Great Amwell House, 1 lutego 1947 r.
NASZ ZWIĄZEK Z PRZESTRZENIĄ PSYCHOLOGICZNĄ – STAN JAKO MIEJSCE
Niektórzy z was słyszeli powiedzenie, że chociaż każdy znajduje się gdzieś w przestrzeni fizycznej, to jednocześnie znajduje się również gdzieś w przestrzeni psychologicznej. Jest oczywiste, że żywa osoba – jeśli chodzi o fizyczne, widzialne ciało – musi znajdować się gdzieś w przestrzeni fizycznej, w jakimś odrębnym miejscu. Jednak dopóki się nad tym nie zastanowimy, nie jest już tak oczywiste, że każdy z nas znajduje się jednocześnie w jakimś odrębnym miejscu w przestrzeni psychologicznej. Zewnętrznie, za pomocą naszych zewnętrznych zmysłów, możemy obserwować, gdzie my lub inni znajdujemy się w przestrzeni widzialnej. Ta Praca ma nas nauczyć obserwacji, gdzie jesteśmy wewnętrznie – w tej przestrzeni psychologicznej, o której mówi cała nauka ezoteryczna. Każdy z nas mieszka gdzieś w rozległej krainie psychologicznej, takiej samej dla wszystkich. W tej wewnętrznej przestrzeni psychologicznej, postrzeganej jedynie przez wewnętrzne zmysły, mężczyzna lub kobieta mogą spędzić całe życie w bardzo złej jej części, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W Pracy dążymy do wewnętrznej zmiany naszego środowiska. Na przykład kultywowanie negatywnych emocji, umiłowanie negatywnych stanów w ogóle umieszcza nas w złej części tej rozległej, wewnętrznej przestrzeni psychologicznej, w której przebywa duch człowieka. Oznacza to, że możemy żyć fizycznie w komforcie, a psychicznie w tak nędznej części, która – gdyby była reprezentowana przez widzialną przestrzeń – byłaby dla nas przerażająca i natychmiast staralibyśmy się ją opuścić. Załóżmy, że czyjąś ulubioną, najbardziej nawykową aktywnością psychologiczną jest wewnętrzne roztrząsanie, obwinianie, oskarżanie innych, stosowanie przemocy, odczuwanie rozgoryczenia każdym wydarzeniem życiowym, negatywne nastawienie i tak dalej. Taka osoba znajduje się psychicznie i duchowo w złym miejscu wewnętrznie, jakkolwiek zdrowo wyglądałaby na zewnątrz. Jak więc się z tego wydostać? Po pierwsze, obserwując, że tak jest i uznając to. Następnie, pracując nad sobą i nie utożsamiając się ze swoimi stanami. Pamiętaj, że stan jest miejscem w tej wewnętrznej, niewidzialnej sferze, która jest przestrzenią psychologiczną. W jakimkolwiek stanie się znajdujesz, tam właśnie jesteś. Wyobraź sobie, że masz nikczemne, ograniczone myśli i natychmiast znajdujesz się fizycznie na nikczemnej, wąskiej uliczce. To z pewnością by cię zszokowało. W przestrzeni fizycznej tak się nie dzieje – i całe szczęście. Ale w przestrzeni psychologicznej dzieje się to zawsze i natychmiast. Zastanów się więc ponownie nad powiedzeniem, że stan jest wewnętrznie miejscem. W jakimkolwiek stanie się znajdujesz, przebywasz w pewnym miejscu wewnętrznie, psychologicznie. To musi stać się dla ciebie tak samo realne, jak odpowiadające mu miejsce w kosmosie – gdzie uczymy się przynajmniej nie chodzić po błocie i brudzie. Negatywne emocje są błotem i brudem. Psychologicznie odpowiadają dosłownemu błotu i brudowi.
Jak już wielokrotnie powiedziano, żyjemy w tym, co dla innych jest niewidzialne. Nasze ciała znajdują się w przestrzeni widzialnej, ale nasze myśli, nastroje, obawy, lęki i uczucia są niewidzialne i stanowią miejsce, w którym przebywamy w świecie psychologicznym. To właśnie w tym świecie psychologicznym naprawdę żyjemy. Dlatego powiedziano, że wszyscy jesteśmy niewidzialni. Poprzez nasze widzialne ciała próbujemy w niezdarny sposób sygnalizować coś sobie nawzajem. W rzeczywistości jednak jesteśmy niewidzialni i prawie nieznani jedni drugim. To bardzo dziwne. A jednak im bardziej się nad tym zastanowisz, tym wyraźniej dostrzeżesz, że to prawda. Nie żyjemy w zewnętrznym, danym zmysłom świecie, lecz w niewidzialnym, wewnętrznym świecie psychologicznym. Jeśli jednak znajdujemy się w tym samym miejscu w świecie psychologicznym, lepiej rozumiemy nasze sygnały i być może nawet nie musimy sygnalizować w zwykły sposób. Jest to jeden z powodów, dla których ta Praca uczy nas wspólnego języka oraz praktykowania wspólnej pracy i wspólnej dyscypliny. Wtedy jesteśmy bliżej siebie w przestrzeni psychologicznej. W tej przestrzeni, w tym świecie psychologicznym czy duchowym, istnieją określone miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie sądzę, abyśmy – tacy, jacy jesteśmy – mogli przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, ani w świecie przestrzeni fizycznej, ani w świecie przestrzeni psychologicznej. W tym kontekście Praca mówi po prostu, że nie da się przepłynąć rzeki w dwóch łodziach. Kiedy człowiek styka się z nauką pochodzącą z określonego miejsca psychologicznego, do którego dotarli inni, którzy pracowali w przeszłości, to jeśli nauka ta jest ceniona i przestrzegana, prowadzi ona do miejsca, gdzie po drodze zaczyna otrzymywać pomoc. Przez to, co dotychczas uważano za jedyną rzeczywistość i znaczenie, zaczyna prześwitywać inna rzeczywistość i inne znaczenie. Każda forma ezoterycznej lub wewnętrznej nauki jest drogą do jakiegoś miejsca. Na przykład Chrystus nazywa siebie Drogą. Tylko wtedy, gdy nauka ta jest przestrzegana do końca, człowiek może zostać przemieniony w chrześcijanina. Ludzie jednak od razu zaczynają od wyobrażania sobie, że już są chrześcijanami.
Jeśli człowiek nie ma Centrum Magnetycznego, nie ma poczucia skali i z powodu braku pozytywnych idei nie może dotrzeć do pożądanych części tego psychologicznego kraju, o którym mówiliśmy. Co w naszej maszynie, w naszym aparacie odpowiada temu krajowi i łączy nas z nim? Centra i części centrów. Otwierają się one na różne miejsca. Wyższe i niższe części centrów dotykają różnych poziomów w tym psychologicznym kraju, ponieważ jest to kraj poziomów, wyższych i niższych, dolin i gór. Na przykład, jeśli ktoś żyje w małych „ja”, w negatywnych „ja”, w drobnych myślach, w drobnych odczuciach siebie i samozadowoleniu i tak dalej, to wewnętrznie żyje w biednych, ponurych dolinach. Stan to miejsce. Złe stany umieszczają mężczyznę czy kobietę w złych miejscach psychologicznych. Tak właśnie jest – praktycznie rzecz biorąc. Warto jednak często o tym myśleć – to znaczy wtedy, gdy zaczynasz odczuwać, choćby słabo, odpowiedzialność za siebie i swoje stany, i przestajesz mówić lub skrycie myśleć, że to wina kogoś innego. „Pamiętaj – mówi Praca – że przychodzisz tu, by zmagać się tylko ze sobą. Podziękuj każdemu, kto daje ci taką możliwość”. Ale nie chodzi tylko o samo przybycie – idea ta przewija się przez całą Pracę, gdziekolwiek jesteś: „pracuj nad sobą”, czy to tutaj, czy gdzie indziej. Obserwuj siebie. Zastanów się, co Praca każe ci obserwować. Następnie pracuj nad sobą, wykorzystując materiał zebrany przez obserwację. Ludzie jednak tak bardzo utożsamiają się ze swoimi stanami. Coś sprawia, że człowiek, powiedzmy, czuje się nieszczęśliwy. Czy przychodzi mu do głowy, że to właśnie tutaj można pracować? Nie – człowiek po prostu czuje się nieszczęśliwy, całkowicie utożsamia się z nastrojem. Tymczasem wewnętrzne odprężenie, obserwacja myśli, uczuć i postawy, przypomnienie sobie czegoś, co zostało powiedziane w Pracy, może sprawić, że nastrój zniknie w mgnieniu oka lub stopniowo się poprawi. Dlaczego? Ponieważ go obserwujesz, a więc nim nie jesteś. Jeśli jednak pragniesz tego stanu i cieszysz się nim w ten szczególny sposób, który jest naszym udziałem – to znaczy kochasz swoje negatywne stany – to jak może on zniknąć? Tak wielu pragnie nieszczęścia lub lęku. Kochać to chcieć – robimy to, co kochamy. Bycie negatywnym i nienawidzenie jest łatwe; nienawidzenie bycia negatywnym jest trudne. Po pierwsze, musimy poczuć, że w tej Pracy mamy prawo nie być negatywnymi. To bardzo głęboka uwaga. Nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, że w Pracy nie mamy prawa być negatywnymi. Fabryka bólu życia wymaga negatywnych stanów od uśpionej Ludzkości. Tylko Praca daje nam prawo do niebycia negatywnymi. Praca zapłaciła za nas pod tym względem. Inni zapłacili. Czyż nie jest szkoda, że nie potrafimy obserwować naszych złych stanów, zamiast być nimi i brać je za siebie? Jakże mamy kiedykolwiek znaleźć w sobie zasadę jedności, jeśli nasze zmieniające się stany traktujemy jako „ja”? Czynienie tego wydaje mi się niezrozumieniem Pracy – niedostrzeganiem, gdzie ona się zaczyna. Praca zaczyna się w tobie – nie na zewnątrz ciebie. Zaczyna się od badania, gdzie teraz jesteś w tej wewnętrznej przestrzeni psychologicznej. Nie chodzi tylko o to, że Królestwo Niebieskie jest w tobie i ma wiele mieszkań. Chodzi o to, by zobaczyć, gdzie jesteś wewnętrznie teraz. Praca pokazuje ci, gdzie jesteś. To samokształcenie. To praca praktyczna.
Zostaw odpowiedź