Uwaga o osobistej pracy nad sobą

Great Amwell House, 19 października 1946

UWAGA O OSOBISTEJ PRACY NAD SOBĄ

Kiedy jesteśmy zidentyfikowani, nie pamiętamy siebie. W metodzie i praktyce Czwartej Drogi osiągnięcie Trzeciego Stanu lub poziomu Świadomości staje się centralnym tematem. Samo-Pamiętanie, Samoświadomość i Samoobserwacja to niektóre z cech Trzeciego Stanu Świadomości. Jako komentarz dodałbym Samorozpoznanie lub rozpoznanie siebie. Kiedy się identyfikujemy, spadamy do drugiego poziomu Świadomości. Jakie są tego rezultaty? Wynika z tego wiele powiązanych rzeczy. Zasypiamy. Poddajemy się Prawu Przypadku. Służymy Naturze i wpływom stworzonym przez życie – mianowicie wpływom A. Jesteśmy pod władzą tego, z czym się identyfikujemy i tracimy wobec tego siłę. Wewnętrzna praca organizmu ulega zmianie. Zapominamy o naszym celu. Świadomość się kurczy. Nasze skojarzenia otrzymują energię, a dawne rzeczy powracają. Wszystko to i wiele więcej wynika z identyfikowania się. Patrząc z wielkiej perspektywy, w świetle Promienia Stworzenia i Oktawy Bocznej Słońca – kiedy się identyfikujemy, zamykamy się na wpływy spływające z wyższego poziomu i otwieramy się na te, które pochodzą spod nas. To znaczy karmimy Księżyc. Im bardziej się identyfikujemy, tym bardziej karmimy Księżyc. Osoba, która rozkoszuje się negatywnymi emocjami, jest tego przykładem. Identyfikowanie się to brud. Czy wizja świata wypełnionego bezużytecznym cierpieniem – to znaczy bezużytecznym dla jakiegokolwiek rozwoju – nie dotarła jeszcze do ciebie w wewnętrznym doświadczeniu? A przecież bezużyteczne cierpienie jest pożyteczne dla czegoś innego, bo wszystko jest pożyteczne dla czegoś lub dla kogoś. Na różnych poziomach wszystko jest wykorzystywane. Jeśli człowiek nie podejmie wysiłku, by się przebudzić, energia, którą ma do przebudzenia, zostanie wykorzystana gdzie indziej. Zostanie przekazana innym. Chrystus powiedział: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i będzie miał w nadmiarze; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25,29). Nic się nie marnuje, choć nam się tak wydaje. Wszystko jest „pożywieniem” dla czegoś innego. Bezużyteczne cierpienia ludzkości i wszystkie jej cechy identyfikujące tworzą pożywienie. Są one zbierane z wrażliwego filmu otaczającego Ziemię i przekazywane na Księżyc. Zdajemy sobie zatem sprawę, że człowiek w stanie Samo-Pamiętania i człowiek w stanie snu to dwie zupełnie różne osoby, choć mogą siedzieć obok siebie. Nie siedzą obok siebie w pionowej skali Bytu. Psychologicznie dzieli ich ogromna odległość – nie odległość w przestrzeni, ale odległość w Bycie. Kiedy ludzie identyfikują się ze wszystkim – zarówno ze sobą, jak i z życiem – nie rozumieją Pracy. Weźmy identyfikację z samym sobą. Jaźń to wielość różnych „ja”. Kiedy człowiek identyfikuje się z każdym „ja”, które pojawia się w kręgu „ja”, nie pracuje nad sobą. To, co nazywamy „naszym ja”, jest dokładnie tym, co musimy obserwować. To seria „ja”, które kolejno przejmują nad nami kontrolę i do których zawsze mówimy „ja”. Mówiąc „ja”, myśląc, że to zawsze ja, i w ten sposób traktując siebie jako jedno „ja”, jesteśmy nieustannie zidentyfikowani, nieustannie uśpieni.

Jak i w jaki sposób subtelna krawędź Pracy wkracza, aby cały ten mechaniczny stan rzeczy zaczął się zmieniać? Poprzez uświadomienie sobie – dzięki ukierunkowanej obserwacji – że nie jest się jedną osobą, ale wieloma różnymi ludźmi. Nie jest się „sobą”, ale „wieloma jaźniami”. Niektórzy mogą powiedzieć, że często już to mówiono. Tak, i często będzie się to powtarzać. Dlaczego? Ponieważ jeśli nie jesteśmy o tym stale przypominani, całkowicie zapominamy, skąd zaczyna się praktyczna praca nad sobą. Zaczyna się od oddzielenia się od pewnych rodzajów „ja”. Czy słyszysz, co jest mówione? Praca nad sobą zaczyna się od oddzielenia się od pewnych rodzajów „ja”. Ale jak można zacząć oddzielać się od mocy jakiegokolwiek „ja”, jeśli nie obserwuje się go w działaniu? W Pracy celem obserwacji siebie jest uświadomienie sobie pewnych rodzajów „ja”, które karmią Księżyc, a następnie coraz mniej podążać za nimi, czyli coraz rzadziej się z nimi identyfikować – nie brać ich za „ja” – czyli oddzielić się od nich. Tu leży punkt wyjścia Pracy. Dopóki nie dojdziesz do tego wniosku, Praca i jej znaczenie pozostają dla ciebie niejasne. Nie rozumiesz, o co w niej chodzi. Pozostajesz negatywny, zrozpaczony, nieszczęśliwy, nędzny. Nie dostrzegasz związku między tym, czego uczy Praca, a twoimi własnymi stanami. Wierzysz w każdy swój stan. Wierzysz w każde „ja”, które na chwilę przejmuje nad tobą kontrolę – czyli identyfikujesz się ze wszystkim w sobie. Nie rozumiesz, gdzie tkwi sekret Pracy – mianowicie w tym, by nie zwracać zbytniej uwagi i nie identyfikować się ze swoją negatywnością, swoim cierpieniem, swoim nieszczęściem, swoją nędzą. Nie musisz się z nimi utożsamiać, nie musisz się na nie zgadzać, nie musisz mówić „jestem negatywny”, bo to są „ja”, które kochają cię niszczyć, kochają cię zatruwać.

Jak powiedziano, kiedy się identyfikujesz, śpisz. Negatywne „ja” chcą cię utrzymać w śnie, ponieważ kiedy jesteś obudzony, nie mają nad tobą władzy. Ludzie mówią: „Och, to może i prawda, ale mam bardzo dobry powód, żeby być negatywnym”. W ten sposób negatywne „ja” nadal mają pełną władzę. Dostarczają powodów. Praca mówi, że wszystkie negatywne stany, niezależnie od ich przyczyny, są złe i należy się od nich oddzielić. Staraj się ignorować przyczynę. Mamy – mówi Praca – prawo, by nie być negatywnymi i musimy walczyć z całej siły umysłu oraz poprzez prawdę Pracy o to prawo, które jest nasze, a które utraciliśmy naśladując innych. Czy musisz odbierać rzeczy w ten sam mechaniczny sposób? Jeśli nie widzisz, jak inaczej możesz je odbierać, to znowu nie widzisz, gdzie leży praca nad sobą. Ujmując to w ten sposób – czy zawsze musimy zachowywać się mechanicznie? Czy nie jest możliwe, by zachowywać się bardziej świadomie wobec życia, wobec siebie i wobec innych? Co to znaczy? Oznacza to, że wiemy już dzięki samoobserwacji, jak mechanicznie odbieramy zdarzenie, sytuację, osobę, i że nie utożsamiamy się z tym typowym, mechanicznym sposobem ich odbierania, ale (1) oddzielamy się od niego i (2) jeśli to możliwe, świadomie staramy się znaleźć nowy sposób ich odbierania. To jest praca nad sobą i prowadzi do zmiany Bytu – ku nowemu Bytowi. Nowego Bytu jest mnóstwo, więc trwanie w starym Bycie jest niepotrzebne. Ale zazdrościmy starego Bytu i nie pragniemy nowego Bytu – a raczej pragniemy nowego Bytu, zachowując stary Byt. Nie możemy jednak pojechać do Paryża i pozostać w Londynie.

Wróćmy teraz do tej tajemnicy poliszynela, której Praca zawsze nas uczy, a którą tak długo zajmuje nam dostrzeżenie. Jeśli powiesz „jestem negatywny”, nie możesz się oddzielić. Jeśli widzisz „ja”, które produkuje trujący gaz negatywnych emocji, możesz powiedzieć „To nie jestem ja”. Ponownie: nie powinieneś mówić „Czy muszę odbierać to wydarzenie w ten sposób?”. Chodzi o obserwowanie, że „ja” w tobie odbiera to w ten sposób, a ty identyfikujesz się z tym „ja” – i nie musisz. Więc cofasz się od tego „ja” – oddzielasz się od niego – i stojąc za nim, obserwujesz, jak odbiera to wydarzenie w ten sposób. Stopniowo więc stajesz za Maszyną Srogości i widzisz ją jako klatkę „ja”, a nie już jako ciebie. Zaczynasz ją zdejmować jak wiele płaszczy. Potem przychodzi Steward, aby przygotować dom na Prawdziwe „ja”.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej