Dalsza uwaga dotycząca przemocy i zrozumienia

Great Amwell House, 14 czerwca 1947 r.

DALSZA UWAGA DOTYCZĄCA PRZEMOCY I ZROZUMIENIA

PRZEMOC I STRACH

Rozmawialiśmy ostatnio o rozumieniu i o tym, że jest to najpotężniejsza siła, jaką możemy stworzyć. Sama siła, bez zrozumienia, będzie naturalnie dążyć do przekształcania się w przemoc. Kiedy człowiek działa pod wpływem przemocy, działa bez zrozumienia. Przemoc tkwi w samowoli. Kiedy człowiek działa w oparciu o swoje zrozumienie, działa z tego, co jest w nim najlepsze, biorąc pod uwagę jego poziom wiedzy i poziom bytu. Jakość jego woli – która należy głównie do sfery bytu, a u człowieka mechanicznego jest wypadkową jego uczuć i pragnień – oraz jakość jego nauki, która należy głównie do sfery wiedzy, zadecydują o tym, czy w danych okolicznościach będzie on działał pod wpływem przemocy, czy zrozumienia. Prawdopodobnie możemy się zgodzić, że wiemy lepiej, niż działamy. Oznacza to, że poziom bytu – który jest tym, co działa – jest niższy niż poziom wiedzy, i dlatego często działamy pod wpływem przemocy.

Przypomnę raz jeszcze, że w Pracy ludzie są postrzegani z dwóch stron: poziomu ich wiedzy i poziomu ich bytu. Warto patrzeć na każdego z tej perspektywy, a zwłaszcza na samego siebie. Pytanie brzmi nie tylko: „Co ten człowiek wie, gdzie był lub jaką ma pracę?”, ale także: „Jaki on jest? Jakim jest człowiekiem? Czy jest na przykład kłótliwy? Czy zarozumiały? Czy nierzetelny? Czy złodziej? Kłamca? Oszczerca?”. Wszystko to bowiem należy do istoty bytu. Trudno, a na początku wręcz niemożliwe, jest obserwować siebie w stanie przemocy, ponieważ – jak powiedziano niedawno – w stanie przemocy człowiek śpi. Można jednak do pewnego stopnia obserwować ten stan później. Centrum Intelektualne prawdopodobnie zapamięta niektóre z użytych wyrażeń, a Centrum Ruchu zarejestruje niektóre gesty. Ale nie będzie się w stanie przypomnieć sobie samej emocji. Kiedy opuszczasz dany stan emocjonalny, wydaje się on odległy, wręcz nierealny. Kiedy ponownie w niego wkraczasz, nic nie jest bliższe i bardziej realne. Weźmy na przykład stan strachu, bo musimy o nim krótko wspomnieć. Wiemy, że kiedy nie odczuwamy strachu, strach wydaje się nierealny. Pomyśl tylko, jak by to było, gdybyśmy potrafili przypomnieć sobie w Centrum Emocjonalnym koszmar wojny i ponownie poczuć te emocje na zawołanie. Ale nie potrafimy, więc wszystko toczy się dalej. Ach, gdybyśmy mogli w życiu osobistym przywoływać na zawołanie jakieś uzdrawiające emocje, które nas nawiedziły.

Ogólnie rzecz biorąc, istnieją dwa rodzaje strachu. Istnieje strach instynktowny – czyli strach mający swoje źródło w emocjonalnej części Centrum Instynktownego. Jest on obecny u nas i u wszystkich zwierząt, ale oczywiście inaczej ukierunkowany. Ten strach jest pobudzany jedynie przez bezpośrednie, zmysłowe wrażenie zagrożenia. Pobudza wydzielanie z nadnerczy i uwalnia substancję, która aktywuje mięśnie – zarówno do ataku, jak i do obrony. Ta substancja, adrenalina, choć stale produkowana w małych ilościach w normalnych, bezpiecznych warunkach, a w nadmiarze w warunkach nienormalnie niebezpiecznych, może być nieobecna w przypadku pewnej choroby zwanej chorobą Addisona. W takim przypadku człowiek jest bezwładny mięśniowo – praktycznie niezdolny do wykonywania jakichkolwiek czynności mięśniowych. Nie ma to nic wspólnego z lenistwem. Z punktu widzenia Pracy brakuje Trzeciej Siły. Istnieje jednak inne źródło strachu, które nie pojawia się tylko wtedy, gdy zmysły rozpoznają zagrożenie. Ten strach znajduje się w Centrum Emocjonalnym i dlatego jest ściśle związany z wyobraźnią emocjonalną. Wyobraźnia nie jest nonsensem – chyba że w sensie dosłownym, to znaczy nie wypływa ze zmysłów. Jest bardzo potężna. Nie ma sensu mówić komuś: „To tylko wyobraźnia”. Takie stwierdzenie świadczy jedynie o twojej ignorancji, o braku psychologicznego zrozumienia – bo wyobraźnia, nieukierunkowana wyobraźnia, wywiera nieobliczalny wpływ na śpiącą ludzkość. Załóżmy, że ktoś nieustannie odczuwa wyobrażony strach. Wynika on z Centrum Emocjonalnego. Boi się, że zostanie pogrzebany żywcem, albo boi się poważnej choroby, albo nagłego ataku, albo tego, że obleje egzaminy, albo że straci pieniądze czy stanowisko i tak dalej. Wszystko to jest strachem pochodzącym z Centrum Emocjonalnego i oczywiście jest negatywne – to znaczy wynika z różnorodnych działań negatywnej części Centrum Emocjonalnego. Nie opiera się na rzeczywistej, danej zmysłowo sytuacji. Królik, widząc psa, daje nura do nory. Jego strach pochodzi z Centrum Instynktownego – jest bezpośrednią reakcją na bodziec zmysłowy. Po pewnym czasie królik wyłania się ponownie. Wyobraź sobie, że króliki odczuwałyby emocjonalny, wyobrażony strach! Nigdy nie wyszłyby na powierzchnię. To zadziwiające, że to robią. Ale to nie jest odwaga. Strach w człowieku prowadzi do przemocy na wiele różnych sposobów. Można by powiedzieć, że człowieka można nauczyć panowania nad strachem instynktownym, zwłaszcza poprzez dyscyplinę, ale panowanie nad strachem emocjonalnym jest o wiele trudniejsze. Jest to wręcz niemożliwe, chyba że posiada on jakąś formę wiary, wizji i przekonania, dzięki którym wie, że sam z siebie nic nie może i że jest niczym, i że dopóki pamięta o sobie, otrzyma pomoc, zdając sobie sprawę, że jego życie nie pochodzi od niego samego. Ta wiara, to przekonanie, ta wizja nazywa się w Pracy „chwytaniem liny” i uzdrawia Centrum Emocjonalne. Ale jeśli człowiek przypisuje sobie swoje życie, jeśli przypisuje sobie wszystko, co robi – nawet trawienie pokarmu i bicie serca – to jego Centrum Emocjonalne jest z konieczności całkowicie błędne, wręcz wywrócone do góry nogami. To nie wewnętrzne rozważanie usunie strach, lecz rozważanie zewnętrzne. Ono zna tylko emocje własne. Kocha tylko siebie. Nie o tę miłość chodzi w zdaniu: „Miłość usuwa lęk”. Jak powiedziałem, to nie wewnętrzne rozważanie usuwa lęk, lecz rozważanie zewnętrzne. Zapytam raz jeszcze: „Jak się poruszasz? Jak myślisz? Jak się czujesz?”. Krótko mówiąc, Centrum Emocjonalne jest w błędzie, dopóki nie staje się coraz bardziej podatne na uczucia wynikające z takich idei, jak to, że nie stworzyliśmy naszej jaźni i że tego życia nie da się wytłumaczyć samym sobą. Wszystkie emocje, które otwierają się dzięki wystarczającemu kontaktowi z Pracą, zaczynają oczyszczać Centrum Emocjonalne i zmniejszać strach. Prowadzi to do eliminacji strachu – a tym samym do stopniowego ustania przemocy wypływającej z tego źródła. Człowiek, który wierzy tylko w siebie, musi oczywiście mieć wiele niepotrzebnych lęków, które mogą prowadzić do przemocy. Będzie naturalnie podejrzewał innych. Podejrzliwość łatwo rodzi przemoc. Wraz z dzisiejszym zanikiem szerszej wizji automatycznie wzrasta podejrzliwość i strach ze wszystkich stron. Znasz ten typ człowieka, który nagle podchodzi do ciebie i mówi: „Czy ty się ze mnie przypadkiem nie śmiejesz?”. Taki człowiek, wierzący w siebie, przypisujący wszystko sobie, podziwiający siebie i mający wiele niesamowitych wyobrażeń o sobie, będzie skłonny do przemocy – choćby z tego powodu, że nie potrafi śmiać się z samego siebie. Gdyby ktoś mu powiedział: „Śmieję się z twojego «ja», ale nie z ciebie”, obawiam się, że zmierzyłbyś swoją długość na podłodze.

A teraz, jeśli chodzi o oczyszczenie Centrum Emocjonalnego. Ponieważ przypisujemy wszystko sobie, nawet pracę mózgu, mamy jedynie emocje własne. Emocje własne mogą ostatecznie prowadzić do przemocy. Radzę niektórym z was przeczytać rozdział pana Uspieńskiego o emocjach w jego pierwszej książce „Tertium Organum”.

A teraz, od strony praktycznej – cała ta Praca polega na tym, by coraz bardziej uświadamiać sobie to, co tkwi w twoim bycie, czyli wydobywać na światło dzienne to, co do tej pory działało w tobie mechanicznie i być może psuło ci życie. W tym względzie przydatne jest obserwowanie, jaki rodzaj strachu sprawia, że stajesz się agresywny. Czy boisz się na przykład, że nie zostaniesz odpowiednio potraktowany? (Nie mówię o strachu instynktownym). Jeśli zaczniesz dostrzegać związek między pewnymi formami przemocy a jakimś dotąd nieuświadomionym lub nieuznanym strachem, to odkryjesz, że ten związek, wystawiany coraz bardziej na światło dzienne świadomości poprzez samoobserwację, będzie działał coraz słabiej. Innymi słowy, podczas gdy wcześniej reagowałeś mechanicznie, teraz widzisz i zaczynasz działać świadomie. To jest zmiana bytu.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej