Great Amwell House, 16 listopada 1946 r.
UWAGA NA TEMAT FAŁSZYWEJ OSOBOWOŚCI
W Pracy powiedziano, że być przebudzonym oznacza nie mieć Fałszywej Osobowości. Im bardziej ktoś tkwi w Fałszywej Osobowości i we wszystkich konsekwencjach wynikających ze spotykania się z codziennym życiem poprzez Fałszywą Osobowość, tym bardziej jest uśpiony; przeciwnie – im mniej spotyka się z codziennym życiem poprzez Fałszywą Osobowość, tym bardziej jest przebudzony. Rozumiemy, że Fałszywa Osobowość składa się z wyobrażeń i fałszywych idei na swój temat. Niektórzy uważają Fałszywą Osobowość za coś krzykliwego, głośnego i chełpliwego. Ale to błąd. Fałszywa Osobowość w jednej osobie może śpiewać: „Jaki ze mnie wspaniały człowiek”, a w innej: „Biedne ja”. Jednakże wpływ na Bycie jest w obu przypadkach taki sam – to znaczy, jej moc wywoływania dysharmonii w Byciu jest taka sama, a wysiłek niezbędny do skonfrontowania jej z faktami na swój temat jest równie trudny. Celem bezkrytycznej samoobserwacji jest zebranie faktów na swój temat. Z tego powodu Obserwujące „ja” nie powinno znajdować się tuż przed sobą, w sferze, na którą wpływa Fałszywa Osobowość, ale jeszcze dalej, bardziej wewnątrz. Siła samoobserwacji wzrasta, gdy Obserwujące „ja” porusza się coraz głębiej. Zależy to częściowo od pogłębienia się uczucia lub wartościowania Pracy, kiedy powierzchowny entuzjazm zostaje dostrzeżony. Mówiliśmy ostatnio o tym, jak Praca formuje się w Centrum Intelektualnym jako pewnego rodzaju instrument transmisyjny, którego Wyższe Centra mogą ostatecznie dotknąć – stopniowo budowany, aż wszystkie jego części zostaną uporządkowane. Dzieje się to poprzez dwa czynniki – wysiłek myślenia w nowy sposób i wartościowanie. Wartościowanie leży początkowo w emocjonalnej części Centrum Intelektualnego i, jak niedawno powiedziano, zaczyna budzić Pogrzebane Sumienie w samym Centrum Emocjonalnym. W trakcie tego procesu Obserwujące „ja” porusza się bardziej do wewnątrz i zaczyna ostatecznie przechodzić w Prawdziwe Sumienie. To tak, jakby Jan Chrzciciel przyszedł przed Jezusa. Najpierw trzeba mieć właściwe Centrum Magnetyczne. To może nas doprowadzić do Pracy, ale nie może nas w niej utrzymać. Następnie pojawia się Obserwujące „ja” i poprzez nie zastosowanie nauk do siebie. Wtedy obserwuje się siebie w świetle Pracy, a nie w świetle przeszłości lub życia społecznego. W końcu Prawdziwe Sumienie zaczyna pojawiać się jako Zarządca. Nic z tego nie może się wydarzyć, dopóki Fałszywa Osobowość jest na pierwszym planie i rządzi bytem. Dlatego trzeba zastanowić się nad tym, czym jest Fałszywa Osobowość w sobie, i nie zakładać, że się wie, czym ona jest. Jak powiedziano, przybiera wiele form, a jednak pozostaje tym samym. Fałszem jest kłamstwo, które uparcie sobie powtarzamy. Wtedy jesteśmy rządzeni przez kłamcę, w rzeczywistości przez Hasnamusa. Mówi się, że główną przyczyną wywoływania mylnych wrażeń jest Fałszywa Osobowość. Ta wskazówka może pomóc w jej poszukiwaniu. Ale wydaje mi się, że najstraszniejsze w Fałszywej Osobowości są jej ciasne osądy i sztywne, nieelastyczne postawy, w których nas więzi. Można by pomyśleć, że sztywne, nieelastyczne życie nie ma nic wspólnego z Fałszywą Osobowością. W takim razie nie do końca rozumiesz Fałszywą Osobowość i jej różne formy u ludzi.
Tylko pełna moc Pracy może nas odkupić od Fałszywej Osobowości. Jeśli czujesz Pracę jako prawdę – nie tylko myślisz, że jest prawdą – to wpuszczasz do siebie jedyną siłę, która może osłabić Fałszywą Osobowość. Rozważ niektóre z rzeczy, które Praca mówi, takie jak: „Człowiek nie może”, „Człowiek jest wielością, a nie jednością”, „Człowiek nie ma Prawdziwego 'ja’”, „Człowiek nie jest świadomy” i „Człowiek śpi”. Takie nauki, jeśli są głęboko odczuwane, z pewnością nie mogą być akceptowane przez Fałszywą Osobowość. Wręcz przeciwnie – jeśli ich znaczenie jest wystarczająco głęboko odczuwane i uświadomione poprzez własną obserwację siebie, uniemożliwiają one istnienie Fałszywej Osobowości. To znaczy, prowadzą do przebudzenia, ponieważ, jak powiedziano, bycie przebudzonym oznacza brak Fałszywej Osobowości.
Niektórzy z was pamiętają, że niedawno zaczęliśmy poruszać kwestię znaczenia tego dziwnego stwierdzenia z Ewangelii: „Nie sądźcie”. Ale czy to takie dziwne? Jak można osądzać, kiedy zaczyna się zdawać sobie sprawę z własnej nicości? Praca uczy, że człowiek, poprzez samoobserwację, musi dojść do punktu, w którym uświadomi sobie, że jest niczym, że nie tylko naprawdę nic nie wie, ale jest niczym. To jest nie do przyjęcia dla Fałszywej Osobowości. Wszelka prawdziwa praca nad sobą prowadzi od jednego poczucia nicości do drugiego, głębszego poczucia własnej nicości – nie jako sentymentalnej idei wynikającej z szybkiego przystosowania się Fałszywej Osobowości, nie jako udawania – ale, choć chwilowej, rzeczywistej i przytłaczającej realizacji. Jak nicość może kogokolwiek osądzać? Wiecie, w Ewangeliach powiedziano również: „Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą”. Co to znaczy? Z jednej strony oznacza to, że jak osądzacie, tak będziecie osądzeni – to znaczy, spędziwszy całe życie na osądzaniu innych, poprzez swoje poczucie wyższości, poprzez Fałszywą Osobowość – wtedy sami będziecie osądzeni. Przez kogo? Przez siebie – przez własną Fałszywą Osobowość. To jest co najmniej jeden z dręczących powodów, dla których konieczne jest dostrzeżenie i oddzielenie się od Fałszywej Osobowości tak szybko, jak to możliwe. Faryzeusze byli pełni Fałszywej Osobowości. Dlatego zostali zaatakowani przez Jezusa. Tak samo jest w tej Pracy. Fałszywa Osobowość to Faryzeusz w sobie, który osądza wszystkich. Otóż w tej Pracy – w Drugiej Linii Pracy – to znaczy, pracując ze sobą – nie powinniśmy osądzać. Praca nigdy nie mówi o osądzaniu. Mówi zamiast tego o zrozumieniu i zewnętrznym rozważaniu. W tej Pracy musimy nauczyć się, jak wspierać się nawzajem, włączać się nawzajem, a nie mordować się nawzajem. I czyż całe mordowanie nie wynika z osądzania – jak gdyby ktoś był lepszy?
Zostaw odpowiedź