Quaremead, Ugley, 27 lipca 1946
Powiedziano nam kiedyś, że podstawową przyczyną niemal wszystkich nieporozumień, jakie pojawiają się w wewnętrznym świecie człowieka, a także w życiu codziennym, jest przede wszystkim pewien czynnik psychologiczny, który ujawnia się w jego bycie już od najmłodszych lat, oraz błędne wychowanie, stymulujące powstawanie w nim impulsów „próżności” i „zadowolenia z siebie”. W związku z tym podkreślono w sposób najbardziej uroczysty, że szczęście człowieka, zależne od osiągnięcia przez niego trzeciego stanu świadomości, czyli stanu samoświadomości – który powinien być udziałem prawdziwego mężczyzny i prawdziwej kobiety – zależy w przeważającej większości przypadków wyłącznie od braku w nas uczuć próżności i zadufania w sobie. Możemy od razu rozpoznać, że mowa była o Fałszywej Osobowości, i widzimy również, że aktywność Fałszywej Osobowości ustaje w Trzecim Stanie Świadomości – stanie, do którego wszyscy dążymy, aby się obudzić, pracując nad sobą i w relacji z innymi. Czasami osiągamy stany, w których Fałszywa Osobowość jest całkowicie odcięta, i doświadczamy wówczas rodzaju iluminacji i szczęścia, które są nam całkowicie nieznane w zwyczajnych stanach świadomości, w których spędzamy większość naszego istnienia. Znika wszelkie poczucie zmartwienia, znikają też wszelkie zwyczajne uczucia „ja”. Znikają wszelkie formy zazdrości, wszelkie formy wewnętrznego rozważania. Człowiek jest sam ze sobą i kosztuje nowego rodzaju świadomości, który jest niewiele mniejszy od stanu błogości. Od czasu do czasu musimy dokonać przeglądu tego, co robimy, i przypomnieć sobie, jaka jest wielka idea leżąca u podstaw samej Pracy. Uczą nas, że Trzeci Stan Świadomości jest naszym prawem od urodzenia, ale tracimy go i spadamy do Drugiego Stanu Świadomości, tak zwanego stanu czuwania, co bardzo przypomina upadek z nieba do piekła. W tym Drugim Stanie jesteśmy atakowani ze wszystkich stron przez złe „ja”, przez złe nastroje, przez wszelkiego rodzaju nieszczęśliwe stany wewnętrzne, od których jedynie szczery akt Samo-Pamiętania może nas oddzielić. Zamiast tego identyfikujemy się ze wszystkim, co może nas zaatakować w Drugim Stanie Świadomości – to znaczy w stanie snu, w którym żyje cała ludzkość, a który, jakby z sarkazmem, nazywany jest pełnią świadomości. Kiedy patrzymy na Pracę w tym świetle, widzimy, że ma ona najwyższy i jasny cel i że wszystko, o czym mówi się w Pracy, odnosi się do osiągnięcia, do urzeczywistnienia tego celu. Ale ilu z nas w ciągu dnia praktykuje wewnętrzne oddzielenie w praktyczny sposób, w powtarzających się codziennych sytuacjach życiowych? Czyż nie jest prawdą, że większość z nas spędza czas w stanach rządzonych przez Fałszywą Osobowość, której kurczowo się trzymamy? Warto zatem przypomnieć sobie, że w Trzecim Stanie Świadomości Fałszywa Osobowość traci nad nami wszelką władzę i że przechodzimy w zupełnie nowe pole wewnętrznych i zewnętrznych doświadczeń. Z reguły żyjemy w niewłaściwych częściach centrów, ale musimy zdać sobie z tego sprawę jako z osobistego faktu. Przejmują nad nami kontrolę małe „ja”. Identyfikujemy się z nimi i wyolbrzymiamy ich znaczenie, przez co tkwimy w stanie snu. Jeśli się temu przyjrzysz, odkryjesz, że wiele z tych małych „ja” jest ściśle powiązanych z Fałszywą Osobowością – mianowicie z próżnością i zarozumiałością. Dlatego nie odczuwamy właściwego poczucia „ja”. I jak człowiek może żyć właściwie, skoro przez cały czas rządzi nim błędne poczucie „ja” – mianowicie wyimaginowane „ja”, które zrodziło się z próżności i zarozumiałości? Czy zauważyłeś, jak to wygląda w twoim przypadku? Czy zauważyłeś kiedyś u innych ludzi, jak bardzo są zmuszeni działać, aby podtrzymywać swoją próżność i zarozumiałość, i jak bezużyteczne, nierealne, a często po prostu głupie to wszystko jest? Wyobraź sobie, że magik mógłby jednym pociągnięciem usunąć z całej ludzkości próżność i zarozumiałość – to znaczy Fałszywą Osobowość. Czy potrafisz sobie wyobrazić transformację, jaka zaszłaby na całym świecie? Czy potrafisz sobie wyobrazić, ile kłamstw przestałoby być wypowiadanych i praktykowanych, a ile bezużytecznych działań natychmiast by ustało? Myślę, że nie będzie przesadą stwierdzenie, iż istotna część życia, jakie znamy, przestałaby istnieć. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że większość ludzi nie wiedziałaby, co robić, gdyby zostali w ten sposób oczyszczeni i uwolnieni od Osobowości. Nagłe przebudzenie pozbawiłoby większość ludzi ich życia. Nie wiedzieliby, co robić ani kim są. Z tego powodu wszelkie przebudzenie musi być procesem stopniowym. Nie może być gwałtownego szoku – musi to być stopniowy, wewnętrzny rozwój zrozumienia, poprzez który człowiek stopniowo odrzuca pewne stany siebie i zaczyna przedkładać nad nie lepsze stany siebie, dokonując wewnętrznego wyboru. Prowadzi to stopniowo do przebudzenia, a kiedy podąża się tą ścieżką, charakteryzuje się ona tym, że ludzie mogą mieć pozornie całkowicie przypadkowe, rzeczywiste momenty, w których są blisko Trzeciego Stanu Świadomości i rozpoznają, że znajdują się w jakimś zupełnie nowym stanie, który jest dla nich dostępny, a którego nie znają w zwyczajnym życiu, będąc całkowicie utożsamieni zarówno z sobą, jak i z wydarzeniami zewnętrznymi.
Pierwszym wielkim etapem tej Pracy jest przebudzenie się ze snu. Kiedy jest ono wystarczająco silne, człowiek wie, co musi poświęcić, czemu musi umrzeć, i staje się zdolny to poświęcić, temu umrzeć, a wtedy rozpoczyna się jego odrodzenie – to znaczy prawdziwa transformacja. Przez długi czas pozostaje jednak między dwiema opcjami i wówczas musi wykazać się wielką cierpliwością wobec siebie i nie oczekiwać osiągnięcia tego, za co jeszcze dostatecznie nie zapłacił. Mówiliśmy kiedyś o cierpliwości jako o czymś bardzo świadomym, co nie ma nic wspólnego z rezygnacją. Kiedy nie możemy przełamać naszych złych stanów, musimy być cierpliwi wobec siebie – znając sytuację, ale nie mogąc w danej chwili nic z nią zrobić. Zacytowaliśmy wtedy słowa Chrystusa wypowiedziane do uczniów, w których mówił im, co będą musieli znieść. Powiedział: „Przez waszą wytrwałość ocalicie wasze dusze” (Łk 21,19), co oznacza waszą relację z Prawdziwym „Ja”.
W związku z tym chciałbym powiedzieć kilka słów o właściwym wykorzystaniu centrów i ich części. Musimy myśleć o marnowaniu siły. Pan Uspieński powiedział kiedyś, że jedną z najgorszych rzeczy jest wykorzystywanie wyższych części centrów, podczas gdy powinny być wykorzystywane tylko części niższe. Niższe części centrów niekoniecznie są złe, ponieważ w dużej mierze odpowiadają za nasz stosunek do codziennych, zewnętrznych zadań. Bez nich nie poradzilibyśmy sobie w życiu. Wszystko – powiedział – zależy od zdobycia większego światła, głębszego wglądu dzięki samoobserwacji. Każdy powinien poprzez wewnętrzną wrażliwość rozpoznać różnicę – kiedy działają właściwe części centrów, a kiedy niewłaściwe. Człowiek może spędzać czas na robieniu jakiejś drobnej, nieistotnej rzeczy z pełną uwagą, podczas gdy jest to zupełnie niepotrzebne i prowadzi po prostu do marnowania siły. Z drugiej strony może robić coś ważnego bez żadnej uwagi – to znaczy przy użyciu małych części centrów. Na przykład może podjąć ważną decyzję swoim umysłem formacyjnym, po prostu poprzez skojarzenie. Wykorzystuje wówczas rejestrującą część Centrum Intelektualnego do podjęcia decyzji, podczas gdy przed jej podjęciem powinien użyć całego centrum – zarówno części emocjonalnej, jak i intelektualnej. Podjęcie decyzji dotyczącej Celu, na przykład, z tej części Centrum Intelektualnego, z tak małych „ja”, oznacza rozpoczęcie od aktywnego Do – to znaczy powstanie błędnej triady. Cel powinien zawsze zaczynać się od zrozumienia – to znaczy od pasywnego Do. Tylko pasywne Do może prowadzić do oktawy wznoszącej. Jeśli człowiek myśli, że może coś zrobić w odniesieniu do swojego celu, nieuchronnie nie będzie w stanie go utrzymać. Zacznie od aktywnego Do. Wiele celów jest wyznaczanych w ten sposób przez małe „ja”, bez uświadomienia sobie, co się robi i z jaką drugą siłą trzeba będzie się zmierzyć, próbując podążać za swoją decyzją. Oczywiście niemal natychmiast nie udaje mu się utrzymać celu. Wtedy popada w depresję i czuje, że nie może pracować, staje się negatywny, bo nie może pracować i tak dalej. Zaczyna wówczas absorbować negatywne myśli i uczucia wobec Pracy, co jest niezwykle niebezpieczne. O. powiedział kiedyś: „Starajcie się, aby ważne rzeczy były ważne, a nieważne – nieważne”. Mówiąc o tym, wspomniał o częściach centrów działających z niewłaściwą energią. Zadałem mu pytanie: „Jaki jest przykład działania części centrów z niewłaściwą energią?”. Odpowiedział: „Jednym z przykładów jest myślenie w sposób pobudzony. Niekoniecznie oznacza to również pracę części emocjonalnej, ponieważ gdy Centrum Emocjonalne i Centrum Intelektualne działają prawidłowo, w harmonii, myślenie nie jest pobudzone, lecz bardzo spokojne i jasne. Mam na myśli niewłaściwy rodzaj energii oddziałującej na część myślącą – to znaczy energię mogącą należeć do innego centrum, takiego jak Centrum Instynktowo-Ruchowe czy Centrum Seksualne. W takim przypadku należy podjąć wysiłek, aby zapobiec pobudzeniu myślenia, starając się dotrzeć do centrum myślenia i jasno pomyśleć, co się mówi lub co chce się powiedzieć”. W tym kontekście O. mówił o formułowaniu. Powiedział, że zwykła rozmowa to jedno, a myślenie to drugie i że jeśli chce się myśleć jasno podczas mówienia, należy włożyć wysiłek w wewnętrzną uwagę i spróbować dostrzec, co chce się wyrazić słowami, oraz znaleźć odpowiednie słowa. Dodał, że często, gdy używamy jakiegoś mechanicznego zwrotu, slangu czy banału, myśl zostaje przerwana i skierowana ku mechanicznym „ja”. „Maszyna – powiedział – działa o wiele lepiej przy większym oświetleniu. Innymi słowy, musimy używać naszej maszyny bardziej świadomie, w odpowiednim momencie, i nawet kiedy rozmawiamy swobodnie, powinniśmy być trochę świadomi siebie i zauważać – nie obserwować – co mówimy. Musimy starać się – powiedział – żyć bardziej świadomie, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie”. Oznacza to, że musimy starać się mieć bardziej świadomy stosunek do naszych myśli i uczuć oraz bardziej świadomy stosunek do wpływu, jaki wywierają na nas inni ludzie. Wszystko to prowadzi do osiągnięcia Trzeciego Stanu Świadomości, Stanu Samo-Pamiętania, czyli Samoświadomości. Aby żyć bardziej świadomie, zarówno w relacji z samym sobą, jak i z innymi, musimy dogłębnie zgłębić liczne ukryte działania Fałszywej Osobowości, wynikające z próżności i zadowolenia z siebie. Realizując drugi etap Pracy, staramy się żyć ze sobą w taki sposób, aby Fałszywa Osobowość odgrywała bardzo niewielką rolę w naszych relacjach.
Zostaw odpowiedź