6144

Great Amwell House, 17 stycznia 1948 r.

6144

W Pracy zawsze konieczne jest wyjaśnianie sobie rzeczy, tworzenie właściwych połączeń, walka z wyobraźnią, zmaganie się z kłamstwami i oddzielanie się od stanów negatywnych. Wszystko można połączyć błędnie. Wszystko, powtarzam, można źle połączyć, źle wziąć, źle zrozumieć i tak dalej. Potrzebny jest więc wysiłek umysłu, by rzeczy stały się dla nas jaśniejsze. Zauważcie, jak można uwierzyć w kłamstwa niemal oczywiste. Zauważcie plotkę i jej skutki w was. Zauważcie propagandę. Krótko mówiąc, zauważcie, jak łatwo zahipnotyzować mężczyznę czy kobietę. Nasze centra pracują niemal po ciemku. W następstwie tego rzeczy przesuwają się ku „Księżycowi”, ku obszarowi przyćmienia i połączeń błędnych, złych, a nawet potwornych, ku miejscu, gdzie nie ma żadnej prawdy, ku zabobonom, ku strachowi ustępującemu strachowi, tam, gdzie wszystko jest na wpół oświetlone i nie ma siły właściwego rozumowania. Jak widzieliśmy na Diagramie Schodkowym, na samym jego dole stoi liczba 6144, o której mówi się krótko, że tam, gdzie ona istnieje, nie ma Trzeciej Siły. Pierwsza i Druga Siła — to znaczy Siła Czynna i Siła Bierna, które są przeciwieństwami — są tu rozdzielone najszerzej i żadne właściwe ich połączenie przez Trzecią, czyli Neutralizującą Siłę, nie jest możliwe. Możemy stąd wyprowadzić, że będzie to obszar największych nieprawdopodobieństw, gdzie nic niczego nie znaczy i wszystko jest chaosem. Otóż, jak uczy Praca, trzeba czasem powiedzieć: „Mogę pracować”. Powiedzieć sobie: „Mogę pracować” to rzecz dobra i daje samemu sobie mały wstrząs. Rozprasza te ukradkowe negatywne „ja”, które mają zwyczaj wchodzić przez miejsca niestrzeżone. Oczywiście, gdybyśmy byli należycie świadomi, gdyby nie było w nas „żadnej części ciemnej”, światło Świadomości nie dopuściłoby takiego nadejścia kłamliwych i przykrych „ja” i nic nie byłoby niestrzeżone. Tacy, jacy jesteśmy, mamy wiele miejsc nieoświetlonych, które wpuszczają najrozmaitsze przewrotne „ja”, dążące do wypaczenia każdej „prawdy”, jaka nas otacza, po to, by dobrać się do wszystkiego, co dobre, zarówno w Osobowości, jak i w Esencji. To zmaganie jest warte trudu, a w nim konieczne jest nieustanne odnawianie poczucia prawdy Pracy w myśli najbardziej wewnętrznej, prywatnej, rzeczywistej, niemal bezsłownej. Musicie teraz zrozumieć, że po Diagramie Schodkowym — mimo na wpół fizycznego znaczenia liczb — człowiek może spadać duchowo, psychologicznie, tak, może i na samo jego dno; każdy bowiem diagram w Pracy, wzięty dosłownie, odnosi się w pewnym sensie do rzeczy materialnych, a wzięty psychologicznie — do rzeczy psychologicznych.

Dochodzimy teraz do innego zdania Pracy: „Trzeba stworzyć samego siebie”. Cóż zatem trzeba stworzyć? To wielkie pytanie. Odpowiem krótko: po pierwsze, człowiek mechaniczny, będący maszyną napędzaną przez życie zewnętrzne i jego zdarzenia, nie stworzył jeszcze samego siebie, choćby był nie wiadomo jak skuteczny. Po drugie, aby stworzyć siebie, trzeba stworzyć w sobie coś, co potrafi stopniowo opierać się życiu i jego skutkom oraz zachowywać wewnętrzną równowagę. To drugie zaczyna się dopiero przez jakąś postać prawdy, w którą się wierzy i którą się jest codziennie sprawdzanym. Jest prawda życia i jest prawda Pracy. Dlatego mówi się: „Między tobą a życiem musi stanąć Praca”. To jest w istocie Pierwszy Świadomy Wstrząs, zwany Samo-Pamiętaniem — ale jest wiele innych sposobów określenia, co znaczy ów wysiłek zwany wstrząsem Samo-Pamiętania. Można dać się ściągnąć w dół, można dostać się pod władzę życia, można utożsamić się z którymkolwiek z przeżyć na obracającym się kole zdarzeń życia.

Otóż nikt nie może stworzyć siebie inaczej niż przez właściwy wysiłek. Człowiek zwrócony na zewnątrz, prowadzony wyłącznie przez życie, nie tworzy siebie. Jego maszyna pracuje na opak. Nigdy nie dojdzie do Prawdziwego „ja” w sobie i nie będzie tego pragnął. Weźmy jednak człowieka, który potrafi być w życiu i jednocześnie pamiętać o Pracy i ją stosować. Prowadzi on wtedy podwójne życie. I to właśnie jest punkt wyjścia. Będzie musiał podjąć pewnego rodzaju wysiłek. Zobaczy życie zewnętrzne jako jedno, a jego skutki w sobie jako coś innego. Zobaczy oba naraz. To jest właściwy wysiłek i jedna z pierwszych definicji Pierwszego Świadomego Wstrząsu. Definicję tę przedstawiają dwie strzałki. Jest świadomy na zewnątrz i do wewnątrz. Coś w życiu przygnębia człowieka — powiedzmy brak miłego listu. Jako człowiek zwyczajny, niepracujący nad sobą, jest w sytuacji właśnie takiej. Zostaje wybity z równowagi przez tak typowe zdarzenie. Jest utożsamiony ze swoim przygnębieniem wywołanym przez to typowe zdarzenie. Jako człowiek w Pracy zauważa swoje przygnębienie i zauważa, co je wywołuje. Zauważa zarówno wrażenie, jak i przygnębienie — i nie jest ani jednym, ani drugim. To jedno z ujęć właściwego wysiłku. Aby jednak to zrobić, musi umieć pozostawać mniej więcej przebudzony i nie utożsamiać się ze skutkami napływających wrażeń — to znaczy z rozmaitymi zdarzeniami, w których nieuchronnie i nieuniknienie znajduje się w każdej chwili. Żeby brać swoje życie inaczej, nie trzeba próbować zmieniać życia, lecz zacząć zauważać jego skutki w sobie i nie być po prostu tymi skutkami. Gdyby niektórzy z was zrozumieli więcej z tego, co to znaczy, byłoby wam to pomocne. Jest pewna liczba zdarzeń w życiu i powracają one stale, nie tylko do was, ale i do wszystkich innych. W tej chwili, powiedzmy, sześćdziesiąt milionów ludzi jest przygnębionych, bo nie dostali miłego listu. Tak — i wy jesteście jednym z nich, przypuśćmy. Jesteście więc przygnębieni — i nie tylko: wy jesteście przygnębieniem, a przygnębienie jest wami. Otóż właściwy wysiłek polega tutaj na zauważeniu przyczyny i zauważeniu jej skutku w sobie oraz na byciu świadomym obu. W ten sposób dochodzi się do rzeczywistej wiedzy o swojej maszynie. Praca mówi, że jesteśmy maszynami — dopóki nie znamy samych siebie. Maszyna nie może poznać samej siebie. Ale człowiek-maszyna może poznać siebie. Na tym polega różnica. Wszelki właściwy wysiłek zmierza do poznania naszej maszyny i do tego, by nie iść zawsze, w każdej chwili, za jej mechanicznymi reakcjami. Wtedy tworzy się w człowieku coś innego. Za tą maszynerią, której tak długo zaprzeczacie, coś się formuje, a to prowadzi ostatecznie do Prawdziwego „ja”. Taka przynajmniej jest droga. Jesteśmy maszynami, ponieważ Prawdziwe „ja”, czyli Zarządca, nie kieruje nami. Zamiast tego kierują nami zdarzenia życia, wchodzące w nas jako wrażenia. To znaczy: nie jesteśmy kierowani od wewnątrz, jak być powinno, lecz z zewnątrz. Jesteśmy więc maszynami. Ale nie zostaliśmy stworzeni po to, by być maszynami — zostaliśmy stworzeni z możliwością bycia maszynami, o ile nie pamiętamy siebie. To znaczy: zostaliśmy stworzeni z możliwością stworzenia samych siebie i przestania być maszynami. Punktem wyjścia jest obserwowanie własnej maszynerii i uświadomienie sobie, że to nie „ja”, lecz ONO działa przez cały czas. Działa maszyna — a raczej reaguje. To nazywacie „ja”. Nie, to maszyna. Wszelki właściwy wysiłek dotyczy tej właśnie kwestii — tego uświadomienia sobie, że to, co braliśmy za Siebie Samego, nie jest naprawdę wami, lecz maszynerią, mechanicznością założoną w waszym życiu głównie przez naśladownictwo. I jakież tragedie cierpimy z powodu tej pomyłki, którą wciąż popełniamy co do samych siebie. Przypominam wam znów, co powiedział pan Uspieński. Zapytał: „O co chodzi w tej Pracy?”. Ludzie odpowiadali: „O pamiętanie” i tak dalej. Odpowiedzi było wiele. Jaka była właściwa? Powiedziałem: „O to, żeby uczynić Nicolla biernym”. Zgodził się. I zdaje mi się, że inni też się zgodzili, sądząc po tym, jak wpatrywali się we mnie przez lorniony i binokle. Zabawna myśl, nieprawdaż, że ktoś mógł wierzyć, iż ta Praca i całe stojące za nią nauczanie ezoteryczne minionych wieków służą po prostu temu, by uczynić „Nicolla” biernym. A jednak, jeśli się zastanowić, jest to całkiem prawdziwe — w moim przypadku. Tak, ale jest to prawdziwe także w waszym.

* * *

Otóż Praca stanowi Trzecią Siłę, różną od Trzeciej Siły Życia. Mówiliśmy krótko o 6144 jako o czymś, z czym nie jest związana żadna Trzecia Siła, i powiedzieliśmy, że oznacza to najszersze rozdzielenie przeciwieństw (skoro nic nie może wciągnąć ich we współdziałanie) oraz obszar największych nieprawdopodobieństw. Bez Trzeciej Siły nie byłoby połączenia. Ta Praca i cały ezoteryzm zmierzają do osiągnięcia Jedności. Na szczycie Diagramu Schodkowego jest Jedność Absolutu. Otóż mówi się, że Trzecia Siła Życia nie doprowadzi w nas do tego stopnia Jedności, który przedstawia Prawdziwe „ja”, lecz pozostawia nas w wielości; Trzecia Siła Pracy natomiast prowadzi do Jedności. Widzicie więc, jak ta Praca wraz z Trzecią Siłą, którą przewodzi, działa w kierunku odwrotnym i jest przeciwieństwem owego obszaru psychologicznego, który oznacza liczba 6144. Jeśli Praca działa przez nas, nie będziemy schodzić w dół Diagramu Schodkowego branego psychologicznie, lecz będziemy się wznosić. Na szczycie Diagramu Schodkowego jest absolutna Jedność, czyli Bóg Najwyższy, Największe Znaczenie. Na dole jest ów stan przedstawiony liczbą 6144, gdzie wszystko jest pozbawione znaczenia. Wszelki właściwy wysiłek zmierza zatem ku tej wzrastającej Jedności, która osiągana jest wyłącznie przez wzrastanie Świadomości. Im więcej człowiek ma w sobie przeciwieństw nie do pogodzenia, tym mniej ma znaczeń, którymi mógłby żyć. Zjednoczenie przeciwieństw daje największe znaczenie. Znaczenie wypływa z połączenia i zharmonizowania przeciwieństw, dokonanego przez siłę łączącą, zwaną Trzecią, czyli Neutralizującą Siłą. Ta Siła Neutralizująca sprawia, że dwa dotąd wrogie, odwrócone do siebie plecami przeciwieństwa obracają się i stają twarzą w twarz, a więc współdziałają i coś wytwarzają, zamiast toczyć ze sobą wojnę. Kiedy mówiłem wam, że macie wprowadzić ciemną stronę — tę drugą stronę siebie, tę, której nie jesteście świadomi — w światło Świadomości i nie wyobrażać sobie, że to, co dopuszczacie do Świadomości, jest całym wami, mówiłem właśnie o tym łączeniu w sobie przeciwieństw — sprzeczności nieuznanych, a nawet niezauważonych. Jest tu tak wiele do zrozumienia, że nie sposób o tym mówić inaczej niż przez długi czas. A przecież Praca cały ten czas mówiła wam o tym we wszystkim, co mówi. Wszelki właściwy wysiłek zmierza do wzrostu Świadomości — świadomości samego siebie. Ale wiele rzeczy nam w tym przeszkadza, zwłaszcza bufory. Wszyscy jesteśmy aniołami, a każdy jest mniej lub bardziej diabłem. Nigdy nie zachowujemy się wobec nikogo podle. Oczywiście, że nie. A jednak czy to nie dziwne, że nasza Świadomość nie jest dość pełna, by rzucić światło na obie strony bufora, tak byśmy sami zobaczyli własne wewnętrzne sprzeczności? Cóż, może nie jest to aż tak dziwne, gdy zważyć, że Człowiek został stworzony jako organizm samorozwijający się — to znaczy po to, by stworzyć samego siebie — i że jeśli nigdy tego nie zrozumie, może spaść aż do całkowitego braku znaczenia, przedstawionego liczbą 6144. A jeśli możecie za mną podążyć — całkowity brak znaczenia jest całkowitą ciemnością. Dlatego konieczna jest, jak powiedziano na początku tego odczytu, twarda walka.



Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz