie podoba. To znaczy, nienawidzą w ukryciu. Co oznacza »miłość bliźniego«? Kim jest bliźni? Niektórzy być może myślą, że chodzi o osobę, która mieszka obok. Psychologicznie ma to związek z tymi, którzy są najbliżej nas w Byciu, z tymi, którzy są nam bliscy w rozumieniu, w tym, czego szukają, lub którzy podążają tą samą drogą. Dlatego musimy nawiązać świadomą relację z tymi, którzy są w Pracy – drugiej linii Pracy. A co oznacza miłość do siebie? Którego »ja«? Mamy wiele »ja«. I wreszcie, jak możemy zrozumieć, co oznacza »miłość Boga«? To coś ogromnego, coś, o czym możemy sobie wyobrażać, że wiemy, ale jeszcze nie wiemy. Tak, ludzie mówią, że kochają Boga, a potem zabijają się nawzajem, nienawidzą się lub mówią złośliwie. Jak to może być miłość Boga? Być może człowiek z punktu 7 wie, co oznacza »miłość Boga« – to znaczy człowiek należący do najwyższego poziomu rozwoju, jaki jest możliwy dla człowieka. Z pewnością zwykły, mechaniczny człowiek nie może wiedzieć, co to znaczy. Może kochać swoją własną opinię o Bogu, Boga, którego rzekomo czci, ale jest ona subiektywna i jeśli ktoś się z nim nie zgadza, będzie zły, a nawet będzie go prześladował i chciał go zabić. Stan obiektywnej świadomości (tj. czwarty stan świadomości) musiałby zostać osiągnięty, aby znaczenie słów Chrystusa stało się w pełni zrozumiałe. Wszystko, co możemy o sobie powiedzieć, to to, że nie wiemy, jak kochać innych ani Boga. To jest pierwsza rzecz. Musimy zrozumieć, że tak jest. To, co nazywamy miłością, może w jednej chwili przerodzić się w niechęć, podejrzliwość, zazdrość lub nienawiść. Miłość oznacza pozytywne emocje, a my nie znamy pozytywnych emocji. Ich cechą charakterystyczną jest to, że nigdy nie przeradzają się w przeciwieństwa, ponieważ zawierają w sobie wszystkie przeciwieństwa. Znamy tylko emocje, które łatwo przeradzają się w swoje przeciwieństwa i często robią to w mgnieniu oka. Nazywamy to miłością, ale to nie jest miłość. To miłość własna. Termin „miłość” jest używany w Ewangeliach w szczególny sposób. Chodzi o miłość świadomą, o świadomą relację, a nie o miłość mechaniczną. To jest wystarczająco jasne. Kiedy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie może kochać takim, jakim jest, to przynajmniej jest bliżej prawdy. Nie jest już głupcem. Przynajmniej pozbył się części wyobraźni, części Fałszywej Osobowości, pozbył się części makijażu i tym samym jest bliżej możliwości świadomej miłości. To, co uchodzi za miłość w życiu mechanicznym, jest głównie wyobraźnią. To, co ludzie nazywają miłością, to zazwyczaj usatysfakcjonowana miłość własna. Kochać to pracować. Miłość to praca.

Zauważyłem, że niektórzy ludzie oczywiście nie zgadzali się z tymi słowami i byli pewni, że wiedzą, czym jest miłość, mimo że wyglądali na nieszczęśliwych lub smutnych. Innym razem pan O. powiedział, że nie możemy wyrobić sobie pojęcia o „rozwoju miłości” bez rozwoju świadomości. Powiedział: „To Praca mówi głównie o możliwym rozwoju świadomości u człowieka; taki, jakim jest, nie jest jeszcze w pełni świadomy. Miłość musi stać się świadoma, a nie namiętność. Człowiek śpi. Wszystko w nim jest zmieszane ze snami, z wyobraźnią i z negatywnymi emocjami, do których lgnie najbardziej. Większość jego życia toczy się w wyobraźni. Jest subiektywny i szczególnie rządzony przez Fałszywą Osobowość – tę fałszywą osobę, której musi być posłuszny, a która nie jest nim samym. Nie może widzieć niczego takim, jakie jest. Ale człowiek, który osiąga najwyższy stan świadomości, znajduje się w zupełnie innym stanie. W tym stanie widzi, czym wszystko naprawdę jest. Nie jest już w osobistych, subiektywnych znaczeniach. Jest obiektywny i tak uniwersalny. Może zawrzeć w sobie wszystko. Dzieje się tak, gdy człowiek staje się świadomy w najwyższej, najbardziej realnej części siebie – to znaczy w Prawdziwym „ja” w sobie. Taki człowiek zrozumiałby, czym jest miłość Boga. Ale człowiek żyjący w Fałszywej Osobowości, w której występują jedynie drobne, jednostronne emocje, nie może tego zrobić. Jak taki człowiek – tak uprzedzony, tak małostkowy, tak samolubny, tak negatywny – mógłby zrozumieć, czym jest miłość Boga? Człowiek, który gardzi innymi, nawet jeśli nie należą do tego samego klubu, i całkowicie odrzuca człowieka wyznającego inną religię lub będącego innego narodu?”


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej