Osobowość i Esencja

Great Amwell House, 8 listopada 1947 r.

OSOBOWOŚĆ I ESENCJA

albo

CZŁOWIEK ZEWNĘTRZNY I WEWNĘTRZNY

albo (w moim przypadku)

NICOLL I „JA”

Kiedy działasz na podstawie nauczania Pracy – jak wtedy, gdy nie powtarzasz plotki, choć mógłbyś – działasz poza zasadą przyjemności. Jeśli robisz tylko to, co sprawia ci przyjemność, nie pracujesz nad sobą. Dopiero wtedy pojawia się pytanie: co sprawia ci przyjemność istotną, a jakie formy przyjemności pochodzą od Fałszywej Osobowości? Wszyscy już wiecie, że człowiek, który działa zawsze z pragnienia wywarcia dobrego wrażenia, powiększenia swojej reputacji, bycia dobrze ocenianym, działa wyłącznie ze swojej strony zewnętrznej – to znaczy fałszywej, zwróconej ku światu. Wewnętrznej dobrej woli nie ma w nim wcale. Nic nie robi ze swojej strony wewnętrznej. Odgrywa więc swoją „dobroć”. Główny atak Chrystusa był wymierzony w faryzeuszy – to znaczy w ciebie i we mnie, nie w ludzi, którzy żyli dwa tysiące lat temu. Jak już wielokrotnie mówiono, faryzeuszem w tobie jest Fałszywa Osobowość, która robi wszystko dla każdej subtelnej formy własnej chwały – nawet pości i modli się cały dzień, jak owi hipokryci wspomniani w Ewangeliach, którzy „lubią stawać i modlić się w synagogach i na rogach ulic”. (Słowo „hipokryta” pochodzi od greckiego ὑποκριτής, które oznacza aktora na scenie). Tak, to jest tragedia wielu ludzi uważających się za pobożnych i tak dalej. Nie są tacy wewnętrznie, w człowieku wewnętrznym, w kobiecie wewnętrznej. Gdyby usunąć wszystkie zewnętrzne ograniczenia społeczne, nie pościliby ani się nie modlili. To znaczy, że wszystko, co robią, jest nieczyste. Dobrze ilustruje to przypowieść o ludziach, którzy się modlili. Przypowieść ta została wypowiedziana „do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili”.

„Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić: jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak reszta ludzi – zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy – ani jak ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. A celnik, stojąc z daleka, nie chciał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”. (Łk XVIII 10–13).

Słyszeliście to już wszystko wcześniej. Dobrze – ale czy zaobserwowaliście to w sobie? Ta Praca zaczyna się bowiem od samoobserwacji – od długiej podróży. To znaczy, że jest wewnętrzna: jej kierunek prowadzi do wnętrza, a jej wynik leży wyłącznie w samo-odsłonięciu, w zobaczeniu i uznaniu tego, co nie jest naprawdę tobą, nie jest tym wyobrażonym tobą – i w dojściu w końcu do owego wewnętrznego celu, o którym mówi wszelkie nauczanie ezoteryczne i który Chrystus nazywa „Królestwem Niebieskim, które jest w was”. Dodaje oczywiście, że trzeba się na nowo narodzić, zanim stanie się to możliwe. Praca mówi: „Osobowość musi stać się bierna, zanim może dokonać się jakikolwiek rozwój wewnętrzny”. Tak – i czy widzicie, że to ta sama idea? Obecnie, powiedzmy, we mnie czynny jest doktor Nicoll. A w tobie, jeśli nazywasz się Smith, czynny jest pan Smith. Otóż w moim przypadku doktor Nicoll, a w przypadku Smitha pan Smith, jest Osobowością, a zwłaszcza Fałszywą Osobowością, do której przywiązuje on taką wartość i przez którą bywa tak zraniony i urażony przez życie. Przypomnę jeszcze raz, że rodzimy się z Esencją, która jest czysta, ale nierozwinięta. Potem, urodzeni w świecie śpiących ludzi, którzy kłamią, Esencja przestaje rosnąć (może rosnąć tylko przez prawdę) i zostaje otoczona nabytą Osobowością, typowymi lokalnymi postawami i tak dalej – rzeczami naśladowanymi, nie rzeczywistymi, nie prawdą zobaczoną wewnętrznie. Tak człowiek staje się dysharmonią. Dlaczego? Ponieważ cała jego prawda jest błędna, całe jego ujmowanie siebie jest błędne, samo jego poczucie „ja” jest błędne. Utracił wewnętrzną relację do siebie i wytworzył fałszywą rzeczywistość. To jest Fałszywa Osobowość. Wszyscy tkwimy w tej Fałszywej Rzeczywistości, wszyscy czujemy się zagubieni i pragniemy powrócić. Jesteśmy nostalgiczni. Tak – ale dokąd, do czego chcemy wrócić? Może wiecie albo wyobrażacie sobie, że wiecie; a może nigdy nie mieliście tego uczucia, które kieruje się do wnętrza we właściwy sposób, i wzięliście je na zewnątrz – jako niechęć do wszystkich i wszystkiego, jako niezadowolenie i całą resztę uczuć bycia niewłaściwie traktowanym. Tak – wtedy istotnie jesteś w dysharmonii, to znaczy bierzesz wszystko błędnie, łącznie z ukochanym sobą.

Otóż ten powrót – to miejsce, którego głęboko, nostalgicznie pragniemy – nie jest możliwy do urzeczywistnienia, dopóki mężczyzna czy kobieta nie wiedzą czegoś o tym, co należy w tej sprawie zrobić. Wskazówki są rozproszone po Ewangeliach, nie we właściwym porządku. W tym punkcie Praca uczy nas, że człowiek musi najpierw się przebudzić, zanim będzie mógł umrzeć, i że musi umrzeć, jeśli chce narodzić się na nowo. Nasza praca tutaj dotyczy przebudzenia. Człowiek musi przebudzić się do wielości swojego istnienia, do swoich negatywnych emocji, do swojego rozważania wewnętrznego, do nieustannego utożsamiania się ze wszystkim. Musi przebudzić się do różnych „ja” w sobie, które zawsze przemawiają w jego imieniu. Musi przebudzić się do swoich wewnętrznych sprzeczności – w istocie musi osiągnąć nutę Mi w Oktawie Pracy, zwaną „uświadomieniem sobie osobistych trudności”. To wszystko jest konieczne, zanim człowiek będzie mógł „umrzeć”, ponieważ inaczej nie wie, dla czego ma umrzeć, i może nawet próbować umrzeć dla rzeczy niewłaściwych. W tym związku przypomnicie sobie, że Praca mówi czasem o działaniu wbrew własnej mechaniczności. Musicie zrozumieć, że jeśli szukamy bardziej świadomego życia, nie możemy po prostu żyć mechanicznie przez cały dzień, skoro wykonujemy tę Pracę. Wiecie, jak Praca mówi o ludziach, którzy śpią, a mimo to przez cały czas wyobrażają sobie, że są w pełni świadomi wszystkiego, co robią. Trzeba zatem uświadomić sobie fakt, że nie jest się właściwie świadomym – albo, jak mówią Ewangelie, przebudzonym – co jest rzeczą bolesną. Można więc powiedzieć, że studiowanie tej Pracy pozwala lepiej rozumieć Ewangelie w tym wewnętrznym sensie. Dlatego ta Praca nazywana jest Chrześcijaństwem Ezoterycznym. „Ezoteryczny” znaczy po prostu wewnętrzny, a „egzoteryczny” – zewnętrzny. Przypowieść ma na przykład znaczenie wewnętrzne. Dzban wdowy i oliwa nie oznaczają rzeczywistego dzbana i rzeczywistej oliwy. Aby wyruszyć w wewnętrzną podróż i powrócić, potrzebne jest znaczenie wewnętrzne, a zatem konieczna jest samoobserwacja. Trzeba widzieć Fałszywą Osobowość i widzieć ją raz po raz, przez dni, miesiące i lata – aż zacznie się od niej wewnętrznie oddzielać, aż przestanie się mówić do niej „ja”, przestanie brać ją za „ja” i przestanie wkładać w nią całą swoją siłę psychiczną. I przez cały ten czas będziesz raniony i uderzany – jeśli jesteś we właściwej atmosferze. Wtedy wreszcie Fałszywa Osobowość staje się bierna. Ten nowy stan jest początkiem tej podróży, o której mówimy.



Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej