Quaremead, Ugley, 17 sierpnia 1946
Studiujemy system idei, zwany czasem ezoterycznym chrześcijaństwem, a który my nazywamy Pracą. Ten system idei wskazuje nam dość konkretne linie, wzdłuż których musimy pracować nad sobą, a cała ta praca nad sobą polega na obserwowaniu siebie o wiele bardziej świadomie niż kiedykolwiek w życiu i obserwowaniu siebie w określonych kierunkach wyznaczonych przez Pracę. Praca to opiera się na idei, że nie jesteśmy jeszcze w pełni świadomi – tacy, jacy jesteśmy teraz – ale że możliwy jest całkiem wyraźny wzrost świadomości, dzięki któremu zaczniemy ewoluować. Ludzkość w chwili obecnej – jak uczy ta Praca – nie jest w pełni świadoma i jedynie poprzez ewolucję świadomości może osiągnąć pożądany stan. Uczy ona również, że ponieważ człowiek nie jest w pełni świadomy, wszystko, co dzieje się na świecie – wszelkie katastrofy, wojny i inne nieszczęścia – z konieczności ma miejsce, po prostu dlatego, że człowiek nie jest w pełni świadomy i nie wie, co robi lub mówi. W tej Pracy uczymy się, że świadomość nie może rozwijać się nieświadomie, lecz poprzez wysiłek. Ludzkość jest obecnie wykorzystywana przez naturę i dlatego wszystko dzieje się w jedyny możliwy sposób, ale gdyby człowiek stał się bardziej świadomy, wszystko potoczyłoby się inaczej. W tej Pracy dowiadujemy się, że pewna liczba osób może zawsze stać się świadoma w pewnych okresach, jeśli tylko zechcą pracować nad sobą i badać, dlaczego jeszcze nie są świadomi i jak mogą zwiększyć w sobie świadomość – i z tego powodu Praca zaczyna się od samoobserwacji. Człowiek musi obserwować siebie, musi dostrzegać siebie i stopniowo musi odróżniać się od tej mechanicznej postaci, którą dotychczas był. Dzięki tej osobistej pracy może osiągnąć wyższy poziom świadomości, zwany w tym systemie poziomem Samoświadomości, Samo-Pamiętania lub Samoświadomości. Poziomy te przedstawia poniższy diagram:
Poziomy świadomości:
- Świadomość obiektywna
- Stan Samo-Pamiętania, Samoświadomości
- Tak zwany stan czuwania
- Stan snu fizycznego z marzeniami sennymi
Człowiek, taki jaki jest, żyje w tym drugim, tak zwanym stanie czuwania, w którym wszystko dzieje się w jedyny możliwy sposób, poprzez niezliczone łańcuchy przyczyn i skutków. Ewolucja ludzkości jest w ogólnym sensie niemożliwa. Jeden człowiek może ewoluować i stać się bardziej świadomym, ale ludzkość nie może tego dokonać, jeśli każdy nie będzie pracował nad wzrostem świadomości, a coś takiego jest bardzo mało prawdopodobne – wręcz całkowicie niemożliwe z wielu powodów.
Stanem Świadomości, do którego dążymy, jest Trzeci Stan – Stan Samo-Pamiętania. Dlatego w tej Pracy tak często powtarza się, że musimy pamiętać o sobie i że jeśli szczerze zaczniemy próbować pamiętać o sobie, stopniowo zostanie nam pokazane, jak praktykować Samo-Pamiętanie w różnych momentach i z różnym wysiłkiem. Pierwszym krokiem jest jednak uświadomienie sobie, poprzez wysiłek długiej, bezkrytycznej samoobserwacji, że nie pamiętamy samych siebie i że tak naprawdę cały czas jesteśmy w stanie snu. W tym stanie snu toczymy swoje życie, wypowiadamy tysiące słów dziennie, uprawiamy miłość, piszemy książki, zabijamy się nawzajem. Wszystko dzieje się we śnie.
To jedna z pierwszych rzeczy, o których nam powiedziano – pierwsza tajemnica, by tak rzec, której naucza Dzieło – prawda, którą musimy sami sobie uświadomić. Ludzkość śpi. Tak, ale ty też śpisz. To jest punkt, który musisz przejrzeć przez własną bezkrytyczną samoobserwację. Dopiero gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że śpimy i że jesteśmy istotami mechanicznymi, a nie świadomymi, zaczynamy się budzić. W Nowym Testamencie bardzo wiele mówi się o śnie człowieka i o konieczności przebudzenia. Słowo „przebudzić się” jest niestety tłumaczone jako „czuwać”. Powinno być „przebudzić się”. Wiele słów w Ewangeliach jest błędnie tłumaczonych, jak μετάνοια, co nie oznacza „pokuty”, ale „zmianę umysłu” – zmianę całego sposobu myślenia, taką, jakiej doświadcza człowiek, gdy uświadamia sobie istnienie Świadomego Kręgu Ludzkości i prawdziwość idei Królestwa Niebieskiego. Innym błędnie przetłumaczonym słowem jest ἁμαρτάνῶ, które oddaje się jako „grzech”, podczas gdy oznacza ono „chybienie celu”. Celem, do którego człowiek musi dążyć, jest Królestwo Niebieskie, a aby to osiągnąć, musi najpierw osiągnąć stan Samo-Pamiętania, czyli Trzeci Stan Świadomości. Musi dążyć do przebudzenia, do stania się bardziej świadomym, do przypomnienia sobie siebie, do bycia świadomym siebie. W moim przypadku, na przykład, muszę być stale świadomy dr. Nicolla i coraz bardziej czuć w sobie coś, co jest od niego odrębne i co leży głębiej za nim.
W ten sposób Osobowość staje się bierna, a Esencja zostaje aktywowana. Esencja kryje się za Osobowością. Osobowość, którą życie w tobie ukształtowało, nie jest tobą. Nie jest „ja”, ale nazywa siebie „ja”. Mówi „ja” do ciebie, a ty mówisz „ja” do niej. To jest sen.
Aby coraz głębiej pamiętać o sobie, człowiek musi uwierzyć w istnienie Wyższego Umysłu i zacząć myśleć psychologicznie, niezależnie od myślenia dosłownego. Musi odczuwać inną rzeczywistość siebie niż ta pochodząca z życia czy od rodziców. Modlitwa Pańska rozpoczyna się od wzniesienia całego znaczenia siebie na wyższy poziom Świadomości: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Musimy pamiętać, że ta Praca naucza, iż Esencja zstępuje z bardzo wysokiego poziomu w zstępującym Promieniu Stworzenia – z tego poziomu w wewnętrznej, niewidzialnej przestrzeni, reprezentowanego w zewnętrznej, widzialnej przestrzeni przez Gwiezdną Galaktykę. Jak wskazano powyżej, nauczanie wyższego poziomu Świadomości nie jest możliwe, dopóki świat zewnętrzny jest traktowany jako jedyna rzeczywistość. Pierwszym krokiem jest zrozumienie psychologiczne, odrębne od dosłownego. W przypowieściach, które dotąd omówiliśmy, widzieliśmy, że nie można ich rozumieć dosłownie, lecz mają one znaczenie psychologiczne, niezależne od ich dosłownego sensu. I tak jak sztuka nie jest faktem fizycznym, lecz interpretacją psychologiczną przekazywaną przez artystę, tak też cały rozwój na wyższym poziomie psychologicznym jest czymś odrębnym od faktu fizycznego, z którym mają do czynienia zmysły. Innymi słowy, rozwój psychologiczny lub duchowy, psychologiczne lub duchowe zrozumienie jest czymś oderwanym od dosłownych faktów dostarczanych przez zmysły. Wewnętrzny rozwój człowieka nie dokonuje się poprzez nauki fizyczne i nigdy nie będzie mógł nastąpić, jeśli ostateczne odkrycia nauk fizycznych nie przejdą w duchowe znaczenie. To psychologiczne zrozumienie wynosi człowieka ponad zmysłowy poziom umysłu. Mówiąc o znaczeniu swoich nauk, Chrystus powiedział: „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które wam mówię, są duchem i są życiem” (J 6, 63). Człowiek rządzony zmysłami i wierzący jedynie w rzeczywistości ukazane przez pięć zmysłów, odrzucający wiarę w to, że jest czymkolwiek innym, czymś ponad rzeczywistością fizyczną – człowiek, który wierzy, że natura stworzyła się przypadkowo, że atom w jakiś sposób naturalnie powstał wraz ze swoimi straszliwymi, skrępowanymi siłami – taki człowiek jest martwy sam w sobie. Jest martwy psychologicznie i duchowo. Chrystus powiedział, że człowiek musi „wejść do życia”. Oznacza to wejście w formę zrozumienia, która nie opiera się na zmysłach – w duchowe zrozumienie siebie i innych.
Siła widocznego świata zewnętrznego, połączona z siłą nauki, sprawia, że każdy myśli, iż kierunek rozwoju człowieka leży poza nim samym – w badaniu i kontrolowaniu materii. Lecz jeśli zbadamy ezoteryczne idee zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie, znajdziemy zupełnie przeciwstawne nauczanie. W Starym Testamencie fragment o synach Izraela wychodzących z Egiptu jest używany jako „typ” lub obraz. Święty Paweł mówi: „To się im przydarzyło jako typ” (1 Kor 10, 11). Reprezentuje to przejście człowieka od dosłownego, zmysłowego rozumienia do psychologicznego lub duchowego rozumienia jego znaczenia. W Księdze Izajasza (31, 3) powiedziano: „Egipcjanie to ludzie, a nie Bóg, a ich konie to ciało, a nie duch”. Koń jest starożytnym symbolem intelektu. Konie z ciała oznaczają intelekt przykuty do zmysłów i wierzący jedynie w ich świadectwo. Odkrywamy również, że człowiek zmysłowy, podążający jedynie za tym, co widzi i czym jest, bez żadnych idei, które mogłyby rozwinąć zrozumienie psychologiczne, nazywany jest człowiekiem, który „umiera lub jest martwy”. Nie odnosi się to do śmierci fizycznej. Odnosi się do duszy, do psychologicznej strony człowieka – ponieważ człowiek może być martwy psychicznie i fizycznie żywy. W Księdze Ezechiela powiedziano: „Dusza, która chybi celu, umrze”, ale prorok dodaje, że jeśli człowiek odwróci się od swojego mechanicznego sposobu zachowania i spróbuje żyć zgodnie z tym, czego go nauczono, to „na pewno będzie żył, nie umrze”. Działając wbrew sobie, to znaczy przeciwko swojej duszy, odnajdzie w sobie nowe życie, nowy sens. Taki człowiek zacznie żyć inaczej w życiu, ponieważ nie żyje już tylko z siebie, z własnej woli, ale żyje z szeregu idei, których go nauczono i które nie mają nic wspólnego z życiem zewnętrznym, lecz odnoszą się do wewnętrznego rozwoju jego własnej psychiki na wyższym poziomie. Mówi się więc, że jeśli człowiek, który żył w jakikolwiek sposób i podążał za swoją nierozwiniętą duszą – która, niemal jak u zwierzęcia, jest głównym siedliskiem jego pragnień i miłości własnej – jeśli taki człowiek się nawróci, to „żadne jego występki, których się dopuścił, nie będą mu wspominane; dzięki sprawiedliwości, którą czynił, będzie żył” (Ez 18, 22). Bóg zostaje zmuszony przez proroka do pytania: „Czyż mam upodobanie w tym, aby bezbożny umarł (to znaczy umarł duchowo), a nie w tym, aby się nawrócił i żył?” (Ez 18, 23). Wszystko to dotyczy przebudzenia się ze snu poprzez przeciwstawienie się mechanicznemu zachowaniu, mechanicznym myślom i opiniom, mechanicznym uczuciom.
W Nowym Testamencie wspomniane są dwa rodzaje ludzi. Jeden nazywany jest „człowiekiem psychicznym” – to znaczy człowiekiem podążającym za swoją duszą. Jest to człowiek mechaniczny, ponieważ dusza, jeśli nie napotyka oporu, nie rozwija się i pozostaje obiektem najintensywniejszego pragnienia i miłości własnej. Drugim rodzajem człowieka jest człowiek duchowy lub pneumatyczny (πνεύμα – duch). Chrystus często mówi o konieczności narodzenia się z ducha i stania się człowiekiem duchowym lub pneumatycznym – drugim człowiekiem w człowieku cielesnym. Dlatego Chrystus mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” – dosłownie „występuje przeciwko swojej duszy za przyjaciół swoich” (J 15, 13). To jest tłumaczone jako „oddać życie”, co nie oddaje pełnego znaczenia. Sprzeciwianie się swojej duszy to właśnie to, co musimy czynić w tym Dziele. Jeśli zrozumiesz, że ta nierozwinięta dusza jest siedliskiem wszelkich mechanicznych pragnień, próżności, dumy, zazdrości i wszystkiego innego, wtedy zrozumiesz, dlaczego Praca otwiera się, od strony praktycznej, na nauce, że trzeba zacząć przeciwstawiać się mechaniczności w sobie. Ale tak naprawdę zaczyna się od samoobserwacji – od obserwowania tego, co mechaniczne w tobie. A jeśli zrobisz to szczerze, bardzo szybko zdasz sobie sprawę, że jesteś mechaniczny w Centrum Intelektualnym, w Centrum Emocjonalnym, w Centrum Ruchu i w Centrum Instynktownym. Krótko mówiąc, jesteśmy masą nawyków. To znaczy, jesteśmy po prostu maszynami. Mówimy w kółko te same rzeczy, reagujemy na zdarzenia w ten sam sposób, wpadamy w złość w ten sam sposób, stajemy się negatywni w ten sam sposób. Wszystko to utrzymuje nas w stanie snu – to znaczy na drugim poziomie świadomości.
Zostaw odpowiedź