Znaczenie obserwacji mechanicznej niechęci

Quaremead, Ugley, 23 marca 1946 r.

W ostatnich Komentarzach głównym tematem było odcięcie się od życia. Praca nie może się ukształtować w człowieku, jeśli położy ją na poboczu drogi. Ziarno Pracy nie wyrośnie, jeśli zostanie rozrzucone na poboczu drogi, jak wyraźnie pokazuje przypowieść Chrystusa o Siewcy i Ziarnie, w której powiedziano, że „siewca wyszedł siać, a gdy siał, jedno padło na pobocze drogi, a przyszedł diabeł i je pożarł”. Diabłem jest oczywiście codzienne życie i świat zmysłów, a więc zewnętrzna, mechaniczna strona naszej istoty, zajęta wszelkimi troskami i zmartwieniami życia. Rozumiemy, że Praca musi być w nas chroniona przed wpływami zewnętrznymi i musi stopniowo przenikać coraz głębiej, aż w końcu doprowadzi do kontaktu z Wyższymi Ośrodkami i Prawdziwym „Ja”.

W związku z tym na niedawnym spotkaniu mówiliśmy o rzeczach, które pomagają nam odizolować się od zewnętrznych wpływów życia. Wszystko, czego uczy Praca, znajduje się tutaj. Najpierw rozmawialiśmy o tym, jak wiedza o naszym Bycie pomaga, ponieważ nie ufamy już sobie, nie traktujemy siebie jak coś oczywistego ani nie żyjemy na powierzchni, lecz zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, jak wielu nas jest i jak bardzo niebezpieczne są w nas „ja”, od których musimy się oddzielić. Kolejnym punktem było to, jak musimy praktykować nieutożsamianie się. Następnie mówiliśmy o znaczeniu pamiętania o sobie pośród życia i dzięki temu odczuwania różnicy między życiem a sobą. Pamiętanie o sobie jest oczywiście najważniejsze. I wreszcie mówiliśmy o tym, jak konieczne jest powstrzymanie wewnętrznego rozmyślania, które zawsze wynika z sytuacji życiowych i które trzyma nas w mechanicznych „ja”, niezdolnych do zrozumienia Pracy – a jedynie ją niszczy. Oczywiste jest zatem, że musimy stworzyć specjalne miejsce do odbioru idei tej Pracy.

Dziś wieczorem dodam jeden lub dwa inne komentarze do pytania, jak musimy zacząć odcinać się od życia w sobie. Wspomnę najpierw o mechanicznym lubieniu i nielubieniu. Jeśli ktoś ma bardzo silną niechęć, tylko wzmocni swoją Osobowość. Wzmacniając swoją Osobowość, nie zamykasz się przed życiem, ale zwiększasz swoją podatność na nie. Niektórzy podziwiają swoje silne niechęci i uprzedzenia, ale to błąd. Zastanówmy się przez chwilę nad ostatecznym celem, który musimy osiągnąć. Zanim człowiek będzie mógł się odrodzić, naucza Praca, musi uświadomić sobie własną nicość. Osoba, która ma bardzo silne niechęci i je usprawiedliwia, z pewnością nie uświadamia sobie własnej nicości. Czuje się bardzo kimś. Dobrze jest pracować nad swoimi mechanicznymi niechęciami. Ale przede wszystkim trzeba umieć je obserwować. To zawsze jest punkt wyjścia. Gdyby człowiek mógł naprawdę zacząć odczuwać swoją nicość, poruszałby się wewnętrznie w kierunku Prawdziwego „ja” i z pewnością nie mógłby być tak pełen mechanicznych niechęci. Silne uczucie niechęci jedynie wzmacnia naszą mechaniczną Osobowość. W rzeczywistości mówi się nam, abyśmy lubili to, czego teraz nie lubimy, ponieważ jest to akceptacja, a wszelka akceptacja oznacza rezygnację z bezużytecznego cierpienia. Jeśli uparcie trwasz w niechęci, usprawiedliwiasz ją i tworzysz masę wewnętrznych rozliczeń, jedynie pogłębiasz swoje mechaniczne cierpienie, marnujesz siły i hamujesz rozwój zrozumienia.

Jednym ze sposobów autentycznego odczuwania własnej nicości jest rozpoczęcie prób polubienia tego, czego nie lubimy. Żyć w mechanicznej niechęci to żyć mechanicznie, a w takim przypadku twoje Bycie pozostanie dokładnie takie samo i dlatego będziesz przyciągać dokładnie te same zdarzenia. Albo dobrze jest zapytać siebie: „Jakie jest moje Bycie w odniesieniu do niechęci?” To praktyczny sposób, aby częściowo zacząć dostrzegać jakość swojego Bycia. Mamy na przykład człowieka, który sprzeciwia się większości rzeczy, który nie lubi większości ludzi. Wynika to z jego poziomu Bycia. Może uważać życie za bardzo trudne, ale nie łączy tego ze swoim stanem Bycia. Nie dostrzega, że dopóki istnieją w nim wszystkie te niechęci, uprzedzenia i ciasne postawy, jego Byt nie może się zmienić – i z pewnością taki człowiek nigdy nie zbliży się do punktu zwanego w Pracy uświadomieniem sobie własnej nicości. Taki człowiek prawdopodobnie pomyśli, że wszyscy go nie lubią i że gdyby tylko mógł przenieść się w nowe środowisko i zacząć od nowa, wszystko wyglądałoby inaczej. Ale w rzeczywistości jego Byt od razu przyciągałby te same sytuacje i po krótkim czasie, w którym czułby entuzjazm wobec poznawania nowych ludzi, napotkałby te same trudności.

Z tego powodu ważne jest, aby pracować nad swoimi niechęciami, zwłaszcza nad silnymi niechęciami, które tylko zwiększają siłę Osobowości, a tym samym władzę, jaką życie ma nad nami. Pojawi się wtedy kwestia odcięcia się od skutków życia, ponieważ silne niechęci będą łączyć go z życiem nieustannie, w każdej chwili. U takiego człowieka nie będzie nawet falochronu, a już na pewno nie wału morskiego. Obserwując swoje antypatie, zacznij od rzeczy, których nie lubisz najbardziej, i spróbuj je wypisać, a następnie je zapisać. Następnie zadaj sobie pytanie: „Dlaczego nie lubię tej osoby lub tego narodu?” Teraz podam ci sposób radzenia sobie z silnymi antypatiami, gdy już je zaobserwujesz. Istnieją takie rzeczy jak ironia i humor. Dodam tylko, że dobrze jest zacząć ironizować w stosunku do siebie i bawić się swoimi uprzedzeniami.

Teraz przypomnisz sobie, że musimy żyć bardziej świadomie. Cała ta Czwarta Droga opiera się nie na wierze, nadziei czy miłości, ale na wzroście świadomości. Wiara, nadzieja i miłość, które w przeszłości stanowiły podstawę trzech głównych religii, nie są wykluczone, ale nacisk w Czwartej Drodze położony jest na wzroście świadomości. Dlatego Czwarta Droga zaczyna się od samoobserwacji, której celem jest uświadomienie nam samych siebie, tego, jacy jesteśmy – mianowicie, abyśmy mieli prawdziwą, bezosobową wiedzę o naszym Bycie. Jeśli człowiek ma silne mechaniczne niechęci i jest przez nie kontrolowany, nie żyje świadomie. Wręcz przeciwnie, żyje mechanicznie. Ale jeśli człowiek obserwuje siebie i uświadamia sobie swoje silne mechaniczne niechęci oraz uprzedzenia i postawy, które się za nimi kryją, i zaczyna walczyć ze sobą, odmawiając pójścia za nimi w stanie pełnej identyfikacji – wkracza wówczas na nowe ścieżki w swoim Bycie i próbuje żyć bardziej świadomie. Chwila lub dwie świadomego zachowania w ciągu życia każdego dnia mogą dać nam wzrost siły i nieco zmienić sytuację.

Wszyscy możemy pracować przez kilka chwil każdego dnia w realny sposób. Jak wielokrotnie ci mówiłem, nie możemy pracować bez przerwy, ponieważ nie mamy wystarczającej siły świadomości. Ale każda chwila, w której zachowujesz się bardziej świadomie i wyraźnie widzisz, jak mogłeś zachowywać się mechanicznie, stopniowo zwiększa siłę świadomości w tobie. Możesz nie widzieć żadnych konkretnych rezultatów na razie, ale stopniowo zobaczysz rezultat – to znaczy stopniowo zauważysz, że niektóre mechaniczne reakcje, mechaniczne myśli, którymi dotychczas byłeś skrępowany, mają coraz mniejszą władzę nad tobą, a wraz z tym nastąpi zmiana w odczuwaniu tego, kim jesteś. Możesz sobie wyobrażać, że kiedyś byłeś silniejszą osobą, ale się mylisz, ponieważ twoja siła tkwiła w mechanicznych reakcjach. Myślałeś, że twoja przemoc była twoją siłą. Przemoc w Pracy jest zawsze słabością. I tak zaczynasz trochę dostrzegać, co znaczy uświadomić sobie własną nicość.

To właśnie ta świadomość nicości może przyciągnąć nowe Bycie. Ale tego uczucia nie da się wymyślić. Nie ma sensu mówić, że jesteś po prostu niczym, ponieważ takie sformułowania ukrywają wspaniały obraz i należą do Fałszywej Osobowości. Czuje się to, ale się tego nie mówi. Nikt nie mówi o prawdziwych uczuciach. Kiedy zaczynają w tobie być ślady odczuwania swojej nicości i niechęci do swojej dotychczasowości, odkrywasz, że jesteś elastyczny i przez to bardziej zdolny – w rzeczywistości czujesz się uwolniony. Uwolniony od czego? W moim przypadku czuję się uwolniony od Nicolla. Jak powiedziałem, silna Osobowość jest zawsze oznaką słabości w sensie Pracy. Kiedy człowiek nie potrafi oddzielić się od siebie z powodu silnego mechanicznego systemu sympatii i antypatii, myślenia, że ma rację, a inni się mylą, jest słabym człowiekiem w sensie Pracy. Taki człowiek nie może się zmienić, nie może odciąć się od życia – tj. od siebie – a zatem Praca nigdy nie znajdzie właściwego gruntu. Ziarno Pracy zostanie zasiane na poboczu, a jego mechaniczne centra – diabeł – przyjdą i je porwą. Ogólnie rzecz biorąc, to Osobowość jest diabłem. Dobra gleba to ta, która stoi za Osobowością – to bardziej wewnętrzne zrozumienie, które nie jest w każdej chwili pod wpływem migoczących wydarzeń życiowych i mechanicznych reakcji Osobowości na te wydarzenia.

Przypomnę wam, czym jest samoobserwacja, ponieważ bez niej nie może nastąpić żadne zapieczętowanie. Człowiek składa się z wielu „ja”, wśród których znajduje się Obserwujące „ja”. Wszystkie te „ja” patrzą na sztukę teatralną: sztuka reprezentuje życie. To sytuacja śpiącego człowieka. Kiedy człowiek zaczyna obserwować siebie, Obserwujące „ja” odwraca się od sceny, patrzy na publiczność i zauważa, jak każdy z nich reaguje. Niektóre z tych „ja” być może podskakują i grożą pięściami, oglądając spektakl, inni są nim pochłonięci, inni chrapią i tak dalej. Obserwujące „ja” zaczyna dostrzegać wszystkie te różne reakcje publiczności. To jest samoobserwacja.


Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z życie jako system

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej