Idea płatności w Pracy

Great Amwell House, 26 lipca 1947 r.

IDEA PŁATNOŚCI W PRACY

Pewnego razu pan Uspieński powiedział: „Jeśli osiągniemy szczęście, zanim za nie zapłacimy, nie będziemy w stanie go utrzymać. Stracimy je, a to, co było szczęściem, zamieni się w ból. Musimy najpierw cierpieć – i cierpieć teraz – aby uwolnić się od wiecznego cierpienia. Przez cierpienie w sensie Pracy rozumie się cierpienie związane z wysiłkiem porzucenia cierpienia mechanicznego, cierpienia bezużytecznego”. „Jak to możliwe?” – zapytano. Odpowiedź brzmiała w kilku słowach: „Nie utożsamiając się z własnym cierpieniem. Nie ma nic łatwiejszego niż cierpienie. Każdy cierpi. Ale ten rodzaj cierpienia nie jest świadomy, lecz mechaniczny i prowadzi po prostu do niekończącego się nieszczęścia, a wręcz może stać się złym nawykiem, którego nie da się przezwyciężyć. Całe to bezużyteczne cierpienie należy do fabryki bólu Życia Organicznego, które nie dba o Ludzkość. To energia wykorzystywana przez coś innego. Nikt się nie rozwija, nikt nie staje się bardziej świadomy, utożsamiając się z bezużytecznym cierpieniem. Niektórzy ludzie cierpią, jeśli nie mogą postawić na swoim, nawet w najdrobniejszych sprawach; nawet jeśli pada deszcz, kiedy chcą wyjść, cierpią. Wszystko staje się wtedy coraz większym ciężarem. Są szczęśliwi tylko wtedy, że tak powiem, gdy są nieszczęśliwi”. Pan Uspieński wielokrotnie mówił o konieczności rezygnacji z cierpienia. Kiedy ludzie mówią o poświęcaniu siebie lub pytają, co powinni poświęcić, mówią tak, jakby mieli coś rzeczywistego do ofiarowania. Mówił, że ludzie mają wielkie wyobrażenia o sobie, ale tak naprawdę nie mają niczego, co mogliby poświęcić i co byłoby wystarczająco godne, by nazwać to poświęceniem – poza cierpieniem. „Gdyby tylko – powiedział – ludzie dostrzegli swoje cierpienie, niezależnie od tego, czy je okazują, czy starają się je ukryć, czy pielęgnują w tajemnicy, i zaczęli je poświęcać, zmieniliby swój poziom Bytu i znaleźliby się wewnętrznie w lepszym towarzystwie. Niezwykłe jest jednak to, jak kurczowo ludzie trzymają się swojego cierpienia i zdają się czuć, że straciliby wszelką tożsamość, gdyby z niego zrezygnowali”.

Zapytałem go, czy gdyby Ludzkość znajdowała się na trzecim poziomie Świadomości, do którego została stworzona, świat nadal byłby pełen bezsensownego cierpienia. Zaśmiał się i powiedział: „Jak to możliwe? Wszyscy pamiętaliby siebie i dlatego nie utożsamialiby się. Każdy ma jakiś żal. Pomyśl o wszystkich negatywnych emocjach, z którymi ludzie się utożsamiają – rozpaczy, przerażeniu, depresji, niechęci, zmartwieniu, nienawiści i setkach innych. Nie widzą, że to wszystko jest bezsensownym cierpieniem i że nie mogą zaznać szczęścia, zachowując się w ten sposób. Nie nadają się do tego. Ale jeśli odpowiednio długo zapłacą za to pracą nad sobą i nauczą się nie utożsamiać ze swoimi złymi nastrojami oraz się od nich oddzielać, to mogą osiągnąć szczęście – tak, na tej Ziemi”. Dodał: „Człowiek siedzący w tym pokoju, wyglądający jak wszyscy inni, może znajdować się w zupełnie innym stanie wewnętrznym i doświadczać zupełnie innych emocji i myśli niż wszyscy pozostali, a mimo to nie okazywać na zewnątrz niczego niezwykłego”. Pan Uspieński często podkreślał, że istnieją lepsze stany naszego istnienia i że wszyscy o tym wiedzą. Zapytany kiedyś, na czym polega Praca, odpowiedział: „Chodzi o osiągnięcie lepszego stanu siebie, nauczenie się, jak to zrobić, jakie wysiłki są potrzebne, a czego unikać, i jak ten stan utrzymać. Zastanówcie się nad wszystkimi praktycznymi naukami Pracy, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Zacznijcie starać się zrozumieć, o co w tym chodzi. To nie jest bardzo trudne. Dlaczego na przykład tak wiele mówi się tam o nieutożsamianiu się ze stanami negatywnymi? Musicie zrozumieć – powiedział, patrząc na nas wszystkich – że stan negatywny nie jest lepszym stanem siebie. Jest gorszym stanem. Ale niektórzy z was jeszcze tego nie rozumieją”.

W tamtym czasie te słowa pana Uspieńskiego zdawały się coś we mnie budzić. Chociaż tak często słyszałem o stanach negatywnych, nie dotarło do mnie z żadną głębią, że tak często byłem negatywny i że w stanie negatywnym nie byłem lepszy, lecz gorszy. Stany negatywne zdają się posiadać własną energię i człowiek czuje się bardziej żywy i rześki, gdy w pełni się z nimi utożsamia, to znaczy, gdy pogrąża się w nich po uszy. Dopiero później dostrzega się, że ten pozorny przypływ energii wynika z kurczenia się całej istoty do kilku wąskich, wymagających i często nieustępliwych „ja”. Wtedy, gdy człowiek ucieknie, powiedzmy, na jakiś czas spod ich tyrańskiej władzy, czuje różnicę. Kiedy poczuje się różnicę, zaczyna się rozumieć, na czym polega Praca – mianowicie na osiągnięciu lepszego stanu siebie. Praca zapewnia nas, że jest to możliwe, i dostarcza wielu idei, diagramów i tak dalej na ten temat. Ale niczego nie obiecuje. Mówi, że jeśli docenisz naukę, będziesz jej słuchać i szczerze stosować ją w życiu codziennym, osiągniesz rezultaty. Ale każdy z was musi zrozumieć, że Praca nie wykona za was trzech linii Pracy. W każdym razie byłoby to niemożliwe. Nie możecie podejmować wysiłku za kogoś innego, kto powinien to zrobić.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej