Great Amwell House, 22 lutego 1947 r.
O UŚWIADOMIENIU, ŻE NIE JEST SIĘ ŚWIADOMYM
Pewnego razu pan Uspieński mówił o różnych próbach Świadomego Kręgu Ludzkości, aby wznieść ludzkość na wyższy poziom Bytu. Powiedział krótko: „Gdyby nie praca, jaką świadomi ludzie wykonują na ludzkości, bylibyśmy niczym innym jak barbarzyńcami. Za kulturą zawsze kryje się groźba barbarzyństwa, a świadomi ludzie co jakiś czas zasiewają w świecie wpływy, aby wynieść Człowieka ponad stan barbarzyństwa. Wysiłki te przybierają różne formy zewnętrzne i mogą być podejmowane tylko czasami, ale ostatecznie zawsze są takie same”. Powiedział, że G. mówił o naukach w przeszłości opartych na wierze, nadziei i miłości. G. powiedział: „Wszystkie te systemy miały wpływ na ludzkość w różnych okresach historii. Wiara, nadzieja i miłość zostały już wypróbowane. Gdybyś jednak zapytał mnie o ten system, odpowiedziałbym, że opiera się on na świadomości. W tym systemie, którego nauczam, nacisk kładziony jest nie na wiarę, nadzieję czy miłość, lecz na świadomość. Z tego powodu zaczynam od stwierdzenia, że człowiek nie jest jeszcze świadomy, chociaż wierzy, że jest. Wierzy, że jest świadomy. Wierzy, że wszystko, co robi i mówi, dzieje się w pełnym stanie świadomości. Ale tak nie jest. Psychologia zachodnia, w przeciwieństwie do psychologii wschodniej, wychodzi z założenia, że człowiek taki, jaki jest, jest w pełni świadomy i że nie ma dla niego możliwości osiągnięcia dalszego stanu świadomości. W tym miejscu psychologia zachodnia popełnia błąd. Człowiek, taki, jaki jest, nie jest w pełni świadomy. To, co on nazywa świadomością, nie jest, w moim rozumieniu, świadomością. Z punktu widzenia systemu, którego nauczam, człowiek żyje w złudzeniu, że jest już świadomy, podczas gdy w rzeczywistości znajduje się w stanie snu i całe swoje życie spędza w stanie snu”.
W innym czasie G. mówił o nadziei jako podstawie nauczania. „Ludzie” – powiedział, mówiąc wprost – „mogą opierać się na nadziei. Liczą na życie pozagrobowe albo na przyjście obiecanego Mesjasza, który wszystko dla nich uczyni. Ale robią to wszystko w stanie snu. Nie rozumieją, że wszelkie prawdziwe nauki o człowieku i jego możliwościach odnoszą się do obecnego stanu człowieka, takiego, jakim jest, i do tego, kim może się stać – a nie do jakiegoś przyszłego stanu czy ostatecznego postępu. Dlatego jeśli zapytasz mnie, co obiecuje ta Praca, odpowiem ci, że niczego nie obiecuje. Człowiek musi zacząć od uświadomienia sobie, kim naprawdę jest teraz. Nie jest jeszcze świadomy. Kiedy to ujrzy, musi zacząć od przypomnienia sobie siebie. Gdyby człowiek mógł sobie przypomnieć, znajdowałby się na wyższym poziomie świadomości. Nie spałby już. W rezultacie wiele złudzeń by się z niego rozwiało, a wszystko ukazałoby się w nowym świetle. Gdyby kontynuował, osiągnąłby stan świadomości wyższy niż samopamięć – stan Świadomości Obiektywnej. W tym stanie widziałby rzeczy takimi, jakimi są naprawdę. Wtedy byłby obudzony. Człowiek może jedynie mieć nadzieję na Obiektywną Świadomość, ale nadzieja mu jej nie da. Musi tu nad sobą popracować i teraz, a nie liczyć na to, że dostanie ją w jakimś innym życiu. Zatem ten system niczego nie obiecuje. Ale jeśli człowiek pracuje, to coś dostanie. Powiedzmy, że dostanie skórę, z której zrobi buty. Ale musi sam zrobić buty, żeby na niego pasowały. Muszą to być jego własne buty, a nie pożyczone”.
Porozmawiajmy dziś o braku pełnej świadomości. Wiecie, że nie da się zrozumieć Pracy bez jej wykonywania. Słyszy się, że nie jest się w pełni świadomym, i słyszy się to ponownie. Można wtedy myśleć, że wie się wszystko o tej materii. Jednak nie rozumie się absolutnie nic. Dlaczego? Ponieważ nie zaobserwowało się i nie dostrzegło samemu, że nie jest się w pełni świadomym. Istnieje tu osobliwy stan. Nadal ma się złudzenie, że jest się w pełni świadomym, że mówi się i robi wszystko świadomie i zachowuje się świadomie w każdej chwili, a potem słyszy się z nauk Pracy, że nie jest się świadomym. Te dwie nauki tkwią w umyśle, nie wzbudzając w sobie tego, co powinno być wzbudzone. Dzieje się tak, ponieważ człowiek nie stosuje tego, czego Praca naucza, do siebie. Ludzie po prostu słuchają Pracy i kiwają głowami. Mogą jej trochę wysłuchać. Ale konieczne jest słuchanie i wykonywanie Pracy. Kiedy poprzez bezkrytyczną obserwację siebie – zamiast tej rozdzierającej serce, ciągłej krytycznej obserwacji innych – zauważysz, że mówisz, nie będąc naprawdę świadomym tego, co mówisz, i wszystkiego innego, zaczynasz praktycznie zdawać sobie sprawę, że nie jesteś w pełni świadomy. Dostrzegasz prawdę Pracy wewnętrznie. Gdyby cały świat był w pełni świadomy, wszystkie wojny, polityczne kłamstwa i tak dalej by ustały. Czy potrafisz dostrzec, co mogłoby oznaczać życie wśród bardziej świadomych ludzi? Czy rozumiesz, dlaczego nie możesz? Czy dostrzegasz, że wzrost świadomości – który jest celem Pracy i który zaczyna się od uświadomienia sobie siebie poprzez samoobserwację – doprowadziłby do zupełnie innego życia? Na przykład tu zawsze obrażasz się, ranisz, wpadasz w furię lub przygnębiasz z powodu stale powtarzającej się błahej sytuacji. Inni powiedzą ci, że zawsze zachowujesz się tak mechanicznie, czyli nieświadomie. Ale ty w to nie uwierzysz. Będziesz się usprawiedliwiał. Innymi słowy, odmówisz stania się bardziej świadomym siebie – tego, jaki jesteś. Kiedy dostrzeżemy coś powtarzającego się w nas poprzez wewnętrzne poczucie samoobserwacji, stopniowo się uwalniamy, stopniowo stajemy się coraz mniej pod jej władzą. Dlaczego? – poprzez wzrost świadomości. Każdy wzrost świadomości sprawia, że mechaniczne zachowanie staje się mniej dominujące. Świadomość jest światłem. Mechanizm jest ciemnością. Rzeczy dzieją się w ciemności, które nie mogą się wydarzyć w świetle. Samoobserwacja to wpuszczenie promienia światła do wszystkiego, co bierzemy za pewnik – mianowicie do złudzenia, że jesteśmy w pełni świadomi i zawsze zachowujemy się świadomie. Cóż za iluzja! Czy możesz sobie wyobrazić większą? A jeśli chodzi o wykonywanie tej Pracy, a nie tylko jej słuchanie – wykonywanie tej Pracy wymaga wysiłku. Ludzie popełniają jednak wielki błąd, myśląc na przykład, że wysiłek oznacza, iż powinni wstawać wcześniej, kopać cały dzień, rzucić palenie i tak dalej. Wysiłek w Pracy ma charakter psychologiczny. Chodzi o nieidentyfikowanie się i pamiętanie siebie.
Wysiłek w Pracy polega na obserwowaniu siebie – obserwowaniu swoich „ja” i niepodążaniu za nimi. Wysiłek w Pracy polega na byciu szczerym wobec siebie i dzięki temu świadomym swoich prawdziwych motywów, a nie udawaniu. Wysiłek w Pracy polega na pamiętaniu o sobie, a nie utożsamianiu się w każdej chwili ze wszystkim i wszystkimi. Wysiłek w Pracy polega na powstrzymaniu wewnętrznego dialogu. Wysiłek w Pracy polega na niepozwalaniu negatywnym wrażeniom spadać tam, gdzie mechanicznie by spadły. Wysiłek w Pracy nie polega na gromadzeniu wewnętrznych rozliczeń przeciwko innym, lecz na próbie dostrzeżenia w sobie tego, co zarzucasz innym – na przykład nieuprzejmości. Cały wysiłek w Pracy jest pasywny. Samorozwój zaczyna się od pasywnego Do. Wysiłek jest czymś bardzo cichym, głębokim i wyraźnie odczuwalnym. Nie jest hałaśliwy ani udawany. To nie jest napinanie mięśni i unoszenie podbródka. Wysiłek w Pracy to wysiłek włożony w stany wewnętrzne, w to, gdzie jesteś w swoim kraju psychicznym. Cały wysiłek włożony w Pracę zmierza do tego, by stać się bardziej świadomym siebie. Cały wysiłek włożony w Pracę polega na dostrzeżeniu, gdzie jesteś wewnętrznie – w jakim miejscu tego ogromnego kraju psychologicznego – i oddzieleniu się od niezliczonych złych miejsc w tym kraju. Pamiętaj, że wyprowadzenie się ze złego stanu wewnętrznego jest możliwe tylko poprzez nieidentyfikowanie. Zwykły mechaniczny mężczyzna lub kobieta jest w każdej chwili całkowicie utożsamiony ze swoim wewnętrznym stanem. Osoba, która zaczyna pracować, zaczyna od poznania, co oznacza nieutożsamianie się ze złymi „ja”, które zamieszkują te stany – z tymi „ja” w tobie, które mieszkają w slumsach. Wtedy zaczyna rozumieć, co oznacza Praca, a zatem to, co może prowadzić do zmiany Bytu. Jeśli wierzysz we wszystkie swoje stany, nastroje, myśli i uczucia, jeśli mówisz „ja” wszystkim swoim „ja”, to całkowicie utożsamiasz się ze sobą, a zatem nie jesteś w pełni świadomy siebie. Bycie świadomym stanu, obserwowanie go oznacza, że nie jesteś w tym stanie. To jest sekret – pierwszy sekret ezoteryki. A jednak ludzie pytają: „Jak mogę zmienić swoje Bycie?”. Słuchaj i wykonuj Pracę. Działaj i praktykuj to, czego ona uczy, na sobie. Potem stopniowo przejdziesz na inny poziom Bytu. Pomyśl więc, co ta Praca jasno przedstawia jako pracę praktyczną. Zacznij od tego, co Praca mówi ci, żebyś zaczął, więc nie pytaj ciągle: „Co mam robić, żeby zmienić swoje Bycie?”. Praca mówi ci, jak zacząć. Ale czy kiedykolwiek pomyślałeś, by zastosować to w praktyce, by faktycznie zrobić to teraz? Tematem tej Pracy nie jest tablica: to ty sam. Ty jesteś przedmiotem pracy. Ile razy byłeś dzisiaj negatywny? I ile razy to zauważyłeś i nie utożsamiłeś się z tym? Czy choć raz dzisiaj podniosłeś się z mechanicznych nastrojów? Nawet samo zauważenie negatywnego stanu, obserwowanie, że jesteś negatywny lub mówisz negatywnie, trochę cię od tego oddziela. Czasami ta chwila samoobserwacji zmieni cię na chwilę całkowicie. Wystarczająca liczba takich Chwil Pracy może cię zmienić – nie na chwilę, ale na całe życie. „Nic” – powiedział pan Uspieński – „nie jest łatwiejsze i bardziej bezużyteczne niż bycie negatywnym przez cały dzień. Ludzie są negatywnie nastawieni na przykład dlatego, że życie nie układa się tak, jak powinno. Gdyby tylko zrozumieli, że życie toczy się w jedyny możliwy sposób i że nikt nie może tego zmienić, to uświadomienie mogłoby im pomóc. Jaki sens ma marnowanie całej energii na negatywne nastawienie do życia, skoro wszystko dzieje się w jedyny możliwy sposób? To jest sen”.
Zostaw odpowiedź